KIEDY JESTEŚ…

 

*

*

To tylko Twoja skóra
oblekająca przestrzeń, w której już jesteś
a jednak mój dotyk rzeźbi Cię i stwarza
za każdym razem
kiedy zamykają się nasze oczy

Kości, krew, paznokcie, włosy…
to tylko dodatki do Ciebie
Ty jesteś w mgnieniu oka,
odbiciu źrenicy i splocie dłoni
w westchnieniu, jęku, muśnięciu rzęsy…
refleksie światła na obnażonej piersi
w jasnej smudze nagiego uda

Mimo to nie jesteś zwiewna i ulotna
a rzeczywista, dotykalna, cielesna
– miękka, wilgotna, oddana, ciepła…

Czy ta rozkosz to tylko przynęta,
którą natura zwabia nas
do swojej matni zwanej życiem?
Czy też boska nagroda
za poszukiwanie i znajdywanie
– za dopełnianie się w miłości?

To tylko moment
wykradziony zachłannej wieczności
a jednak smakuje tak,
jak haust życiodajnej wody,
jak schwytany na gorącym uczynku sens
– wyciśnięta z niebytu kropla istnienia

Wyłaniasz się z mroku
jasnym ciałem
i cichym szeptem

Język Twojej nagości
może się obyć bez słów
lecz Twoje plecy potrzebują światła,
które odbija się we mnie

Chwytając oddech
nie pragnę niczego więcej
może tylko…
jeszcze jednej chwili
takiej jak ta

* * * 

 (zdjęcie własne)

PUSTKA I ŻAR

 

 

 

 

Otwarłam oczy na całą tę jaskrawość
świata, jej blask oślepił mnie
więc odwróciłam głowę, by w mroku cienia
odnaleźć zagubiony spokój,
który był tu przed zgiełkiem
udającym wszelkie przyjemności życia,
zwabiające nas w pułapkę istnienia
dla kogoś lub czegoś,
co tylko igra z naszą nadzieją,
radością, smutkiem, ekstazą, cierpieniem

Chłonęłam obrazy,
które zmieniały się jak w kalejdoskopie,
byłam zachłanna na ich kolor, kształt i fakturę,
na morza, miasta, krajobrazy, drzewa…
na twarze zmieniające się jak w albumie Boga
na postaci zastygłe w stop-klatce chwili
na gesty zdradzające stan serca i umysłu
na myśli snujące się między duszą a ciałem

I pytałam się: gdzie jestem?
gdzie jest mnie więcej?
w ich odbiciu we mnie
czy w moim odbiciu w nich?
A może zagubiłam się gdzieś
między oka mgnieniem a brzegiem nicości
porwana przez życie i fale czasu
w morzu rozlewającym się stąd do wieczności?

Budowałam miasta z ulic miłosierdzia
rozpinałam mosty nad rzekami złudzeń
wznosiłam wieżowce westchnień i radości
szkliłam pawilony jasne od uśmiechów

w ogrodach rozsadzałam pędy miłości
okna przysłaniałam kotarą ze smutków
ze strachem zmagałam się w domach pociechy
z nienawiścią uporałam na śmietniku pychy

W tych moich dekoracjach umieściłam Jego
niejasny zarys, który stawał się konkretem
bijącym mnie w oczy, godzącym w serce
lecz częściej majaczył on przymglony
marzeniem, tęsknotą, myślą, złudzeniem…

Kiedy był blisko, oddawałam mu wszystko
wchodził we mnie każdym porem skóry
czułam jego dotyk, ślinę, pot i spermę,
w moim wnętrzu gotowała się rozkosz,
w którą zamieniał się nawet mój ból

Byłam z nim ale byłam sama
wystawiana ciągle przez zmysły do wiatru
smagana absurdem, który wcześniej był sensem
Czułam jak twarz owiewa mi chłód
jak wysychają moje wargi i usta
jak w gardle więźnie mi gorycz
i zalega piasek nieludzkiej pustyni
i że znów, gdzieś głęboko, wewnątrz
wylęga się we mnie ta przeklęta osobność

A jednak szłam dalej i dalej przed siebie
nie oglądając się na popioły i zgliszcza
pływały nade mną statki pijane
rozwierały się pode mną przepaście
Widziałam jak spod chmur pierzchają wystraszone anioły
a po ziemi pełzają jaszczury i węże
Sen uparcie mieszał się z jawą
szukającą dla siebie ulgi w obłędzie

Gdzie jest tego kres? I jaki on jest? I kiedy?
Za którym widnokręgiem nastąpi ciemnokrąg?
Gdzie ta droga z ostatnim zakrętem,
za którym powinniśmy już wyjść na prostą
prowadzącą nas do nieskończoności?
Tam gdzie wszystko zamieni się w nic
i nic nie będziemy już mieć do stracenia

*  *  *

 

 

Ilustracja: zdjęcie (i stylizacja) własne (wg „Pocałunku” Rodina)

SEKS W ŚWIĄTYNI (erotyczny splendor Kadżuraho)

*

*

„To jedyny kraj, w którym spółkowanie nie jest występkiem, lecz warunkiem trwania w przyzwoitości”.
(Mircea Eliade o Indiach)

*

Kiedy przechadzałem się pośród niezwykłych świątyń Kadżuraho, uświadomiłem sobie to, jak niewiele wiem o prawdziwym znaczeniu tych pysznych erotycznych rzeźb, które tysiąc lat temu wyczarowali tu z kamienia jacyś anonimowi artyści. Mimo, że z ponad 80 pokrytych rzeźbami świątyń pozostało zaledwie 25, to jednak w niczym nie umniejsza to wrażenia bogactwa i obfitości tej wyrytej w piaskowcu sztuki. Tysiące posążków, w które zaklęto Indie sprzed millenium. Obecność nie do końca uświadomionych bóstw. Strzelające w niebo sikhary, wyrażające – niczym falliczne symbole linga skryte w ich wnętrzach – witalność ludzkiej natury.
Erotyka stanowi zaledwie część tematyki wszystkich rzeźb Kadżuraho, ale jednak niemal wszyscy odwiedzający to miejsce wpatrują się z większą uwagą w tę wykutą w skale Kamasutrę, niż w scenki rodzajowe odtwarzające powszednie życie mieszkańców okolicznych wiosek i miast, dworów i klasztorów, jakie rozgrywało się za czasów dynastii Czandela, kiedy to świątynie owe powstały. Trudno się dziwić: nigdzie indziej na świecie nie miała miejsce taka eksplozja erotyki w rzeźbie; nigdzie indziej na tak wielką skalę nie łączono sakralności z seksem.

Żadne z zasłyszanych na miejscu wyjaśnień co do sensu owego fenomenu nie mogło mnie zadowolić. Kilka zabrzamiało wręcz absurdalnie. A to – mówiono – zabezpieczano w ten sposób świątynie przed piorunami (takie decorum pozyskujące przychylność bóstw i gwarancję ochrony przed destrukcyjnymi siłami przyrody); to znów uważano, iż te rzeźbione pozycje były jakby podręcznikiem seksu dla wchodzących w życie, a szkolących się przy świątyniach, młodych braminów…
Jednakże wszystkie te teorie pod względem humorystyki przebiła ta, wedle której seksualne wygibasy posążkow są niczym innym jak sugestią, iż tak naprawdę ów seks jest sposobem praktykowania… wstrzemięźliwości, a to ze względu na kontarast gorących uścisków z pozbawionym emocji wyrazem twarzy spółkujących. (Czy jednak ktoś z twórców owego konceptu słyszał o kamiennym obliczu? To akurat nie jest tutaj prawdą – wystarczy spojrzeć na zmysłowość i ekspresję wypisaną nie tylko na pupach i biuście tych wszystkich świątynnych nimf i kurtyzan, ale również na kamiennych fizys zwierząt, wśród których uśmiechają się nawet… słonie, o małpach nie wspominając!)

Panuje jednakże powszechna zgoda, że owe erotyczne parady przedstawiają sceny z zaślubin boga Siwy z Parvati, uosabiającą boską kobiecą moc (shakti), i są niczym innym jak tantryczną manifastacją potęgi i znaczenia seksu w kreacji, nie tylko ludzkiej, ale i kosmicznej – twórcza siła boskości miała bowiem charakter seksualny. (Świat, który powstał podczas stosunku seksualnego bogów, to jeden z motywów hinduskiej kosmogonii.)
Wiąże się to wszystko z obecną w Hinduiźmie tendencją do sakralizacji seksu – uznania prokreacji za jeden z głównych aspektów egzystencji. Szła za tym religijna konfirmacja przyjemności i poszukiwanie rozkoszy (kama), jako jednego z trzech głównych celów życia, obok dotrzymywania praktyk religijnych (dharma) i uczciwego bogacenia się (artha). Mimo więc istnienia mocnych inklinacji ascetycznych i purytańskich, tworzyły się również sekty, w których stosunki seksualne stawały się wręcz elementem religijnego rytuału. Stąd tylko krok dzielił ich od sakralnych orgii, które miały również na celu zdobycie jakiejś nadnaturalnej mocy. Działo się tak nie tylko w hinduiźmie, ale i w buddyźmie.

Jak pisze Arthur Basham w swoich monumentalnych „Indiach”: „W obrzędach seksualnych tantrycznego buddyzmu anulowano wszelkie rodzaje tabu. Dozwolone było nawet kazirodztwo, gdyż to, co było grzechem dla człowieka pogrążonego w niewiedzy, stawało się cnotą dla wtajemniczonego. Podczas tantrycznych sabatów pito alkohol, spożywano mięso, zabijano zwierzęta, a czasem nawet istoty ludzkie – dozwolone były wszelkie występki, jakie tylko można sobie było wyobrazić. Wszystko to jednak odbywało się pod ścisłą kontrolą i dostępne było tylko dla ludzi wtajemniczonych w święte obrzędy. Podobnie jak tantryści bengalscy w późniejszych czasach, wyzanawcy wadzrajany mogli być w codziennym życiu zupełnie normalnymi ludźmi, okresowa rozpusta sakralna stanowiła jakby katharsis dla ich złych skłonności psychologicznych i mogła im rzeczywiście pomagać w prowadzeniu godziwego w ich pojęciu życia”.

Podobne zachowania spotykamy w innych kulturach (sabaty, dionizje, bachanalia), ale zawsze stanowiły one raczej margines, i błędem byłoby kojarzyć te ekscesy z głównymi nurtami życia społecznego i religijnego. Także w Kadżuraho interpretacja tych wszystkich erotycznych wątków jakie ukazują rzeźby, nie powinna iść aż tak daleko. To, co widoczne gołym okiem jest po prostu tym, czym jest, czyli pełną artyzmu, gracji i humoru gloryfikacją sił witalnych, piękna kobiecego ciała i męskiej potencji, jako siły ważnej w stwarzaniu i rządzeniu światem. Sądząc po efektach ich pracy, rzeźbiarze musieli po prostu odczuwać radość wyczarowując z bezdusznego i zimnego kamienia te jakże wdzięczne, emanujące gorącą namiętnością ciała kobiet i mężczyzn łączące się w odwiecznym rytuale płciowej atrakcji i przedłużania życia.

Oczywiście, że wiele z pozycji ukazanych na ścianach świątyń w Kadżuraho ma walor wręcz akrobatyczny, zdarzają sie motywy zoofilne, nie brakuje też bestiarium, ale ma to według mnie charakter bardziej estetyczny niż wyuzdany czy orgiastyczny, jest też nasycone sporą dawką humoru – i jako takie winno być postrzegane… No, chyba że ma się mocno purytańskie zacięcie, tudzież jest się wypełnionym po brzegi pruderią, niczym owi brytyjscy odkrywcy, którzy w pierwszej połowie XIX-go wieku natknęli się na te zagubione w dżungli Madyah Pradesh światynie i pozostawili po sobie zdegustowane komentarze traktujące o „dzikiej rozwiązłości”, jaką ich zdaniem ukazywały rzeźby.
Sądząc po reakcjach współczesnych turystów, mentalność purytańska jest raczej w odwrocie. Nikt się nie oburza, nie gorszy, nikogo to nie szokuje… Cóż, większość odwiedzających to miejsce przybyszów traktuje je jako kolejną turystyczną atrakcję, jakich w Indiach wiele.
Czyżby to skutek przesycenia dzisiejszej pop-kultury seksem? A może, po prostu – wśród natłoku wrażeń – straciliśmy umiejętność patrzenia na takie kulturowe unikaty, jak te cudowne erotyczne rzeźby w Kadżuraho? Kto powiedział, że kamienia nie można obdarzyć sex-appealem ?

*  *  *

( © ZDJĘCIA WŁASNE )

Więcej zdjęć świątyń w indyjskim Kadżuraho zobaczyć można w BRULIONIE PODRÓŻNYM (ilustrowanym) .

Natomiast więcej o Indiach przeczytać można w  ZAPISKACH INDYJSKICH .