JE SUIS CHARLIE?

.

Demonstracja siły czy bezsilności - politycy demonstrują w Paryżu po ataku na Charlie Hebdo

Demonstracja siły czy bezsilności ? – Europejscy politycy na paryskiej ulicy po ataku na redakcję Charlie Hebdo

.

A propos ostatnich wydarzeń we Francji: czy aby na pewno wolność wypowiedzi nie powinna mieć granic? Czy łączy się to z pojęciem wolności absolutnej?
Otóż, moim zdaniem, nie ma – i być nie może – wolności absolutnej, również jeśli chodzi o swobodę wypowiedzi – jeśli chcemy funkcjonować na pewnym kulturowym poziomie (uważając, że jest inaczej, okłamujemy samych siebie). Poza tym – sprawa niezwykle tutaj ważna – należy dotrzeć do prawdziwych przyczyn radykalizacji terrorystycznej „islamistów”. Lecz, aby to zrobić, należy się cofnąć historycznie do czasów europejskiej kolonizacji globalnej i przeanalizować politykę Zachodu wobec świata arabskiego, zwłaszcza tę na Bliskim Wschodzie (a jeśli chodzi o Francję – w Afryce północno-zachodniej). Ale to jest bardzo niewygodne, wymyka się schematom, burzy nasze poczucie wyższości wobec innych cywilizacji, więc łatwiej zrobić pokazówkę, jak ta demonstracja biorących się pod rękę różnej maści polityków i przywódców państw w Paryżu. Mam też wątpliwości, czy aby nadawanie tak kolosalnego znaczenia tej tragedii (jest ona niewątpliwie wielką tragedią dla rodzin i bliskich tych, którzy zostali zamordowani), nie zachęci innych desperatów do podobnych czynów – skoro okazują się one tak skuteczne medialnie, godzące boleśnie w zadowolone konsumpcyjnie i cieszące się wolnością obywatelską, społeczeństwa Zachodu.

Czy jesteśmy lepsi od muzułmanów?
Cywilizacja europejska tylko w jednym XX wieku zgotowała sobie dwie wojny światowe – pełne niewyobrażalnych zbrodni i dziesiątków milionów trupów(a działo się to zaledwie wczoraj) – a i tak mamy poczucie wyższości, uważając się za lepszą cywilizację od każdej innej, a zwłaszcza islamskiej. Jednakże wystarczy tylko bliżej przyjrzeć się naszym „występom” na różnych kontynentach, które eksploatowaliśmy dla naszej (zwykle materialnej) korzyści, w ciągu ostatnich kilkuset lat.

Niestety, hipokryzja Zachodu nie zna granic.
Gdzie byli przywódcy Zachodu, kiedy wojsko izraelskie w ciągu kilku tygodni wymordowało ponad dwa tysiące ludzi w Gazie (głownie cywilów – kobiet i dzieci)? Czy demonstrowali w wielkim oburzeniu, biorąc się za ręce (swoją drogą: jak można się brać pod rękę z Netanyahu, człowiekiem odpowiedzialnym za zbrodnie wojenne, to przechodzi ludzkie pojęcie!) Czy „wrażliwych” Europejczyków obchodzą setki tysiące ofiar wojny w Iraku, rozpętanej przez rząd USA w oparciu o kłamstwo i ignorancję amerykańskiego prezydenta? Co z ponad 200 tysiącami ofiar w Syrii? Co z kompletnie zdestabilizowaną Libią!? Co ze skorumpowanym i zdewastowanym Afganistanem? Czy pamięta ktoś jeszcze setki tysięcy ofiar – ludzi spalonych amerykańskim napalmem – w Indochinach (lata 60-te i 70-te)?
Niestety, wszędzie tam wspaniała cywilizacja Zachodu maczała palce, stosując swoją pokrętną, pełną hipokryzji i podwójnych standardów, politykę – nastawioną głównie na własne, partykularne, egoistyczne interesy i korzyści. Czy wobec tego wszystkiego wystarczy wziąć udział w rozdmuchanej do absurdalnych rozmiarów demonstracji (taka jak ta ostatnia, w Paryżu) by poczuć własną wyższość nad barbarzyńcami z innych cywilizacji? Czy takie pozerstwo może cokolwiek załatwić – oprócz utwierdzenia się we własnej iluzji?

Jak się dowiedziałem, dzisiaj we Francji postawiono w gotowości bojowej dziesiątki tysięcy policjantów, komandosów i służb specjalnych. I to właśnie jest moim zdaniem wygraną terrorystów – zemsta tych morderców zza grobu. Uważam bowiem, że nigdy podobnymi środkami (które wyglądają jak demonstracja siły, a są wg mnie przejawem poczucia niemocy) nie pozbędziemy się terroryzmu. Wręcz przeciwnie – taka militaryzacja kraju powiększa jedynie traumę i stress, poczucie zagrożenia, i spowoduje jeszcze większą mobilizację ewentualnych terrorystów. Należy dotrzeć do przyczyn i źródła choroby, a nie zajmować się tylko jej skutkami, „lecząc” objawy.

greydot