UKRAINA

.

Majdan (fot. Gleb Garanich/Reuters)

Na Majdanie (fot. Gleb Garanich/Reuters)

.

Unikam na moim blogu polityki, zwłaszcza tej odnoszącej się do aktualnych wydarzeń (w końcu głównym tematem bloga powinna być kultura, a nie jej przeciwieństwo), ale jednak nie mogę przejść obojętnie nad tym, co dzieje się teraz u naszych sąsiadów, tuż za „miedzą”. Wprawdzie zdarzało się, że zajmowałem się aktualiami społecznymi czy politycznymi (zamach w Bostonie, globalna inwigilacja, katastrofa smoleńska, interwencja w Syrii…), ale to były raczej wyjątki. Niniejszym wpisem czynię więc kolejny wyłom. Zacznę fragmentem rozmowy, jaką odbyłem z redaktorem „Polityki” Adamem Szostkiewiczem na jego stronie „gra w klasy”:

.

Adam Szostkiewicz: „Najpierw był atak 11 września na miasta i niewinnych cywili w tym Polaków w USA, potem była inwazja na Afganistan talibów, w której słusznie wzięła udział Polska. wojnę w Jugosławii wywołał nacjonalizm serbski, Serbowie zabijali Chorwatów, Chorwaci Serbów itd. Dopiero interwencja NATO przerwała tę masakrę, a nacjonaliści trafili pod sąd. w Kosowie służbę pełnią Polacy, o ile wiem nikogo nie zabijają. Atak na Libię wywołała nieodpowiedzialna polityka Kadafiego, który najpierw doprowadził do wojny domowej, a potem zmusił do interwencji Zachód. W Egipcie mordują się wzajemnie Egipcjanie. W Syrii mordują się Syryjczycy i inni Arabowie oraz muzułmanie niearabscy. Rosja zrobiła wszystko, by Assad utrzymał się u władzy. Nikt z Zachodu w Syrii nikogo nie zabija. Dronami też nikt nie walczy w Syrii, a co dopiero w Ukrainie, dronami walczy się w Pakistanie i Afganistanie przeciwko fanatycznym islamistom. To zasługuje na poparcie, a nie na rozdzieranie szat jak w lichym teatrze.”

Stanisław Błaszczyna:
– Dobrze byłoby się przyjrzeć temu, jak była polityka amerykańska na Bliskim Wschodzie (i nie tylko) przed atakiem 11 września (moim zdaniem 9/11 nie był „najpierw”).
– To, że polscy żołnierze dokonali inwazji na Afganistan czy Irak, nie miało nic wspólnego ze „słusznością”, tylko z polityką. (Wg mnie usprawiedliwiona moralnie jest jedynie wojna obronna – w przypadku bezpośredniego zagrożenia własnego kraju, wolności i życia jego obywateli.)
– Kadafi nie wywołał wojny domowej. (Natomiast interwencja Zachodu i obalenie Kadafiego spowodowało w Libii anarchię – która trwa do dzisiaj – jak również doprowadziło ten kraj do ruiny).
– Dronami w Afganistanie i Pakistanie (zapomniał pan jeszcze dodać Jemen) być może chce się walczyć z „fanatycznymi islamistami” (skąd my znamy tę prowojenną propagandową retorykę zastępującą ludzi „fanatykami”, „terrorystami”?) ale zabija się głównie osoby cywilne, przypadkowe, (które wcale nie znajdowały się na listach CIA osób przeznaczonych do „odstrzału” – nota bene bez sądu, za każdym razem z pogwałceniem prawa międzynarodowego – co czyni te akty ludobójstwem).
A na Ukrainie szkoda mi tylko zwykłych, szeregowych ludzi – bo to oni zawsze będą przegrani, bez względu na to, kto dorwie się tam do władzy. Niestety, wszystko wskazuje na to, że Ukraina długo jeszcze nie będzie krajem wolnych ludzi.

Adam Szostkiewicz: „Tak, żal tych zwykłych ludzi, gorliwych katów Hitlera, Stalina itd. Nie kupuję tego populizmu. A ludzi, którzy okaleczają dziewczynki pragnące się uczyć nazywam fanatycznymi islamistami, pan może ich nazywać jak chce. Interwencja w Afganistanie mułły Omara była obroną przed AlKaidą. Wywiązywanie się z obowiązku sojuszniczego jest słuszne, jeśli w słusznej sprawie. Interwencja w Czechosłowacji była niesłuszna, w Afganistanie słuszna. druga w Iraku była bez sensu.”

StB: Panie Adamie, zaskoczył mnie pan nazywając zwykłych (żyjących dzisiaj na Ukrainie) ludzi (bo to przecież ich miałem na myśli) „gorliwymi katami Hitlera, Stalina itd.”
Z szowinizmem trudno mi jest dyskutować. Jeżeli osoba o takiej wiedzy i erudycji – i, jak domniemywałem, kulturze – głosi takie poglądy, to co tu się dziwić tym, dla których „mowa nienawiści” jest chlebem powszednim?

Adam Szostkiewicz: „Polecam lekturę Bloodlands Timothy Snydera. Oczywiście nie mam na myśli współczesnych Ukraińców. Odnoszę się do pańskiego użalania się, że zwykłym ludziom zawsze gorzej. Zwykli ludzie nie są moralnie lepsi tylko dlatego, że są zwykli albo biedni. Zwykli ludzie też bywają nikczemni, okrutni, źli, jak bywają takimi możni tego świata.”

StB: Pisze pan: „Oczywiście nie mam na myśli współczesnych Ukraińców.”
Za późno, mleko się rozlało.
Tak, zwykli ludzie bywają – jak pan pisze – „nikczemni, okrutni, źli”, ale narody, także nasi sąsiedzi, składają się nie tylko z takich ludzi. Czy ja Panu – humaniście, erudycie i ekspertowi od chrześcijańskiej etyki – muszę takie rzeczy przypominać?
Jak by pan zareagował, gdybym tak, jak pan nazwał Ukraińców, określił współczesnych Niemców czy Żydów? (a to określenie miałoby jednak poparcie w faktach historycznych jeszcze mocniejsze, niż w przypadku narodu ukraińskiego).

Adam Szostkiewicz: „Jakie mleko? Przecież panu odpisałem, zachęcając do lektury książki o wojennych dziejach naszej części Europy. Uważam, że to, co dzieje się dzisiaj, nie tylko w Kijowie i Lwowie, ma historyczne korzenie. Są one tragicznie splątane i dlatego choćby Demokratyczna Polska powinna wspierać demokratyczną i proeuropejską część opinii ukraińskiej, ale nie ukraiński nacjonalizm.”

StB: Jakie mleko, pyta się Pan? Otóż na moje zdanie: „A na Ukrainie szkoda mi tylko zwykłych, szeregowych ludzi, bo to oni zawsze będą przegrani, bez względu na to, kto dorwie się tam do władzy.”
Napisał pan wyraźnie: „Tak, żal tych zwykłych ludzi, gorliwych katów Hitlera, Stalina itd. Nie kupuję tego populizmu.”
A kiedy zwróciłem panu uwagę, że to jest szowinizm, to mi pan odpisał: „Polecam lekturę Bloodlands Timothy Snydera. Oczywiście nie mam na myśli współczesnych Ukraińców”, a następnie zaserwował mi pan komunał o tym, że zwykli ludzie też mogą być „nikczemni, okrutni, źli”.
Wg mnie to jest zwykły wykręt, tym bardziej dziwny, że kilka komentarzy dalej żali się pan na swoich komentatorów: „proszę zauważyć, że zagadnięci o konkrety, zwykle nie reagują”.
Pan nie tyle nie zareagował, co wykręcił kota ogonem, podsyłając mi jakąś lekturę (jakbym nie znał historii II wojny światowej, faszyzmu i komunizmu).
Nie takie mam pojęcie o uczciwej dyskusji.
My tu sobie mędrkujemy, rachujemy co byłoby dla nas bardziej opłacalne, a Ukraina – nasi sąsiedzi, ludzie – przeżywają dramat (i abstrahuję tu nawet od tej tragedii, która dzieje się w tej chwili na Majdanie). Bo wszystko wskazuje na to, że nie ma obecnie dobrego wyjścia z sytuacji. Złamanego grosza bym nie dał za tzw. „elity”, (które dorwą się do władzy) zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie. Czy wobec tego moja solidarność ze zwykłym człowiekiem (np. z naszymi przyjaciółmi, którzy mieszkają w dzisiejszej Ukrainie) to jest „populizm”?
To jest właśnie znak (i katastrofa) naszych czasów: pogarda dla zwykłego człowieka, czyli de facto: społeczeństwa, która prędzej czy później odbije się czkawką na całym świecie. A rozmiarów tej „czkawki” nawet nie można sobie teraz wyobrazić.

* * *

Jeden z moich znajomych, przeczytawszy tę wymianę zdań, zarzucił mi: „Z kim Ty Staszku polemizujesz? Ze wszystkimi? Nie da się! I po co…?”.
Rzeczywiście: też mógłbym się zastanowić: po co? (Choć na pytanie „z kim?”, mógłbym odpowiedzieć: z jednym z bardziej znanych polskich publicystów). A jednak są sytuacje, kiedy czuje się taką potrzebę. Trudno to zresztą nazwać polemiką. To było właściwie wyrażenie swojego zdania, gest solidarności z tymi, którzy zawsze są pod butem, poddani arogancji i przemocy autorytarnej władzy w stylu Janukowicza, tworzącej kastę uprzywilejowanych cwaniaków, wysysających własny naród. Tragedią jest to, że ten sam styl rządzenia, co Janukowicz (albo Łukaszenka), reprezentuje także Putin, a świat niejako „zmuszony” jest do dogadywania się z nim (np. olimpiada w Soczi legitymuje jeszcze bardziej jego reżim) – niby świat „cywilizowany” wie, że samowładztwo Putina to są rządy gangsterskie, ale ściska mu rękę, robi dobrą minę, pieprzy farmazony i wchodzi z nim w interesy. Dopiero taki dramat, jaki się rozgrywa teraz na Ukrainie, rozwiązuje (niektórym) języki i zaczynają nazywać rzeczy po imieniu (określając np. Jakunowicza bandytą, którym on jest niestety od czasów, kiedy go skazywano za pospolite przestępstwa, i którym nie przestał być sprawując władzę). Dopóki więc nie dokona się zmiana strukturalna (konstytucyjna) w tych państwach, dopóki ludzie nie odwykną od łapówkarskiego sposobu załatwiania niemal wszystkich ważniejszych spraw ekonomicznych – jak również zwykłych „interesów” – w swoich krajach; dopóki nie wzmocni się mądrej demokracji; dopóki nie zacznie się szanować bardziej „zwykłego” człowieka (społeczeństwa)… dopóty będzie dochodzić do takich tragicznych wydarzeń, jak te w ostatnich dniach na Majdanie. Obawiam się jednak, że będzie tak jak zazwyczaj: rewolucja pożre własne dzieci, (albo „dzieci” te stworzą podobnie opresyjny układ, co funkcjonował dotychczas – bo niestety każda władza korumpuje i przewraca ludziom w głowach), zmienią się więc tylko ci, co są przy korycie (albo i nie zmienią, tylko się przefarbują i zaczną się dzielić łupami z nielicznymi wybranymi), układ się nieco przeformuje, a naród nadal będzie klepał biedę, tumaniony przez etatowych polityków i sprzedajne media.

* * *

Na zakończenie, dodatek z  cyklu: „Ćwiczenia w obłudzie”.
Oto fragmenty listu otwartego przewodniczącego Stowarzyszenia Banków Ukrainy Oleksandra Suhoniaka, do prezydenta Wiktora Janukowicza:

„Wiktorze! Jest wiele powodów, dla których zwracam się do ciebie po imieniu. Po pierwsze, jesteśmy rówieśnikami. Po drugie, mój majątek zapewnia mi pewne przywileje. A dzięki Bogu jestem znacznie bogatszy od ciebie. Niech to będzie jasne: moje potrzeby materialne są zaspokojone. Więc dlaczego piszę? Bo mam dość, tak jak wszyscy obywatele.”
„Nie rozumiesz, że pasożyt nie może pożreć swojego żywiciela. Nie możesz połknąć całego narodu ukraińskiego, żeby zaspokoić swój głód”.
„Chcesz oczyścić Majdan za pomocą kul. Ale Majdan nie znajduje się za barykadami. Jest w naszych duszach i kule nie mogą go zniszczyć. Ty tego nie rozumiesz. Możesz rozpędzić tłum, ale Majdan przetrwa. Ukraińcy marzą o społeczeństwie, w którym złodzieje są karani, a dobroczyńcy mają wsparcie rządu. Ty postępowałeś na odwrót. Dlatego nie możesz dłużej rządzić tym krajem”.
„Mówi się, że kłamca jest gorszy złodzieja. A ty jesteś jednym i drugim (…). Mówisz, że ludzie przejmują rządowe budynki. To nieprawda, oni je wyzwalają od przestępców, od tych, którzy krzywdzą naród złodziejstwem, fałszem, niesprawiedliwością, a od niedawna dokonują jawnych morderstw. Uczciwi przedstawiciele władzy przechodzą na stronę ludu”.
„Oddałeś temu społeczeństwu jedną przysługę. Dzięki tobie narodziła się alternatywa, ruch ludzi honorowych i uczciwych. Żal mi cię, Wiktorze. Z twojego okna widać już nową Ukrainę. Wycofaj się!”.

Swój list kończy apelem do „Partii Oligarchów”: „Jeśli sami się przebudziliście, przebudźcie prezydenta. Nie bójcie się. Jeśli jesteście uczciwymi ludźmi, Majdan podejmie z wami negocjacje”.
(za Gazeta.pl Wiadomości)

To by było zabawne, gdyby nie było tragiczne.
Oto jakiego pokroju ludzie rządzą 46-milionowym narodem ukraińskim, 150-milionowym narodem rosyjskim… etc.

* * *

PS. Jeśli list jest prawdziwy – bo przy każdym jego zdaniu ma się wrażenie, że napisał go jakiś bardzo zdolny satyryk – to tutaj, w konkurencji „obłuda”, osiągnięto według mnie mistrzostwo świata.

.

Reklamy