KRAINA WIECZNYCH CZARÓW – YELLOWSTONE

*

W Krainie Wiecznych Czarów (gorące źródła i gejzery w Parku Narodowym Yellowstone)

*

Pewna młoda osoba imieniem Agata pisała nie tak dawno pracę magisterską o Yellowstone i – widocznie uznawszy mnie za osobę kompetentną w tej dziedzinie – postanowiła jeden z jej rozdziałów poświęcić na coś w rodzaju wywiadu, w którym odpowiadałbym na jej pytania.
Jako że Yellowstone był w swoim czasie moim oczkiem w głowie i spędziłem w nim w sumie parę miesięcy swojego życia, tym chętniej przystałem na ten pomysł, czego rezultatem jest poniższy tekst.
Uważam, że Yellowstone należy do tych szczególnych i niezwykłych miejsc na świecie, które warto w swoim życiu zobaczyć.

*

Gejzer Old Faithful – najsłynniejszy gejzer świata

Dlaczego Amerykanie za największą atrakcję turystyczną uważają nie NYC, czy Las Vegas… ale właśnie parki narodowe?

Ktoś ze znanych ludzi powiedział, ze parki narodowe to najlepszy pomysł jaki Amerykanie dali światu. Rzeczywiście, parki narodowe są chlubą zamieszkujących Stany Zjednoczone ludzi. Podchodzi się tu do nich wręcz z pietyzmem, cieszą się też olbrzymią popularnością wśród turystów. Oczywiście Nowy Jork czy Las Vegas odwiedzane są równie tłumnie (może nawet bardziej), jednak prestiż parku narodowego jako turystycznej atrakcji jest wyższy. Trudno bowiem zestawić ze sobą konsumpcyjny raj na Manhattanie czy kasynową krzykliwą rozrywkę w Las Vegas z wypoczynkiem na świeżym powietrzu, na łonie natury, wśród autentycznych cudów przyrody.

Według źródeł w USA jest 58 parków narodowych. Dlaczego jednak najbardziej prestiżowy i najczęściej odwiedzany jest Yellowstone National Park?

Od Yellowstone wszystko się zaczęło – sama idea parku narodowego poczęła się i krystalizowała właśnie tutaj. Yellowstone jest najsłynniejszym z wszystkich parków, a swoją sławę zawdzięcza nie tylko animowanym filmikom z misiami Yogi i Bubu.
Bez wątpienia jest to park najbardziej różnorodny i najciekawszy. Znajduje się tutaj najwięcej zwierzyny (niektórzy Yellowstone nazywają amerykańskim Serengetti), no i oczywiście zjawisk hydrotermalnych, czyli gorących źródeł i gejzerów.
Nie bez znaczenia jest również bardzo dobrze rozwinięta infrastruktura parku, jego dostępność dla zwiedzających. Być może jeszcze więcej ludzi odwiedza znajdujący się w Apallachach Park Narodowy Smokey Mountains, lecz to wynika z przyczyn demograficznych – na wschodzie Stanów Zjednoczonych jest większe zaludnienie, do parku można wybrać się na weekend. Natomiast Yellowstone leży z daleka od wielkich skupisk ludności i dotarcie tam wymaga większego wysiłku, będąc już wyprawą z prawdziwego zdarzenia.

Kto zajmuje się marketingiem i promocją parku?

Park Yellowstone jest tak znanym parkiem, że właściwie nie potrzebuje żadnej promocji czy marketingu. Wiadomo, że i tak zawsze odwiedzi go odpowiednia ilość ludzi. Miejsca w hotelach na terenie parku rezerwowane są na kilka miesięcy wcześniej.

Bizony forsujące wpław rzekę Yellowstone

*

Jaka jest chłonność turystyczna parku i czy taka ilość turystów nie determinuje „dzikości” parku, oraz czy możliwość obcowania bezpośredniego (noclegi na terenie parku, wspinaczki, łowienie ryb, spływy ) nie mają negatywnych skutków?

Zachowanie równowagi pomiędzy udostępnieniem parku ludziom a protekcją jego naturalnych zasobów to jedna z ważniejszych idei ochrony środowiska, która kształtowała się właśnie w Yellowstone – często zwykłą metodą prób i błędów.
To jest permanentna kwestia: wpływu naszej cywilizacji na przyrodę nie da się wykluczyć, należy jednak zminimalizować jej szkodliwość.
Każdego roku Yellowstone odwiedza ponad 3 mln. turystów. Największe tłumy zjawiają się oczywiście latem (każdego dnia około 15 tys. ludzi); zimą zaś, kiedy park jest równie piękny, tyle że trudniej dostępny – 150 tysięcy w całym sezonie.
Robi się wiele, aby wpływ tak wielkiej liczby zwiedzających miał jak najmniej negatywnych skutków na tzw. „dzikość” parku.
Przede wszystkim istnieją surowe przepisy regulujące zachowanie się turystów na terenie parku, a nad ich przestrzeganiem czuwa Służba Parków Narodowych, mająca uprawnienia policji federalnej. Zdecydowana większość turystów podporządkowuje się tym rygorom, zawsze jednak znajdą się tacy, którzy owe przepisy będą łamać – bardziej lub mniej świadomie. Wtedy dochodzi do szkód. I pokrzywdzonymi są zarówno ludzie, jak i środowisko naturalne.

Ogólnie rzecz biorąc, udaje się jednak zachować pewną równowagę, również dzięki wzrastającej wśród wizytujących świadomości o konieczności zachowania pewnych reguł w naszym obcowaniu z naturą.
Ci, którzy się w parku wspinają po skałach, nocują w namiotach, idą na długi szlak, łowią ryby… są zazwyczaj bardziej świadomymi i odpowiedzialnymi ludzmi, niż tzw. niedzielni turyści, którzy zwłaszcza latem zalewają park. Z ich strony Yellowstone nie doświadcza jakichś większych szkód.
Natomiast turystyczne tłumy przewijają się na stosunkowo małym obszarze parku (wokół tzw. 8-ki, czyli pętli obiegającej park). To jest najbardziej newralgiczny punkt, jednakże właśnie na tym styku egzekwowana jest najściślejsza kontrola przez służby parku.

Niedźwiedzica grizzly z małym niedźwiedziątkiem (Yellowstone NP)

*

Jakie są zagrożenia parku?

Te zagrożenia wynikają z problemu poruszonego w poprzednim pytaniu, czyli odnoszą się do przeciążenia frekwencyjnego parku.
Jednak największym zagrożeniem jest ogólna degradacja środowiska – w skali całego naszego globu, wliczając w to zmiany klimatyczne związane z tzw. „efektem cieplarnianym”.
Położenie Yellowstone jest o tyle szczęśliwe, że ów znajdujący się na wyżynie park porównać można do wyspy otoczonej „morzem” prerii – z dala od wielkich miast i ośrodków przemysłowych.
Jeśli zaś chodzi o zwierzynę, to w parku ustaliła się pewna równowaga populacji różnych gatunków. Sukcesem zakończyła się zarówno próba wskrzeszenia bizona (będącego na granicy wymarcia), jak również reintrodukcja wilków, całkowicie wcześniej wytępionych.

Pewnym zgrożeniem są także pożary, ale i one należą do zjawisk naturalnych, z którymi przyroda, prędzej czy później, daje sobie radę.
Naturalnie, w kazdej chwili można się spodziewać gigantycznej erupcji wulkanu, jakim tak naprawdę jest Yellowstone. A wtedy szkody równe byłyby w skutkach wybuchowi miliona bomb atomowych, na czym ucierpiał by nie tylko Yellowstone, ale i cała nasza planeta (taka erupcja zdarza się tu przeciętnie co 600 tys. lat, a ostatnia miała miejsce mniej więcej właśnie taki czas temu).

Czy należy obawiać się gejzerów?

Jak najbardziej!
Należy obawiać się nie tylko gejzerów, ale i gorących źródeł. Każdego roku bowiem zdarzają się w Yellowstone nieszczęśliwe wypadki, spowodowane ludzką nieostrożnością, czy wręcz bezmyślnością.
Można tego uniknąć trzymając się wyznaczonych szlaków i przestrzegając reguł bezpieczeństwa.
Rozwaga wskazana jest oczywiście nie tylko wobec zjawisk hydrotermalnych, ale również wobec zwierzyny, zwłaszcza bizonów, jeleni i niedźwiedzi.

greydot

Nastrojowa erupcja

*

YELLOWSTONE W OBIEKTYWIE

Yellowstone to raj dla fotografów. O zawrót głowy może już przyprawić różnorodność fotograficznych tematów: począwszy od krajobrazowego ukształtowania terenu, przez niezwykłość form i kolorystyki gorących źródeł i gejzerów, po zwierzynę, której w Yellowstone jest w bród. Co nie znaczy, że fotografowanie tego wszystkiego w Parku jest łatwe, nie wymagając wysiłku, skupienia czy nawet determinacji. Wręcz przeciwnie – nie można się bowiem poddać swoistemu automatyzmowi, który zwykle cechuje przeciętnego turystę, wpadającego do parku zwykle na kilka godzin, strzelającego fotki jak i gdzie popadnie, zwabionego (złudną przecież i pozorną) łatwością robienia zdjęć, wynikającą z tematycznego bogactwa i dostępności do niezwykłych obrazów. Istnieje też niebezpieczeństwo zdominowania naszej uwagi spektakularną potęgą yellowstońskiej natury kosztem detali, które absolutnie zasługują na naszą uwagę – bo to właśnie one, moim zdaniem, tworzą tę zniuansowaną unikalność nadającą Yellowstone specyficznego charakteru i smaku wyjątkowości.
Na Yellowstone – jak zresztą na wszystko – trzeba umieć patrzeć, aby następnie można było to nasze spojrzenie zaaplikować do fotografii mającej utrwalić i pokazać pikturalną urodę tego unikalnego zakątka naszej planety. Oczywiście przydaje się w tym wszystkim nasze uwrażliwienie na piękno natury, umiejętność wychwycenia przyrodniczej fotogeniczności miejsca, zdolność do odczuwania przyjemności jaką daje nam obcowanie z Naturą i jej tworami (wliczając to nie tylko pejzaż, ale także faunę i florę).

Fotografując Yellowstone nie można się bać koloru – choć ktoś, kto preferuje bardziej stonowane i monochromatyczne obrazy również znajdzie w tym rejonie możliwości, by zadowolić swoje oko. Lecz, według mnie, być w pobliżu bajecznie kolorowych gorących źródeł, czy niezwykłej malowniczości Wielkiego Kanionu Rzeki Yellowstone i zamknąć oczy na owe orgiastyczne bogactwo barw, form i kształtów, byłoby zbyt daleko idącym zaniechaniem reportażowego niemal obowiązku oddania sprawiedliwości faktycznemu charakterowi ich obrazowej atrakcyjności. A tę można zrozumieć (odebrać?) chyba tylko wtedy, kiedy w jakiś sposób „ominiemy” nasze estetyczne upodobania (będące zresztą często zwykłymi uprzedzeniami) odnoszące się do sztuki (czyli czegoś z natury swej „sztucznego”) i otworzymy się na wizualne walory i splendor tego, co jest już par excellence naturalne – a co nadal może wpływać pozytywnie na nasze zmysły i estetyczną percepcję.
Tak więc: oglądając Yellowstone, otwórzmy szeroko nasze oczy – starając się przy tym nie tylko przyjąć piękno oferowanych nam obrazów, ale i zrozumieć to, na co patrzymy.

greydot

Fotogeniczny korzeń

*

*

Poranek wśród yellowstońskich osobliwości

*

*

Yellowstone to raj dla fotografów

*

WSTĘP DO YELLOWSTONE

*

Yellowstone – najstarszy i najsłynniejszy park narodowy na świecie. Bez wątpienia wart jest tej swojej reputacji jednego z najbardziej interesujących zakątków naszej planety. To właśnie tu piekło z rajem przenikają się nawzajem, a my nie do końca jesteśmy pewni, co robi na nas większe wrażenie – diaboliczny dramatyzm dzikiej nieposkromionej natury i jej żywiołów, czy też boska malowniczość pejzaży i dyskretny urok dziejących się tu nieustannie czarów.

*

Kiedy na początku ubiegłego stulecia zaczęły docierać na amerykański Wschód wieści i opisy tej nieznanej jeszcze wówczas krainy Gór Skalistych, nie dawano im wiary. Johna Coltera, członka słynnej ekspedycji Lewisa i Clarka, który w 1806 roku odłączył się od swoich towarzyszy i spędził w okolicach Yellowstone zimę, uznano za człowieka szalonego, kiedy wróciwszy do “cywilizowanego świata” opowiadał o gorących kolorowych stawach, woniejących siarką „bulgotkach”, strzelających w górę fontannach, błotnych kotłach i dymiących dziurach w ziemi. Tę jego wyimaginowaną – jak uznano  – krainę zaczęto nawet ironicznie nazywać “piekłem Coltera”. Jeszcze w latach 60-tych, tuż przed pierwszymi oficjalnymi wyprawami naukowymi w tamte rejony, nie chciano publikować w prasie relacji z Yellowstone, jako zbyt fantastycznych i niesprawdzonych. Po prostu nie chciano im wierzyć. Kiedy Thomas Moran, jeden z bardziej znanych malarzy tamtych czasów, zaczął pokazywać na Wschodzie swoje szkice i obrazy przedstawiające kaniony, rzeki, jeziora i wodospady Yellowstone, uznano, z niejakim podziwem zresztą, że ten pacykarz to ma dopiero fantazję. Tym razem obyło się bez podejrzeń o szaleństwo. Cóż, artystom przysługuje wszak licentia poetica.
Yellowstone jest przedmiotem nieustającej ludzkiej fascynacji. Co roku przybywa tu ponad 3 mln. gości, co stawia to miejsce w rzędzie największych atrakcji turystycznych świata. Cały czas trwają badania naukowe, kręci się filmy, pisze nowe książki. Interesujący jest Yellowstone zarówno dla rzeszy profesjonalistów, przyrodoznawców, jak i dla całych zastępów laików, ogarniających ten park narodowy bardziej ogólnie i powierzchownie.
Uznaje się, że jest to największy obszar stosunkowo nieskażonej przyrody na terenie kontynentalnych Stanów Zjednoczonych (nie licząc Alaski) i najbogatsze w Ameryce zbiorowisko mieszkających na swobodzie ssaków.

Jest jeszcze jeden niepobity rekord świata należący do Parku Narodowego Yellowstone. Otóż znajduje się tu połowa wszystkich gejzerów jakie zliczylibyśmy na całej Ziemi. W tym niezwykłym północno – zachodnim rogu stanu Wyoming jest ich ponad 300. Wyróżniają się one spośród 10 tys. występujących tu tzw. “tworów geotermalnych”, do których, oprócz gejzerów, zaliczają się jeszcze gorące źródła, błotne wulkany i fumarole.

Wizyta w Yellowstone jest dla każdego człowieka innym doświadczeniem. Wynika to nie tylko z naszej ludzkiej odmienności, ale również z przyrodniczej różnorodności oferowanej nam przez tutejszą ziemię. Bowiem – jak ktoś to zauważył – jest wiele parków Yellowstone. Z innej perspektywy patrzy stojący godzinami w wodzie wędkarz, z innej jadący na skuterze śnieżnym motocyklista. Czymś innym jest zetknięcie się oko w oko z niedźwiedziem, czymś innym udział w publicznym widowisku urządzanym nam regularnie przez gejzer Old Faithful. Czy można do czegokolwiek porównać zachwyt jaki ogarnia niektórych, gdy stają na krawędzi Wielkiego Kanionu Rzeki Yellowstone, patrząc na jego bajecznie kolorowe zbocza, ich niezwykłą rzeźbę oraz potężny wodospad cudownie w to wszystko wkomponowany? To właśnie w takich miejscach łatwiej jest nam uwierzyć w boski talent Wielkiego Artysty.
A jednak trzeba pewnego przygotowania, by właściwie ogarnąć całe to bogactwo Yellowstone,  czy choćby tylko jego cząstkę. Potrzebna jest nam wiedza oraz pewne nastrojenie, które to wszystko umożliwią. Bez tej świadomości może nam umknąć wiele niuansów z piękna i harmonii tego miejsca. Otwórzmy więc nasze umysły, wyostrzmy wzrok, wyczulmy serca… Może wtedy poczujemy się tak samo oczarowani, jak Thomas Wolfe, który pisał: “Jest to baśniowa kraina, jedyna taka baśniowa kraina; jedyne miejsce, gdzie cuda nie tylko się zdarzają, lecz zdarzają się cały czas”.

greydot

PS. Powyższy rozdział „Wstęp do Yellowstone”, jak również poniższe: „Zwierzęta Yellowstone” i „Skąd te kolory?” są fragmentami monografii o Parku Narodowym Yellowstone mojego autorstwa, napisanej i opublikowanej w latach 90-tych.

*

Potężny i monumentalny Wodospad Dolny (blisko 100-metrowej wysokości) położony w Wielkim Kanionie Rzeki Yellowstone to jeden z najbardziej spektakularnych widoków na naszej planecie

*

*

Łania wapiti pod malowniczymi acz groźnie wyglądającymi Gorącymi Źródłami Mamucimi

*

*

Wodospad w wąwozie żółtych skał i kamieni, (od koloru których Park wywodzi swoją nazwę)

*

*

Tarasy trawertynowe i gorące źródła w ciągłej przemianie (okolica Mammoth Hot Springs)

*

*

Niebiańsko-piekielne krajobrazy Yellowstone – więcej uroku czy grozy?

*

ZWIERZĘTA W YELLOWSTONE

Park Narodowy Yellowstone to dla dzikiej zwierzyny i jej entuzjastów prawdziwe sanktuarium. Nie ma na terenie Stanów Zjednoczonych (wyjąwszy Alaskę), drugiego takiego obszaru, gdzie żyłoby tak wiele ssaków. A to właśnie one wzbudzają największe zainteresowanie przeciętnego gościa parku. Są wśród nich zarówno roślinożerne zwierzęta kopytne: ponad 3 tys. bizonów, 30 tys. jeleni amerykańskich (wapiti), kilkadziesiąt tysięcy jeleni „mulaków”, po parę tysięcy łosi, widłorogów i jeleni wirginijskich, kilkaset owiec gruborogich; jak również drapieżniki zdecydowanie mięsożerne, takie jak: wilki, lisy, kojoty, pumy, rysie, żbiki i łasice; oraz wszystkożerne niedźwiedzie – ponad 500 czarnych i około 350 grizzly.
Ta obfitość zadziwiła ludzi jeszcze przed powstaniem parku narodowego w 1872 r. Oto co na temat tej ziemi mówił jeden z poszukiwaczy złota, który zawitał tu dwa lata wcześniej: „Dotarliśmy do pięknej równiny, którą nazwaliśmy Równiną Buffalo, gdyż ujrzeliśmy tam tysiące spokojnie gryzących trawę bizonów… Widzieliśmy liczne jeziora i najwspanialsze góry na świecie. Spotkaliśmy też tam wszelkie odmiany łownej zwierzyny – oprócz bizonów, jelenie, niedźwiedzie i łosie”.

Kiedy podobne widoki ukazują się nam w Yellowstone dzisiaj, to mamy wrażenie, że czas się zatrzymał, a my zaglądamy w jego okna.
A jest co oglądać: ponad 60 gatunków ssaków, 300 gatunków ptaków, kilkanaście gatunków ryb, 100 gatunków motyli, 10 gatunków płazów i gadów. Wszystkie nosi ziemia, na której glebie rośnie ponad 1100 gatunków roślin.

greydot

Rodzinka misiów czarnych – baribali (widok niedźwiedzia w Yellowstone nie należy do rzadkości)

*

*

Jelenie wapiti jesienią prezentują swoje wspaniałe poroże

*

*

Kanadyjskie owce gruborogie przypominają o tym, że Yellowstone leży na terenie Gór Skalistych

*

*

A oto mniej spektakularne, ale przecież zawsze wdzięczne motyle

*

*

Bizonie oseski – każdej wiosny stado wzbogaca się o takie oto sympatyczne istoty

.

.

Yellowstoński zmierzch – ze stadem saren (i jednym jelonkiem)

 

*

SKĄD TE KOLORY ?

Wielki Kanion Yellowstone jest bajecznie kolorowy, takie też bywają gorące źródła. W wielu miejscach park przypomina malarską paletę. Czym to jest powodowane ?
Podczas gdy ryolit, bazalt i inne skały pochodzenia wulkanicznego, stanowiące fundament yellowstońskich wyżyn są szare i mało efektowne kolorystycznie, to przeobrażone chemicznie nabierają barw. Przykładem są malownicze zbocza Wielkiego Kanionu zbudowane z hydrotermicznie zmienionego ryolitu. Również brązowo-żółte kolumny bazaltowe znajdujące się na krawędziach północnej części Wielkiego Kanionu (bardzo blisko Tower Falls), nie tylko wyróżniają się kolorystycznie, ale stanowią również ciekawą i zaskakującą naturalną kompozycję.
Gejzeryt, skała tworzona przez gejzery, jest biało-szary. Podobnie błotne wulkany i kociołki są zwykle brudno-szare, brunatne lub popielate z niebieskim odcieniem. Czasem jednak znajdzie się jakiś ślad innego koloru, którego źródłem są minerały, substancje nieorganiczne. Kolor zółty zdradza siarkę; zaś czerwienie, brązy i pomarańcze – żelazo.
Biały trawertyn, z którego zbudowane są tarasy w Mammoth Hot Springs, to nic innego, jak węglan wapnia. A wapno jest przecież białe.

Jednak  najbardziej zdumiewa koloryt gorących źródeł: intensywne zielenie, błękity, czerwienie, pomarańcze, żółcie… Poruszyły nawet jednego z traperów, który jeszcze w latach 30-tych XIX-wieku dotarł nad Grand Prismatic Spring: “Strumień, który wypływał ze źródła, wyróżniały trzy kolory: biały, blado-czerwony i błękitny jak niebo. Czy było coś niezwykłego w atmosferze, czy też jakieś chemiczne zawartości w wodzie… Nie jestem w stanie tego powiedzieć i muszę zostawić to wyjaśnienie naukowcom turystom, którzy będą to miejsce odwiedzać w przyszłości”.
Naukowcy przyszli i objaśnili, znajdując przy okazji nieznane dotychczas nikomu organizmy żywe – bakterie termofilne, które wręcz nie mogą żyć bez bardzo wysokich temperatur. Okazało się, że są i takie, które dobrze się maję we wrzącej wodzie!

Gorące źródła swoje kolory zawdzięczają właśnie żyjącym  w nich bakteriom i algom, czyli organizmom żywym. Kolor niebieski jest zaś odbiciem nieba. Bakterie i algi te żyją w środowisku wodnym, więc pochodzący od nich koloryt świadczy o aktywności źródła i o temperaturze w danym miejscu. Bliżej wylotu źródła żyją głównie bakterie zawierające pigmenty żółte i białe. Tam też temperatura jest najwyższa. Dalej, w miarę jak woda staje się coraz chłodniejsza, zaczynają dominować pomarańczowe i brązowe algi. W niektórych miejscach błękit nieba nakłada się na kolor żółty bakteryjnych mat, czego efektem jest piękna szmaragdowa zieleń (patrz: Emerald Pool).

greydot

Jak nie z tej planety

*

*

Bajecznie kolorowe tarasy trawertynowe Mammoth Hot Springs

*

*

Mammoth Hot Springs – jedno z wielu niezwykłych miejsc w Yellowstone

*

*

Niewiarygodna paleta malarska Natury – tutaj dominują pomarańcze i żółcie

*

*

Rezultat aktywności gorących źródeł przybiera często niezwykłe formy

*

*

Jeszcze jedno niezwykłe dzieło „artystki” Natury

*

*

Kompozycja jakiej nie powstydziłby się niejeden twórca sztuki współczesnej

*

*

Marmurowe paciorki

*

*

*

*

“Odlotowe” faktury Grand Prismatic Springs (Środkowa Kotlina Gejzerów)

*

*

Grand Prismatic Sprsng – największe (i chyba najbardziej kolorowe) gorące źródło na świecie (warto zwrócić uwagę na maleńkie postacie ludzkie – widać wtedy potęgę całego zjawiska)

*

*

Robota zaiste koronkowa

*

*

Kolorystyczne abstrakcje

*

*

Dziwy nad dziwami (bąble-perełki w wulkanie „błotnym”)

*

Zapraszam do obejrzenia nowej wystawy zdjęć pt. „YELLOWSTONE – PANORAMY”, które właśnie ukazały się na stronie „brulionu podróżnego (ilustrowanego)” TUTAJ.

*

Najsłynniejsze chyba gorące źródełko w Yellowstone – wygląda pięknie i zostało obdarzone równie piękną a ponadto bardzo adekwatną nazwą: Morning Glory
.

© ZDJĘCIA WŁASNE

*

YELLOWSTONE

Wróciłem oto z yellowstońskich rubieży. Pora więc przestawić się na zupełnie inne tory – “łono” dzikiej przyrody zamienić na cywilizacyjne teatrum wielkiego miasta. Stało się to szybko: dwie godziny jazdy samochodem z parku Yellowstone do Idaho Falls, stamtąd trzy kwadranse lotu samolotem nad Górami Skalistymi do Denver, a z Denver – dwugodzinny lot do Chicago. I oto złote kaniony Yellowstone ustąpiły miejsca ulicznym kanionom chicagowskiego downtown.

Mimo zmiennej pogody wyjazd był udany. W ciągu kikunastu dni przeżyłem wszystkie poru roku: od zimowego śniegu i gradu, przez wiosenno-jesienne burze deszczowe z piorunami, po piękne słoneczne ciepłe dni lata. Kiedy pogoda nie pozwalała na cieszenie się parkiem, można się było zaszyć z książką i herbatą z rumem, gdzieś przy kominku w jednej z kilku yellowstońskich górskich lodge (czyli schronisk- zajazdów).
Te przerwy były nawet wskazane: można było bowiem odpocząć zarówno po chodzeniu po szlakach (a w Yellowstone jest gdzie chodzić, jako że znajduje się tu blisko  1,5 tys. km. “utrzymywanych” szlaków), jak  i po… fotografowaniu – choć tego ostatniego zajęcia nigdy nie jest mi za dużo.

Zanim zdołam uporządkować jakoś swój fotograficzny plon wywieziony z Yellowstone, tudzież napisać coś konkretniejszego, chciałbym przedstawić mały wybór pochodzących z niego zdjęć.
Przy okazji dziękuję wszystkim tym, którzy zechcieli TUTAJ zajrzeć i zostawić dla mnie (oraz dla innych Gości tego bloga), parę przyjaznych słów.

**

Yellowstone pełen jest „nieziemskich” zakątków.

*
*

Gorące źródła bywają też kolorystycznie wysublimowane – wręcz koronkowe, a nawet subtelne i delikatne.

*

Bajecznie kolorowe gorące źródło nad rzeką Firehole (Górna Kotlina Gejzerów).

*
*

„Odlotowe” faktury Grand Prismatic Springs (Środkowa Kotlina Gejzerów).

*

Mama grizzly ze swoim bobasem (obserwowana z odległości ok. 150 m. – stąd niezbyt dobra jakość zdjęć).

*

Wymowne spojrzenie innej bestii – starego bizona (niech nas jednak  nie zwiodą te niewinne oczęta – bizony zabijają ludzi niemal każdego roku).

m
*

Zmierzch nad Wyoming

m

Wieczorne pożegnanie z gejzerem Old Faithful.

*

Więcej o Yellowstone dowiedzieć się można z następujących wpisów:

*

KRAINA WIECZNYCH CZARÓW

*

ZDJĘCIA:

YELLOWSTONE: PANORAMY

– fantastyczne twory termalne: KOLORY YELLOWSTONE

– fauna: ZWIERZĘTA (Światowid)