KONIECZNOŚĆ MITU?

Ludzie dzielą się na tych, którzy mity tworzą i na tych, którzy mity obalają.
Przy tym, nawet ci, którzy mity obalają, również je tworzą.
Wszyscy jesteśmi mitotwórcami.

* * *
Mity mają to do siebie, że są odporne na racjonalne weryfikacje. Argumenty tych, którzy poszukują prawdy, tudzież mity demaskują, bywają nieskuteczne, bo operują na innym poziomie – niejako w innym wymiarze rzeczywistości.
(A trzeba pamiętać, że sfera mityczna również tworzy naszą rzeczywistość.)

Ludzkość potrzebuje mitów – jest to wpisane w jej rozwój kulturowy.
Nigdy nie jest tak, że ludzkie głowy wypełnia tylko czysty racjonalizm (nawet wśród tych, którzy się za stuprocentowych racjonalistów uważają).

Mit jest więc stale obecny w naszej kulturze, i wszystko wskazuje na to, że właśnie dzięki mitom ta kultura wogóle powstała.

Wobec tej wszechobecności mitu ważne jest to, by mity rozróżniać.
Bowiem mit może zarówno generować zło, jak i dobro; może być czymś konstruktywnym, jaki i destruktywnym; może wyzwalać, ale i niewolić; może skłaniać ludzi do tolerancji, jak i nienawiści… etc.

Zastanawiać może to, dlaczego ktoś chce dany mit zburzyć.
By zastąpić go nowym mitem? Może w imię tzw. prawdy historycznej (czy też „prawdy” wogóle)?
Wydaje mi się jednak, że dotarcie do takiej prawdy jest niezwykle trudne więc często to, co nazywamy „prawdą”, jest jedynie naszą interpretacją.

Jestem przekonany, że niekiedy warto zostawić mit w spokoju i go nie niszczyć…
Zwłaszcza jeśli nie ma się niczego, aby ten mit zastąpić.

* * *
Nie można wyobrazić sobie wygaśnięcia konfliktu między „realnością mityczną” a tym, co racjonalne, empiryczne, „dotykalne”, gdyż oznaczałoby to stagnację.
Leszek Kołakowski uważał, że na takie współżycie jesteśmy skazani i że jest ono nieuchronne i niemożliwe zarazem. Cały świat jest oparty na dialektyce, a biegunowe przeciwieństwa wyznaczają jego rozwój i kierunek.
Jak pisał Kołakowski: „Los kultury jest epopeją wspaniałą przez swoją chwiejność”.

Mit jest wszędzie. I kto decyduje się na walkę z nim, z góry skazany jest na przegraną. (Można powiedzieć, że przestrzeń mityczna pełna jest smoków z natychmiast odrastającymi głowami.) Jednakże nie musimy patrzeć na to fatalistycznie, uznawać to za jakieś kulturowe brzemię. Mity są nam wszystkim potrzebne.
Od naszej mądrości, wyczucia, (również śwtatopoglądu, ale także charakteru i temperamentu) zależy jednak, które z tych mitów zaakcaptujemy, a które będziemy skłonni demaskować. Walczymy z mitami, dementujemy, obnażamy ich iluzoryczną genezę… A i tak, mimo wszystko, pozostaniemy zanurzeni po uszy w sferze mitycznej, jaką jest cała nasza kultura.

* * *
Nasze nieporozumienia związane z mitem biorą się m.in. stąd, że różne rodzaje mitów mamy na myśli. Nie można zawężać naszych rozważań jedynie do takich mitów, które są pewnym zafałszowaniem historii, samookłamywaniem się, czystą a jałową ułudą, manipulacją, czczym wymysłem… etc.
Myślę że większość z nas takie mity określa pejoratywnie.
Lecz mit jest pojęciem bardzo szerokim, choćby dlatego, że jest jednym z najważniejszych narzędzi w tworzeniu całej naszej kultury.

Mit jest pewną konstrukcją, która nie tylko tworzy kulturę, ale także ją spaja – pomaga w konstytuowaniu wartości, zapewnia kulturową ciągłość, pozwala ludziom się porozumieć, poczuć wspólnotę, znosi dyskomfortowe wrażenie przypadkowości istnienia, nadaje sens w świecie, któremu rozum i fakty odmawiają sensu…

Mity są konieczne – i to nie tylko dla ludzi „słabych”. Są konieczne dla nas wszystkich… gdyż wszyscy jesteśmy słabi w kontekście naszej La condition humaine, (ponieważ zawsze istnieją siły, które nas przerastają).

Jednakże potrzeba mitu nie wynika tylko z naszej słabości, niewiedzy czy też skłonności do fałszowania rzeczywistości.
Wręcz przeciwnie.
Jestem skłonny widzieć ją jako wielką (często wspaniałą) siłę ludzkiej wyobraźni. Jest ona wyrazem naszego pragnienia zadomowienia się w świecie… jak również pomaga nam z tym światem się zmagać.

* * *

APPENDIX

Moja „prywatna” definicja mitu (sprowokowana przez Magamarę):

Mit jest pewną konstrukcją myślową, dzięki której człowiek (dysponując swoimi ograniczonymi możliwościami poznawczymi, doświadczalnymi, intelektualnymi…) próbuje zrozumieć (przedstawić, opisać) jaka jest jego rola w świecie, czym jest los, w który został on uwikłany.  Mit pozwala wyrazić nasze najgłębsze pragnienia, oswoić i zneutralizować lęk, nadać sens egzystencji w świecie, któremu rozum i racjonalizm nie jest w stanie sensu nadać. Mit próbuje też uprościć wielką złożoność świata, który nas otacza; umożliwia odnalezienie w nim jakichś punktów orientacyjnych – ustala pewne punkty odniesienia, jak również usiłuje “uwspólnić” nasze międzyludzkie doświadczenia egzystencjalne… Daje wskazówki jak mamy się zachować, co wybierać… Owiewa też poetycką aurą to, co bez tej otoczki mogłoby się nam wydać zbyt surową, krwistą tkanką nieludzkiej, bezwzględnej i ślepej Natury.

Mit w zasadzie opiera się dychotomii “prawda – fałsz”, bo funkcjonuje na innym poziomie świadomości niż “zero-jedynkowe” metody weryfikacji.

* * *

Iluistracja: fragment ryciny Albrechta Dürera „Upadek człowieka. Adam i Ewa.”

*