KSIĄŻKI W POLSCE I W AMERYCE

.

Reklama książek w prasie polonijnej

.

Nie robię tego często (na łamach tego bloga chyba po raz pierwszy) ale chciałbym zachęcić Was do zamówienia moich książek, które dostępne są również W POLSCE. Można to zrobić pisząc na adres: GIEDLAR@SBCGLOBAL.NET i otrzymać je drogą pocztową w ciągu kilku dni. Cena całego kompletu 4 tomów jest bardzo przystępna. Myślę, że każdy w tych książkach będzie mógł znaleźć coś dla siebie.
Wszystkie książki posiadają twarde płócienne okładki oraz obwolutę. Tom „PODRÓŻE” jest wydaniem albumowym zawierającym 675 ilustracji barwnych i liczącym ponad 800 stron. Tomy I („ZAPISKI”), II („ARTYKUŁY LEKTURY ROZMOWY” i III („KINO TEATR SZTUKA”) mają odpowiednio 517, 584 i 693 strony i są również zilustrowane kolorowymi reprodukcjami na kredowym papierze.
Dodam, że wydanie tych książek nie miało charakteru komercyjnego, czyli, innymi słowy, nie było pomyślane jako przedsięwzięcie dochodowe).
ZAPRASZAM do skorzystania z tej propozycji (niewielki nakład jest już na wyczerpaniu).
POWYŻEJ: ogłoszenie prasowe.
KSIĄŻKI dostępne są również w Stanach Zjednoczonych w księgarniach polonijnych – i także można je zamówić drogą pocztową:

W MOJEJ JASKINI

.

Jaskinia

.

       Jaskinie są różne. Może być nią ciemna, zimna i wilgotna jama, albo też bajeczna komnata pełna kryształów, stalaktytów, stalagmitów… A nawet cała kraina z podziemnymi rzekami i jeziorami.
Niektórych – i to nie tylko speleologów – kuszą one swoją tajemnicą, może nawet obietnicą znalezienia skarbu; innych zaś – straszą ciemnością i grożącymi w nich niebezpieczeństwami.
Symbolika jaskiń jest przebogata – począwszy od freudowskich skojarzeń z płodnością, poprzez platońską alegorię ludzkich złudzeń, aż po zachłanność posiadania czy osunięcia się w otchłań.
Jaskinia jako droga dotarcia do zaświatów tudzież krain mitycznych… do samych piekieł, a może i do siedziby jakichś bogów, czy choćby tylko do kryjówki dzikich zwierząt albo skrzatów, gnomów, czy elfów.
Wreszcie – w jaskini można się schronić ratując życie (albo od tego życia uciec), ale też i zgubić niczym w labiryncie bez wyjścia, gdzie tylko czeka na człowieka śmierć.

       Czy jednak nie za długi jest ten wstęp do czegoś, co być może jest tylko żartem?

       Bo oto chciałbym Was zaprosić na wycieczkę po moim małym królestwie – bibliotece/pokoju/gabinecie, gdzie najczęściej sam wybieram się na poznanie świata jaki znajduje się w książkach, Internecie, obrazach, sztuce…
To miejsce, w którym myślę, czytam, oglądam, słucham, piszę, gram……

       A wszystko w otoczeniu przedmiotów, które są mi w jakiś sposób bliskie – czy to poprzez swoją wartość estetyczną tudzież sentymentalną – wśród pamiątek z moich podróży po świecie; wśród książek, które były/są dla mnie ważne; wśród obrazów, rzeźb i artefaktów sztuki, które lubię…

       Tutaj jestem u siebie – tu czuję się bezpiecznie i komfortowo.
Tutaj odzywa się we mnie domator – moja druga natura poskromionego nomada – i sam nie wiem, czy ona nie jest jednak silniejsza od tej pierwszej, jaką jest żyłka włóczykija i obieżyświata.

       Znajduje się w tym pokoju tylko część mojej biblioteki, która z czasem rozrosła się do całkiem słusznych rozmiarów, a swój początek miała w moim domu rodzinnym, w Polsce. Oczywiście, książki kupowałem nie po to, aby je kolekcjonować, ale po to, aby je czytać – i rzeczywiście (wyjąwszy encyklopedie, leksykony, słowniki i turystyczne przewodniki) zdecydowaną większość z nich jednak przeczytałem. Choć wątpię, czy stałem się przez to mądrzejszy – jeśli już, to mądrości (jaka ona jest to jest) uczyło mnie samo życie (i żona).
O tym jak ważne w moim życiu były książki, napisałem kiedyś w tekście zatytułowanym „MOJA BIBLIOTEKA”, który znalazł się również w jednej z moich książek.

       Zastanawiam się teraz, czy bawiąc się tym wpisem, nie robię czegoś pretensjonalnego – bo przecież ten ekshibicjonizm różnie może być odebrany. A jednak się zdecydowałem wyjść z tym na forum publiczne – zakładając, że jednak większość tych, do których ten mały reportaż osobisty trafi, przyjmie go ze zrozumieniem, a może nawet z zainteresowaniem i sympatią.
Zapraszam więc w gościnę.

*  *  *

..

Powiązany wpis: MOJA BIBLIOTEKA

.

ODE IN THE GARDEN OF EDEN (z ciotkami w ogrodzie mojego dzieciństwa)

.

.

ODE IN THE GARDEN OF EDEN

.

Nobody was dying at that time

– quite the opposite

scent of new life was everywhere

gardens were bustling with harmless bees

spreading pollen and trading nectar for honey

And aunts smiled at me, beaming with joy

right from their ripe, strong but delicate bodies

.

Life was magical and full of mysteries

sun was bright and shining all around shadows

but secret knowledge laid in plain view

and was known to all creation

.

Leaves of grass and crowns of flowers

Aunts’ dresses blended with their beauty

none of them knew the sound of silence

There were no ends, only beginnings

and the Earth stood still with Happiness

rambling across the Universe

like an Ode to invisible God

greydot.

.

Niedawno – za sprawą mojej kuzynki – światło dzienne ujrzało wiele fotografii z zamierzchłej przeszłości. Nigdy ich do tej pory nie widziałem, mimo że na wielu z nich utrwalona została moja skromna osoba w postaci jeszcze skromniejszego chłopięcia dość marnej posturki, jakim byłem 100 lat temu. Uśmiechnąłem się widząc siebie w wersji miniaturowej i szczenięcej – w śmiesznych, bezlitosnych dla mojej godności ubrankach – ale serce zabiło mi mocniej na widok bliskich mi osób, zwłaszcza tych, których wśród nas już nie ma.

Większość z tych zdjęć nie była dobrej jakości (ale przecież nie na tym polega ich wartość dla mnie). Te, które prezentuję w tym wpisie, poddałem pewnej restauracji, starając się zachować ich autentyczny charakter. Jak widzę utrwaliły one one szczęśliwe chwile spędzone z moimi ciotkami (Elżbietą, Ireną i niestety nieżyjącą już Dagmarą) na trawie w ogrodzie moich dziadków.

Zamieściłem je na mojej stronie facebookowej (nie wiedząc nawet o tym, że właśnie rozpętała się na FB szalona akcja pokazywania swoich zdjęć z dzieciństwa), a wśród komentarzy jakie się pod nimi pojawiły, znalazł się również wpis Agnieszki S., która stwierdziła, że fotografie te przypomniały jej wiersz Zagajewskiego „Moje ciotki”, dołączając go (w wersji angielskiej) do swojego komentarza. To wszystko zainspirowało mnie do skreślenia kilku słów „od siebie”, czego rezultat widoczny jest powyżej (w komentarzach do tego posta zamieszczam zarówno tłumaczenie – niestety, niezbyt chyba udane – mojego wiersza na język polski, wiersz Zagajewskiego, jaki i jego angielskie tłumaczenie, które przesłała Aga.

greydot

 

.

ŚWIAT W OBRAZACH

.

Wspomnienia, książki, fotografia, podróże…

.

 

Więcej o książkach, fotografii, podróżach można przeczytać TUTAJ.

.

SPOTKANIE AUTORSKIE (relacja filmowa)

.

Po wielu perypetiach i sporej pracy włożonej w edycję nagrania, dotarł wreszcie do mnie film zarejestrowany podczas mojego spotkania autorskiego w Muzeum Ziemi Leżajskiej w ubiegłym roku. Ze względu na uwarunkowania kanału YouTube przedstawiam go tutaj w trzech częściach. Zapraszam do jego obejrzenia.

.

 

.

 

.

 

.

Więcej o moich książkach dowiedzieć się można TUTAJ.

.

ŚWIATOWID

.

.

Ostatnio stronę Wizji Lokalnej zdominował film, więc proponuję przenieść się do świata realnego i obejrzeć garść moich zdjęć z różnych zakątków globu, które umieszczam sukcesywnie na stronie „Światowid”.

.

.

Wszystkie zdjęcia w oryginalnej wielkości obejrzeć można TUTAJ.

.

RADIO

.

Z bodajże sześciu rozmów radiowych, w jakich wziąłem udział przed moim spotkaniem autorskim w Muzeum Polskim w Ameryce, udało mi się skompletować cztery, które chciałbym teraz przedstawić, gdyż są one dla mnie nie tylko cenną pamiątką, ale i dokumentacją pewnego etapu w moim życiu. Jeśli ktoś chce, może sobie ich posłuchać.

Oto garść podcastów – rozmów:

.

1. z Jackiem Zielińskim w WPNA Chicago: TUTAJ

 

*  *  *

*

2. z Beatą Kociołek w Polski FM: TUTAJ

 

*  *  *

*

3. ze Zbigniewem Banasiem w Polskim Radiu 1030: TUTAJ

 

*  *  *

*

4. z Markiem Boberem w Radiu Polonii 2000: TUTAJ

 

*  *  *

*

.