KOKOSOWE ŻNIWA

.

.

        Nic tak nie smakuje jak mleko kokosowe w tropikach.

       Bardzo lubię wszelkiego rodzaju palmy – są to według mnie niezwykle fotogeniczne rośliny – i pamiętam, że nie mogłem się im nadziwić, kiedy po raz pierwszy wylądowałem (w środku zimy!) w Miami na Florydzie. Rozparła mnie wtedy radość na widok czegoś tak dla moich oczów egzotycznego (choć dla tubylców pospolitego), jak palmy. Te piękne twory Natury do dzisiaj są dla mnie wręcz synonimem ciepłych krajów, położonych w strefach równikowej i zwrotnikowej.
Ale palmy to nie tylko źródło estetycznej przyjemności. Dla ludzi, którzy wśród nich żyli (zwłaszcza w czasach przed-kolonialnych, ale i później również), rośliny te stanowiły ważny element ich egzystencji, będąc źródłem nie tylko pożywienia, ale i materiału, z którego budowano schronienie (dom), czy służącego do wyrobu przedmiotów i naczyń niezbędnych dla życia codziennego.

        Także i dzisiaj palmy służą nam na wiele różnych sposobów, i dzięki nim istnieje cała masa produktów: od mleczka kokosowego po kosmetyki. Nadal liśćmi palmowymi pokrywa się dachy budynków (na Karaibach strzechą palmową kryje się nawet terminale lotnisk) – o parasolach dostarczających cień na rozgrzanych słońcem plażach nie wspominając.

       Ciekawa sprawa, bo w pamięci utkwiło mi kilka spotkań z ludźmi, którzy akurat dokonywali kokosowych „żniw”. Wprawdzie nie robili na tym „kokosowego interesu”, ale zrywali kokosy, które później sprzedawali innym, głównie turystom. Wykazywali się przy tym zdumiewającą zręcznością – począwszy od wdrapania się na wysoką palmę, po późniejszą obróbkę kokosa maczetą, dzięki której można było z niego pić (jakże ożywcze w tropiku!) mleczko, a później zjeść kokosowe wióra.

       Ostatnie takie spotkanie miało miejsce w czasie mojej niedawnej wizyty na Dominikanie. W czasie jednego z naszych spacerów po plaży i w palmowych zagajnikach (towarzyszyła mi w nich żona), trafiliśmy na Marcelina, który specjalnie dla nas zerwał świeże kokosy, co udało mi się utrwalić na krótkim filmie. Chciałbym się nim teraz z wami podzielić (oczywiście mając pozwolenie jego głównego bohatera, który notabene był tym klipem zachwycony). .

*  *  *

Komentarze 22 to “KOKOSOWE ŻNIWA”

  1. Bogdan Kwiatek Says:

    Na początku myślałem, że to Ty sam, we własnej osobie. 😳🤪
    Później doczytałem opis. Jednak Marcelin.
    Co już nie jest tak fascynujące… 🤪🖐

  2. Krystyna Arthur Says:

    Palm oil plantations are leading to deforestation… everywhere in tropics

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      That is sad and a different story. Frankly speaking almost all tropical (especially Caribbean, except maybe Dominica) islands suffered deforestation long time ago – in the age of colonialism and vast plantations.

      • Krystyna Arthur Says:

        But the bastards are now in Borneo,and most of Indonesia & Philippians… that’s why they have mud slights. Last Orangutans, too. Also last black Indonesian rhino was killed…
        Sorry, I came negative today…

        • Stanisław Błaszczyna Says:

          That’s a shame! But can we blame palms for that? No, just greedy people who don’t care about natural environment.
          PS. Yes, sometimes we have to step on a negative side to point out that something is wrong.

  3. Stanisław Błaszczyna Says:

    A ta było na Dominice:

    .

    .

    .

  4. Teodora Says:

    Drogi Panie! Piękno palm widziane okiem turysty jest naturalne i zrozumiałe, ale… jest druga strona medalu…
    Od kilku lat mieszkam w strefie tropikalnej i bardzo tęsknię za szumem liści drzew północy. Spokojny szelest jako akompaniament do czytania książek pod drzewem. Liście palmy dają zimny metaliczny i niespokojny oddźwięk przy wietrze. Na szczęście w parkach mamy trochę drzew liściastych, dokąd uciekamy po kojący spokój. A dostojne palmy lubimy tylko w bezwietrzne dni.
    Pozdrawiam serdecznie. T.

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Myślę, że również traktowałbym palmy inaczej, gdybym mieszkał w tropikach. Na szczęście bywając tam – dość często, zresztą – nie przestałem lubić palm, no i jakoś nigdy nie nękał mnie ich „zimny metaliczny i niespokojny oddźwięk przy wietrze” :)
      Ja lubię wszelkiego rodzaju lasy, nie tylko te, w których rosną drzewa liściaste. Także te z drzewami iglastymi (ach ten zapach żywicy!!!)
      A jeśli chodzi o czytanie, to jednak bardzo dobrze czytało mi się też w cieniu palm.


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: