BRUTALIZM I SACRUM – o katedrze Nuestra Señora de la Altagracia w Higüey na Dominikanie

.

Basílica Catedral Nuestra Señora de la Altagracia

.

       Była to moja kolejna wizyta w dominikańskiej bazylice-katedrze w Higüey. Odkładając na bok religijne doświadczenie (za każdym razem uczestniczyliśmy z żoną wraz z setkami Dominikańczyków we mszy świętej, będąc zresztą jedynymi „białymi” w katedrze) było to również spotkanie z architekturą – zarówno bulwersujące, jak i pouczające.
Już za pierwszym razem dziwiłem się temu, że potworkowatość architektury brutalistycznej dotarła również tutaj, do słonecznego tropiku, ale tym razem przyglądnąłem się temu fenomenowi bliżej, przez co uświadomiłem sobie kilka nowych aspektów istnienia i funkcjonowania tej zaskakującej budowli w Higüey, położonej zaledwie o godzinę jazdy od hedonistycznych przybytków masowego wakacjowania się w resortach typu „all inclusive” wschodniego wybrzeża Dominikany.
Odkąd pamiętam nie lubiłem „brutalizmu” w architekturze, przede wszystkim ze względów estetycznych (brzydota tych szarych betonowych konstrukcji odrzucała mnie od nich na kilometr), ale także z powodów… nazwę je ideologicznymi, gdyż z czasem brutalizm zaczęto wiązać z europejskimi totalitaryzmami XX wieku. Dochodziła do tego moja rezerwa do pewnych przejawów modernizmu, który tak namieszał w głowach (nie tylko) twórcom i artystom (w tym nieludzkim stuleciu dwóch światowych wojen i kilku niewydarzonych ideologii), że do dzisiaj odbija się czkawką w literaturze i sztuce, a w wielu miejscach straszy złomową rzeźbą (ot choćby metalowa pokraka Picassa w chicagowskim downtown).
Głównym budulcem w brutalistycznych projektach jest beton (kolejny przyczynek do mojej idiosynkrazji wobec tego stylu), i – co ciekawe – wykorzystywany był on przez projektantów nie tylko ze względu na taniość i budowlaną wygodę, ale także z powodu… jego walorów estetycznych (sic!) Tak, jakby nie zauważano tego, że betonowa bryła urąga wszelkim kanonom piękna wypracowanym przez ludzką kulturę i sztukę na przestrzeni wieków (kto wie, może właśnie dlatego tak ochoczo przyjęto ten nowy styl?)
Na domiar złego, chcąc wzmocnić efekt powiązany z aparycją budulca, celowo pozostawiano na ścianach budynków ślady po szalunkach i formach, by podkreślić jego betonową fakturę. No i otrzymywano béton brut (fr. „surowy beton”) z całą jego krasą.
Zastanawiam się teraz dlaczego tak ochoczo niemalże czczono beton w architekturze XX wieku? Może dlatego, że w czasie, kiedy brutalizm święcił swoje tryumfy (lata 50. i 60. ubiegłego stulecia) nie dostrzegano jeszcze tak wyraźnie betonowej brzydoty, jak to ma miejsce teraz?
W końcu jednak zauważono jak szybko i brzydko starzeje się beton – coraz bardziej widoczne były tego ślady w postaci różnych smug, zacieków, liszajów… Niekiedy, patrząc na takie podupadające „dzieło” można było odnieść wrażenie, że to jakiś popadający w ruinę szary bunkier. Nic dziwnego, że kiedy wyburzano pewne zawadzające miastom budynki, to większość nich stanowiły właśnie konstrukcje brutalistyczne.
Brutalizm krytykowano też jako „nieludzki”, pozbawiony duszy, monstrualny, odrażający, a jeden z prominentnych architektów nazwał go nawet „duchową, intelektualną i moralną deformacją”. I choć rzeczywiście dzięki projektowej swobodzie, brutalizm tworzył sporo ciekawych formalnie brył architektonicznych, to coraz powszechniej widziano jego produkty jako skażone brzydotą zwały betonu.

*  *  *

Wnętrze katedry – polifoniczna pieśń zakrzywień

.   

       Sam się teraz dziwię temu, jak wstęp do wpisu o katedrze Nuestra Señora de la Altagracia w Higüey przerodził się w jakąś przydługą filipikę przeciwko brutalizmowi w architekturze, tym bardziej, że summa summarum moje doświadczenie – zwłaszcza z ostatniego spotkania z tą świątynią – było pozytywne, a nawet dostarczyło mi sporej przyjemności estetycznej. Ze swoim doświadczeniem duchowo-religijnym nie chcę się tu obnosić, wspomnę tylko, że uczestnictwo we mszy świętej w bazylice wraz z rzeszą wiernych Dominikańczyków wywarło na mnie wielkie wrażenie.
Wróćmy jednak do tej niezwykłej budowli.
W znajdującym się obok katedry muzeum można się dowiedzieć, że o wybudowaniu wielkiej świątyni w miejscu małego kościółka pamiętającego jeszcze czasy hiszpańskiej „okupacji” zdecydowano w latach 40. XX wieku, a w roku 1947 ogłoszono konkurs na jej projekt, na który zgłoszono ponoć 40 propozycji. Pisze „ponoć” gdyż niektóre informacje dostępne w muzeum wydały mi się nieścisłe. Jak np. ta, że wygrali dwaj „architekci” z Francji: André Dunoyer de Segonzac i Pierre Dupré. Z tego co wiem ten pierwszy był raczej malarzem i grafikiem, o drugim zaś nie mogłem znaleźć żadnych informacji w Internecie. Koniec końców budowę rozpoczęto dopiero w 1957 roku i ciągnęła się ona przez kilkanaście lat. Po jej zakończeniu papież Paweł VI wyniósł katedrę do rangi bazyliki (1971 r.) Warto tu dodać, że Jan Paweł II pielgrzymował do tego miejsca dwukrotnie, co zostało utrwalone w kilku miejscach katedry, m. in. jako jeden z reliefów na jej olbrzymich drzwiach.
Trzeba zaznaczyć, że decyzja wzniesienia tak wielkiej budowli w miasteczku liczącym w tamtym czasie zaledwie 10 tys. mieszkańców, była śmiała i perspektywiczna, bo obecnie populacja Higüey wynosi 170 tys. mieszkańców, a bazylika stała się najważniejszym obiektem religijnym na Karaibach.
Każdy z Dominikańczyków wie, że to właśnie w Basílica Catedral Nuestra Señora de la Altagracia znajduje się święty wizerunek Matki Bożej z La Altagracia, notabene patronki Dominikany – matki duchowej i opiekunki kraju – który w sposób cudowny trafił do Higüey jeszcze na początku XVI wieku i nadal – zgodnie z wiarą ludzi religijnych – jest źródłem cudów i uzdrowień.
Moja wiara w cuda jest umiarkowana, ale i tak po mszy stanęliśmy z żoną w długim ogonku wiernych, by zobaczyć (znajdujący się w centrum ołtarza) święty obrazek z bliska.

       Moja tyrada względem architektury brutalistycznej staje się tym mniej adekwatna im bardziej przyglądam się temu, co zastałem we wnętrzu katedry – a co starałem się oddać i utrwalić na moich zdjęciach.
Najbardziej charakterystyczny element budowli to wysoki na 80 m. łuk (niektórzy dopatrują się w nim złożonych jak do modlitwy dłoni) co przenosi się na harmonijną paraboliczną „łukowatość” jej wnętrza – o której sam De Segonzac wyraził się, jako o „polifonicznej pieśni zakrzywień” – wzbogaconą istną symfonią uporządkowanej materii – grą światła, cieni i kolorów. Niewątpliwie przyczyniają się do tego barwne witraże, nawiasem mówiąc odporne – jak zresztą cała katedra – na częste w tym rejonie Ziemi huragany i cyklony.
Wydaje mi się, że swoiste bądź co bądź piękno katedralnego wnętrza ma swoje źródło w odstąpieniu od „brutalistycznych” zasad (według których w środkach budynków eksponowano wręcz ich „bebechy” np. w postaci rur kanalizacyjnych, przewodów elektrycznych, belek konstrukcyjnych i surowego budulca) co chyba było możliwe właśnie dzięki temu, że budowano katedrę stosunkowo długo, więc był czas na to, by się zreflektować i zastosować bardziej znośną dla oka estetykę.
Wspomnę jeszcze o niezwykłym otoczeniu katedry, które stanowi rozległy zagajnik królewskich palm, przypominający o tym, że jesteśmy jednak w tropiku, a przy okazji chroniący nas od zgiełku dość bałaganiarskiego niestety i nie grzeszącego zbytnio urodą miasta.

*  *  *

Komentarzy 18 to “BRUTALIZM I SACRUM – o katedrze Nuestra Señora de la Altagracia w Higüey na Dominikanie”

  1. Krystyna Arthur Says:

    Z dużym zainteresowaniem przeczytałam… Zgadzam się kompletnie z brutalizmem w architekturze, która tak jak każda forma sztuki odzwierciedla ideologię czasu… no I ten szaro brązowy koloryt XX wieku.
    Świetny artykuł❗

  2. Yola Says:

    Interesujący opis – piękne zdjęcia!

  3. Zbyszek Lucki Says:

    Byłem tam, dla mnie osobiście był to dość ciekawy kawałek architektury. Natomiast całkowicie nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że była budowana „tak długo”. To co powiedzieć o gotyckich kościołach, czy choćby o współcześnie budowanej La Sagrada Família?

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Bardzo słuszna uwaga. Katedry gotyckie budowano po kilkaset lat a Sagrada Família buduje się od lat 140 i jeszcze trochę to potrwa. Mnie te kilkanaście lat budowy kościoła w Higüey wydało się długie pewnie dlatego, ze większość budowli w tym stylu budowano dość szybko.

    • Katarzyna Krys Says:

      Właśnie z tego paskudztwa powstała wspaniała budowla. Mnie się podoba i to bardzo. Żadne tam paskudztwo. Prawdziwa sztuka czasem jest brutalnie szorstka. 🙂

    • Anna Poszepczynska Says:

      Rozumiem, że jest to zdjęcie betonu, z którego zbudowano ten obiekt. Szary, pełen pęknięć i zacieków. Niestety nie podzielam pańskiego entuzjazmu dla tej budowli. Dalego jej do gotyckich obiektów sakralnych z Francji czy Anglii. Witraże też nie robią na mnie wrażenia, zbudowane z małych, geometrycznych kawałków. Fakt, że świątynie tę nawiedził papież, nie nobilituje jej wcale. Dla niego była to pielgrzymka duchowa, a nie „architectural tour”.

      • Stanisław Błaszczyna Says:

        ???

        Proszę przeczytać uważniej mój wpis (albo w ogóle przeczytać, jeśli Pani nie czytała). Tam nie ma nic z entuzjazmu do architektury brutalistycznej, w stylu którym jest ta katedra.

        Np. ten oto fragment:
        „Odkąd pamiętam nie lubiłem „brutalizmu” w architekturze, przede wszystkim ze względów estetycznych (brzydota tych szarych betonowych konstrukcji odrzucała mnie od nich na kilometr) (…)
        Głównym budulcem w brutalistycznych projektach jest beton (kolejny przyczynek do mojej idiosynkrazji wobec tego stylu), i – co ciekawe – wykorzystywany był on przez projektantów nie tylko ze względu na taniość i budowlaną wygodę, ale także z powodu… jego walorów estetycznych (sic!) Tak, jakby nie zauważano tego, że betonowa bryła urąga wszelkim kanonom piękna wypracowanym przez ludzką kulturę i sztukę na przestrzeni wieków.
        Na domiar złego, chcąc wzmocnić efekt powiązany z aparycją budulca, celowo pozostawiano na ścianach budynków ślady po szalunkach i formach, by podkreślić jego betonową fakturę. No i otrzymywano béton brut (fr. „surowy beton”) z całą jego „krasą”.

        Poza tym ta budowla nie mogła wyglądać tak, jak „gotyckie budowle sakralne Francji czy Anglii” z wielu względów. Jednym z najważniejszych jest to, że wybudowano ją w rejonie nawiedzanym dość często przez potężne cyklony – które zmiotłyby każdą europejską katedrę. To właśnie z tego powodu witraże musiały być „małymi geometrycznymi kawałkami”, do tego odpowiednio grubymi.


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: