WIEDZA I FIKCJA

.

.

       Ludzkość osiągnęła sukces cywilizacyjny (choć samo określenie „sukces” można tu poddać dyskusji) m.in. dzięki kumulacji – i wykorzystaniu – wiedzy posiadanej przez poszczególnych ludzi – i w jakimś sensie ta wiedza zbiorowa jest jednym ze składników czegoś, co można nazwać świadomością zbiorową.

       Jednak najważniejszą cechą tej świadomości nie jest wiedza, a wyobrażenie – coś, co pozwoliło ludziom tworzyć coraz większe społeczności/plemiona/narody za pomocą fikcji, którą te grupy wygenerowały, rozpowszechniły, przyjęły – i w którą to fikcję gromadnie uwierzono – i się jej podporządkowano. Innymi słowy: największym i najskuteczniejszym spoiwem ludzkiej cywilizacji okazała się fikcja, rozumiana tutaj jako coś wyobrażonego/wymyślonego – ale (co należy podkreślić) niekoniecznie fałszywego, czy nawet iluzorycznego.

      Mitologizacja – wraz ze stworzeniem struktur wyobrażonych – okazała się niezbędnym warunkiem powstania i rozwoju ludzkiej cywilizacji i kultury. (Sama kultura jest per se „maszyną” służącą do generowania mitów).

       Ten mechanizm rozwoju (tworzenia się i spajania) cywilizacyjnego trwa do dzisiaj. Nadal tworzymy, wierzymy i poddajemy się fikcji (czyli czemuś przez nas wyobrażonemu/wymyślonemu), do czego można zaliczyć nie tylko wszelkie ideologie i religie, ale i takie twory ludzkiego umysłu, jak ustroje państwowe (państwo, władza), systemy ekonomiczne (wliczając w to pieniądze, kapitał i banki), systemy etyczne czy prawo.

       A jeśli chodzi o wiedzę? Nastąpiła bardzo wysoka specjalizacja – i wiedza w każdej dziedzinie niebywale się rozrosła. Żaden (indywidualny) ludzki mózg nie jest w stanie tego przyswoić i ogarnąć, ale ludzka zdolność do współpracy i dzielenia się tą wiedzą pozwala na spektakularny pęd do przodu (rozwój przeróżnych technologii, systemów komunikacyjnych, cybernetyki, genetyki, bioinżynierii… etc).

       Z tym, że nadal nie wiemy, DOKĄD tak pędzimy… i PO CO?

       Nadal nie mamy pojęcia jakie łóżko sobie ścielimy.
       Czy na pewno ten – stworzony przez nas w przyszłości – Nowy Świat będzie taki Wspaniały?

       Niestety, bardzo w to wątpię.

* * *

Ilustracja: William Blake, „Isaac Newton” (źródło)

.

Komentarzy 20 to “WIEDZA I FIKCJA”

  1. Jula :D Says:

    Tak, też jestem pesymistką. Myślę,że po drugiej wojnie światowej ludzie byli optymistami, co do przyszłości. Po takiej tragedii ludzkość powinna się opamiętać. Okazało się, że nie …
    Tak i teraz, pandemia nie zmieni nas…
    Pędzimy do samozagłady ?..

    Pozdrawiam wiosennie, w Polsce po długim weekendzie majowym …
    No ale dzień, jak co dzień, choć inaczej bo ze strachem, choć i do niego się przyzwyczajamy… 🌞🌸🌼🌹🌻🌾

  2. Bogdan Kwiatek Says:

    Poruszasz kilka i różnych kwestii. Trudno odpowiedzieć na nie w sposób cokolwiek wyczerpujący.

    1/ fikcja. Czym ona jest? Modelem jakiegoś wycinka rzeczywistości, do którego dążymy?
    Czy nie przeciwieństwem prawdy? Tym jest generalnie fałsz.
    Prawda dotyczy teraźniejszości i przeszłości. Fikcja zasadniczo przyszłości. A to jakoś rozdzielne światy. Nie można za bardzo orzekać prawdy o przyszłości. Może być tylko prawdopodobieństwo. Nawet proste zdanie, ze „ludziom wyrosną skrzydła” no nie jest generalnie do zaprzeczenia i potwierdzenia. To że nikomu (chyba?) nie wyrosły, nie znaczy, ze to się nie stanie.

    2/ IMHO prawo w sensie „kodeks prawny” ma swój źródłosłów w słowie prawda. (Bo niekoniecznie chodzi o prawo-lewo!)
    I ta świadomość zbiorowa – o której piszesz – to raczej jest kanon prawd i zasad, które fundują /stanowią szeroki fundament jakiejś społeczności. Czyli suma zasad i prawd doświadczanych w przeszłości i rzutujących na przyszłość.

    1b/ Fikcja… jest tym planem, który wyrasta z tej podstawy i ją przekracza.
    Te wszystkie modele, wizje, fikcje wylatują daleko poza podstawę (jeśli jest płaszczyzną) jak materia wyrzucana podczas wybuchu (może i Wielkiego Wybuchu).

    2b/ dopóty budynek stoi, dopóki środek ciężkości nie pada poza podstawę (była taka zasada). Ale biorąc pod uwagę dodatkowe siły nacisku (jakiś permanentny napór wiatru, albo fal morskich) można wyobrazić taki obiekt zbudowany inaczej, gdzie jednak ta zasada (może z ruchomym środkiem ciężkości) nadal obowiązuje.

    3/ czasami trzeba się oddalić, by z większego dystansu zobaczyć obowiązywania zasad.

    4/ ale łamanie zasad, albo ich fałszowanie – to IMHO zawsze sprowadzanie sobie na głowę nieszczęścia… jak na przykład: budowanie domu na skarpie w Kalifornii. To tylko kwestia czasu, gdy będzie podobny do „kościoła” w Trzęsaczu…

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Dzięki za komentarz. Postaram się odpowiedzieć na niego szerzej, ale na razie chciałbym napisać, co ja rozumiem (w tym moim poście) przez fikcję. Otóż niekoniecznie jest ona fałszem (nieprawdą, iluzją), jest natomiast tym, co jest wymyślone – coś co powstało w ludzkiej wyobraźni (i oczywiście: możliwe, że dotyka – lub zawiera w sobie elementy – Prawdy).
      W tym sensie/rozumieniu fikcją są dla mnie „wszelkie ideologie i religie, jak również takie twory ludzkiego umysłu, jak ustroje państwowe (państwo, władza), systemy ekonomiczne (wliczając w to pieniądze, kapitał i banki), systemy etyczne czy prawo.”
      To jest ważne dla zrozumienia tego, co napisałem.

      • Bogdan Kwiatek Says:

        W ramach jeszcze definiowania pojęć: „wiedza” i „fikcja”, bo dobrze się zawsze poruszać w zdefiniowanym obszarze…

        Chyba „fikcja” też może dotyczyć przeszłości.
        Myślenie w stylu: „co by było, gdyby” to właśnie taka fikcja dotycząca przeszłości.
        A przeszłość w przeróżny sposób tez można fałszować. Przemilczając źródła, modyfikując je. Zaprzeczając im. Wymyślając nowe…

        Fałsz (i fikcja) ma mnóstwo metod i narzędzi. Spróbuj podać dystynkcje obu tych – jakby nie patrzeć – synonimów: fikcja i fałsz.

        A prawda?
        Albo jest, albo jej nie ma…

        • Stanisław Błaszczyna Says:

          Jak pojmuję fikcję?
          W moim rozumieniu wracam do źródeł/korzeni tego słowa: fingo (język łaciński); czasownik, znaczenia:
          (1.1) tworzyć, kształtować[1]
          (1.2) myśleć, przedstawiać[1]

          Czyli niekoniecznie fałszować, kłamać, odrzucać prawdę, tworzyć złudę…

          Tak więc w moim rozumieniu fikcja jest kreacją wyobraźni (i nie uważam jej za coś pejoratywnego… wręcz przeciwnie).
          Od dawna zresztą doceniam (uznaję) znaczenie mitu w ludzkiej kulturze:

          https://wizjalokalna.wordpress.com/2014/02/08/mit-prawda-i-zmyslenie/

        • Bogdan Kwiatek Says:

          Otóż myślę, ze miedzy kreacją a fałszem istotną różnicą jest… intencja.
          Jeśli tworzyłbym kopię oryginału „Mony Lisy”, by ją traktować jak oryginał i sprzedać po cenie oryginału, to taka fikcja / takie fałszerstwo jest kłamstwem!
          A jak oceniać codzienne wiadomości różnych mediów, które są manipulacjami?
          Coś przemilczają…
          Coś przedstawiają w innym świetle…
          Coś i po coś!
          Jest w tym jakiś cel.

          Na marginesie:
          Trudno z Tobą polemizować! Na każde hasło lub zdanie masz całe rozdziały napisanych wcześniej tekstów 🙂
          I jedna odpowiedz mnoży następne pytania i kwestie…
          Neverending story! 😉
          Ale mam nadzieje, że przybliżamy się do… prawdy 🙂

        • Stanisław Błaszczyna Says:

          Jednym z warunków przybliżenia się do prawdy (nie wspominając już o jej poznaniu) jest porządkowanie swoich myśli – a tym właśnie jest (co zauważył choćby Schopenhauer) rozmowa (ja nazwałbym ją też „czesaniem myśli” taki był zresztą tytuł mojego pierwszego bloga ;))

        • Bogdan Kwiatek Says:

          Pełna zgoda!
          Chyba trzeba zacząć każdą kwestie od definiowania, ale i od wprowadzania skrótów, a może i numerów. A i je nazywać. Byśmy mieli i grzywkę i dookoła uszu ładnie obrobione 😉
          Q = questio
          D = dylemat
          Itp.

          Taki Arystoteles, ale i Tomasz z Akwinu, mieli swego rodzaju metodę w pisaniu traktatów „De… np. anima”, gdzie
          rozmawiali / prowadzili dialog – sami ze sobą i/lub patrzyli z kilku punktów widzenia, czym uprawdopodobniali rozwiązanie zagadnienia…
          Sed contra
          Sed etiam

          Ps. Bliżsi mnie są filozofowie geograficznie i czasowo odleglejsi niż ci „bliżsi”…

        • Stanisław Błaszczyna Says:

          Dzisiaj dylematy rozwiązuje się za pomocą mema, który zresztą zastępuje myślenie – kto by tam z samym sobą polemizował skoro każdy uważa, że ma rację?

        • Bogdan Kwiatek Says:

          Myśle tu – może tego nie powiedziałem wprost – ale o pladze współczesnych czasów /takie tu ukuwam nowe pojęcie: „Najnowożytności”/ liczonej/liczonych od początku XXI wieku (może od 9/11), gdzie fake newsy zaczynają królować w poważnych nie bulwarowych, brukowych czy tabliidalnych mediach.
          Zaczynamy żywić się fikcją i fałszem.

          A mamy ze 3 duże i podstawowe zagadnienia związane bezpośrednio z egzystencją gatunku ludzkiego:
          1/ wirusy, a szczepionki
          2/ 5G i moc nadajników, a wpływ na w ich zasięgu występującą populacje
          3/ wojny ekonomiczne o strefy wpływów (i ich bitwy jak chirurgiczne operacje)
          Wszystko w sosie teorii spiskowych (fikcyjnych do czasu przyjęcia za prawdę!) /czyją prawdę? Jak powszechna? Jakim autorytetem potwierdzoną?
          I cała masa opcji i możliwości?
          Badania przeszłości, w kierunku rozwiązania przyszłości:

          Być może kiedyś szczepionki były „czyste” na miarę wiedzy ówczesnych czasów. Ale, gdy zbadano ich skutki uboczne, może ktoś doszedł do wniosku, ze mamy świetne narzędzie do… kontroli społeczeństwa?
          Fikcja czy… możliwość?

          Wirus COVID-19 wylał się „naturalnie” z bazaru Wuhan, czy „sztucznie” z laboratorium w Wuhan?
          To dość ważne pytania…

          W filozofii czy epistemologii, każdy byt/zdarzenie można a nawet trzeba było opisać wg zasady: geneza – struktura – funkcje. I to pomaga/ło zrozumieć istotę danej rzeczy.
          A my, w przekazie medialnym (papce?) co dostajemy?!?
          Hipotezy?…
          Fikcje
          Fake newsy?

          Jeżeli można zafałszować fakty: słowa, obrazy, dźwięki! To w którym miejscu rozwoju cywilizacji jesteśmy?
          Za kradzież chleba Irlandczyków wysyłano w XIX w. do Australii.
          Dokąd wysłać tych, co kradną prawdę?!?!

        • Stanisław Błaszczyna Says:

          Na razie tylko jedna taka myśl: właśnie to, że genetycznie jesteśmy zaprogramowani tak, by wierzyć w fikcje (co było ważne i chyba niezbędne do stworzenia i rozwoju ludzkiej cywilizacji) powoduje, że ludzie wierzą teraz w największe bzdury, teorie spiskowe, wymysły chorych umysłów i różnych cwaniaków manipulującymi ludzkimi umysłami w celu osiągnięcia pewnych celów – albo choćby tylko po to by zamieszać, wzniecić chaos, rozsiać dezinformację… – co też jest doskonale widoczne choćby na tzw. platformach społecznościowych.

        • Bogdan Kwiatek Says:

          Genetycznie to znaczy jak?
          Żebyśmy tu nie mitologizowali!
          Ze to niby jakiś aksjomat i algorytm, że coś musimy?
          Już starożytni…
          Sokrates głosił intelektualizm etyczny – czyli, że jeśli wiem, co jest dobre (czym jest dobro, a nawet CO JEST DOBREM WSPÓLNYM!) to jesteśmy zobligowani, by je (to dobro) czynić.
          Gdy tymczasem z kolei Owidiusz był bliżej prawdy, mówiąc swoje: „video meliora…” „widzę, co jest dobre, a podążam za złem /czymś gorszym („deteriora”)
          FB jako firma prywatna robi co chce i jak chce. Niekoniecznie licząc się ze zdaniem swoich userow. Raczej ze słupkami i mitycznymi trendseterami i tajnymi sponsorami, którzy maja szerszy dostęp do naszych danych (podając na talerzu rożnym służbom itp).

        • Stanisław Błaszczyna Says:

          Genetycznie jest zaprogramowany nasz mózg – czyli niejako zaprogramowany jest sposób w jaki ten mózg funkcjonuje.
          Tak więc, zdolność do wiary w fikcję (świat wymyślony/wyobrażony) jest dziedziczona tak samo, jak np. instynkty. Tak mi się wydaje. Zważ, że dziecko uczy się świata właśnie dzięki (tworzącej fikcje) wyobraźni – bawiąc się, odtwarzając różne role, przeżywając bajki… etc.
          Ta właściwość w pewnym sensie zostaje z nami przez całe życie dorosłe. (stajemy się po porostu dużymi dziećmi 😉) Funkcje bajek pełnią dla nas wtedy np. literatura czy filmy, jak również wierzenia religijne, czy ideologie… albo np. teorie spiskowe czy astrologia 😉. (Nie chcę tu jednak urażać osób wierzących, więc niech takie osoby, zamiast o swojej religii, pomyślą np. o wierzeniach religijnych, których one nie podzielają – np. Indusów, plemion afrykańskich, Indian czy Aborygenów).

          Moim zdaniem rację miał zarówno Owidiusz, jak i Sokrates: jesteśmy zobligowani, by czynić dobro (jeśli wiemy czym ono jest – ja bym dodał: albo kiedy sami uznajemy, że coś jest dobrem), ale często tego dobra nie czynimy – z różnych powodów (ze słabości, lenistwa, strachu, zaniechania, chęci osiągnięcia własnej korzyści kosztem innych… etc.)
          Zawsze to możemy „zwalić’ na naszą niedoskonałość 😉

  3. Ela Says:

    Jakiś czas temu natknęłam się na którymś z blogów na ciekawą myśl, być może powiedział to któryś z Was obu. Cytuję „Dno, do którego dotarła zachodnia cywilizacja, jest tak grząskie, że nawet nie ma się jak od niego odbić. Pozostaje nam jedynie stanąć na wzgórzu i patrzeć na tę piękną katastrofę. Dostąpiliśmy zaszczytu obejrzenia jedynego w swoim rodzaju spektaklu – wielkiego finału, którego klamrą spinającą jest SŁOWO. Ono zapoczątkowało nasz świat i – zmanipulowane – doprowadza go do końca.”

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Nie, to nie był nikt z nas. To jest wypowiedź Bogusława Jeznacha, który zresztą kończy swój tekst tak:
      „A może jednak nie? Może uda nam się uwolnić słowa z więzów zakłamania i przywrócić im ich pierwotne znaczenia? Jest taka nadzieja, jeśli tylko się postaramy i zaczniemy od tego, co sami mówimy i piszemy. Bo – jak powiedział Mahatma Gandhi – to my sami powinniśmy być zmianą, którą pragniemy ujrzeć w świecie.”

      Brzmi to trochę idealistycznie, ale mimo to prawdziwie, bo przecież, jak ktoś powiedział „Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od pościelenia swojego łóżka”.
      Szkoda tylko, że nawet takie mądrości (dość praktyczne zresztą, proste i przyziemne) stają się w dzisiejszym świecie internetowym memami, które jednak – poprzez swój automatyzm i papugową powtarzalność – są zaprzeczeniem jakiejkolwiek głębszej refleksji.

    • Mike Sikora Says:

      @Ela Kondyra
      Nie należy zapominać, że nasi dziadkowie mówili to samo.
      Młodzież tego tak nie odbiera. Ja kiedyś pracowałem przez trzy lata w World Trade Center na Manhattanie, gdzie około 70%, to byli ludzie młodzi, dobrze wykształceni, pełni energii i nowych wizji Świata.
      Często z nimi rozmawiałem na te tematy i nie bardzo mnie rozumieli.

      Dla młodych Świat się dopiero otwiera i to w kolorowych barwach. Oni kręcą nowy film, który podobnie jak my, bedą oglądać po latach i krytykować z przerażeniem, jak my.

      Niestety, Świat pędzi do przodu i na pewno na nas nie czeka.

      • Ela Says:

        Mike, to kwestia punktu odniesienia. Młodsze pokolenia nie były świadkami degradacji pewnych wartości. Dla nich punkt zero to wartości na poziomie obecnym, więc traktują je jako coś bardzo naturalnego. Niech się cieszą i kręcą te swoje miraże, na rozczarowania przyjdzie jeszcze czas 😉

        Czyli co?, że nie ma nic bardziej żałosnego niż stary optymista i młody pesymista?

        Czytając Twoje rozważania przez chwilę pomyślałam, że odwołujesz się do czasów nazizmu, obozów koncentracyjnych, a tymczasem bułka z masłem, bo praca w korporacji i wyścig szczurów okraszony dobrą gażą i bonusami.
        Miałam szczęście, bo Rodzice na Matkę Chrzestną wybrali mi już leciwą ciocię, która zaliczyła w trakcie II wojny światowej przymusowa pracę w Niemczech, a mimo to zachowała swoją pogodę ducha i wiarę w drugiego człowieka. Ilekroć pytałam się Jej jak to możliwe, że nie ma w niej zgorzknienia, nienawiści, itp. niezmiennie, z rozbawieniem odpowiadała ” córciu, jaka ja byłam wtedy młoda”

        Jak widać, nasz punkt postrzegania zależy od perspektywy, doświadczeń, cech osobowościowych. Wszystko jest względne, tylko upływ czasu Staszku jest bezwzględny ☹️

      • Stanisław Błaszczyna Says:

        Mike: „Dla nich (młodych) Świat się dopiero otwiera i to w kolorowych barwach”;
        Ela: „Niech się cieszą i kręcą te swoje miraże”.

        Naturalnym stanem młodości jest upojenie życiem, poczucie tego, że świat stoi otworem, że można go zdobyć… Ale niestety, to nie wszyscy młodzi – i nie wszędzie – tak mają. Ja np. słyszałem nieraz od ludzi starszych, że nie chcieliby przeżywać swojej młodości w dzisiejszych czasach, które jednak nie napawają optymizmem, jeśli chodzi o przyszłość świata. Np. presja stworzona przez konkurencję, optymalizację, pęd do zysku, korporacjonizm, bankowość… jest dla wielu nie do zniesienia. Nie mówiąc o życiu w świecie, w którym następuje coraz większa kontrola i inwigilacja przez służby „bezpieczeństwa” i władzę – w świecie kurczących się swobód obywatelskich i wolności (jak łatwo można tę wolność odebrać – i to za powszechnym przyzwoleniem samych ludzi – uświadomił nam obecny kryzys).

        No i przypomnijmy sobie protesty młodzieży w Hiszpanii, Francji, Anglii… pomyślmy o milionach młodych uchodźców… Ci młodzi ludzie nie mają żadnych perspektyw, nie mają pracy, stali się ludźmi „zbędnymi”. To są całe rzesze. Jak to się ma do „otwierającego się świata kolorowych barw”, „cieszenie i kręcenia swoich miraży?” Jak wiedzę, wzorem młodych, idealizujemy.

      • Mike Sikora Says:

        W przeszłości, duża grupa społeczna, nie umiała czytać i pisać i dla nich tylko wiejskie plotki były istotne. Inteligencja miała swoje dużo mniejsze, odrębne środowiska.
        Dziś przeciętny zjadacz chleba umie czytać, pisać i ma dostęp do kultury, a wiec może być politykierem i krytykantem.

        Napływ informacji przerasta nasze możliwości analizy tych informacji . Pomału zaczynamy być zmęczeni tym przerostem informacji i zaczynamy się zastanawiać, jak się z tego wyizolować, jak znaleźć wolną chwilę dla siebie, rodziny czy bliskich. Coraz trudniej pracować tak, aby móc być z pracy zadowolonym.
        Jednym słowem Świat zaczyna być coraz bardziej skomplikowany – i zawałów serca będzie więcej i więcej, nie mówiąc o koronawirusach.


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s