ŹRÓDŁA I STRUMIENIE

.

.

Komentarzy 14 to “ŹRÓDŁA I STRUMIENIE”

  1. Lidia Serafin-Prochera Says:

    Piękne chwile – pozdrawiam

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Dziękuję. Ten wieczór na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Mam nadzieję, że zapamiętają go również inni uczestnicy spotkania – zwłaszcza te chwile, kiedy atmosfera była naprawdę fajna :)
      PS. Montowane są jeszcze inne filmy ze spotkania. Myślę, że wkrótce będę się mógł z nimi podzielić. Pozdrawiam

      • Lidia Serafin-Prochera Says:

        Będę wdzięczna i czekam na dalsze super wspomnienia

        • Marysia Puchalska Says:

          Życzę Panu Stasiowi, aby spotkanie autorskie w Chicago było pięknym przeżyciem dla każdego Uczestnika – takim jakie mieliśmy w Leżajsku.
          Wspaniały czas i te zakupione książki, które czyta się z zapartym tchem.
          Dziękuję za nie i serdecznie pozdrawiam z naszego Grodu.

        • Stanisław Błaszczyna Says:

          Pani Marysiu, dziękuje bardzo za te miłe słowa. Również mam nadzieję, że spotkanie w Chicago się uda – podobnie jak w Leżajsku – a goście będą chcieli się zjawić.

  2. Ela Says:

    Masz zmieniony głos, ale w tym co mówisz/czytasz jesteś cały Ty.
    Mam tylko jedno zastrzeżenie Staszku – tylko tyle? Sorry, a gdzie 🤔 kronika filmowa kolegi z Gdańska?, gdzie.
    🤔 gdzie jakiś dłuższy filmik z tel. komórkowego któregoś z członków najbliższej rodziny?

  3. Marta Augustyn Says:

    Eee, no Stasiu, YOU are a star. Za mało Staszka w Staszku, parafrazując zdanie z jednego show polskiego, którego pewnie nie znasz :)

  4. Katarzyna Krys Says:

    Podróże są jak kręte, magiczne ścieżki prowadzące od wschodu słońca.
    Powroty zaś, jak szybkie autostrady pędzące do zachodu słońca, mimo to o wiele piękniejsze.

  5. Tess Says:

    GDZIE WSCHODZI SŁOŃCE I KĘDY ZAPADA

    Kiedy jechałem zza gór Siedmiogrodu
    Przez bory, puszcze, karpatne zwaliska,
    I raz pod wieczór, stanąwszy u brodu
    (Żem był wysłany sam od towarzystwa
    Dla dróg szukania) puściłem na trawę
    Konia mojego i dobyłem z troków
    Księgę Przymierza, to tak mi łaskawe
    Zdały się zorze i szumy potoków,
    Że schylonemu nad Listy Pawłowe
    I pierwszą gwiazdę w niebie widzącemu
    Sen mocny zwolna ukołysał głowę.

    Młodzieniec w greckiej bogatej odzieży
    Ramienia mego dotknął i powiadał:
    „Czas dla śmiertelnych jako woda bieży,
    Jam jego otchłań aż do dna przebadał.
    Mnie to w Koryncie srogi Paweł gromił
    Za to że ojcu memu żonę wziąłem.
    Mnie to na zawsze wieczerzać zabronił
    Pospólnie z nimi za braterskim stołem.
    Odtąd nie byłem w świętych zgromadzeniu
    I grzeszna miłość wiodła mnie przez lata
    Do biednej łątki wydanej skuszeniu
    Aby się wieczna spełniła zatrata.
    Ale mnie wyrwał z prochu błyskawicą
    Pan mój i Bóg mój, którego nie znałem.
    Za nic się jemu wasze prawdy liczą.
    On miłosierdzie ma nad wszystkiém ciałem”.

    Pod wielkim niebem gwiaździstym ockniony,
    Niespodziewanej doznawszy pomocy,
    Zbywając troski o żywot nasz płony,
    Chustką wytarłem zwilgłe od łez oczy.

    Nie jeździłem do Siedmiogrodu.
    Nie wiozłem stamtąd posłań mojemu zborowi.
    Ale mógłbym był.
    Jest to ćwiczenie stylistyczne.
    Zaprzeszły czas
    Krajów niedokonanych.

    Czesław Miłosz


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: