SZAMPAN I PISZCZELE

.

edouard-manet-bar-w-folies-bergere-courtauld-gallery-londyn

Melancholia w jaskini hedonizmu (Édouard Manet, Bar w Folies-Bergère)

.

      Jedno z najbardziej smutnych spojrzeń w dziejach malarstwa europejskiego – tym bardziej wydaje się puste i melancholijne, że pochodzi z samego epicentrum europejskiego XIX-wiecznego hedonizmu. Zza baru w paryskim przybytku uciech wszelakich w Folies-Bergère patrzy na nas Suzon – kelnerka mająca obsłużyć kolejnego klienta w meloniku, ale jakby nieobecna, myślami znajdująca się gdzie indziej. Opiera się na marmurowym blacie baru, na którym stoją butelki szampana, piwa, absyntu, likieru… kieliszek z różami, taca z pomarańczami (symbol prostytucji?). W lewym górnym rogu obrazu dostrzegamy zielone buciki akrobatki na trapezie, w prawym – mężczyznę, który wydaje się patrzeć na dziewczynę, choć jego spojrzenie również wydaje się puste. Między nimi kłębi się paryski tłum, który zażywa „rozrywki”.
Co uwiera Suzon? Jakieś osobiste zmartwienie? Czyżby nie umiała się tutaj znaleźć? Może nie uśmiecha się jej rola kokoty – i nie chce dołączyć do 30 tysięcy prostytutek, jakie funkcjonowały wówczas w mieście nad Sekwaną, uznanym za europejską stolicę – na dodatek: kultury?
W obrazie Maneta jej melancholia kontrastuje ze wspaniałym splendorem kształtów, akcentów, światła i barw – pędzel malarza tworzy fakturę poszarpaną i z pozoru chaotyczną, ale w rzeczywistości harmonijną i uporządkowaną – a całość pyszną. I dającą tak wielką przyjemność naszej wrażliwości estetycznej, że nasza wrażliwość etyczna schodzi na plan dalszy: bo czy rzeczywiście współczujemy tej nieszczęśliwej dziewczynie zanurzonej w frenetycznym świecie zabawy, wyraju, frajdy i swawoli? Chcielibyśmy jej pomóc czy ją wykorzystać – napiwszy się wcześniej szampana i zagryzając to pomarańczą?

greydot

Pablo Picasso, Stary gitarzysta)

Hiszpański blues (Pablo Picasso, Stary gitarzysta)

       Ecce Homo in blue

    Zawsze, kiedy jestem w Chicagowskim Instytucie Sztuki, idę się spotkać ze Starym gitarzystą. Jest to rendez-vous szczególne, bo mimo tego, że gitarzysta jest zamknięty… a raczej wtłoczony przez Picassa w ramy wiszącego na ścianie obrazu – a ponadto ślepy – to jednak za każdym razem coś innego mi on mówi (choć de facto jest niemy). I ta jego omdlewająca postać – niczym zdjęty z krzyża El Greco człowiek, w którym życia tli się już tylko na tyle, by uchwycić akord i trącić struny gitary. Wszystko jednak jest bezdźwięczne – przemawia tylko upiorna postura starca i tląca się w nim dusza – ciało ze skórą przezroczystą, pod którą znaczą się żyły, piszczele i kości; oraz jego muzyka, którą możemy sobie wyobrazić, ale nie usłyszeć.
Lecz nie jest to zjawa, która nas przeraża – bardziej przejmuje litościwym współczuciem, bo przecież nadal jest to człowiek, tyle że zanurzony w finałowej mizerii swojego żywota, spowity błękitną atmosferą smutku. To hiszpański blues, który staje się lamentem wszystkich ludzi, bez względu na to, gdzie się znajdują i jakie melodie śpiewają.
Taki oto obraz nędzy i rozpaczy tworzy dwudziestoparoletni Pablo, człowiek, który miał się stać największym artystą rozpoczynającego się właśnie stulecia (twórcą, który zrewolucjonizował sztukę), a ponadto człowiekiem o niezwykłej witalności, dumnym ze swoich cojones – o takich drobiazgach jak kilka żon, tuziny kochanek i materialne bogactwo, jakiego dorobił się własnymi rękami, nie wspominając.
Jednakże malując swojego gitarzystę w 1903 roku, Picasso nie tylko bawił się farbami i melancholią, która była udawana – wymyślając tym koncept „błękitnego okresu”. Nie, on sam wtedy pogrążony był w nędzy, a ponadto boleśnie przeżywał samobójczą śmierć swojego najbliższego przyjaciela, który wskutek zawiedzionej miłości wpakował sobie (w rozbawionym Paryżu) kulę w skroń.
Niebieski jako kolor smutnego, choć momentami frenetycznie też gwałtownego XX stulecia. Ale blue to nie tylko chandra – to także genialna tonacja, którą (nota bene nawiązując bezpośrednio do Picassa) wygrywał choćby Miles Davis (jak wiemy, jego najsłynniejsza płyta nosiła tytuł Kind of blue); o bluesie, którym przesiąknięty był rock (najbardziej dynamiczna muzyka, jaka powstała) nie wspominając.
Oto jak blisko siebie są melancholia i werwa, mizerność i ikra – anhedonia i epikureizm. Szampan i piszczele.
Homo sapiens jako istota par excellence maniakalno-depresyjna.

greydot.

Advertisements

Odpowiedzi: 7 to “SZAMPAN I PISZCZELE”

  1. małgosia (guciamal) Says:

    Bar w Folies-Bergère w londyńskim Courtauld Institute jest najbardziej wzrok przyciągającym obrazem i masz rację estetyka wygrywa z etyką. Obraz oddziałuje na zmysły – smaku, węchu, dotyku, no i oczywiście wzroku, ten przede wszystkim. Co prawda nie chciałabym wykorzystać dziewczyny, ale mimo całego swego współodczuwania bardziej pociąga mnie jego piękno, niż smutek modelki.
    A skoro niedawno wspominaliśmy przy okazji Vermeera Kaczmarskiego to znalazłam taki – zapewne dobrze ci znany utwór (tradycyjnie nie potrafię go tu wstawić, więc podaję linka) https://www.youtube.com/watch?v=H9Zb_EvQaJI A nawiasem – niedawno telewizja publiczna nadała Lekcję historii Kaczmarskiego – niektóre wykonania były powalające. Mogłam porównać z koncertem w Ateneum. Chyba po raz pierwszy obejrzałam z przyjemnością coś w telewizji od bardzo dawna.

    Co do drugiego obrazu – nie znałam wcześniej. Nie przemawia do mnie Picasso, poza paroma obrazami. Tego obrazu nie znałam, a wydaje mi się interesujący, może nawet bardziej niż inne bardziej znane dzieła.
    Ach, jak ja lubię te twoje o sztuce rozważania.

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Pamiętam, ze specjalnie poszedłem do Courtauld Institute by zobaczyć ten obraz. Nie zawiodłem się :) (co mi się jednak zdarzało, kiedy widziałem jakiś (dobrze mi znany z reprodukcji) obraz „na żywo” (tak było np. z obrazami Velázqueza w madryckim Prado).
      Bar w Folies-Bergère „wibruje” wszystkimi barwami, a ponadto przejmuje – gównie ze względu na smutne spojrzenie tej dziewczyny, (która być może tęskni a innym życiem, za domem – a może patrzy w pustkę?)

      Dzięki za przypomnienie Kaczmarskiego. On jest jednak niezawodny. I wart tego, by do niego – i do jego poezji – wracać.

      Na co patrzysz madonno bufetu
      Znad ołtarza kielichów i flaszek
      Czy oślepia cię światło kinkietów
      Czy ogłusza cię gwar naszych głosów
      Patrzysz w przestrzeń tu nie ma przestrzeni
      Za twoimi plecami jest lustro
      W lustrze my w dymnym świetle spleceni
      A ty patrzysz jak patrzy się w pustkę

      Tuż przy tobie szampany wszak stoją
      Pstryk i gejzer wesela wytryska
      Lecz ty wiesz że wesele nie twoje
      I nie twój błysk lśniącego kieliszka
      Przestań patrzeć jak patrzy się w ścianę
      Rusz się śmiej się lub płacz wszystko jedno
      Od stolika pijany wstanę
      Anegdotkę opowiem ci świetną

      Wysłuchałaś i milczysz nie śmieszne
      Nie odwracaj się mówię do ciebie
      Twój fartuszek prześliczny jest wierz mi
      Ale w nim nie ukryjesz mi siebie
      Jesteś głupią wiejską dziewczyną
      Która nie wie co jak gdzie i komu
      Umiesz tylko rozlewać wino
      I zapatrzyć się myśląc o domu

      Myślisz sobie co on chce ode mnie
      I bezmyślnie łzą oczy podchodzą
      A ja może się z tobą ożenię
      Nieszczęśliwe się dzieci urodzą
      Na co patrzysz madonno bufetu
      Znad ołtarza kielichów i flach
      Czy oślepia cię światło kinkietów
      Czy przenika ten sam co mnie strach

      PS. Jeśli chodzi o zamieszczanie filmików you tube: spróbuj przed linkiem do clipu napisać: „youtube=” (bez cudzysłowu oczywiście) i całość ująć w klamry […]
      Wtedy powinien się pokazać.

  2. Alicja Says:

    Interesujące, czułe, uważne, inspirujące recenzje…

  3. Jula Says:

    Obrazy piękne, choć nostalgiczno-depresyjne. Malarze wybitni , na trwałe wpisani do historii malarstwa światowego.
    Nie znam historii powstania tego obrazu. Obydwoje, tak kobieta jak i mężczyzna raczej smutni, może po utracie wspólnego znajomego, znajomej ?.
    Jakoś tak ten czas świąteczny na smutno zaznaczyłem w tym roku.
    Święta, święta i po..
    Kolejny rok za moment będzie, oby w zdrowiu i pełen tylko radosnych niespodzianek. Życzę Tobie niesamowitych przeżyć byś mógł się z nami nimi nadal tak pięknie dzielić. ☺

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Dzieki Jula za komentarz i zyczenia.
      Zastaly mnie one w Tajlandii, wiec ten watek ciekawych przezyc juz się poniekad spelnia :)
      Tym razem w podróży bede az dwa miesiace i mam nadzieje, ze tych przezyc pozytywnych bedzie zdecydowanie wiecej od tych nieco mniej pozytywnych :)
      I ze to kiedyś odzwierciedli się na moim blogu ;)


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s