TYBET – OBRAZY Z KLASZTORU SAMJE

.

Czajniczek i znicze - wnętrze klasztoru Samje, oprócz mistycyzmu, wypełnia gra światła i cienia

Czajniczek i znicze – wnętrze klasztoru Samje, oprócz mistycyzmu, wypełnia gra światła i cienia

.

Swego czasu poświęciłem klasztorowi Samje cały wpis (TUTAJ), w którym wspominałem swoją wizytę w tym najstarszym buddyjskim klasztorze w Tybecie. Zilustrowałem go wówczas kilkoma zdjęciami, które zrobiłem zarówno w samym klasztorze, jak i jego okolicy, lecz lwia część tych obrazów pozostawała nieodkryta w czeluściach komputerowej pamięci. Trafiłem na nie ostatnio i pomyślałem, że dobrze byłoby je odgrzebać i zaprezentować na stronie Wizji, bo jednak przedstawiają miejsce niezwykłe i dla nas Europejczyków egzotyczne – a przy tym niezmiernie moim zdaniem fotogeniczne.

.

Oczywiście żadne zdjęcie, nawet najlepsze, nie jest w stanie oddać „ducha” ani nawet piękna danego miejsca, co najwyżej przybliżyć je nam nieco – tak, byśmy mogli sobie uzmysłowić, jak ono wygląda. Jest już dobrze, jeśli umożliwia nam wyobrażenie sobie tego, jaki potencjał tajemnicy i czaru skrywa. Tak więc, nawet wtedy, kiedy nasze oczy się pasą, warto także uruchomić i wyzwolić wyobraźnię stymulującą mózg – bo tylko angażując naszą psyche (duszę) możemy wejść w głębszą relację z widzialnym (a może nawet niewidzialnym?) światem.

Sacrum i decorum klasztoru Samje – to estetyka i malowniczy wystrój w służbie mistyki i ezoteryki. Ciekawe są korelacje między pięknem (również tym zmysłowym) a buddyzmem, czyli miedzy estetyką opierającą się na materii, a etyką wywodzącą się z rozumu, serca i duszy. Okazuje się po raz kolejny, że wszystko ze wszystkim się łączy i przenika, tworząc świat, w którym jesteśmy w całości zanurzeni.

greydot.

UWAGA: kliknij na zdjęcia, by zobaczyć je w pełnym wymiarze

.

Klasztor Samje (1)a

Strażnik kaplicy na świętym wzgórzu Hepori. W oddali – płynie Brahmaputra.

.

.

Klasztor Samje (1)

Klasztor Samje wybudowano na planie mandali – widok ze wzgórza Hepori

.

.

Klasztor Samje (2)

Główne wejście do klasztoru i znużeni długą drogą pielgrzymi

.

.

Klasztor Samje (3)

Mnisi modlą się wewnątrz Utse – centralnej świątyni klasztoru Samje

.

 

Klasztor Samje (4)

Mistycyzm światła penetrującego zacienione wnętrze klasztornego krużganka

.

.

Klasztor Samje (5)

Mnisie szaty i dzwoneczki – a wokół unosi się zapach kadzideł

.

.

Klasztor Samje (6)

Dolewanie roztopionego masła jaka do świętego ognia – płonące wiecznie znicze nie mogą zgasnąć

.

.

Klasztor Samje (7)

Pali się modlitewny znicz

.

Oto garść zdjęć, które ewokują wspomnienia wyniesione ze spotkania – i doświadczenia – jednego z najbardziej niezwykłych zakątków świata, do jakich udało mi się w życiu dotrzeć. Sam jestem zdziwiony teraz ich różnorodnością, a szczególnie tym, że tworzą tak bogatą i kolorową mozaikę form i kształtów, przedstawiając miejsce, które zazwyczaj kojarzone jest z buddyjskim ascetyzmem, wyciszeniem i rezygnacją ze zmysłowego świata materii. Wprawdzie mnisi zamykają oczy, kiedy recytują mantry i deklamują sutry, lecz ich otoczenie w tym samym czasie emanuje wręcz orgią kolorów i form, tłumioną wszak tutaj mrokiem zaciemnionych wnętrz. A jednak promienie słoneczne penetrują te zakamarki, wprowadzając do klasztornych komnat grę światła i cieni, tworząc smugi w powietrzu wypełnionym zapachem kadzideł i nieduszącym dymem ulatniającym się z płonących, wypełnionych stopionym jaczym masłem zniczy, które oświetlają migotliwie twarze pobożnych pielgrzymów oraz ściany udekorowane kolorowym materiałem, pełne wnęk z figurkami bóstw i świętych mężów.

Wnętrze klasztoru stanowi uderzający kontrast z tym, co znajduje się poza jego – opartymi na planie mandali – murami. Z pustynią i górami, ze skąpaną w słońcu doliną Brahmaputry, z olbrzymim niebem, którego intensywny błękit moderują białe, pierzaste obłoki – wreszcie z wznoszącym się nad Samje świętym wzgórzem Hepori, pełnym kolorowych i trzepoczących na wietrze modlitewnych chorągiewek oraz głazów, na których wyryto i wymalowano słynną mantrę współczucia Om Ma Ni Pe Me Hum, unoszącą się nad tybetańską ziemią, w obojętnej na ludzkie cierpienie pustce nieba.

.

.

.
© ZDJĘCIA WŁASNE 

.

Powiązany wpis: „KLASZTOR SAMJE”

.

Reklamy

komentarzy 16 to “TYBET – OBRAZY Z KLASZTORU SAMJE”

  1. Jo Says:

    Fantastyczne światło !!!

  2. musiałam Says:

    Niesamowicie to wszystko wygląda.
    Jestem ciekawa czy nie było problemów z robieniem zdjęć w niektórych miejscach?
    Pozdrawiam :)

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Z robieniem zdjęć nie było problemu. W klasztorze byliśmy pierwszymi gośćmi (nie licząc pielgrzymów), więc mogliśmy się dość swobodnie po nim poruszać. Modły (i muzyka im towarzysząca) były na tyle głośne, że trzasku migawki nie było słychać. Ponadto starałem się robić zdjęcia z takiej pozycji, by nie przeszkadzać zarówno pielgrzymom, jak i modlącym się mnichom.

      W niektórych świątyniach Tybetu (a konkretnie w niektórych ich pomieszczeniach) obowiązuje jednak zakaz fotografowania.
      Chińczycy wprowadzili też taki zakaz w Pałacu Potala w Lhasie.
      Nie wolno też fotografować tzw. pogrzebów „powietrznych”.

      Okupanci (tak nazywam Chińczyków, bo według mnie są oni okupantami Tybetu)i nie chcą też, by fotografowano ich żołnierzy. Mimo to, zrobiłem im kilka zdjęć (w Potali), co zauważyli. Przezornie więc oddałem kartę pamięci mojej towarzyszce podróży, obawiając się, że przy wyjściu mi ją skonfiskują.

      Zdjęcie, jeśli chodzi o jakość, nie jest rewelacyjne, ale przy okazji je tutaj zamieszczę gwoli zilustrowania tej anegdoty:

      https://wizjalokalna.files.wordpress.com/2016/06/nik0865ab.jpg?w=780
      Chińscy żołnierze na murach Potali w Lhasie

  3. Introweska Says:

    Rewelacyjne zdjęcia niezwykle pięknego miejsca…

  4. bkm Says:

    Zdjęcia pokazują miejsca, których zupełnie nie znam. I ten kontakt ze światem bogów, który w Europie wymyka nam się niepostrzeżenie.
    Pozdrawiam

  5. małgosia (guciamal) Says:

    Mogę jedynie pozazdrościć tak egzotycznej przygody. Już pierwsze słowa jakże mi bliskie, iż nie da się oddać zdjęciem nastroju chwili, jej niepowtarzalności – (o ile jeszcze dla robiącego zdjęcie będzie ono impulsem dla wspomnień, o tyle dla oglądającego jedynie przeczuciem momentu, w którym spotkały się chęć zatrzymania w czasie z ulotnością chwili) – przywołały całą serię własnych skojarzeń i wspomnień. I za to ci dziękuję, jak i za to, że mogłam przez chwilę popatrzeć na jakąś cząstkę świata twoimi oczami.

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Często oglądanie czyichś zdjęć czy relacji z podróży jest impulsem, by wybrać się do konkretnego miejsca samemu.
      Mnie się to zdarzyło kilka razy.
      I właściwie nigdy się nie rozczarowałem, mimo tego, że zdjęcia te zazwyczaj wiele obiecywały ;)

  6. Kaz Says:

    Klasztor Samye jest najstarszym klasztorem buddyjskim w Tybecie, ma ponad 1200 lat. Otoczony murami, cały wielki kompleks budynków zrobił na nas olbrzymie wrażenie. Spotkaliśmy w nim niewielu turystów, w ogóle niewiele osób. Można spróbować oddać jego klimat przyrównując tamtejsze kapliczki do starych wiejskich kościółków w Polsce.
    Czuć tam po prostu taką samą atmosferę, nieco tajemniczą. Czuć tę religijność ludzi i wiek tych murów. Od czasu do czasu ktoś przejdzie z młynkiem modlitewnym, lub siatką masła, aby dołożyć łyżkę do płonącego znicza.
    Do tego mnisi, przemykający z miską jedzenia, doglądający zabudowań, czy goniący się po podwórku. Tak po prostu, naturalnie.
    I psy, cała masa psów. Justyna wypatrzyła jednego takiego szczeniaka z niebieskimi oczami. Niesamowity, taki wiking wśród chińczyków;)
    W klasztorze można wszędzie wsadzić swój „nos”, zaglądnąć w każdy kąt. Nam się udało, kiedy weszliśmy do klasztoru mnisi odprawiali swoje modły. Te już nie jeden raz widziałem, ale tutaj były wyjątkowe. Pomiędzy normalnie recytowanymi modlitwami, grali na niezwykłych tradycyjnych instrumentach. Taki uduchowiony koncert.
    Niesamowite miejsce.

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Niesamowite. Jednakże, aby poczuć atmosferę klasztoru, trzeba się weń zanurzyć, nieśpiesznie zbadać jego zakątki, wyciszyć się… mimo ekscytacji, że oto trafiliśmy do tak niezwykłego dla nas miejsca.
      Warto wejść do klasztoru wcześniej, kiedy mnisi odprawiają swoje modły i kiedy przybywają doń pierwsi pielgrzymi.
      My mieliśmy to szczęście, że nie spotkaliśmy w Samje żadnych innych turystów

  7. Kamila Says:

    Jedno ze zdjęć w klasztorze było moim screen saver przez baaardzo długi czas – tak mnie te zdjęcia poruszyły wizualnie.
    Te z wnętrza klasztoru są na pograniczu malarstwa ze szkoły holenderskiej – patrząc mam wrażenie,że to wszystko było już kiedyś i ktoś to jedynie utrwalił na płótnie.
    Pozdrawiam !

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Cieszę się, że zdjęcie w ten sposób się przydało.
      (Swoją drogą ciekaw jestem, które to był obrazek.)

      To prawda, że ta klasztorna egzotyka warta byłaby malarskiego pędzla.
      Wiele scen to gotowy temat dla malarza.

  8. Szymon Beźnic Says:

    Pięknie! W takie klimatyczne zdjęcia łatwo się zapatrzyć i prawie poczuć zapach kadzideł, prawie poczuć na twarzy wiatr mantrujący we włosach zachwyconego pielgrzyma.

    Serdeczności zasyłam!
    Szymon


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s