KARSKI

Jakim człowiekiem był słynny emisariusz? Czy dowiadujemy się tego z filmu Magdaleny Łazarkiewicz?

.

Jan Karski

Jan Karski

Magdalena Łazarkiewicz o intencjach jakie nią kierowały, kiedy zaczęła pracować nad swoim filmem o Janie Karskim: „Chodzi nam o to, żeby postać Karskiego przefiltrować przez wrażliwość współczesnego widza, pokazać go poprzez optykę młodych ludzi, realizatorów filmu o Karskim, którzy z różnych pobudek podejmują się realizacji filmu o nim, a stopniowo, coraz bardziej, ta realizacja zahacza się o ich własne życiowe wybory a dylematy współczesnego świata niebezpiecznie rymują się z realiami ‚tamtych’ czasów.”
Uważam, że pomysł był świetny. A jaki jest rezultat?
Film Łazarkiewicz tak naprawdę był realizowany jako telewizyjny spektakl teatralny, więc już sam ten fakt ma swoje konsekwencje – choćby w pewnej ograniczoności środków wyrazów, w sposobie gry aktorów, skrótowości i doborze wątków… etc. – bo to jest forma w zasadzie kameralna, utrudniająca nieco szerszy oddech (o fabularnym „rozmachu” nie może więc być mowy). Ale to wszystko nie determinuje przecież tego, że tak realizowany film nie może być dobry. Nie chodzi tu więc o kwestionowanie wyboru takich a nie innych środków formalnych – bo te jeszcze nie przesądzają niczego – a o ostateczny efekt.

„Karskiego” oglądałem z zainteresowaniem i już to świadczy na jego korzyść. Teraz się jednak zastanawiam nad tym, czy powodem tego była sprawna egzekucja tematu przez twórców filmu, czy też sam temat, bo przecież Karski jest postacią intrygującą, wręcz legendarną i niewątpliwie kontrowersyjną, a ponadto jego niezwykłe życie i działalność wiąże się z kwestiami, które dla mnie osobiście zawsze były ważne. Chodzi o faszyzm, komunizm i masowe ludobójstwo jako produkty zachodniej cywilizacji; dokonywanie przez ludzi moralnych wyborów w warunkach ekstremalnych, jakie kreuje wojna, obóz koncentracyjny czy też inne rodzaje niewolenia człowieka przez człowieka (wliczając to reakcję świata – zarówno zwykłych ludzi, jak i ówczesnych politycznych liderów – na Holokaust).

Narracja w filmie przebiega raczej płynnie, co moim daniem jest zasługą nie tylko dobrego scenariusza, ale i montażu. Wizualnie i dźwiękowo obraz wydaje mi się bez zarzutu, gra aktorska jest poprawna (choć nie przekonała mnie do końca kreacja Łukasza Simlata, aktora skądinąd wszechstronnego i utalentowanego, wcielającego się w postać Karskiego, być może dlatego, iż można ją było konfrontować na bieżąco z autentycznym Karskim pojawiającym się równolegle we fragmentach dokumentalnych włączonych do filmu). Wątek współczesny dość zgrabnie jest wpleciony w stopniowe odkrywanie Karskiego przez młodych ludzi, którzy chcą uchwycić istotę tego człowieka – jego osobowość, charakter i Tajemnicę – i przedstawić to w swoim filmie o nim. Wszystko to działa mimo pewnej schematyczności (można ją nazwać publicystyczną) w wyłuskiwaniu i akcentowaniu owych „dylematów współczesnego świata”, o jakich mówiła reżyserka filmu, odnoszących się np. „faszyzacji” polskich „narodowców”, do wojny na Ukrainie, do problemu uchodźców, czy nawet do zagranicznej polityki Stanów Zjednoczonej oraz faktycznego rozniecania i podsycania konfliktów zbrojnych w różnych rejonach świata przez Zachód.

Nic właściwie nie mam przeciwko temu misz-maszowi wypełniającemu film Magdy Łazarkiewicz, jednakże pewne zastrzeżenia budzi we mnie obraz Jana Karskiego, jaki pokazują nam na ekranie jego twórcy. Obraz, który niby jest nakreślony i widoczny, ale mało jednak (jak na moje oczy) wyraziście i przekonująco.
Być może jest w tym pewna konsekwencja, bo przecież na samym początku filmu widzimy, że nawet filmowy reżyser, który ma – nota bene z okazji Roku Jana Karskiego – nakręcić o nim film, chce z tego zrezygnować ponieważ, mimo przedarcia się przez wszystkie możliwe dokumenty i materiały o Karskim, nadal nie może uchwycić tego, kim Karski był naprawdę: czy był bohaterem i zwycięzcą, czy też człowiekiem, który poniósł fiasko, bo nie uratował ani jednego Żyda, ani nawet nie zabił żadnego Niemca (nigdy nie biorąc udziału w bezpośredniej walce z bronią w ręku). Muszę przy tym zaznaczyć, że te ostatnie argumenty, mimo, że były podnoszone przez samego – wątpiącego w swój sukces – Karskiego, do mnie nie przemawiają, ale uzasadnienie tego zajęłoby tu zbyt dużo miejsca.

Magda Łazarkiewicz (przypominam: siostra Agnieszki Holland, reżyserki filmu „W ciemności” również nawiązującego do Holokaustu) i współtwórca scenariusza Dominik Rettinger, skupili się wyraźnie na wątku żydowskim w misji Karskiego lecz musimy pamiętać, że nie tylko on był przedmiotem tej misji, o czym wyraźnie mówi w jednym ze swoich wywiadów sam Karski. Bowiem na sercu leżały mu także inne sprawy polskie: losy całego społeczeństwa, problem Polskiego Państwa Podziemnego, zagrożenie komunizmem, kwestia granic powojennej Polski i suwerenności naszego kraju. W pewnym sensie misja Karskiego została niejako „zawłaszczona” – głównie przez środowiska żydowskie w Ameryce i słynnego dokumentalistę Lanzmanna – sprowadzona do jednego tylko wątku: zagłady Żydów w Polsce i próby uświadomienia tej tragedii obojętnemu na nią Zachodowi. Zresztą, w taki rodzaj narracji dał się uwikłać sam Karski, który na dodatek zaczął usprawiedliwiać europejski porządek pojałtajski, przez co popadł w konflikt z Kongresem Polonii Amerykańskiej i samym Janem Nowakiem Jeziorańskim.

Tak więc, jest sporo sprzeczności w postawie (czy też raczej postawach) Karskiego, który miał tendencje do pewnej mimikry – przystosowywania się do zmieniającego się środowiska, do zmieniającej się historycznej narracji, czy wreszcie do mitologizacji samego siebie (wbrew temu, że werbalnie własną osobę umniejszał).
Wprawdzie ten, jak najbardziej potrzebny film Łazarkiewicz zdołał uniknąć pułapki uczynienia z Karskiego postaci „większej jak życie”, ubohaterowienia go ponad miarę (co w pewnym sensie by go odhumanizowało), to jednak nie do końca uczynił z niego pełnego człowieka, gdyż nie podjął kilku istotnych wątków jego życia oraz pominął pewne charakterystyczne cechy jego osobowości, które jednak rzucają się w oczy, kiedy oglądamy autentyczne zapisy wystąpień Karskiego. Zawsze jednak można do nich wrócić i postarać się samemu o poznanie i zrozumienie tego wyjątkowego człowieka. Wszak ostatnie zdanie zawsze należy do widza.

.

Jakie są reakcje prominentów na Zachodzie na horrendalne wieści, jakie Karski wiezie im z okupowanej Polski? (Kadr z filmu Magdaleny Łazarkiewicz: Jan Karski rozmawia ze Szmulem Zygielbojmem w Londynie)

Jakie są reakcje politycznych prominentów na Zachodzie na horrendalne wieści, jakie Karski wiezie im z okupowanej Polski? (Kadr z filmu Magdaleny Łazarkiewicz: Jan Karski rozmawia ze Szmulem Zygielbojmem w Londynie)

.

UWAGA: Film obejrzany w ramach rozpoczętego niedawno w Chicago Festiwalu Filmu Polskiego w Ameryce.

.

Advertisements

Odpowiedzi: 18 to “KARSKI”

  1. Stanisław Błaszczyna Says:

    Film „Karski” Magdaleny Łazarkiewicz dostępny jest w całości w internecie:

    http://ninateka.pl/film/karski-magdalena-lazarkiewicz

  2. GJasz Says:

    stanowiło zagadkę dlaczego Karski – człowiek o takich dokonaniach a także wiedzy jaką pozyskał przez całe swoje życie – nie „pchał się na świecznik” a wręcz pozostawał w ukryciu i odnoszę wrażenie, że to było dla niego „naturalny” wybór postawy. To nie Nowak-Jeziorański, Bartoszewski, Brzeziński pomijając już dzisiejsze „elyty”. Sam się traktował po wojnie jako OBYWATEL USA!!. Obawiam się, że zarówno to co wyniósł z domu, to doświadczenie i wiedza jaką zdobył w czasie swojej „misji” a także potem, pozbawiły go wszelkich złudzeń zarówno co do Polski/polskości, postawy „polityki”, postawy KK. Odnoszę wrażenie, że także cały „przemysł Holocaust” nie cieszy się jego sympatią choć gdyby okazał się nie być „Karskim” to z pewnością skorzystałby na tym (wzorem Bartoszewskiego na przykład). Wielkie to musiało być doświadczenie. Obawiam się, że to co miałby Karski do powiedzenia DZISIAJ (Ukraina, Rosja, USA, NATO, etc) byłoby druzgocące zarówno dla polskich „elyt” ale także dla „polskości”. Obawiam się także, że podobnie byłoby z Giedroyciem. Ale każdy z nich był CZŁOWIEKIEM. Tyle i aż tyle

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Karski to jednak dla mnie nadal zagadka. Jest wiele sprzeczności w jego osobowości, postawie… Np.: z jednej strony coś w rodzaju konformizmu, z drugiej – postawa „pod włos”; z jednej strony szczerość, z drugiej – gra, emfaza, teatralność…
      Trudno jest uchwycić istotę tego człowieka.

  3. Magdalena Łazarkiewicz Says:

    Dzięki. Ciekawy głos.
    Nie z wszystkim się wprawdzie zgadzam, ale przyjmuję krytykę z pokorą!

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Pani Magdo, mnie w zasadzie nie chodziło o jakąkolwiek krytykę, tylko o wyrażenie własnego zdania. Pokora jest zupełnie niepotrzebna. Jestem ciekaw z czym pani najbardziej się nie zgadza. Być może przemyślę sprawę?
      A na pewno dowiem się czegoś nowego.

      • Magdalena Łazarkiewicz Says:

        No, na przykład z oceną aktorów – nie tylko w moim odczuciu zagrali wspaniale, a Łukasz Simlat otrzymał (w bardzo poważnej konkurencji) nagrodę aktorską na festiwalu „Dwa Teatry” w Sopocie.

        • Stanisław Błaszczyna Says:

          Gratuluję panu Simlatowi nagrody (nie przeczę, że jest to bardzo dobry aktor – i zaznaczam to nawet w moim tekście). Ja wyraziłem tylko swoją skromną opinię – zgodną z tym co odczułem oglądając film. Jeśli nie zauważyłem świetności tej roli – to moja strata. A jeśli jego kreacja spodobała się wielu innym widzom (świetnie!) – to moim zdaniem na jej temat nie ma się co przejmować

          Myślę, że gdyby na ekranie nie pojawiał się Karski we własnej osobie, to łatwiej byłoby mi zaakceptować pomysł Simlata na tę rolę. A tak odczuwałem pewną dysharmonię. Np. kiedy Fassbender grał Jobsa, to wcale nie musiał brać go „na małpkę” – stworzył autonomiczną postać (ekranową) i to zagrało. Zdaję sobie sprawę, ze aktorstwo nie polega na naśladownictwie, a właśnie na kreacji – która często jest interpretacją.

        • Magdalena Łazarkiewicz Says:

          Szanuję Pańską opinię – podałam tylko przykład…

  4. avemi Says:

    odpowiedź już w pierwszym zdaniu… :)

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Ale pierwsze zdanie („Jakim człowiekiem był słynny emisariusz?”) jest pytaniem…

      • avemi Says:

        odniosłam się do komentarza :) „stanowiło zagadkę dlaczego Karski – człowiek o takich dokonaniach a także wiedzy jaką pozyskał przez całe swoje życie – nie „pchał się na świecznik” a wręcz pozostawał w ukryciu” – ta wiedza to słowo klucz :). Pozdrawiam :)

        • Stanisław Błaszczyna Says:

          Ale on zdobył sobie pewną pozycję w Stanach Zjednoczonych (była wykładowcą Uniwersytetu Georgetown, nadano mu honorowe obywatelstwo Izraela – czyli Karski był znany w pewnych środowiskach, niekoniecznie polskich.
          Od polskich środowisk trochę się odsunął, ale trudno powiedzieć, że pozostawał w ukryciu. To raczej sprawa dystansu, niż ukrywania się.
          Nie przestał być Polakiem, ale także uważał się za Amerykanina, a nawet za… Izraelczyka.

        • avemi Says:

          widać w Polsce nie czuł się bezpiecznie… nie chciał „budować” nowej rzeczywistości…

  5. Marcus Says:

    KTO NIE POTĘPIA, TEN PRZYZWALA

    Twarz Jana Karskiego z podpisem: „Kto nie potępia, ten przyzwala” pojawiła się na ścianie budynku przy ul. Lubelskiej na warszawskim Kamionku. Malunek, to dzieło grupy młodzieży z Polski, Niemiec i Izraela.

    Pracę wykonali uczestnicy warsztatów zorganizowanych przez trzy fundacje: niemiecką JGD, izraelską Metukenet i Fundację Wspólna Europa. Dzięki nim odbyły się dwutygodniowe zajęcia dla młodzieży poświęcone walce z dyskryminacją i propagowaniu tolerancji. Przez tydzień uczestnicy – piątka Polaków, czwórka Niemców i piątka Izraelczyków – przebywali w Niemczech, a przez tydzień – w Warszawie. Zakończeniem było wykonanie, pod kierunkiem graficiarza Marcina Malickiego, muralu z podobizną Jana Karskiego.
    – Inicjatywa takich warsztatów wyszła od przedstawicieli fundacji Metukenet z Izraela, która uważa, że program wycieczek młodych Izraelczyków po Polsce jest bardzo ubogi. Zwiedzają oni sześć obozów w trzy dni i właściwie nic więcej nie widzą. Dzięki warsztatom grupka młodych Izraelczyków miała okazję spędzić tydzień w Warszawie, poznać miasto i ludzi. Postać Jana Karskiego, bohatera naszego muralu, bardzo pasuje do tematyki naszych warsztatów poświęconych tolerancji i walce z dyskryminacją. Dla nas Jan Karski jest symbolem człowieka, który starał się pomagać wszystkim, bez oglądania się na wyznanie i narodowość – powiedział Łukasz Grajewski z fundacji Wspólna Europa.
    Grajewski dodał, że na jesieni odbędzie się kolejna tura warsztatów, a praski mural zostanie uzupełniony o napisy „Kto nie potępia, ten przyzwala” po niemiecku i hebrajsku.

    https://wizjalokalna.files.wordpress.com/2015/11/mural_jan_karski_kto_nie_potc499pia_ten_przyzwala_ul-_lubelska_w_warszawie.jpg?w=780

  6. KINO POLSKIE A DULSZCZYZNA | WIZJA LOKALNA Says:

    […] uwagę na film o Janie Karskim, ciekaw byłem także tego, jak potraktowano filmowo inną słynną postać, równie […]


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s