JE SUIS CHARLIE?

.

Demonstracja siły czy bezsilności - politycy demonstrują w Paryżu po ataku na Charlie Hebdo

Demonstracja siły czy bezsilności ? – Europejscy politycy na paryskiej ulicy po ataku na redakcję Charlie Hebdo

.

A propos ostatnich wydarzeń we Francji: czy aby na pewno wolność wypowiedzi nie powinna mieć granic? Czy łączy się to z pojęciem wolności absolutnej?
Otóż, moim zdaniem, nie ma – i być nie może – wolności absolutnej, również jeśli chodzi o swobodę wypowiedzi – jeśli chcemy funkcjonować na pewnym kulturowym poziomie (uważając, że jest inaczej, okłamujemy samych siebie). Poza tym – sprawa niezwykle tutaj ważna – należy dotrzeć do prawdziwych przyczyn radykalizacji terrorystycznej „islamistów”. Lecz, aby to zrobić, należy się cofnąć historycznie do czasów europejskiej kolonizacji globalnej i przeanalizować politykę Zachodu wobec świata arabskiego, zwłaszcza tę na Bliskim Wschodzie (a jeśli chodzi o Francję – w Afryce północno-zachodniej). Ale to jest bardzo niewygodne, wymyka się schematom, burzy nasze poczucie wyższości wobec innych cywilizacji, więc łatwiej zrobić pokazówkę, jak ta demonstracja biorących się pod rękę różnej maści polityków i przywódców państw w Paryżu. Mam też wątpliwości, czy aby nadawanie tak kolosalnego znaczenia tej tragedii (jest ona niewątpliwie wielką tragedią dla rodzin i bliskich tych, którzy zostali zamordowani), nie zachęci innych desperatów do podobnych czynów – skoro okazują się one tak skuteczne medialnie, godzące boleśnie w zadowolone konsumpcyjnie i cieszące się wolnością obywatelską, społeczeństwa Zachodu.

Czy jesteśmy lepsi od muzułmanów?
Cywilizacja europejska tylko w jednym XX wieku zgotowała sobie dwie wojny światowe – pełne niewyobrażalnych zbrodni i dziesiątków milionów trupów(a działo się to zaledwie wczoraj) – a i tak mamy poczucie wyższości, uważając się za lepszą cywilizację od każdej innej, a zwłaszcza islamskiej. Jednakże wystarczy tylko bliżej przyjrzeć się naszym „występom” na różnych kontynentach, które eksploatowaliśmy dla naszej (zwykle materialnej) korzyści, w ciągu ostatnich kilkuset lat.

Niestety, hipokryzja Zachodu nie zna granic.
Gdzie byli przywódcy Zachodu, kiedy wojsko izraelskie w ciągu kilku tygodni wymordowało ponad dwa tysiące ludzi w Gazie (głownie cywilów – kobiet i dzieci)? Czy demonstrowali w wielkim oburzeniu, biorąc się za ręce (swoją drogą: jak można się brać pod rękę z Netanyahu, człowiekiem odpowiedzialnym za zbrodnie wojenne, to przechodzi ludzkie pojęcie!) Czy „wrażliwych” Europejczyków obchodzą setki tysiące ofiar wojny w Iraku, rozpętanej przez rząd USA w oparciu o kłamstwo i ignorancję amerykańskiego prezydenta? Co z ponad 200 tysiącami ofiar w Syrii? Co z kompletnie zdestabilizowaną Libią!? Co ze skorumpowanym i zdewastowanym Afganistanem? Czy pamięta ktoś jeszcze setki tysięcy ofiar – ludzi spalonych amerykańskim napalmem – w Indochinach (lata 60-te i 70-te)?
Niestety, wszędzie tam wspaniała cywilizacja Zachodu maczała palce, stosując swoją pokrętną, pełną hipokryzji i podwójnych standardów, politykę – nastawioną głównie na własne, partykularne, egoistyczne interesy i korzyści. Czy wobec tego wszystkiego wystarczy wziąć udział w rozdmuchanej do absurdalnych rozmiarów demonstracji (taka jak ta ostatnia, w Paryżu) by poczuć własną wyższość nad barbarzyńcami z innych cywilizacji? Czy takie pozerstwo może cokolwiek załatwić – oprócz utwierdzenia się we własnej iluzji?

Jak się dowiedziałem, dzisiaj we Francji postawiono w gotowości bojowej dziesiątki tysięcy policjantów, komandosów i służb specjalnych. I to właśnie jest moim zdaniem wygraną terrorystów – zemsta tych morderców zza grobu. Uważam bowiem, że nigdy podobnymi środkami (które wyglądają jak demonstracja siły, a są wg mnie przejawem poczucia niemocy) nie pozbędziemy się terroryzmu. Wręcz przeciwnie – taka militaryzacja kraju powiększa jedynie traumę i stress, poczucie zagrożenia, i spowoduje jeszcze większą mobilizację ewentualnych terrorystów. Należy dotrzeć do przyczyn i źródła choroby, a nie zajmować się tylko jej skutkami, „lecząc” objawy.

greydot

Reklamy

Komentarzy 55 to “JE SUIS CHARLIE?”

  1. sarna Says:

    Bez względu na to, jakie posypią się na moją głowę gromy – zgadzam się z Tobą we wszystkim. To jest demonstracja słabości i cynizmu.
    Pamiętam jaką awanturą zakończyła się wypowiedź Kazimiery Szczuki w polskim radio, o papieżu JP II, że jest człowiekiem starym, zaślinionym. Obrazą było nazwanie Go staruszkiem. Dziś pokrętnie tłumaczy się społeczeństwom, że nie można krytykować i ośmieszać religii, ale już jej przywódców i owszem. Bo co? – to nie dotyczy naszej wiary, przekonań?
    W żadnej mierze nie pochwalam tego, co się stało, ale jednak sami się z premedytacją o to prosili – niestety. Szargając cudze wartości, nie oczekujmy poszanowania naszych, a przynajmniej nie spodziewajmy się, że ktoś zechce nadstawić drugi policzek. Żal mi jest tych, którzy stali się przypadkowymi ofiarami i obawiam się, że to dopiero początek lawiny.

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Darujmy sobie pisanie o tym, że nie pochwalamy tej zbrodni. Przecież to jest oczywiste, że budzi w nas ona odrazę (i zgrozę).

      Mnie jednak nie przestaje ten świat zadziwiać i chyba już nigdy nie przyzwyczaję się do hipokryzji i cynizmu polityków. A już zupełnie zwątpiłem, patrząc na tę demonstrację w Paryżu: nagle wszyscy stali się nie tyle podobni do Charlie Hebdo, co nim samym? „Je suis Cahrlie Hebdo” – wszyscy to powtarzają jak papugi, sami nie wiedząc, co mówią. Założę się, że zdecydowana większość z tych, co mówiła, że „Ja jestem Charlie” (zwłaszcza za granicą Francji), nie miała pojęcia kim/czy jest w rzeczywistości Charlie Hebdo i jakie „wartości” reprezentuje.
      Moim zdaniem ludzie wybrali sobie tu idola (z jakim się utożsamiają), zdecydowanie wątpliwej jakości.

      Oto próbka poziomu satyrycznego (o intelektualnym nie wspominam) publikowanych tam rysuneczków:

      https://wizjalokalna.files.wordpress.com/2015/01/charlie-hebdo.jpg?w=780
      Okładka Charlie Hebdo: kopulująca Trójca Święta

      https://wizjalokalna.files.wordpress.com/2015/01/a-star-is-born.jpg?w=780
      Mahomet: „Narodziny gwiazdy”

    • Krzysztof Says:

      Ja uważam, że nikt się o to nie prosił. Pan Stanisław akurat krótko zobrazował tylko jedną stronę medalu, bo przecież po drugiej stronie są podobni ludzie, którzy podobnie czynią (są jednocześnie zarówno solidarni, jak i cyniczni).
      Ta demonstracja to tylko efektowne preludium do tego, co będzie się działo już poza kamerami telewizji, czyli rozbijaniu siatki fanatyków metodami wywiadowczymi. A taka ostentacja polityków to „rzecz powszechna” od zarania dziejów tego zawodu.
      Też chyba oczywistym jest, że problem, który narastał pokoleniami, nie rozwiąże się za 5 czy 10 lat.

      • Stanisław Błaszczyna Says:

        A tym bardziej nie rozwiąże się za pomocą takiej demonstracji, jaka miała niedawno miejsce w Paryżu.

        „Ta demonstracja to tylko efektowne preludium do tego, co będzie się działo już poza kamerami telewizji, czyli rozbijaniu siatki fanatyków metodami wywiadowczymi.”
        Bardzo wątpię w skuteczność takiego „rozbijania siatki fanatyków metodami wywiadowczymi”. To tylko spowoduje wzrost inwigilacji społeczeństwa, a tym samy przyczyni się do ograniczenia wolności ludzi – członków tego społeczeństwa.
        Moim zdaniem histerycznie rozdmuchano tę tragedię do niewyobrażalnych rozmiarów, co tylko może zachęcić ekstremistów do kolejnych zamachów (bo o to właśnie im chodzi: im większa reakcja społeczeństwa, tym większe znaczenie ich terrorystycznych aktów).

        • Krzysztof Says:

          Doraźnie będą działania wywiadowcze, w szerszej perspektywie być może w końcu Francuzi zaczną intensywniej asymilować mniejszość muzułmańską. Pewnie, że rozdmuchano, ale tu przecież media nie są bez winy – jak zwykle zresztą. W krajach azjatyckich, czy nawet w samej Ameryce na pewno nie było aż takiej histerii, jak w mediach zachodniej i północnej Europy.

      • sarna Says:

        Krzysztof, nie martw się o J. Urbana – jak przyjdzie, co do czego, to będzie miał spowiedź św. i katolicki pogrzeb z pompą tj. z udziałem najważniejszych osobistości kościoła katolickiego w RP.

        • Krzysztof Says:

          „Krzysztof, nie martw się o J. Urbana – jak przyjdzie, co do czego, to będzie miał spowiedź św. i katolicki pogrzeb z pompą tj. z udziałem najważniejszych osobistości kościoła katolickiego w RP.”

          Być może, ale ja w tym widzę więcej ironii niż hipokryzji. Skoro są takie gazety to jakieś tam, nawet marginalne zapotrzebowanie jest. I dobrze, dopóki nie dochodzi do przemocy – to jest pluralizm.

        • sarna Says:

          W przypadku niczym nie wymuszonego zapotrzebowania tzw. postronnych mogę się zgodzić na pluralizm.
          W odniesieniu do (ewentualnie) J. Urbana i jemu podobnych hipokrytów, którzy już gdzieś tam, pozostaje mi nazwać to obłudą.
          Co zatem Krzysztofie z tymi, których mierzi/drażni takie zapotrzebowanie ?

        • Stanisław Błaszczyna Says:

          I dobrze, dopóki nie dochodzi do przemocy – to jest pluralizm.

          Przemoc niekoniecznie musi mieć formę pałki, karabinu, miecza, bomby czy rakiety.

        • Krzysztof Says:

          „W przypadku niczym nie wymuszonego zapotrzebowania tzw. postronnych mogę się zgodzić na pluralizm.
          W odniesieniu do (ewentualnie) J. Urbana i jemu podobnych hipokrytów, którzy już gdzieś tam, pozostaje mi nazwać to obłudą.
          Co zatem Krzysztofie z tymi, których mierzi/drażni takie zapotrzebowanie ?”

          A coś trzeba robić akurat w tym przypadku? Mnie również mierzi np. nasz rozbuchany polski katolicyzm, który sobie stawia duże „świątynie-grobowce”, ale wiem, a na pewno mogę przypuszczać, że w takiej postaci katolicyzm szybko się wyczerpie. Te sprawy są akurat mogą się „naturalnie rozwiązać” – w przeciwieństwie do obecnych problemów Francuzów.

        • Stanisław Błaszczyna Says:

          Niestety, sprawy Francuzów naturalnie się jeszcze bardziej skomplikują.

  2. Krzysztof Says:

    Co do samej gazety, przecież my mamy „podobną w wymowie” gazetę pod egidą Urbana – Tygodnik NIE. Ja też mogę być zniesmaczony, ale nie neguje istnienia takich tworów. Zawsze będą ludzie, którzy będą się identyfikować z tego typu poczuciem estetyki czy poglądem na świat. A to że ludzie obnoszą się z hasłem to wynik raczej chwilowej solidarności niż manifestacja zbieżności swoich poglądów z poglądami tego czasopisma.

    Nie wiem dlaczego wolność tak często kojarzy się z bezwarunkowością.

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      O właśnie – wolność wcale nie jest bezwarunkowa – i akurat to odnoszę do tego, co robili satyrycy Charlie Hebdo. Oni powinni mieć świadomość tego, że ich wolność (słowa, ale nie tylko słowa) jest jak najbardziej uwarunkowana. Jeśli nie dobrym smakiem, czy inteligencją, czy zwykłą przyzwoitością – a żaden z tych atrybutów nie odnosi się do tej ich „twórczości” – to świadomością tego, że te ich bzdurne, bluźniercze i obsceniczne rysunki mogą spowodować taki czyn, jaki spowodowały (redakcja była wielokrotnie ostrzegana przed takimi konsekwencjami owych publikacji).

      Dobre porównanie z Urbanem: mnie by nigdy (w żadnych okolicznościach) nie przyszło do głowy, by napisać „Ja jestem Urbanem”. To byłby absurd i głupota. Musiałbym być kimś niepoczytalnym, żeby to zrobić.

      • Krzysztof Says:

        Logosie, jeśli redakcja robiła to świadomie to tak właśnie wygląda wolność. Podjęli decyzje, wybrali sobie format i konsekwentnie podążali tą drogą.
        Ja całkowicie rozumiem Francuzów, oni mają swoje problemy, my w Polsce też mamy swoje, bo przecież jakby dać kilku osobom broń z bractwa o. Rydzyka to nie użyli by jej „przeciw bluźniercom”? Pewnie, też chciałbym żyć w odrobinę bardziej laickiej Polsce, a i tak od ponad 25 lat dalej istnieje spora grupa ludzi utożsamiających się z poglądami koncernu medialnego o. Rydzyka. Uważam, że w wymiarze lokalnym, na pewnej płaszczyźnie jest on równie szkodliwy jak fundamentalizm zabarwiony islamem.

        • Stanisław Błaszczyna Says:

          Zgoda: wolność zakłada także poniesienie konsekwencji własnych czynów.
          Byli nieodpowiedzialni (takie zresztą obrali motto dla swojej gazety, pisząc na okładce: „“journal irresponsable”), no i ponieśli konsekwencje swojej „nieodpowiedzialności”.

        • sarna Says:

          Krzysztofie, masz wiele racji, wiem co chcesz powiedzieć, ale wiem też jak można pokrętnie zinterpretować twoje słowa – np. (wiem, cios poniżej pasa) naziści też podjęli decyzję i działali świadomie – czy chęć wolności jednego narodu można tłumaczyć poniżeniem innych ?

        • Donna L. Says:

          Problem z Rydzykiem jest chyba nieco bardziej złożony. Facet zagospodarował rzesze ludzi, o których nikt inny się nie upomina.

  3. Krzysztof Says:

    Akurat Twój komentarz Sarna (odnośnie nazistów) i Logosa (Przemoc niekoniecznie musi mieć formę pałki, karabinu, miecza, bomby czy rakiety.) ładnie się zazębiają. Wchodzimy już na coraz to bardziej abstrakcyjne tereny, można byłoby pisać i pisać, ale to oczywiste jest, że świat (nie tylko dzisiejszy) jest pełny różnych odcieni. Akurat takie rozmowy są ciekawe przy odpowiednim nastroju i rozmówcach – odsyłam Was obojga do Conrada, do „Jądra ciemności”. On tam pięknie napisał, Belgowie i Brytyjczycy kolonizowali w imię „wyższych zasad” Kongo, a przecież kilka wieków wcześniej oni sami byli kolonizowani przez Rzymian.
    Mówiąc w dużym uproszczeniu – historia narodów, państw, ludzi jest też po części historią przemocy. Polecam cała twórczość Conrada bo to niesamowity przykład osoby, która żyjąc ponad 100 lat temu miała szerszy światopogląd (nowoczesny) niż wielu współczesnych – włączając moją skromną osobę.

    • sarna Says:

      Swoją drogą bardzo podobne skojarzenia mam po świeżo ukończonej lekturze książki Jana Zumbacha, dowódcy dywizjonu 303. Człowiek, który walczył o wolność własnej ojczyzny, o wolność jej obywateli, po wojnie zabijał za kasę właśnie jako najemnik w Kongo. Widać wyższe cele nawet dla tych samych ludzi mają inne imiona.
      Jądra ciemności nie czytałam, ale czuję że poleca mi tę lekturę mądra głowa, więc sięgnę – dziękuję

  4. sarna Says:

    Duch czasu wytrąca z Twoich dłoni oręż Krzysztofie, powiedzenie, że wszystko rodzi się bólu już też przechodzi do historii

    • Krzysztof Says:

      Nigdy nie traktowałem rozmowy, słów, dialogu w kategorii orężu, choć niewątpliwie w pewnych sytuacjach i taką rolę pełnią. Niemniej cieszę się, że w internecie mogę znaleźć i rysunki Charlie Hebdo, i stronę Logosa z komentarzami i komentującymi, z którymi mogę wymienić kilka zdań – i to jest najlepsza puenta do podejmowanych przez nas tematów. Grunt, aby każdy mógł się wypowiedzieć – jak tak przynajmniej widzę naszą wolność.

      • sarna Says:

        Ponoć wolność nie polega na mówieniu ‚tak’, a na możliwości powiedzenia ‚nie’ – czasami trudna sztuka.
        Problem polega nie na tym, by uniemożliwiać ludziom wypowiedzenie się, ale by znaleźć formę wypowiedzi, która nie będzie szyderstwem, szykaną, obrazą, głupią zabawą czyimś kosztem. Patrzę na niby satyryczne rysunki ze stron Charlie Hebdo i jestem zniesmaczona, jakoś nie znajduję pokusy by szukać usprawiedliwienia dla ich autorów.

  5. Simply Says:

    Cała ta procesja, to rzeczywiście jeden wielki WTF , jakby ci politycy nie wiedzieli , na jakim świecie żyją i że sami go współtworzą w takiej formie od bardzo dawna . Przecież Francja stoi otworem dla emigrantów z krajów Maghrebu , czy Afryki środkowo -zachodniej od czasu upadku kolonii , czyli od przełomu lat 50/60 . Zafundowała sobie ileś milionów obcych kulturowo obywateli drugiej kategorii , nie mając na nich konkretnego pomysłu socjalnego , a demografia też nie śpi. I teraz jest to wymierna siła , z którą musi się liczyć , jak z nieuregulowanym żywiołem .
    Ale z drugiej strony , jeśli przyjeżdżasz do kraju , gdzie panują prawa obce twojej kulturze, religii czy obyczajowości , czy chcesz, czy nie , masz obowiązek ich przestrzegać . Europejka bawiąc w Arabii Saudyjskiej nie będzie paradować w miniówie i z odkrytym biustem , a jej ziomek , który stracił dłoń , bo chciał zwędzić daktyla ze straganu w państwie objętym prawem szariatu , może mieć pretensje najwyżej do siebie. I to samo funkcjonuje w drugą stronę ; jeśli w twoim pięknym kraju, za obrazę Matki Boskiej łamią kołem , a w takiej , dajmy na to Holandii można to robić bezkarnie, to jeśli się na to nie godzisz, omijaj ten kraj z daleka . Bo jak cię zbierze na wymierzanie tam własnej ,, sprawiedliwości” , nie unikniesz kary adekwatnej do czynu, który popełniłeś . I taki właśnie casus zachodzi w kwestii Charlie Hebdo. Francja, to nie jest kurwa jakieś Isis , tu szyderstwo z religii ma długą i mocna tradycję, tu za takie coś nie mordują , a jak to komuś nie pasuje , niech wypierdala do swojej rodzinnej, piaszczystej wsi . Jeśli muzułmanie poczuli się obrażeni, należało skonsolidować się finansowo i wytoczyć pismu proces . Albo założyć własną gazetę i z pozycji islamsko-ortodoksyjnych drzeć łacha z Kartezjusza, rewolucji burżuazyjnej, Claude Moneta, serów pleśniowych, Gillesa De Rais , musique concrete , Jacquesa Derridy, Zinedine Zidane’a , surrealistów i Kolegium Patafizyki .
    Żal mi tylko tych muzułmanów, którzy żyjąc tam zgodnie z prawem i nie mając z tym gównem nic wspólnego , odczują reperkusje tych wydarzeń na własnej skórze.

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Niestety, Francuzi nieraz sprawiali na mnie wrażenie cierpiących na rozwolnienie dupków.

      PS. Oni przez cały czas – począwszy od Rewolucji Francuskiej – nie wiedzieli co tą wielką wolnością swoją zrobić, terroryzując się nawzajem nie tylko w czasie Wielkiego Terroru post-rewolucyjnego, ale i praktycznie przez cały wiek XIX. (Gdyby nie impresjonizm, to bym ich już sobie całkiem odpuścił ;) )

      PS2. Oczywiście, postawa Francuzów podczas II wojny światowej, mojego zdania o nich nie polepsza – wręcz przeciwnie.

      PS3. Warto chyba poczytać Houellebecqa, aby dowiedzieć się tego, w jakim stanie jest obecnie spora część – nie tylko francuskiego, ale i zachodnioeuropejskiego – społeczeństwa (przynajmniej w opinii najsłynniejszego francuskiego pisarza współczesnego).

      PS4. Branie się pod rękę wielkich polityków: Hollande’a, Merkel, Tuska i Netanyahu nic tu nie pomoże.

      PS4. Sorry, ale na razie tyle mogę napisać.

      • sarna Says:

        Litości, nie za dużo lektur jak na 24 h ?
        Dlaczego sądzisz, że rozwolnienie to cierpienie ? – znam takich, którym tylko g brakuje do szczęścia

      • Stanisław Błaszczyna Says:

        Za dużo lektur? Poleciłem tylko Houellebecqa.

        Rozwolnienie w nadmiarze jest wycieńczające bardziej, niż zatwardzenie. Najlepiej jest jednak, kiedy g. wydalane jest regularnie i równomiernie, mając odpowiednią konsystencję. Warto do tego dążyć ;)

        • sarna Says:

          dążyć do g… – to dopiero jest wyzwanie na miarę Charlie Hebdo ;)

        • Simply Says:

          Błachachacha ! Logos, aleś przytripował , tu ludzie giną , świat oddech wstrzymuje , a Ty jedziesz z instrukcją robienia kupy :D:D

        • Stanisław Błaszczyna Says:

          Ludzie wstrzymują oddech zwłaszcza tam, gdzie świat staje się bardziej gówniany.

          Możesz się śmiać (Twoje „Błachachacha !” jest reakcją bardzo zrozumiałą, zwłaszcza kiedy „tu ludzie giną”), ale jestem przekonany, że trawienie – a tym samym konsystencja g. – jak najbardziej wpływa na myślenie człowieka, a nawet jego filozofię.
          (Że też jeszcze nikt nie napisał rozprawy o związkach fizjologii z filozofią – aż się temu dziwię.)

  6. Lidka Weber Says:

    Jestem pewna, ze wielcy tego świata nie są zainteresowani docieraniem do źródeł choroby, a raczej za budowaniem jeszcze większych potęg finansowych na dodatkowych zbrojeniach; a podsuwanie zwykłym zjadaczom chleba informacji o gotowości do obrony i bezpieczeństwie jeszcze chwile będzie gościło we wszystkich mass mediach…

  7. Małgorzata Says:

    Jest w tym dużo racji, jednakże pamiętać trzeba, że publikowanie przez muzułmanów bezwstydnych, uwłaczających karykatur związanych z chrześcijaństwem, czy judaizmem, raniących uczucia milionów ludzi, nie powoduje odwetu w postaci mordu na dziennikarzach… Islam to religia bardzo opresyjna i problemem jest to, według mnie, że jej ekstremalni wyznawcy dostali w Europie, czy w Ameryce zbyt dużą przestrzeń przyzwolenia na skrajności, całkowicie obce europejskiej kulturze, dlatego powstało to poczucie bezkarności i pogardy dla elementarnych wartości, których nie respektuje islam, a które są niezbywalne dla chrześcijaństwa czy judaizmu.
    Politykom i urzędnikom, drżącym o polityczną poprawność, zabrakło wyobraźni, do jakich konsekwencji doprowadzić może źle rozumiana „tolerancja”, która jest raczej parodią prawdziwej tolerancji, bo pociąga za sobą zniewolenie większości z powodu samowoli (a nie wolności!) mniejszości.

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Nie przypominam sobie, żeby muzułmanie publikowali „bezwstydne, uwłaczające karykatury związane z chrześcijaństwem” (jakieś dowody) na taką skalę, jaką się publikuje na zachodzie „bezwstydnych, uwłaczające karykatury związane z chrześcijaństwem”.

      Wyszydzanie innych religii nie jest wartością chrześcijańską.

      Mówienie, że redaktorzy Charlie Hebdo reprezentowali – i szanowali – wartości chrześcijańskie, (które ponoć w Europie są „niezbywalne”) jest groteską.

  8. A. Bilik Says:

    Od kilku dni CNN przekazuje nam wielogodzinne relacje z kolejnych demonstracji organizowanych w stolicy Francji i wielu innych punktach swiata, w zwiazku z paryska tragedia. Ludzie trzymaja w rekach transparenty z napisem „Je suis Charlie” wyrazajac w ten sposob swoj szok z powodu śmierci czołowych karykaturzystow i dziennikarzy glosnego magazynu satyrycznego publikującego wielokrotnie – obok innych kontrowersyjnych treści – karykatury proroka Mahometa. Ludzie protestujący spontanicznie i masowo przeciwko barbarzyństwu terrorystow maja jednocześnie silne poczucie, ze staja tym samym w obronie wartości uniwersalnych, a zwłaszcza wolności słowa. I chwala im za to.
    Zamach na Charlie Hebdo wywolal gigantyczna fale medialnych dyskusji, a liczni eksperci i komentatorzy analizują szczegolowo niemal każdy aspekt paryskiego dramatu. Jednak gros tych dywagacji zdaje się odnosić do skutkow, a nie przyczyn tragedii, która nie jest pierwsza i nie będzie ostatnia, zwiazana z podstawowym konfliktem cywilizacyjnym ostatnich dekad. Pytanie, które nie pada w trakcie tych dyskusji i może zdawac się niestosowne w obliczu krwawej tragedii, ma jednak kluczowe znaczenie dla jej zrozumienia: czy publikacja wizerunkow, które miliony muzulmanow uwazaja za obraźliwe w najwyższym stopniu, bowiem zakazane przez Koran, jest wyrazem wolności słowa, czy raczej forma nieodpowiedzialnego dziennikarstwa?
    Wolnosc słowa nie jest pojęciem absolutnym i ma swoje ograniczenia. W wielu demokratycznych krajach Zachodu sprzeczna z prawem jest publikacja treści związanych z przemocą, podsycających do nienawiści, bezczeszczeniem symboli patriotycznych, a nawet związanych z kwestionowaniem określonych ustalen historycznych (przykłady moznaby mnozyc). Nic nie usprawiedliwia brutalnego mordu dokonanego na francuskich dziennikarzach. Gdyby jednak decyzja była w moich rekach – przyznaje, ze nie publikowałbym wizerunkow raniących tak wielu i tak gleboko. I nie jest to kwestia odwagi, ale rozwagi. Kwestia szacunku a nie strachu. Podobnie jak nie publikowałbym wizerunkow jawnie i bezsensownie uwłaczających podstawowym symbolom chrzescijanstwa czy judaizmu. I w takim sensie – solidaryzując się z wszystkimi, którzy potepiaja sprawcow mordu i oplakuja tragedie ofiar zamachu – musze jednak napisac „je ne suis pas Charlie”.

    Pisanie o wolnosci slowa, tak jakby byla to wartosc absolutna i nie podlegajaca zadnym ograniczeniom, ma taki sam sens, jak pisanie o wolnosci osobistej bez ograniczen. Wiemy, ze tak nie jest. Wolnosc jednego czlowieka konczy sie tam, gdzie zaczyna sie wolnosc drugiego. Panstwo, ktore nie ogranicza w rozsadnych granicach swobody wypowiedzi, zamieniloby sie w takie samo pieklo, jak panstwo, ktore rezygnuje z policji w imie pelnej wolnosci osobistej. Ale zostawmy juz te kwestie, bo sa to rozwazania nieco abstrakcyjne, wiec nie dla wszystkich klarowne. Wrocmy do naszych Francuzow. Jakkolwiek kontrowersyjna, czy wrecz odrazajaca bylaby dzialanosc Hebdo i jego magazynu – a wiemy, ze zaslynal m.in. z kloacznych karykatur przedstawiajacych zarowno proroka, jak i papieza, w sytuacjach homoseksualnych – nic nie usprawiedliwia mordu. Pisałem już o tym, ale jeszcze raz powtorze: to byl akt barbarzynski, godny potepienia w najostrzejszych slowach. Inna kwestia jest, czy Charlie Hebdo, ktorego rzad francuski wielokrotnie prosil o zaprzestanie prowokacyjnej dzialanosci, jest naprawde bohaterem, ktory powinien patronowac wielkim marszom, z udzialem wszystkich europejskich tuzow, w obronie wartosci humanistycznych i wolnosci slowa? A moze stanie sie „ikona” calej nowej Europy? Czy nie jest to rzeczywiscie sytuacja jak z powiesci Franza Kafki? Jak wyglada kandydatura Hebdo w zostawieniu np. z Malala Yousafzai, pakistanska dziewczyna walczaca o prawo do edukacji dla kobiet, zraniona ciezko przez islamistow i jednoczesnie najmlodsza laureatka pokojowej nagrody Nobla? Czy nie bylaby ona nierownie lepszym symbolem promujacym wartosci, jakie niesie ze soba nowoczesna demokracja, w tym wolnosc slowa?

    Hebdo dzialal zgodnie z prawem – wygral szereg procesow w swojej sprawie – a jednoczesnie jatrzyl i prowokowal. Nie ma tu zadnej sprzecznosci. Budzil emocje? Niewatpliwie – w duzym stopniu nienawisc. Ale zostawmy to na boku. Pytanie brzmi, czy wydawca slynacy z tak bardzo polaryzujacych ludzi – nie tylko muzulmanow! – karykatur, jest akurat najlepszym kandydatem na patrona marszu na rzecz porozumienia miedzy kulturami i symbolem wartosci humanistycznych? Kazdy moze wyrobic sobie wlasna opinie na ten temat…
    Oczywiście nie uważam, ze dzialanosc Hebdo powinna byc karalna. Tym bardziej nie zasluzyl sobie na smierc, ktora jest ogromna tragedia. Pisze o czyms innym – czy tego typu tresci powinny byc publikowane? Zdecydowana wiekszosc mediow i dziennikarzy nie decyduje sie na ich rozpowszechnianie i uwazam, ze czynia slusznie. Pytam, czy wydawca slynacy z kloacznych karykatur powinien byc symbolem walki o prawa czlowieka, o wartosci europejskie? Czy ta cala rzesza przywodcow europejskich trzymajacych sie pod rece w gigantycznym marszu zorganizowanym przez rzad francuski – ten sam rzad, ktory wielokrotnie apelowal do Hebdo o zaprzestanie prowokacyjnej dzialalnosci – pod haslami „je suis Charlie”, to nie jest widok jak z Kafki? Czy nie widac w tym jakiegos gigantycznego zaklamania i falszu? Niezaleznie zupelnie od najlepszych intencji szeregowych uczestnikow marszu, tych z dalszych szeregow, ktorzy pochylaja sie nad tragedia i chca dialogu a nie wojny miedzy cywilizacjami…

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Podpisuję się Alik pod tym, co napisałeś.
      Chcąc nie chcąc, na sztandary europejskie wynosi się szyderstwo. (Nakład Charlie Hebdo – pisemka, któremu przed zamachem groziło zamknięcie – z 25 tys. skoczył teraz ponoć do 3 milionów: na pewno polepszy to jeszcze bardziej stosunki między poszczególnymi grupami etnicznymi – i wyznawcami różnych religii – we Francji.)

      Europa Zachodnia wyśpi się tak, jak sobie pościele.

  9. sarna Says:

    A. Bilik słusznie zauważa, że wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego.

    Simply, ja Cię uprzejmie proszę, dla mnie kultura języka ma jednak duże znaczenie. Nie bazuj na fakcie i nie wykorzystuj go, a mianowicie na fakcie, że Cię cenię i lubię – potrafię być wredna, ale bycie wredną wobec Ciebie mnie unieszczęśliwi ;(

    ‚Ale z drugiej strony , jeśli przyjeżdżasz do kraju , gdzie panują prawa obce twojej kulturze, religii czy obyczajowości , czy chcesz, czy nie , masz obowiązek ich przestrzegać’ – co z tymi Simply, którzy się tam urodzili w obcej kulturze, obyczajowości, ale mimo to jest to ich kraj, ich ojczyzna ?

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Simply nawołuje do przestrzegania prawa?! Coś podobnego!!!

    • Simply Says:

      Jasne , że nawołuję , bo dla mnie ,,morderstwo za szyderstwo” to nie jest żaden deal , nie ważne, o jaki typ humoru chodzi, ani nie dla tego, że sam mam naturę szydercy ( przynajmniej jakaś część mnie ) kiedyś też dużo rysowałem i roiło się tam od blużnierstw . Nie w tym rzecz.
      Chodzi o to, że ci muzułmanie, decydując się żyć w laickiej Europie drugiego millenium , mentalnie i duchowo tkwią cały czas w epoce sułtana Saladyna i mają pretensje , że otaczający świat nie uznaje za stosowne do nich równać .
      Chrześcijaństwo , które ma też multum smrodu i nieprawości popełnionych na chwałę Pana na koncie , z pewnymi rozwiązaniami zerwało już, wydaje się, definitywnie, dobrą chwile temu, bo postęp cywilizacyjny, to nie jest jakieś tam ,,ence pence w której ręce ?” . Nikt nie wymaga literalnego przestrzegania tego wszystkiego, co Dżizas wygłosił ,,Na Górze” ( Mateusz , rozdz. 5-7 , ) . Religia podlega pewnej określonej labilności , jak wszystko , co nie funkcjonuje w próżni .

      Czytanie z listu Osamy Bin Ladena do Amerykanów :
      ,, Nigdy nie będzie zgody między nami, bo wy życie kochacie, a my kochamy śmierć . Tak oto nasze światy nigdy się nie zejdą . Allach Akbar ”
      Krotko i na temat. Dla nich poświęcić życie dla sprawy jest czymś nieporównywalnym , nie można tego przytaczać, jako argument za czymkolwiek. Dla nich męczeńska śmierć jest przepustką do wiecznej chwały , a ja to widzę, jako obmierzłe i gówniane pójście na łatwiznę , mało tego, to największa z możliwych hipokryzji , za którą kryje się ciapaty hedonizm bez końca.

      @ Sarna
      Do ,,tych, co się tam już urodzili” starałem się nawiązać w pierwszym akapicie swego posta.
      I w ostatnim : skoro stanowią już teraz taką siłę , której nie idzie zlekceważyć , niech ślą pozwy , a proces niech przybierze rozmiary ,,O.J. Simpson case” . Albo ,, Charlie Kebab”.

      • sarna Says:

        ‚Czytanie z listu Osamy Bin Ladena do Amerykanów’ – Simply, czytanie z Listu do Hebrajczyków (Hbr 2,5-12) – Nie aniołom Bóg poddał przyszły świat….

  10. Agatha Says:

    Krytyka czyjegoś poczucia humoru jest nie na miejscu, gdy ten ktoś został zamordowany z zimną krwią właśnie z powodu swoich żartów. musialam jescze dorzucic swoje. Pozdrawiam.

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Jeśli chcemy dotrzeć do źródeł tego mordu, to trzeba również ujawnić jaki typ „humoru” reprezentowali ci, których zabito (bo właśnie to było bezpośrednią przyczyną zamachu). Innymi słowy: należy się zastanowić dlaczego zamachowcy nie tylko nie podzielali tego poczucia humoru, ale uznali, że warto z tego powodu kogoś zabić i – jak się okazało – poświęcić swoje własne życie.

    • sarna Says:

      Agata, zapewne nie było twoim zamiarem rozbawienie kogokolwiek, ale poczucie humoru masz przednie

  11. fidesz Says:

    Wartości chrześcijańskie Zachodu vs. muzułmańskie barbarzyństwo :

  12. Stanisław Błaszczyna Says:

    Z innego punktu widzenia:

    https://wizjalokalna.files.wordpress.com/2015/01/paris-march-wide-shot.jpg?w=780

    Parada hipokrytów?
    W marszu popierającym wolność słowa biorą politycy i przywódcy, którzy sami zwalczają w swoim kraju wolność słowa, zamykając gazety, likwidując dziennikarzy, tępiąc opozycję…
    Poza tym: za tymi politykami nie ma żadnych tłumów (mówienie, że stoją oni na czele milionowej demonstracji, jest propagandowym kłamstwem, czyniąc z tej manifestacji koniunkturalną pokazówkę). Oczywiście, odseparowali się oni tutaj od tłumów ze względów bezpieczeństwa, ale sami są sobie winni – przez politykę, jaką stosują – bo to właśnie ona leży u podstaw podobnych tragedii, jaka wydarzyła się ostatnio w Paryżu. Jest to również wymowne jeszcze z innego powodu: politycy nie żyją w świecie zwykłych ludzi więc ta (fizyczna) separacja ma także tutaj symboliczną wymowę…

  13. Rose Says:

    Jestesmy milionami ludzi z ciezkim humorem, w ogromnej sali redakcyjnej zwanej internet….Nie ma oczywiscie, zadnego autorytetu teologicznego, ktory okreslilby co wolno narysowac, a co nie, aby nie obrazic czyichs uczuc religijnych! Co do tego dlaczego we Francji bardzo wiele milionow ludzi napisalo ze sa Charlie, to przede wszystkim, ze dwie osoby w tej redakcji byly ikonami dla wszystkich Francuzow, Cabu wystepowal w latach 80 w programie dla mlodziezy Recrea2 codziennie, i ja tez to ogladalam. Wolinski byl ikona dla pary pokolen mlodych chlopcow, byl znany z rysunkow kobiet w kokieteryjnych pozach. Rysownicy i dziennikarze zabici, byli znani zanim zaczeli pracowac dla Charlie hebdo. Jezeli tu na twoim murze mozemy wyrazic kazde z nas nasza opinie, to to jest wolnosc slowa lub obrazu. Oni za to zostali zabicie, i przy okazji pare innych osob, jak dozorca budynku, ktory musial im dac kod do windy by mogli wjechac na pietro, i potem jako juz nieuzyteczny, zostal zastrzelony!! Lub 4 mezczyzn co wpadli na male zakupy do sklepiku o godz 13. Tutaj kazdy z nas, poczul sie strasznie, i kazdy z nas wyobrazil sobie, ze to moglabym byc ja, lub ty. Nie do przyjecia jest dla wolnosci w ogole, ze w ogromnym miescie mordercy niby kierujac sie religia, moga zabic cie, bo jestes w pracy przy stole redakcyjnym, lub poszedles na zakupy!! Dlatego miliony ludzi mlodych starych i o roznym kolorze skory mowi ja jestem Charlie. Chce byc dziennikarzem! Nie boje sie!

    https://wizjalokalna.files.wordpress.com/2015/01/a.jpeg?w=780

    • A. Bilik Says:

      Rose, Dzieki Tobie mozemy spojrzec na te tragedie z innej perspektywy, niejako od srodka, oczami przechodnia z francuskiej ulicy, a wiec osoby, ktora naprawde moze o sobie powiedziec „je suis Charlies”. To tym bardziej cenne, ze w sprawie paryskiego dramatu zadna ze stron nie ma monopolu na racje. Dokladnie rozumiem Twoje argumenty i – ujmijmy to tak: jakas czesc mnie sie z nimi zgadza. Z drugiej strony – trudno polemizowac z faktem, ze rysunki Hebdo byly nie tylko wulgarne i obrazliwe, ale dla wielu raniace w najwyzszym stopniu. W Stanach Zjednoczonych taka publikacja bylaby niemozliwa, a podobna tresc zakwalifikowana jako hate speech. We Francji Hebdo dzialal jednak legalnie, a juz z pewnoscia nie zasluzyl sobie na smierc. Rozumiem zal Francuzow wspominajacych w tych dniach rowniez wystepy Cabu i rysunki Wolinskiego. Zyjemy w czasach, kiedy swiat jest otwarty w niespotykanym dotychczas stopniu, a co za tym idzie musi sie uwrazliwic na perspektywe innych kultur. Smierc Wolinskiego byla rownie tragiczna co niepotrzebna. Nie godzimy sie z jego smiercia, chociaz wiemy, ze nie zginal dlatego, iz tworzyl wizerunki kobiet w kokieteryjnych pozach. Francja, ojczyzna m.in. 5 milionow muzulmanow, byc moze stoi w obliczu pewnych zmian. Nie odwrocimy tragedii, ktora juz stala sie faktem, ale – taka mamy nadzieje – jej pelniejsze zrozumienie spowoduje, ze zaczniemy uczyc sie jak wspolegzystowac w tak podzielonym rowniez kulturowo swiecie…

  14. Torlin Says:

    To wszystko nie jest tak, nasze wieczne posypywanie głowy popiołem jest charakterystyczne dla ludzi o skłonnościach lewicowo – pacyfistycznych. To wszystko jest nieprawda, co napisałeś, albo prawda tylko częściowa. To jest za długi tekst, aby polemizować z każdym zdaniem, ale krótko w punktach: największe niewolnictwo w historii świata było muzułmańskie, a nie białego człowieka; utrzymywanie, że to cywilizacja europejska sprokurowała II Wojnę Światową jest świadomym omijaniem Japonii i jej niewyobrażalnych zbrodni, z czymś tak potwornym jak Nankin; Dawno byłoby państwo palestyńskie, gdyby Hamas wreszcie przestał ostrzeliwać terytorium Izraela, organizacja ta świadomie gra na uczuciach takich jak Ty, a nie chce jakiegokolwiek porozumienia; Syria? a co ma Europa do tragedii w tym państwie; Libia? to samo, jak ja wiem, to sami mieszkańcy Libii chcieli zniszczyć potwora, byli wdzięczni za pomoc lotniczą; i oczywiście urocze powracanie do napalmu, może wrócimy i do Nocy Św. Bartłomieja? Mnie najbardziej denerwuje, że nie piszesz ani słowa o zabijaniu młodych dziewcząt lub ich oszpecaniu za to, że chcą się uczyć, zabijaniu chrześcijan i innych wyznawców, zmuszaniu siłą ludzi do postępowania według ich zasad, wysadzaniu ludzi na targach, w szkołach, ani słowa nie piszesz o Kongu, Nigerii, Somalii. Dla mnie te Twoje teksty Stasiu są tak jednostronne, że aż nieprawdziwe. To jest taka sama prawda, co opisujesz, jak w tekstach PiSu, że rząd zniszczył kopalnie. Jakaś może 5-%-owa prawda w tym jest, ale to tyle

  15. Onibe Says:

    cynizm? Raczej głupota. Najpierw kontenerami zwozili muzułmanów do Niemiec i Francji, bo potrzebowali taniej siły roboczej. Potem przerażenie, bo muzułmanie nie wrócili do siebie, ale rodziny ściągneli i się szybciej rozmnażają niż „tubylcy”. Europa z polityki siły przeskoczyła płynnie w politykę impotencji. Problemów nie rozwiązuje się płaczem, choć oczywiście niekoniecznie też rozwiązuje się je karabinem. Ale warto się zdecydować czego chcemy: europejskiej multi-colour umbrella czy jednolitej (względnie) Europy? Przy tak wielu mniejszościach i większościach napływowych, jest to jednak dyskusja zbędna, zbyt późna. Muzułmanie w Europie są faktem. I faktem jest, że wcale nie chcą być europejczykami w stylu, który się nam podoba (a którego, notabene, sami nie uskuteczniamy). Będzie na pewno znacznie, znacznie gorzej.


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s