KSIĄŻKI MOJEGO DZIECIŃSTWA

(wierszyk nostalgiczno-sentymentalny)

.

KSIĄŻKI MOJEGO DZIECIŃSTWA

.

Co takiego uwodzicielskiego było
na tych białych kartkach papieru
pokrytych czarnymi znaczkami liter
że wolałem wsadzić nos między okładki
książki niż pogonić kota za płotem
wybić klapką muchy w kuchni
a nawet wypuścić się z kimś w słodkie maliny?
Słońce świeciło – jak to zwykle na wakacjach
– jaśniej; trawa, bławaty i rumianek pachniały tak,
że drażniły nos; wiatr szumiał wśród gałęzi jabłoni
a woda w rzece z pluskiem obmywała kamienie,
pod którymi kryły się płotki, szczupaki i sumy.

.

Nie wabił mnie jeszcze wtedy zew
ucieczki w świat do kolorowych ludzi
na pustynie usłane gorącymi piaskami
w dżungle tętniące życiem egzotycznych stworów
nad przepaście kanionów i krawędzie otchłani,
które równie piękne są co przerażające.

.

Najpierw to wszystko obiecała mi książka,
roznieciła pragnienie wyjścia poza słowo
i uczynienie go ciałem, ale w odległej krainie
za siedmioma morzami, za siedmioma górami,
za sosnowym lasem, który – jak mi się wtedy zdawało
– jest niczym wobec zagajnika palm kokosowych
lub strzelistych południowych cyprysów.

.

Tak to w mojej domowej biblioteczce
albo na kocu w ogrodzie między krzewami agrestu
wykuwały się moje dalekosiężne marzenia
rozbujała się wyobraźnia, gorączkowała myśl
zaostrzał się przedsmak i rozbudzała żądza
przeżycia niezwykłej przygody.

Poszedłem więc w świat.
(…)

.

A kiedy po latach wracam do domu,
gdzie na półkach zostały moje stare książki
z pożółkłymi kartami i z niemym wyrzutem,
że przez całe moje dorosłe życie
nie brałem ich do ręki i nie pieściłem wzrokiem
nie wąchałem jak kiedyś i nie podziwiałem
mądrości, bogactwa i piękna obrazów
tam zawartych i myśli wypełniających je
po okładkowe brzegi – to jednak oprócz smutku,
ogarnia mnie też cicha radość,
bynajmniej nie z tego powodu,
że czuję się bardziej doświadczony, mądrzejszy
(bo to jest cokolwiek problematyczne)
ale że znalazłem się tutaj z powrotem
– ze świadomością, że życie musi zatoczyć swój krąg
że to co było na początku, będzie i na końcu
tak samo ważne, cenne i… równie otwarte.

.

Kiedy więc patrzę teraz na książki mojego dzieciństwa,
dotykam palcami ich wyblakłych i wytartych grzbietów
myślę o nich czule, jakbym chciał opowiedzieć im w podzięce
całe moje życie – wszystkie moje złe i dobre przygody
oddać im prawdziwy zapach egzotycznych krajów
nakreślić w nich mapy odległych kontynentów
zaznaczyć wszystkie przebyte tam szlaki
opisać piękno twarzy spotkanych tam ludzi.
Ale też przyznać, że stara jabłoń w rodzinnym ogrodzie,
łąka za płotem, olchy i płynąca nieopodal rzeka
sekwoje w Big Sur i karaibskie plaże,
wielkie lodowce Alaski, pustynny skwar Tybetu
– to wszystko tak naprawdę jest tym samym światem
i że liczą się tylko nasze powroty
oraz pamięć, która ożywia to, co przeminęło
i co ciągle przemija – wszędzie tak samo
(…)

.

Wiersz po raz pierwszy opublikowany został we wpisie MOJA BIBLIOTEKA.

.

Advertisements

Odpowiedzi: 8 to “KSIĄŻKI MOJEGO DZIECIŃSTWA”

  1. elen Says:

    Nastolatką będąc pochłaniałam książki w ilościach hurtowych, stąd niewiele z nich utkwiło mi w pamięci na dłużej. Może to i dobrze, bo pewnie nie wszystkie były najwyższych lotów. Na pewno przeczytałam poważną część serii „Portrety”, ale dziś nie umiałabym sobie przypomnieć ani jednej fabuły. Lubiłam powieści Siesickiej, Ożogowskiej, Bahdaja, serię o Tomku Wilmowskim Szklarskiego, „Zwyczajne życie” i „Nawiedzony dom” Chmielewskiej, „Pięć przygód detektywa Konopki” Domagalika, „Wielka, większa i największa” Broszkiewicza, natomiast nie wciągnęłam się jakoś w przygody Pana Samochodzika. Pod koniec podstawówki poznałam pierwsze tomy „Jeżycjady”, co miało ten negatywny skutek, że wyobraziłam sobie, że kiedy będę już w liceum moje rozmowy ze znajomymi będą na poziomie dywagacji Grupy ESD. Nawet filozofów zaczęłam czytać. Rozczarowanie przyszło nieuchronnie:).
    Lepiej zapamiętałam książki, które poznałam jako małe dziecko i to one wywarły na mnie większy wpływ.

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Wydaje mi się, że w każdym wieku inaczej odbieramy książki – inne robią one na nas wrażenie, inaczej wpisują się w pamięć… Podobnie zresztą jest z filmami.

      Też mógłbym tutaj wymienić książki, które były dla mnie ważne w dzieciństwie i wczesnej młodości, ale to raczej temat na cały nowy wpis.

  2. sarna Says:

    ‚ i że liczą się tylko nasze powroty
    oraz pamięć, która ożywia to, co przeminęło’ – co tu dodać poza sakramentalnym amen …

  3. wprawoczywlewo Says:

    Człowiek z wiekiem się zmienia, tak samo jak i zapatrywania czytelnicze. Pamiętam jak spisywałam kolejne tytuły, które przeczytałam. Taka lista książek, które wpadły w ręce. Niektóre czytane wielokrotnie, inne z trudem przebrnięte do końca.

    • Stanisław Błaszczyna Says:

      Właśnie – ciekawie byłoby się zastanowić dlaczego jedne książki pochłaniamy, czytamy wielokrotnie, a przez inne brniemy z trudem, czy wręcz są one dla nas niestrawne.
      Odpowiedź na to pytanie nie jest wcale taka oczywista, bo wśród tych ostatnich jest wiele tytułów, które zdobyły sobie ogromną popularność.

  4. Jula :D Says:

    Wraz z wiekiem ” nabywamy wiedzy o tak zwanym życiu ” , może stąd nasze inne spojrzenie .
    Jednak ludzie , którzy zachowali ” dziecięce marzenia” są chyba szczesliwsi . :)
    Co do książek , to są takie , do których ciągle się wraca. ;)


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s