ŚMIERCIONOŚNY GEST

*

Ruiny Aleppo (Photo: Syrian Arab News Agency, McClatchy - Tribune)

Ruiny Aleppo (Photo: Syrian Arab News Agency, McClatchy – Tribune)

*

Kiedy wreszcie zrozumiemy to, że w świecie po II wojnie światowej, wojna niczego nie rozwiązuje? Że „rozwiązanie” siłowe jest doraźne i że zwykle jest to demonstracja siły, mocarstwowego „autorytetu” – że konflikt zbrojny to woda na młyn wszelkiej maści militarystów, handlarzy bronią i przemysłów zbrojeniowych, wszystkich tych, którzy obsługują wojenny biznes. Po Korei, Wietnamie, Kambodży, Iraku, Iranie, Afganistanie… kolej na klęskę w Syrii (piszę klęskę, bo przecież żadna z tych wojen nie została przez Amerykanów wygrana). Irak? No tak: Irak po naszym „zwycięstwie” przecież kwitnie – ludzie żyją w spokoju i coraz większym dobrobycie, jest pełna demokracja (tyrania została wreszcie przez nas zlikwidowana), nie ma już żadnych etnicznych podziałów generujących walkę na śmierć i życie. I wszyscy są nam wdzięczni, stali się naszymi przyjaciółmi, kochając nas za to nasze altruistyczne poświęcenie – za wszystkie te dobrodziejstwa, które żeśmy z tak wielkim wysiłkiem i poświęceniem im uczynili… etc
Podobnie jest w Afganistanie, podobnie będzie w Syrii.
Jeżeli rzeczywiście Ameryce (piszę „Ameryka” mając na myśli amerykańskich polityków, prezydenta i innych decydentów) zależałoby na opinii państwa, które działa na rzecz pokoju i demokracji na świecie, na rzecz sprawiedliwości i praw człowieka, to zaczęłaby stosowanie tych ideałów i wartości przez siebie samą. A dzieje się wręcz odwrotnie: nadal lobby zbrojeniowe ma ogromny wpływ na decyzje polityczne, nadal militaryzuje się Bliski Wschód i wskazuje na konieczność użycia siły i agresji, nadal przeprowadza się haniebne moim zdaniem (bo zabijające w większości przypadkowych ludzi), ataki dronów w Jemenie czy Pakistanie; nadal więzi się, urągając wszelkiemu prawu i sprawiedliwości, niewinnych ludzi w Guantanamo… etc. Czy tak postępuje ktoś, kto chce się mienić Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata?
To co się stało niedawno w Syrii, gdzie zagazowano na śmierć blisko półtora tysiąca ludzi, jest potworną zbrodnią – to nie ulega wątpliwości. Ale skąd nagle to oburzenie i współczucie dla tych ofiar ze strony polityków? Czy do tej pory nie widziano jak masowo giną ludzie w tym kraju? Przecież od początku wybuchu wojny domowej w Syrii zginęło już ponad sto tysięcy ludzi!
A że użyto „broni” chemicznej? (nota bene, nazywanie śmiercionośnych narzędzi „bronią” wygląda na jakąś ponurą ironię). Tu kolejny dowód na naszą hipokryzję: to znaczy, że można komuś wyrywać wnętrzności bombardując jego dom (bo jest to zgodne z prawem narodowym), ale już nie należy wypalać mu tych wnętrzności chemią (bo to jest z prawem narodowym niezgodne). Co za absurd!
Już nie będę wracał do zbrodni jaką popełnił rząd Stanów Zjednoczonych podczas wojny w Indochinach, mordując i kalecząc ludzi „bronią” chemiczną, jaką był tzw. Agent Orange. Nigdy w dotychczasowej historii ludzkości nie użyto „broni” chemicznej wobec cywilów na taką skalę, jak wówczas, zabijając i okaleczając setki tysięcy ludzi – a skutki tego widoczne są do dzisiaj, bo nadal w Wietnamie rodzą się dzieci ze strasznymi defektami, wywołanymi zatruciem tym środkiem chemicznym ich rodziców a nawet dziadków.
Ktoś może powiedzieć, że to było dawno i dzisiejsi politycy nie mają z tym nic wspólnego. Czyżby? Istnieje coś takiego jak ciągłość historyczna, odpowiedzialność państwa za to co się działo w przeszłości – za czyny polityków, którzy w imię tego państwa działali. Tym bardziej, że – jak mówił kilka dni temu prezydent Obama – Ameryka chce podtrzymywać swoje tradycje wolności i sprawiedliwości jako „najdłużej istniejąca demokracja na świecie”. (To, czy naprawdę działa jeszcze w tym kraju demokracja – i czy w kraju tym mają jeszcze miejsce „rządy narodu, przez naród i dla narodu” – staje się kwestią coraz bardziej wątpliwą.)
Ameryka szykuje się do kolejnej wojny, a właściwie do uderzenia karzącego reżim Assada za użycie broni chemicznej i zabicie za jej pomocą półtora tysiąca swoich ludzi. Co jest jeszcze bardziej absurdalne, niż wysłanie na ziemie syryjską wojska: bo to przecież gest wojenny, który niczego nie rozwiąże a sprowadzi się do zabicia jeszcze większej ilości ludzi, destrukcji syryjskich dróg i budynków, zaostrzając tylko sytuację… grożąc nawet rozprzestrzenieniem się walk na kraje ościenne. Czy aby na pewno gotując się do kolejnej wojny, zyskamy pokój? Nie sądzę. Po raz kolejny pod płaszczykiem humanitaryzmu skrywa się ordynarne zagranie polityczne. Chęć udowodnienia światu (i sobie), że to my, ludzie Zachodu, jesteśmy tymi „good guys”, którzy bronią wolności, sprawiedliwości i stoją po stronie Dobra. Jak długo można tak się łudzić i okłamywać – siebie i innych?

greydot*

Jako konkluzję pozwolę sobie tutaj przytoczyć to, co napisałem w jednym z komentarzy:

Atak na Syrię, jeśli dojdzie do skutku, będzie po prostu nieracjonalny – w tym sensie, że najprawdopodobniej doprowadzi do eskalacji walk, nie wyeliminuje użycia broni chemicznej (wręcz przeciwnie: istnieje wielkie niebezpieczeństwo, że sprowokuje do jej ponownego użycia), wzmocni wrogość państw regionu wobec Stanów Zjednoczonych, nie usunie reżimu Assada, zmobilizuje jeszcze bardziej Al Kaidę i inne skrajne ugrupowania dżihadystyczne (przysparzając im jeszcze więcej zwolenników), uwikła Amerykę w nowy konflikt (może nastąpić efekt domina – jeden ruch pociągnie za sobą konieczność poczynienia kolejnego)… itd. Już nie wspomnę o takim “drobiazgu” jak jeszcze liczniejsze ofiary w ludziach, także wśród ludności cywilnej (uderzenie “chirurgiczne” to moim zdaniem bzdurny wymysł militarystycznych pasjonatów i teoretyków, którzy usiłują wmówić nam, że wojna może być “czysta”, kliniczna i precyzyjna i że wszystkie działania w jej ramach mogą być pod kontrolą). Wobec takiego stanu rzeczy – biorąc pod uwagę te wszystkie niebezpieczeństwa – decyzja amerykańskich polityków by zaatakować Syrię, jest nie tylko irracjonalna, ale wygląda też na zwykłą głupotę – i jest chyba jednak także nikczemnością pomieszaną z cynizmem (bo nie wierzę w humanitarny aspekt tego posunięcia, wbrew oficjalnym deklaracjom, które czynione są “pod publikę”). Chodzi po prostu o gest polityczny, ambicjonalny, “prestiżowy”, bez liczenia się z opinią większej części amerykańskiego społeczeństwa i samych Syryjczyków, którzy – nawet ci zwalczający reżim Assada – także są przeciwni temu „dobroczynnemu” aktowi obcego państwa. Niestety, nie można też wykluczyć tutaj rozdętego EGO amerykańskich decydentów, zachłyśniętych swoją władzą – poczuciem własnej wagi i omnipotencji). A aspekt ekonomiczny tego wszystkiego to jeszcze inna historia i dużo by o tym pisać (jest oczywiste, że na ostatnich amerykańskich wojnach zarabiają tylko wybrani – państwo jako całość traci: zwiększa się zadłużenie, następuje zubożenie społeczeństwa, pogłębia się kryzys, tnie się wydatki na edukację i programy socjalne… etc. – o dziesiątkach tysięcy zabitych, okaleczonych i zdewastowanych psychicznie żołnierzach nie wspominając.)
No i – last but not least – owo wskrzeszanie i karmienie ducha militaryzmu oddziałuje przecież na wszystkich ludzi globalnie, w dalszą przyszłość odsuwając czas, kiedy wreszcie ludzkość zmądrzeje i przestanie rozpętywać kolejne wojny, które są niczym innym jak orgiami destrukcji, pozostawiającymi za sobą zgliszcza, cierpienie i śmierć.

greydot*

Więcej o mechanizmach psychologicznych i propagandowych wojen: „CZAS PRZEMOCY

*

Advertisements

komentarze 93 to “ŚMIERCIONOŚNY GEST”

  1. Roma Says:

    Logosie,
    miałam te same odczucia odnośnie zbulwersowania opinii światowej na gest zadania śmierci bronią chemiczną? i to samo pytanie cisnące się na usta: dlaczego nie bulwersujecie się, kiedy codziennie giną ludzie od pocisków z broni ostrej i od bomb, od płomieni?? co niektórzy odpowiedzą, że przez broń chemiczną giną cywile, niewinni ludzie. ale w każdej wojnie giną po prostu ludzie: cywile, wojskowi, dzieci i starcy.
    A to, że Stany Zjednoczone czy mocarstwa w Europie, jak Francja, potrzebują takich pretekstów, żeby „zadziałać”, jest co najmniej absurdalne. Konflikt w Syrii trwa od dawna, wojna domowa trwa w Syrii od 2011, a my oglądamy krwawy spektakl przez tafle odbiorników telewizyjnych, kręcąc głowami.
    Nie rozumiem, dlaczego tak późno interweniuje Ameryka w ten konflikt..widocznie ma w tym swój „interes”. Znowu zginie mnóstwo ludzi w tej wojnie..

    • Logos Amicus Says:

      Ameryka nie interweniowała w tej sprawie, bo nie miała w tym swojego interesu. Podobnie jak inne kraje (choć Rosja dostarczała broń rządowi Assada). Tak naprawdę, bardzo rzadko humanitaryzm decyduje o posunięciach politycznych (a zwłaszcza militarnych) – tylko właśnie gra interesów. Teraz zaś, o ironio, chodzi o „prestiż” Zachodu, który zagroził, że nie będzie tolerował użycia broni chemicznej. Kiedy więc to się stało, to Zachód poczuł się pod presją, by coś z tym fantem zrobić. Chodzi więc przede wszystkim o „ukaranie” rządu Assada, a nie o ochronę ludności syryjskiej. Dlatego to nazwałem gestem. Powinienem jeszcze dodać: wyrachowanym, bo wynikającym z politycznej kalkulacji, gdzie kwestia humanitarna jest tylko pretekstem.

  2. Jula :D Says:

    To wszystko prawda , myślę, że większość ludzi to widzi i co najważniejsze ma odwagę o tym mówić.
    Nie wiem , jak jest w samym USA, ale czy ludzie tam maja na to wpływ ?!…
    Wczoraj była ciekawa dyskusja w programie T.Lisa, nie wiem , czy można odtworzyć na ” itvp” z internetu?!..
    Wypowiadali się sami Syryjczycy mieszkający w Polsce ale mający przecież tam rodzine. Poza jednym , a skłóceni niczym PO z PIS-em , wypowiadali się przeciw zewnętrznej interwencji.
    Lis na koniec stwierdził,że tam sytuacja doprawdy „patowa”.
    Dodał o dziwo?! ,że w Polsce była duża zasługa strony oddającej władze ;) ..
    Choć w Polsce martyrologicznej , do dziś niektórzy płaczą,że za mało było ofiar (sic)! .. ..
    Jednak sporo ludzi patrzy i myśli, co widać, i słychać , i czuć !!! ..,(szkoda ,że bez wpływu na politykę), którą rządzą od zawsze duże pieniądze ,niestety. :(
    Pozdrawiam !.

    • Logos Amicus Says:

      Nie jestem pewien, czy „większość ludzi to widzi”. Większość ludzi to zbytnio nie interesuje. A jeśli już, to w większości poddają się temu, co mówią oficjalne media, które zawsze mają „swoją” wersję wydarzeń.
      Trudno porównywać sytuację w Polsce do tej, jaka jest w Syrii. W naszym kraju na szczęście nie było stu tysięcy zabitych, kiedy odbierano partii władzę. Nasze obecne „skłócenie” w porównaniu z tragedią jaka przeżywają teraz w Syrii miliony ludzi, przypomina bardziej kabaret i operetkę.

      • sarna Says:

        I kto to mówi? – przyznam, że czuję się ostatnimi czasy bardzo zdezorientowana Twoimi wypowiedziami.
        Ktoś musi być tym dobrym, a ktoś tym złym policjantem. Teraz moja kolej na tego dobrego ;)?

        • Logos Amicus Says:

          Nadal twierdzę, że trudno jest porównywać to co się dzieje obecnie w Syrii (wojna domowa, która pochłonęła w ciągu ostatnich lat ponad sto tysięcy zabitych – co jest dramatem i tragedią) ze skłóceniem naszych polityków w Polsce, które często przypomina kabaret. (Czy ta wypowiedź Cię dezorientuje? Jeśli tak, to dlaczego?)

          I przyznam się, że nie rozumiem Twojego zdania (również w kontekście do mojego wpisu): „Ktoś musi być tym dobrym, a ktoś tym złym policjantem. Teraz moja kolej na tego dobrego?”
          Jaki policjant? Jaka kolej? Dlaczego policjant musi być zły?

          I jeszcze: co to znaczy „I kto to mówi?”

        • sarna Says:

          A dlaczego trudno porównywać – bo dziś znamy liczbę ofiar ruchu robotniczego w Polsce i nie były to tysiące?
          Zauważ, że gdy to się działo nikt nie wiedział czym się to skończy. Może tysiącami, a może tylko jedną, a mnie najbliższą osobą, której nie powetują mi miliony? – moi rodzice pamiętający II wojnę św. i inwazję w Czech w 1968 r umierali ze strachu czekając na powiastkę do wojska.
          Jula pisze, że T. Lis w swoim programie „na koniec stwierdził,że … w Polsce była duża zasługa strony oddającej władzę ;) ” – zaiste świetny dowcip – kiedy to się stało? kiedy oddali władzę?
          Odkąd pamiętam broniłeś autorytetu Wałęsy (pierwszego polityka II RP nota bene ;) ) – dla mnie wybór Wałęsy to był największy policzek jaki kiedykolwiek ktoś mi wymierzył – ktoś taki moim reprezentantem – żenada :(
          Teraz Ty jak przystało na „złego policjanta” jesteś krytyczny i ganisz naszych polityków, więc nie pozostawiasz mnie wyboru bycia dobrym policjantem – choć może warto, by drogą advocatus diaboli ukazać ich mizerię?

        • Logos Amicus Says:

          Czym innym jest „umieranie” ze strachu, a czym innym umieranie rzeczywiste w konwulsjach po porażeniu sarinem.

          Czym innym jest wojna domowa, w której ginie ponad sto tysięcy ludzi, a całe miasta zamieniają się w zgliszcza i ruinę, a czym innym zmiana sytemu politycznego, w której ginie kilkadziesiąt osób, a cała infrastruktura kraju pozostaje nienaruszona…

          Kto tu komu niedawno zarzucał ślepotę?
          Pooglądaj sobie zdjęcia przedstawiające to, co dzieje się teraz w Syrii (jest tego w internecie cała masa), a później wyjrzyj u siebie za okno.
          Nadal będziesz twierdzić, że te dwie rzeczywistości można ze sobą porównywać?

          A o naszych (polskich) politykach, albo – tym bardziej – o Wałęsie, nie zamierzam się tu szerzej wypowiadać, bo jednak nie widzę większego związku między tym tematem a sytuacją w Syrii i zapowiadanym atakiem wojsk amerykańskich na ten kraj (a o tym traktuje mój wpis).

        • sarna Says:

          Nasze niezrozumienie bierze się stąd, że odnosimy swoje wypowiedzi do innych fragmentów Twojego postu. Trudno jest porównywać jakąkolwiek śmierć i ważyć ją w ilościach. Ja nawiązałam do czasów „W naszym kraju na szczęście nie było stu tysięcy zabitych, kiedy odbierano partii władzę.”, a Ty prosisz mnie bym wyjrzała za okno. Z tym co obecnie za oknem to ogólnie rzecz ujmując mamy podobne poglądy, więc jak z nimi dyskutować?

        • Logos Amicus Says:

          Oczywiście że trudno jest ważyć jakąkolwiek śmierć, ale jednak można porównywać ilości zabitych ludzi (np. jeśli weźmiemy pod uwagę jakiś wypadek, to lepiej jest, jeśli zginie w nim 5 osób, niż gdyby miało ich zginąć 1000.

          Podobnie: bardziej nas zaboli śmierć jednej, kochanej przez nas osoby, niż śmierć 10 milionów Chińczyków.

          To są sprawy oczywiste i odnoszą się do ludzkiej psychologii i zdolności odczuwania najbliższego i dalszego środowiska. A mnie o to nie chodzi. (A o co mi chodzi, to wynika z mojego wpisu i z komentarzy.)

          Nie mam też pojęcia, dlaczego nazwałaś mnie „złym policjantem”, oraz (pod poprzednim wpisem) „ślepym”. Czy Ty nie zauważasz tego, że mogę to odebrać jakoś coś obraźliwego?
          (Ten ostatni wątek poruszam tylko ze względu na naszą długoletnią znajomość. W innym wypadku bym to po prostu zignorował.)

        • Jula :D Says:

          @Sarna 10:12
          „w Polsce była duża zasługa strony oddającej władzę ;) ” – zaiste świetny dowcip – kiedy to się stało? kiedy oddali władzę?”

          – A słynny okrągły stół, to co? .. – jak dobrowolne oddanie władzy. W innej sytuacji byłaby wojna domowa, albo i więcej tj. z rozszerzeniem na udział np. państw innych …
          Przecież w ciągu jednej nocy, większość aktywistów została wyłapana i osadzona między innymi w domu wypoczynkowym w Gołdapi. Teraz walczą o odszkodowania za swoją walkę, pomimo, że to wolne państwo jest w kryzysie. Wychodzi na jaw, że otrzymywali też niezłe pieniądze niektórzy z nich. Tak jak teraz idą na organizacje dla walczących o „demokrację ” na Białorusi. Przy naliczaniu podatku, omyłkowo to wychodzi do mediów. Hihihi…

          L.A. 10:30
          „Trudno porównywać sytuację w Polsce do tej, jaka jest w Syrii.”

          Ja absolutnie nie porównuję sytuacji, ja tylko twierdzę, że Ci Syryjczycy, którzy uczestniczyli w tej dyskusji u Lisa zamieszkujący prawdopodobnie w Polsce a tam mają swoich bliskich , byli tak samo w tej dyskusji skłóceni między sobą , jak nasi politycy w dyskusjach u Lisa. a chodziło tylko, żeby z pierwszej ręki, bo tam mają bliskich powiedzieli co sądzą o tej sytuacji sami Syryjczycy. Tyle. Choć w jednej sprawie byli zgodni, nie życzyli sobie interwencji z zewnątrz!!!

        • sarna Says:

          Jula – okrągły stół? – szybciej uwierzę w krasnoludki ;) „żeby zobaczyć całe te gówno stąd, musiałbyś wyjść poza krąg, wyjść poza krąg, kółka adoracji mają to w sobie, kumple od przyznawania racji wmawiają więc, że dajesz ogień … to jak pierdolony matrix, chce być daleko stąd, ale żeby wyjść z tej matni najpierw muszę przeciąć krąg” (PeeRZet). O wiele bardziej cenzuralnie i równie trafnie brzmi tekst dla przedszkolaków „Kółko graniaste, Czworokanciaste,Kółko nam się połamało,Cztery grosze kosztowało, A my wszyscy bęc!” :(

          PS Wiem Amicusie, że to nijak się ma do rozmówek o chirurgach, Jeziorze Łabędzim czy Van Goghu, ale …, a poza tym chciałam zauważyć, że teraz Bogdan ma ikonkę smutasa ;)

  3. fourthaddiction Says:

    Zgadzam się z Tobą jak i przedmówczyniami w stu procentach. I to jest bardzo przykra prawda. Pracuję w monitoringu mediów już całkiem długo i sytuacja aktualnie jest okropna. Osiem godzin niemal non stop o Syrii. Co, jak, dlaczego. Ale mimo to nie odpowiedzieli mi na pytanie – dlaczego akurat teraz? Dlaczego nie kilka lat temu?
    Media nie odpowiedzą.

    • Logos Amicus Says:

      To jest właśnie charakterystyczne dla współczesnych mediów: mielenie informacji, z którego niewiele wynika.

      Moim zdaniem nie będzie można rozwiązać tego konfliktu bez dotarcia do jego rzeczywistych źródeł – a to dotyczy całego współczesnego świata i konstytuujących się w nim obecnie systemów społecznych, politycznych i ekonomicznych (przede wszystkim: kwestia nierówności społecznych, przeludnienie, kurczące się zasoby naturalne…)
      Ale to wymaga już wglądu bardziej wnikliwego, z czym media popularne raczej nie za dobrze dają sobie radę. Dlatego odpowiedzi musimy szukać sami.

      • sarna Says:

        Zasoby naturalne nie kurczą się Amicusie, bo w przyrodzie wg prawa Feynmana nic nie ginie. Od zawsze były ograniczone – i to jest istotą problemu, a dla bystrych pozbawionych skrupułów źródłem zysku i wpływów.

        macham

        • Logos Amicus Says:

          Może więc poczytasz sobie o ginących lasach Amazonii, wyczerpujących się złożach ropy naftowej i gazu, zmniejszaniu się powierzchni gruntów uprawnych, wysychaniu źródeł… etc.

        • sarna Says:

          To prawda o czym piszesz, ale coś za coś – choć żal tego co bezpowrotnie mija, jestem ciekawa co w zamian

        • sarna Says:

          A co do np. powierzchni gruntów uprawnych, to pamiętam tysiące ha kołyszących się złotych łanów i przaśną PL. Nie w ilości siła Amicusie – choć Majakowski grzmiamł, że „jednostka – zerem, jednostka – bzdurą, sama – nie ruszy pięciocalowej kłody, choćby i wielką była figurą …) – jej, skąd to się nagle przywlecze z pokładów pamięci :)

  4. Bogdan Says:

    MASZ RACJĘ STASZKU W CAŁEJ ROZCIĄGŁOŚCI!!!
    DLACZEGO TO JEST GŁOS WOŁAJĄCEGO NA PUSZCZY?!?!

    • Logos Amicus Says:

      Niestety Bogdanie, najprawdopodobniej tak. Choć – wierz mi – naprawdę chciałbym się mylić.

    • Logos Amicus Says:

      A propos puszczy, czy też pustyni. To jest Bogdanie taka szczególna pustynia: próżność i pustota w naszych ludzkich głowach, niestety. Naiwność, obojętność, egoizm i ignorancja… Czasem poczucie niemocy i bezradność… Reagujemy dopiero wtedy, kiedy sami budzimy się z ręką w nocniku.

      • Bogdan Says:

        niestety, niestety, niestety… prawda, po3kroc prwda! To jest wypadkowa urabiania przez media (tzw kampanii medialnej i chaosu informacyjnego), bedacych wstepem do powazniejszych walk. Ludzie gina tysiacami, a media/politycy przerzucaja sie haslami…
        Czy brak dowodow? Czy brak woli? A morderca jest na tyle silny i bezczelny, ze jeszcze sie usmiecha do kamery!….

        • Logos Amicus Says:

          Bogdanie, ja nawet nie wołam. ja tylko przelewam tak sobie swoje myśli na papier.

        • Bogdan Says:

          jesli Agent Alzheimer tego nie przelknie, albo Agent FB(AJ) tego swiadomie nie wymarze z Memory to… zapisane beda czyny i rozmowy… a rozmowa to czyn werbalny

        • Logos Amicus Says:

          Całkiem możliwe, że to co powstało, już nigdy nie ginie.
          Zwłaszcza w archiwach CIA, FBI i NSA. Niech sobie czytają i przechowują. Niestety, bardzo wątpię, czy do ich świadomości, rozumienia i sumienia cokolwiek z tego dotrze.

        • Bogdan Says:

          tam tylko paru/nastu mysli, reszta wykonuje rozkazy… ;/

        • Logos Amicus Says:

          Tak, mają „zadania” do wykonania, a przy tym bardzo dobrze płatną płacę. To raczej nie sprzyja krytycznemu myśleniu.
          Nawet jeśli ktoś z nich zaczyna myśleć samodzielnie, to się z tym nie zdradzi. Tym oto sposobem system potrafi trzymać w kleszczach ludzi – kierować nie tylko ich postępowaniem, ale i myśleniem.
          Niestety, nic nowego pod słońcem,

  5. sarna Says:

    Wojna zawsze była przejawem hipokryzji.
    Jestem melancholijnie nastrojona, a właściwie rozstrojona. W zasadzie już nie działają na mnie rocznicowe akademie i przesłania, a jednak … gdy urodzisz się i wychowasz w miejscu tak istotnym na przestrzeni wieków dla historii jak ja, trudno pozostać obojętnym na pewne fakty, zwłaszcza w ich rocznice. Kilkadziesiąt km od mojej mieściny, w wilczym szańcu, w drewnianej szopie popisano dokument o rozpoczęciu II wojny światowej, która pochłonęła miliony istnień ludzkich, a potem na kilkadziesiąt lat rzutowała o porządku w Europie i świecie. Gdy wiesz, że 1 września 1939 r jest umowną data wybuchu II wojny światowej, bo tak naprawdę na ziemiach Prus Wschodnich już od miesiąca trwały regularne potyczki z obu stron granicy, a pierwsze samoloty 01 września wystartowały z lotniska w Elblągu, Królewca i twojego miasteczka, czujesz się jakoś zawstydzony – choć masz świadomość, że były to inne realia geopolityczne i nie jesteś za nie odpowiedzialny. Wojna to najgorsze z rozwiązań, jest przejawem słabości, pazerności, egoizmu w najgorszym wydaniu.
    Niedawno otrzymałam z pewnej „okazji” prezent z dedykacją: „Jest wiele powodów dla których warto być dobrym człowiekiem i żadnego, dla którego warto być świnią … ” – może zbyt wprost, ale warte przemyślenia.

    PS Bizony to wielkie, śmierdzące krowy :) troszkę większe od byków Hippa, które mijam na swoich trasach rowerowych, ale ich zmasowany pomruk sprawia, że masz ochotę wziąć nogi za pas;) Poza tym mają piękne i nieprzeniknione oczy, które niepokoją i hipnotyzują – cieszę się, że zobaczyłam je w realu, dzięki za natchnienie :)
    macham

    • Logos Amicus Says:

      A propos wyboru: bycia dobrym człowiekiem albo świnią, przypomniał mi się jeden ze starszych wierzy Miłosza:

      (…) w Rzymie, przy via Condotti,
      Siedzieliśmy z Turowiczem w Caffé Greco
      I odezwałem się w te, mniej więcej, słowa:
      – Widzieliśmy wiele, poznaliśmy wiele.
      Upadały państwa, przemijały kraje,
      Chimery ludzkiego umysłu osaczały nas,
      Ludzie ginęli albo szli w niewolę.

      (…) A Ty masz mój podziw,
      Bo dokonałeś więcej niż genialni, pyszni
      Tu siadując\y niegdyś moi kompanowie.
      Nie rozumiałem,czemu dręczył ich brak cnoty,
      Skąd zgryzota sumienia, teraz już rozumiem.
      Z wiekiem, czy też z mijaniem dwudziestego wieku
      Pięknieje dar mądrości i zwyczajna dobroć.
      (…)

      No cóż, niemodne to dzisiaj słowa, i jakby wstydliwe. Zwłaszcza, jak zauważyłem, z dobroci natrząsają się czasem ludzie młodzi, którym, jak widać, imponuje często cynizm, agresja czy amoralizm.
      Poza tym, wielu ludziom dobro kojarzy się ze słabością, z jakimś takim „rozmamłaniem”. A przecież często, więcej siły i charakteru wymaga zachowanie się jak człowiek dobry, niż sukinsyn.
      Dopiero czas, a zwłaszcza czas pożogi, nauczyć nas może respektu dla ludzkiej dobroci, bez której świat zamienia się w piekło.

  6. citizen Says:

    A czy pamięta ktoś jeszcze jak amerykański rząd popierał Husseina w jego chemicznych atakach na Kurdów i Iran w latach 80-tych? Nie było wówczas żadnego moralnego oburzenia tych wszystkich hipokrytów z Waszyngtonu, mówiących o dzisiaj o „obsceniczności” moralnej rządu Assada. Otóź najbardziej obsceniczni są teraz ci, którzy potępiają innych za użycie broni chemicznej, podczas gdy sami na to przyzwalali, a nawet używali (orange agent w Wietnamie) do modowania nie tylko żołnierzy ale i ludności cywilnej.

    Polecam artukuł „When It Comes to Chemical Weapons, the U.S. Has a Lot of Explaining to Do” ze strony Take Part:

    http://www.takepart.com/article/2013/08/27/essay-us-should-admit-backing-chemical-weapons-past-it-demands-justice-syria

    Chciałbym to zacytować jeszcze jeden z komentarzy:

    I almost never Take Part on political matters although I always follow them closely.
    I was crying helplessly when I was reading this article, not because I was one of those kids that hid in the basement when those SCUDs hit my city, not because I was involved in making a documentary on those chemical weapons’ victims and witnessed the enduring hell they’re still suffering, but, mostly because I feel as Einstein said, there is no end to man’s stupidity.
    Just like you, a pacifist has been born in me when in my childhood I had to suffer and been punished for no reason other than being born in a specific country.
    There is a hole, a chasm, between what people involved in those attacks felt and what american people chose to believe. americans think they have suffered from terrorism, they did, but they don’t know how they have fueled this terror with decades of alienating every nation they could lay their hands on. Nothing can justify an act of terror of course and I’m in no way trying to do so, but I want to stimulate americans’ conscience with a little bit of analogy. just assume that all these acts of terror you’ve suffered, was openly and covertly sponsored by a state that claims to be the peace keeper of the world! oh the irony!
    US has a lot to explain, that’s for sure, and without these explanations, without them come clean about their horrible past and what they did (and not just the US, Italy, Britain, Germany and almost every damned industrial country) there will be no sustainable peace in the world. I mean, if the world’s current affairs, wars and terrors are of any indication, I think the policies and the big policy maker, US, is on a very very wrong path!

    Polecam zresztą całą dyskusję pod tym artykułem.

    • Logos Amicus Says:

      Dobrze jest popatrzeć na politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych z perspektywy państw arabskich, afrykańskich, południowo-amerykańskich… I to z perspektywy – nie tyle polityków, co zwykłych ludzi. Można by wtedy znacznie więcej zrozumieć z tego, co dzieje się na świecie – i nie mylić np. skutków z przyczynami, jak to się nagminnie dzieje w Ameryce, gdzie ludzie dziwią się, kiedy spotykają się z niechęcią, a czasem nawet i z nienawiścią ze strony mieszkańców innych krajów.
      No, ale politykom zależy tylko na forsowaniu własnego punktu widzenia, bo to zwiększa ich skuteczność. Wszystko to bowiem przypomina próbę sił (a ta zwykle niewiele ma wspólnego z refleksją).

  7. Alfred Says:

    Świetny artykuł. Wojna to biznes i nie tylko w sektorze zbrojeniowym, bo przecież to co zniszczą „destrukcji syryjskich dróg i budynków”, trzeba będzie odbudowywać. To będą świetne, milionowe kontrakty. A ile pochłonie ta wojna strat w ludność cywilnej? To odgrywa rolę drugoplanową i mam wrażenie że nikt się z tym nie liczy. Ameryka to wyrachowany gracz.

  8. AB Says:

    „O ile trudno jest na ogol wzbudzic w sobie uczucie autentycznego podziwu – bardzo trudno, jesli podmiotem maja byc politycy – a przeciez takie piekne momenty sie czasami zdarzaja. Nie moge wyjsc z podziwu, jak zacietrzewieni i skloceni w ostatnich latach do granic smiesznosci politycy amerykanscy – na co dzien nie potrafiacy sie porozumiec ani w najbardziej trywialnych, ani w kluczowych dla funkcjonowania panstwa kwestiach – blyskawicznie odnajduja wspolny, ponadpartyjny jezyk, kiedy w gre wchodzi wywolanie kolejnej wojny. Zwlaszcza niczym w stosunku do Stanow Zjednoczonych nie sprowokowanej i nie rokujacej zadnych nadziei na koncowy sukces, cokolwiek mialoby to w tym kontekscie oznaczac. Zwlaszcza, ze przyklady Iraku i Afganistanu to juz przeciez prehistoria…”

    Autorem tych słów jest Alexander Bilik, a pochodzą one z jego wpisu, który – wraz z dyskusją jaka pod nim miała miejsce – można przeczytać tutaj:

    • Logos Amicus Says:

      Ten atak na Syrię, jeśli dojdzie do skutku, będzie po prostu nieracjonalny – w tym sensie, że najprawdopodobniej doprowadzi do eskalacji walk, nie wyeliminuje użycia broni chemicznej (wręcz przeciwnie: istnieje wielkie niebezpieczeństwo, że sprowokuje do jej ponownego użycia), wzmocni wrogość państw regionu wobec Stanów Zjednoczonych, nie usunie reżimu Assada, zmobilizuje jeszcze bardziej Al Kaidę (i przysporzy jej więcej zwolenników), uwikła Amerykę w nowy konflikt (może nastąpić efekt domina – jeden ruch pociągnie za sobą konieczność poczynienia kolejnego)… itd. Już nie wspomnę o takim „drobiazgu” jak jeszcze liczniejsze ofiary w ludziach, także wśród ludności cywilnej (uderzenie „chirurgiczne” to moim zdaniem bzdurny wymysł militarystycznych pasjonatów i teoretyków, którzy usiłują wmówić nam, że wojna może być „czysta”, kliniczna i precyzyjna i że wszystkie działania w jej ramach mogą być pod kontrolą). Wobec takiego stanu rzeczy – biorąc pod uwagę te wszystkie niebezpieczeństwa – decyzja amerykańskich polityków by zaatakować Syrię, jest nie tylko irracjonalna, ale wygląda też na zwykłą głupotę – i jest chyba jednak także nikczemnością (bo nie wierzę w humanitarny aspekt tego posunięcia, wbrew oficjalnym deklaracjom, które czynione są „pod publikę”). Chodzi po prostu o gest polityczny, ambicjonalny, „prestiżowy” (i niestety nie można też wykluczyć tutaj rozdętego EGO amerykańskich decydentów, zachłyśniętych swoją władzą – poczuciem własnej wagi i omnipotencji). A aspekt ekonomiczny tego wszystkiego to jeszcze inna historia i dużo by o tym pisać (niestety, na ostatnich amerykańskich wojnach zarabiają tylko wybrani – państwo jako całość traci: zwiększa się zadłużenie, następuje zubożenie społeczeństwa, pogłębia się kryzys, tnie się wydatki na edukację i programy socjalne… etc. – o dziesiątkach tysięcy zabitych, okaleczonych i zdewastowanych psychicznie żołnierzach nie wspominając.)
      No i – last but not least – owo wskrzeszanie i karmienie ducha militaryzmu oddziałuje przecież na wszystkich ludzi globalnie, w dalszą przyszłość odsuwając czas, kiedy wreszcie ludzkość zmądrzeje i przestanie rozpętywać kolejne wojny, które są niczym innym jak orgiami destrukcji, pozostawiającymi za sobą zgliszcza, cierpienie i śmierć.

      • Bogdan Says:

        I mądrze i politycznie! I celnie!!! Jak chirurgiczne oko snajpera ;) upps…

        • Logos Amicus Says:

          Bogdanie, ani ze mnie chirurg, ani snajper. Patrzę tylko, myślę i się temu wszystkiemu dziwię – starając się nie popaść w cięższą melancholię.

        • Bogdan Says:

          1/ snajper na pewno, bo ogniskowa aparatu fotograficznego oraz aparatu myślowego dobrze ustawiasz, mierzysz i w odpowiednim momencie naciskasz spust (na pewno w nikonie!). Oczywiście ta moja-Twoja metafora jest tu jak na ironię mało śmieszna…
          2/ chirurg – jak najbardziej, bo z ogromna precyzją oddzielasz martwą tkankę od zdrowej – fałsz od prawdy, pozory od prawdopodobieństwa!
          Lepsza ta metafora, bo nie niesie pejoratywnego wydźwięku!
          3/ Niestety, możemy sobie tu tylko „pogadać”, bo ani Twoje mądre wnioski, ani moje para- ironicznie komentarze – NIKOGO tu nie wzruszają – zwł. tych tzw. decydentów!…
          Jedynie
          4/ działać to może na Twoja i moją autoterapię… Jakbyśmy byli np w Hiszpanii około 20.08.1939 roku…

        • Bogdan Says:

          Może jeśli byś pisał swoje myśli po angielsku, a ja bym Ci docinał po amerykańsku, to byśmy coś osiągnęli… A tak tylko Min. Sikorski może się posiłkować naszymi radami „dobrych wujków”… Choć tamten Pan chyba tkwi jeszcze mentalnie w… Afganistanie… Z czasów swojego bohaterskiego tam pobytu… Zdaje się, ze właśnie wkurzył Rosjan, którzy z dostarczaniem broni chemicznej Syrii faktycznie mogli nie mieć nic wspólnego…

        • Logos Amicus Says:

          Ale to nie tyle chodzi o wzruszanie kogokolwiek, co wyrażanie swoich myśli. Człowiek tak ma: chce się wypowiedzieć, nawet jeśli musi to robić do ściany… Ale, ale… to nie prawda, że to co piszemy, wyrażamy i artykułujemy, nikogo zupełnie nie obchodzi (ot, obeszło choćby Ciebie). Być może obchodzi naszych znajomych i przyjaciół (na pewno obchodzi też moją żonę), którzy ewentualnie to przeczytają. A czy to cokolwiek zmieni? Pewnie nie. Jednakże, jak tak się scałkuje wszystkie te nasze wypowiedzi szaraczków, to może jednak z tego coś wyjść. Słyszałeś zapewne o efekcie motyla?

        • Bogdan Says:

          Mówienie do ściany i pisanie do szuflady jest minimalizmem twórczym… Choć właśnie sie dowiedziałem, ze „Jezioro Łabędzie” przyniosło na prapremierze w Teatrze Balszoj totalną klapę Czajkowskiemu, a dopiero 2 lata po śmierci w St. Petersburgu owację była na stojąco…

        • Logos Amicus Says:

          O Van Goghu nie wspominając… Biedaka za życia uznano za wariata i pacykarza smarującego bohomazy, których nikt nie chciał kupować (ani nawet brać za darmo), a teraz pod Muzeum Van Gogha w Amsterdamie ustawiają się kilkusetmetrowe kolejki, by wejść do środka – i miliony w zachwycie oglądają jego płótna (które na aukcjach osiągają cenę dziesiątków milionów dolarów). People are strange, aren’t they?

  9. ZygmuntMolikEWA Says:

    „Temu kto z niepokojem pytałby, co wypada w obecnej sytuacji czynić, odpowiedzmy uczciwie, że dziś przystoi tylko bezsilna jasność umysłu”, „Coraz łatwiej o wiedzę, czym powinniśmy pogardzać: tym mianowicie, co ludzie współcześni podziwiają, a dziennikarze wychwalają”. „Kto nie odwraca się plecami do współczesnego świata, ten okrywa się hańbą” – Gomez Davila
    „To nie prawda, że kultury rozpadają się pod wpływem uderzenia z zewnątrz. One rozpadają się najpierw same. Uderzenie z zewnątrz jest tylko ciosem barbarzyńskiej „sica”. – Bobkowski

  10. sarna Says:

    … od rana mam dobry humor, …. tadammm .. :)
    Ty, automobilista piszesz: „Może więc poczytasz sobie o ginących lasach Amazonii….”
    Ja, cyklista piszę;) – może dasz się zaprosić na przejażdżkę rowerową ? ;)

  11. anons Says:

    Spoza mgły oficjalnej propagandy mącącej ludziom w głowach, przebija niekiedy jaskrawa prawda:

    • Logos Amicus Says:

      Właśnie, czy nie chodzi tu także o dalszą destabilizację Bliskiego Wschodu (zgodnie z regułą: dziel i rządź…)? Polityczny cynizm i nieodpowiedzialność ludzi zachłyśniętych posiadaną władzą?

  12. Torlin Says:

    Ponieważ masz koło siebie ludzi Ci przyklaskujących, nie będę Ci mieszał w blogu. Moje poglądy znasz. A ponieważ nie zwykłem u Gospodarza robić burd, więc poczekam na następny wpis. Pzdr

    • Logos Amicus Says:

      Ale po co od razu wywoływać burdę? Czy nie można w wyważonych i przemyślanych słowach wyrazić swojego zdania?

      • Torlin Says:

        Dobrze, na spokojnie, tylko ciekawe, czy Wy potraficie też spokojnie mnie przekonać. Bo ja jestem jeden, nec Herkules contra plures, jak to się pięknie tłumaczy na polski, i Herkules dupa, jak ludzi kupa.
        Jestem całkowicie za interwencją w Syrii, ale taką właśnie interwencją, jaką proponuje Obama. Odpowiadałoby to pomocy francuskiej dla powstańców libijskich, czyli tylko i wyłącznie pomoc lotnicza, bez udziału wojsk naziemnych. Ludzie związani z lewicą, pacyfiści i zwolennicy hasła „kochajmy brodatych mułłów i całujmy ich w policzki” zapominają, że identycznie wyglądała wojna w Afganistanie. Dzisiaj szermujecie zwrotami o ataku amerykańskim na to państwo, tymczasem USA jedynie rajdami lotniczymi rozbijała przeciwników.
        Czy żadna wojna nie została wygrana? Co to znaczy – wygrana? W Iraku leje się krew tylko z powodu waśni etnicznych, a dokładniej mówiąc nie etnicznych, tylko wyznaniowych. Trzeba jasno określić, że podstawą rzezi na świecie są sprawy religii. Jak odejmiemy ok. 600 lat Mahometa, to wyjdziemy na Noc Św. Bartłomieja w Europie. Nie to samo?
        Zauważacie zawsze tylko jedną stronę medalu, najchętniej antyamerykańską. Jak tylko da się przykład odmienny, bijący w oczy, to albo jest kłamliwy, albo spędzono na siłę tych ludzi, albo to w ogóle jest nieprawda. Właśnie w Benghazi odbył się wielotysięczny wiec poparcia dla Francji za pomoc, pamiętam, co wypisywali na ten dany przeze mnie przykład w blogach „Polityki” (i na mój temat). Tak samo było w Iraku i w Afganistanie, tak samo w Serbii. Dawanie przykładu Wietnamu to jest demagogia. Ale właśnie przykład Serbii jest znakomity. Europa się cackała z narodem mordującym innych, dokonującym rzezi w Vukovarze, Sarajewie, Srebrenicy, dopiero Amerykanie w mgnieniu oka zrobili z tym porządek. Jak to jest bez prawidłowej interwencji z zewnątrz widać doskonale po Ruandzie i Burundi, a teraz Kongu. Niby coś tam Europa robiła, ale w gruncie rzeczy jedni wyrżnęli drugich bez większych przeszkód, a teraz dramat jest w Kongu, bo nikt nie zrobił porządku i bandy włóczą się, gwałcą, mordują, a siły interwencyjne dotąd nic nie mogły. Aż wreszcie ugrupowanie Tutsich zajęło 1/3 kraju (Konga) i raptem się okazało, że jest potrzebny żandarm. MONUSCO, które dotąd tyle mogło co żołnierze holenderscy w Srebrenicy, na mocy mandatu większości państw afrykańskich dostało prawo do udziału zbrojnego. I mają wyzwolić Kongo. A Mali? Słyszy ktoś coś na temat tego kraju? Weszli Francuzi, zrobili porządek i Malijczycy odetchnęli.
        Bo jak nie ma żandarma wśród idiotów, to potrafią zająć całe kraje. Jak jest, to najwyżej szaleniec wyżej ceniący religię od życia ludzkiego wysadzi się na bazarku i zabije przekupki i kupujące. Ale to oczywiście będzie wina Amerykanów i okupacji przez nich kraju.
        Konga nie okupują.

        • Logos Amicus Says:

          Dlaczego piszesz „Wy” Torlinie? Myślałem, że się odnosisz do mojego wpisu i mojej opinii.
          I może tutaj jesteś w mniejszości popierając ten atak na Syrię, ale ogólnie, to dołączasz do zgodnego chóru wielu amerykańskich i europejskich polityków, którzy popierają rząd Stanów Zjednoczonych w tym działaniu.

          Aby się nie rozwlekać, postaram się odpowiedzieć Ci pokrótce na poruszone przez Ciebie kwestie:

          – Afganistan: tom jest klęska (podobnie jak Irak). Ale żeby się o tym przekonać, należałoby zaznajomić się z obecną, rzeczywistą sytuacja w tych krajach, zdestabilizowanych tylko (i zniszczonych) przez wojny, w których wzięły (biorą) udział wojska amerykańskie.

          – Skuteczność nalotów w Afganistanie? Taka sama jak w Wietnamie, bombardowanym na nieludzka skalę przez USArmy, która w końcu tę wojnę sromotnie przegrała. W nalotach najbardziej cierpi ludność cywilna. Ponadto niszczą one infrastrukturę, o wywoływaniu katastrof ekologicznych nie wspominając.

          – Czym innym było popieranie rebeliantów w Libii, czym innym w Syrii. Poza tym, kiedy rebelianci syryjscy dojdą (ewentualnie) do władzy (nota bene reprezentują oni głównie islam wojujący), to najprawdopodobniej rozpęta się tak jeszcze większe piekło odwetu i zemsty.

          – Każda szalejąca wojna jest w pewnym sensie przegraną ludzkości.

          – Nie identyfikuję się z żadnym stronnictwem lewicowym, nie jestem tez pacyfistą.

          – Podstawą rzezi na świecie nie są „sprawy religii”, jak piszesz. Podstawą rzezi na świecie jest dążenie jednych grup ludzkich do podporządkowania sobie innych i eksploatowanie ich, odniesienie korzyści politycznych i materialnych. Najczęściej kryją się więc za tym motywy ekonomiczne i forsowanie własnego, egoistycznego interesu.

          – Moja postawa nie jest „antyamerykańska”. Jest anty-kurewska (bo sprzeciwiam się kurewskiej i hiper hipokrytycznej postawie „jastrzębich” polityków, za nic mających życie ludzkie i destrukcję obcego kraju, a używających do osiągnięcia swojego celu pseudo-humanitarnej propagandy.

          – Jaki „porządek” czyniły państwa kolonialne w swoich koloniach, to dowiedzieć się tego można studiując historię podboju kolonialnego świata przez Zachód.

          – Niestety, wśród żandarmów też jest wielu idiotów.

          Torlinie, doceniam to, że starałeś się tu obszerniej wypowiedzieć, ale niestety, wydaje mi się, że to Ty widzisz sprawy jednostronnie, wyciągasz jakiejś wyjątki, (które tylko potwierdzają regułę) i wnioski, które są trywialne, tudzież sprawiasz wrażenie, jakbyś był pd ciągłym wpływem oficjalnej propagandy zachodniej – bezkrytycznie popierając amerykański rząd we wszystkich jego posunięciach. I ciągle odnoszę wrażenie, że nie masz rozeznania w sytuacji krajów, o których piszesz.

  13. Torlin Says:

    Odpowiadam:
    1. Piszę „Wy”, bo zgodny chór śpiewa tę samą pieśń, co Ty,
    2. „Tam jest klęska” (Afganistan i Irak), nie gniewaj się, i Ty piszesz, że ja wyciągam wnioski trywialne. Nie napiszę, co myślę, bo nie chcę Cię obrazić.
    3. „Skuteczność nalotów w Afganistanie? Taka sama jak w Wietnamie, bombardowanym na nieludzka skalę przez USArmy” – znowu nie gniewaj się, kompletnie się na tym nie znasz, aż dziw, bo przecież jeździsz po całym świecie. Amerykanie w gruncie rzeczy rozwalili jednym posunięciem całą armię Talibów. Rzecz się działa pod Mazar-i Szarif, miasto zostało otoczone przez Sojusz Północny, armia Talibów zdołała wyjść z miasta i zrobiła największy błąd, jaki można zrobić, postanowiła zrobić przegrupowanie, wycofując się o 50 km od miasta. Na to tylko czekały bombowce amerykańskie, zaczęły się dywanowe naloty na tę armię, która przestała istnieć. Dlatego tak szybko padł Kabul. Nie było żadnego nieludzkiego bombardowania (tzn. dla Talibów był nieludzki),
    4. „- Czym innym było popieranie rebeliantów w Libii, czym innym w Syrii. ” – coś strasznego. czy Ty nie słuchasz swojego własnego Prezydenta? Bo przecież on wyraźnie mówi, że zostaną zaatakowane fabryki i składy chemiczne, aby tego surowca pozbawić rząd w Damaszku.
    5. „Ponadto niszczą one infrastrukturę” – przypomina mi to pierwszą część „Szklanej pułapki”, gdzie porucznik prowadzący akcję miał pretensję do McClane, że zabijając terrorystów przy okazji rozbił szyby.
    6. „Nie identyfikuję się z żadnym stronnictwem lewicowym, nie jestem tez pacyfistą”. Ja nie piszę, że jesteś związany z jakąś partią, ale myśli masz lewicowe, widzę po Twoich wpisach, gdzie pochylasz się nad dolą ludzi. Proszę Logosie, Ty nie jesteś pacyfistą? To jakie ma poglądy pacyfista? Bo aż nie umiem sobie tego wyobrazić.
    7. ” Podstawą rzezi na świecie nie są “sprawy religii”, jak piszesz. Podstawą rzezi na świecie jest dążenie jednych grup ludzkich do podporządkowania sobie innych i eksploatowanie ich, odniesienie korzyści politycznych i materialnych. Najczęściej kryją się więc za tym motywy ekonomiczne i forsowanie własnego, egoistycznego interesu” – musiałem całe zacytować. Ależ to jest to samo, tak było przez całe tysiąclecia, tak teraz jest w państwach muzułmańskich. Religia tak naprawdę nie jest żadnym ubóstwianiem Boga, tylko chęcią rządzenia ludźmi, decydowania o ich losie plus bogactwo materialne. A jak ktoś się temu sprzeciwi, to się go zarżnie, jak Katarów.
    8. „Moja postawa nie jest “antyamerykańska”. Ojejku, to jak wygląda prawdziwa postawa antyamerykańska? Nie umiem sobie tego wyobrazić.
    9. Piszesz o koloniach, słusznie, Zachód jest winien. A przy okazji, kiedy napiszesz o koloniach i niewolnikach arabskich, azteckich, rosyjskich? Kiedy napiszesz o Papui na Nowej Gwinei?
    10. Nie skomentuję tutaj słów o moim trywializmie, bo mi się zrobiło przykro. Nie chciałem pisać, sam sprowokowałeś mnie do odpowiedzi. Więc się otwarcie pytam, dlaczego przykład Libii, Mali czy Serbii uważasz za trywialny.
    Pozdrawiam

    • Logos Amicus Says:

      1. Nie wiem kogo masz na myśli pisząc „zgodny chór”. Ja widzę zgodny chór w amerykańskim parlamencie, który śpiewa podobną pieśń do Twojej. (Ciekawe dlaczego siedzieli cicho, kiedy parę lat temu Izrael użył „broni” chemicznej („biały fosfor”) przeciwko Palestyńczykom w Gazie. Czy wtedy nie widzieli, że ktoś przekroczył „Czerwoną linię”? Hipokryzja tych polityków jest porażająca!)

      2. Jeszcze raz Ci polecę: poczytaj sobie o obecnej sytuacji jaka panuje w Iraku i Afganistanie.

      3. Mimo „skutecznych” jak piszesz nalotów amerykańskich na Talibów, Talibowie nadal mają wielkie wpływy w swoim regionie (które stanął się jeszcze większe, kiedy tylko Amerykanie wycofają się ze współpracy ze skorumpowanym – – w dużej mierze przez siebie samych – rządem Karzaja w Kabulu, (który sam, mimo że przyjmuje milionowe łapówki od CIA, w rzeczywistości pogardza Amerykanami). (Skoro Talibowie są już tak pokonani – owymi Twoimi skutecznymi nalotami – to dlaczego niedawno Amerykanie chcieli z nimi rozmawiać? Czy aby nie dlatego, że nadal uważają Talibów za kluczową dla rozwiązania konfliktu w Afganistanie siłę?) (Wybacz, Torlinie, ale Twoje poglądy sprawiają wrażenie, jakbyś czytał tylko Gazetę Wyborczą i kierował się jej opiniami.)

      4. Słucham własnego Prezydenta. I słyszę jak kłamie, tudzież ulega naciskowi przeróżnych grup interesów, niekoniecznie zgodnych z interesem całego amerykańskiego społeczeństwa. Innymi słowy: jego słowa nie są dla mnie żadna wyrocznią. Wręcz przeciwnie. Piszesz, że zostaną zaatakowane jedynie „fabryki i składy chemiczne”? Wolne żarty! Zobaczysz, jeśli dojdzie do ataku, ile w tych „fabrykach” i „zakładach” zginie cywilów – kobiet i dzieci. (Torlinie, czy Ty jesteś taki naiwny, czy tylko tak Ci niechcący wychodzi?)

      5. Twoja złośliwość i żart o rozbitych szybach (wobec tego co napisałem w poprzednim punkcie i wobec destrukcji jaką spowoduje atak amerykański) jest zupełnie nie na miejscu. Naprawdę nie bierzesz pod uwagę tego, że zginie przy tym cała masa ludzi? (Nawet ci, którzy walczą z reżimem Asada nie chcą tego ataku, bo są pewni, że uderzy on także w zwykłych, przypadkowych ludzi, nie tylko wojsko Asada.)

      6. Jakie poglądy mają pacyfiści? To już sam się tego musisz dowiedzieć. Mnie nie interesuje to, czy moje poglądy są zbieżne z jakimiś frakcjami lewicowymi cy pacyfistycznymi. Najważniejsze, żeby były zgodne z tym, co mi podpowiada moja wiedza, inteligencja i sumienie.

      7. Prawdziwa religia jest czym innym, niż to, czym posługują się ci, którzy w jej imieniu podbijają, mordują, podporządkowują i eksploatują innych ludzi.

      8. Podobnie jak z pacyfizmem: jeśli chcesz się dowiedzieć czym są poglądy antyamerykańskie, posłuchaj tych, którzy są antyamerykańscy. Ja antyamerykański nie jestem. Jestem natomiast przeciwny temu, co chce teraz zrobić rząd amerykański z Syrią (nota bene większość Amerykanów sprzeciwia się agresji wojsk amerykańskich na Syrię, ale, oczywiście, większość kongresmenów ich nie słucha, bo mimo, że wybrani zostali przez społeczeństwo, to reprezentują interesy tych, którzy ich mają w kieszeni).

      9. Największy system kolonialny na świecie stworzyły państwa Zachodu. (Papua trochę mniejszy.)

      10. Nie jest moja intencją to, by zrobić czy przykrość, tylko to, byś choć trochę zerwał ze schemtyzmem swoje myślenia i postarał się o szerszą wiedzę.

      • Torlin Says:

        Kończąc, bo to jest bez sensu:
        1. W Iraku są walki religijne, i to nie ma nic wspólnego z Amerykanami. Kraj powinien zostać dawno podzielony na część szyicką, sunnicką i kurdyjską.
        2. ” Mimo “skutecznych” jak piszesz nalotów amerykańskich na Talibów, Talibowie nadal mają wielkie wpływy w swoim regionie” – Logosie, zlituj się. Przecież wyraźnie pisałem, że to dotyczyło wojny Frontu Północnego, Mazar-i-Szarif i 2001 roku. A mają wielkie wpływy tylko z jednego powodu, że są pod ochroną rządu pakistańskiego, trzymającego nad nimi parasol. Gdyby nie mieli gdzie uciec, dawnoby ich nie było.
        3. ” I słyszę jak kłamie, tudzież ulega naciskowi przeróżnych grup interesów, niekoniecznie zgodnych z interesem całego amerykańskiego społeczeństwa” – ciekawe, dlaczego go wybrali, jak tak postępuje przeciw społeczeństwu? A może Logosie Tobie się tylko wydaje, że społeczeństwo amerykańskie ma inną optykę niż prezydent, który w końcu samobójcą politycznym nie jest. Może po prostu obracasz się w takim środowisku lewicująco – pacyfistycznym
        4. ” jeśli dojdzie do ataku, ile w tych “fabrykach” i “zakładach” zginie cywilów – kobiet i dzieci.” – tak, masz rację, bo reżim wsadził tam cywili jako żywe tarcze.
        5. Piszesz „Twoja złośliwość i żart o rozbitych szybach (wobec tego co napisałem w poprzednim punkcie i wobec destrukcji jaką spowoduje atak amerykański) jest zupełnie nie na miejscu. Naprawdę nie bierzesz pod uwagę tego, że zginie przy tym cała masa ludzi?”, tymczasem mogłeś bez trudu zauważyć, że zrobiłem żart do Twojego zdania “Ponadto niszczą one infrastrukturę” – mówienie w tym wypadku, że ja kpię z ofiar w ludziach jest demagogią. To było przeze mnie wyraźnie zacytowane.
        6. Nie mówimy o „prawdziwej religii”, jaka ma być w naszych wyobrażeniach, tylko jaka jest ta „prawdziwa religia”. A jest żądna sławy, bogactwa, zaszczytów, władzy nad ludźmi. Przed chwilą chyba w Tygodniku Powszechnym przeczytałem o kampanii nienawiści szerzonej przez przywódców buddyjskich, mających odrzutowce, wille i podżegający przeciwko muzułmanom.
        7. Największą liczbę niewolników miały kraje muzułmańskie.
        Na tym zakończyłem dyskusję, pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję.

        • Logos Amicus Says:

          Jest bez sensu, ponieważ Ty żadną miarą nie zmienisz swoich przekonań – ani nawet nie starasz się mnie zrozumieć ani przemyśleć moich argumentów.
          Mam niestety wrażenie, że mówię do ściany, mimo to napiszę jeszcze i to:

          1. W Iraku są walki między poszczególnymi grupami społecznymi (wyznaniowymi), ale w tej chwili nie ma to wiele wspólnego z religią. Natomiast wiele z „dziedzictwem” wojny jaka wywołały Stanu Zjednoczone. Wojna ta spustoszyła i zrujnowała kraj, spowodował śmierć setek tysięcy ludzi, zaostrzyła konflikty między poszczególnymi grupami etnicznymi… Ale Ty o tak nie przyjmiesz tego do wiadomości i będziesz pisał o mądrości rządu amerykańskiego który (przy pomocy kłamstwa i urojeń Busha) rozpętał te wojnę.

          2. Północ, południe… nieważne. Ważne, że nadal Talibowie są siłą z którą należy się liczyć i żadne naloty raczej ich wszystkich nie wyniszczą.

          3. Społeczeństwo amerykańskie wybrało Obamę pięć lat temu, bo miało nadzieję na zmiany. Wybrało go ponownie rok temu na drugą kadencję, bo jego kontrkandydat byłby jeszcze większą katastrofą dla Ameryki. Obama niestety nie raz już się skompromitował a jego poparcie wśród społeczeństwa cały czas spada.

          4. Co tylko potwierdza moje obawy.

          5. Nie wątpię, że nie kpiłeś z ofiar, (które niewątpliwie będą), ale pisząc o jakiejś zbitej szybie w tym kontekście, tak to zabrzmiało – jak bardzo kiepski żart.

          6. Skoro tak, to tacy z nich buddyści, jak z koziej dupy trąba.

          7. Czytaj uważniej, Torlinie. Ja napisałem: „Największy system kolonialny na świecie stworzyły państwa Zachodu.” A Ty mi wyjeżdżasz: „Największą liczbę niewolników miały kraje muzułmańskie.” Naprawdę nie widzisz różnicy między kolonializmem a niewolnictwem? Tym gorzej dla kolonializmu.

          A tak w ogóle to zupełnie nie odniosłeś się do moich argumentów we wpisie, które podaję, by wyjaśnić, dlaczego jestem przeciwny atakowi na Syrię.

        • Jula :D Says:

          No i sytuacja patowa. ;)
          Jak to dobrze ,że Polska jest obecnie katolicka, bo dopiero by się działo?!..Podobno, w Niemczech określa się nas jako taki odpowiednik „państwa muzułmańskiego północy”.
          U nas demokracja ale taka wyznaniowa kościoła Łacińskiego i obawiam się ,że w Polsce nikt nie zna praw wynikających z obowiązującej konstytucji. :(
          Amerykanie zbombardują ,bo taki jest naciski „lobby” na prezydenta USA i kolejne setki ludzi zginie a potem nastanie przepychanka ” w imię religii „, czyt. walka o stołki wykorzystująca tradycyjnie religie.
          Gdyby Syria nie była krajem wojującym z Izraelem i nie posiadała ropy , to amerykanie mieliby w tyle ich demokracje , jak to ma miejsce na przyklad w Korei Północnej. :D
          Tymczasem , jak wojskowi rosyjscy zauważają , zaczyna się zaciskać „gorący pierścień” wokół Rosji. Jeszcze tylko chyba Iran został. a wszystko to o „demokracje” ;) (czyli o ropę i inne cenne , jakże cenne minerały i inne złoża tak ważne dla ekonomii – czyt władzy w świecie).
          No cóż demokracja starożytna , ta hellenistyczna wzorcowa dla współczesnej w końcu na niewolnictwie stała .Demokratami byli tylko wybrańcy, może do nich i Torlin w obecnej Polsce się zalicza ?! . ..

          Z Torlinem nie pogadasz, on swojego punktu widzenia nie zmienia, ma klapki na oczach i jak koń do przodu. Hihihi…
          Pa! :D

        • Logos Amicus Says:

          Niemal wszystkie problemy i konflikty, w jakie angażowały się Stany Zjednoczone na Bliskim Wschodzie w ostatnich kilkudziesięciu latach, wynikały stąd, że znajduje się tam Izrael i ropa naftowa.
          Humanitaryzm to tylko propagandowa przykrywka dla bezwzględnej, twardej polityki mającej na względzie tylko i wyłącznie własne – egoistyczne i partykularne – interesy.

  14. sarna Says:

    Pierwszą ofiarą wojny jest prawda – autor: Hiram Johnson
    Pieniądz jest nerwem wojny – autor: Cyceron
    Przedmiotem wojny jest pokój – autor: Arystoteles

  15. Logos Amicus Says:

    Istnieje duża szansa, że zwycięży rozsądek i rakiety i bomby amerykańskie nie spadną na Syrię. A tak mało brakowało, żeby kilku nieodpowiedzialnych i zachłyśniętych władzą polityków wykonało posunięcie, które mogłoby być katastrofalne w skutkach, i to na skalę globalną. A zadecydował właściwie przypadek, kilka słów rzuconych mimochodem, sugerujących rozwiązanie tak oczywiste, że aż dziw bierze, że nikt na to wcześniej nie wpadł: zniszczyć znajdujące się w Syrii zasoby broni chemicznej. Wygląda na to, że rząd Asada i Rosja chcą na to przystać. Pytanie: dlaczego prezydent Obama, Kerry i cała ta wojownicza kohorta tego wcześniej nie zaproponowali, tylko od razu chcieli odpalać rakiety i zrzucać bomby, zaostrzając jeszcze bardziej ten konflikt i powodując śmierć jeszcze większej ilości ludzi? Moim zdaniem Obama się skompromitował (po raz kolejny zresztą), tym bardziej, że zarówno większość Kongresu, jak i społeczeństwa amerykańskiego nie zgodziła się na to, by wikłać Amerykę w jeszcze jedną wojnę.
    Oto jak „mądrze” potrafią czasami postępować politycy – wybitnie inteligentni (jakby się skądinąd wydawało) ludzie.

    • Bogdan Says:

      Pamietaj, ze jesli polityk mowi, ze nie zaatakuje… tzn, ze byc moze zaatakuje tylko niespodziewanie… bo co by bylo gdyby powiedzial, ze jednak bedzie atak?… Ja tam nie mysle, ze juz po wszystkim….
      Zobaczysz, ze politycy jeszcze zaskoczą… in minus ;/ to sie nazywa… realizm ;/

      • Logos Amicus Says:

        Niestety, Bogdanie… już zaczynają kombinować. Chyba zbyt pochopnie nabrałem wczoraj optymizmu w tej sprawie.

        • Bogdan Says:

          Politycy są na pasku korporacji… W tym korporacji militarnych, gdzie legalny handel bronią miesza sie z nielegalnym handlem bronią pod przykrywka niejasnych interesów wiadomych służb…

          Sens jest jeden – zarobić pieniądze (choćby zarobilo tylko kilka firm/osob!) Koszty sie nie liczą! Religia, odmiennośc kulturowa jest tylko przykrywka… I irracjonalnyn wytlumaczeniem masom przez masa-media o co niby chodzi… Choć myślący ludzie zwykle wiedza ze chodzi o coś innego… Za dużo tych wojen było/jest ostatnio by ludzie w dobie informacji elektronicznej – tu jak najbardziej – Internet spełnia swe społeczne i edukacyjne zadanie w tempie ekspresowym pokazując i uswiadamiajac liczne zagrożenia… Choć oczywiście są inżynierowie dusz wyspecjalizowani w doborze i sposobie podawania informscji… Bo dzis informacja jest pierwsza i podstawowa bronią!!!! Howgh

        • Logos Amicus Says:

          I jak widać, dochodzą do tego kwestie ambicjonalne, „prestiżowe”, egoistyczne… Nota bene handel bronią w wielu przypadkach to nic innego, jak handel ludzkim życiem, a raczej śmiercią. Rosja też jest hipokrytyczna jak się patrzy: wzięłaby udział w likwidacji „broni” chemicznej Asada, ale z drugiej strony wysyła mu „broń” konwencjonalną, nie mniej przecież zabójczą. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w tamtej wojnie nie ma „dobrej” strony – obie są złe, a najbardziej cierpi na tym ludność cywilna, a kraj zamienia się w ruinę. Niestety, cierpienie ludzkie najmniej jest w tym wszystkim brane pod uwagę. Decyduje kur… a polityka i chęć postawienia „na swoim”.

        • Bogdan Says:

          Jak w przedszkolu.

        • Logos Amicus Says:

          Właśnie, jak w piaskownicy. Tyle, że zabawki chłopcy mają groźniejsze.

        • Bogdan Says:

          Bylem w Syrii pare lat temu i mam tam jeszcze jakichs znajomych i pozytywne wspomnienia… Jak widze zdjecia z Aleppo to przechodza mnie dreszcze… jak mysle, ze Damaszek tez tak moze wygladac to… Widzialem Bejrut pare lat po mniejszej wojnie.. ^%##$&^$&&**

        • Logos Amicus Says:

          Kerry wpadł wczoraj na pomysł pokazania senatorom, kongresmenom i publice video z konwulsjami ofiar zatrutych sarinem 21 sierpnia. To jest najgorszy cynizm, bo odbywający się pod płaszczem humanitaryzmu. I, niestety – jedno z fundamentalnych zagrań wojennej propagandy.
          W takim razie radziłbym mu, żeby pooglądał sobie dzieci palestyńskie spalone żywcem przez biały fosfor użyty przez armię izraelską podczas agresji na Gazę, kilka lat temu.
          (Czymś takim można się przerzucać bez końca.)

          Ja również mogłem ten wpis (na moim blogu) zilustrować szokującymi zdjęciami ofiar wojny w Syrii, ale nie chciałem tego robić, bo uważam, że byłaby to w pewnym sensie… obsceniczne, jakimś nadużyciem… choćby wrażliwości Czytelników. Dlatego zamieściłem zdjęcie ruin Aleppo. A kto ma choć odrobinę wyobraźni, to wie, co za tym wszystkim się kryje – jaka wielka ludzka tragedia.

        • Bogdan Says:

          dlatego beda wiercic dziure w brzuchu KongresUS i SenatUS, by wreszcie tamci klepneli zgode na interwencje… A wojna medialno-informacyjna wlasnie teraz trwa w najlepsze… Ona przygotowuje grunt pod „chirurgiczne” rozwiazanie, ktore pozbawi zycia kolejne 200-300.000 osob…. a co tam – konwencjonalną bronią z domieszka nowych technologii, o ktorych uklady miedzynarodowe uklady/traktaty jeszcze milcza %*^()*&%*^*&

        • Logos Amicus Says:

          Tak jest, największe militarne potęgi odeszły od „broni” chemicznej, bo ta stała się po prostu „bronią” zbyt prymitywną (no i oczywiście dlatego, że była ona wybitnie a-humanitarna – yeakh!). Opracowuje się więc „broń” znacznie bardziej wyrafinowaną, zaawansowaną technicznie – a wiadome korporacje zarabiają na tym „postępie” krocie (na „broni” chemicznej też wcześniej zarobiły, ale ona wyszła z mody i stała się przestarzała). No, a tą nowoczesną, zaawansowaną technologicznie „bronią” zabija się już bardziej wyrafinowanie i humanitarnie, tudzież zgodnie z tzw. międzynarodowym prawem.

        • Torlin Says:

          No to żeście sobie z Bogdanem pogadali. Powinniście jeszcze napisać, że te ruiny są skutkiem działań amerykańskich, po co się ograniczać. A nie wpadło Wam do głowy, że to było postawienie Rosjan przed faktem dokonanym, pod ścianą? Sprawa zaczęła się opierać o ONZ i Rosjanie wiedzieli, że będą musieli ustąpić. To nie Amerykanie dopiero teraz zauważyli możliwość rozwiązania, tylko cała ta para pod pokrywką była skierowana do Rosjan. I Prezydent USA wygrał to jak chciał. Bojku, że ja muszę tak oczywiste rzeczy tłumaczyć.

        • Logos Amicus Says:

          Torlinie, Twoje poglądy na tę sprawę są dla mnie zbyt egzotyczne, aby wdawać się w dalszą z Tobą dyskusję w tej materii.
          Nie zapominaj, że ja – przeciwieństwie do Ciebie – żyję w tym kraju, i mam jednak szerszy wgląd w to co się dzieje, na gorąco (a przyglądam się temu teraz dość uważnie).

          Prezydent wygrywa to jak chce? Wolne żarty. On się miota jak ryba na haczyku wędki, nadrabiając miną i gadaniem, próbując teraz zachować „twarz”, kiedy zorientował się, że nie ma poparcia w tej sprawie – zarówno parlamentarnego, jak i społecznego.

          Nadal nie wiem, dlaczego uderzenie na Syrię wydaje Ci się takim wspaniałym posunięciem
          Ty naprawdę nie widzisz, że to użycie gazu było prowokacją tych, którzy chcieli właśnie zaangażowania się USA w tę wojenną awanturę?

  16. Onibe Says:

    myślę, że opinia na temat Ameryki nie ma nic wspólnego ze stosowaną przez nią polityką. Gdyby zatem Ameryka chciała być popularna, to co najwyżej musiałaby się rozbroić, oddać za darmo swoje bogactwa i jeszcze przeprosić, że istnieje. Naiwnym jest oczekiwanie, że dobre uczynki rodzą wdzięczność – zwłaszcza na poziomie polityki międzynarodowej, gdzie w ogóle transfer informacji podlega bardzo wielu ograniczeniom. Pojęcie o polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych ma na świecie bardzo niewielka garstka ludzi, którzy rzeczywiście polityką się interesują – reszta ogląda wiadomości w telewizji lub rozmawia z panem sprzedawcą na targu, czerpiąc w ten sposób spreparowane informacje. Propaganda działa oczywiście w obie strony, bywa że ktoś stara się na siłę ukazać USA jako ostatni i najwiekszy cud świata – w obu przypadkach prawda umiera pierwsza.

    • Logos Amicus Says:

      Ja jednak uważam, że opinia o Ameryce (a ściślej o Stanach Zjednoczonych) wiąże się ze stosowaną przez nią polityką. Dotyczy to nie tylko tzw. wrogów Ameryki (a wrogość ta wynika wprost z amerykańskiej polityki zagranicznej – i stosunku tego państwa do krajów arabskich), jak i jej „przyjaciół” (ująłem to słowo w cudzysłów, bo często jest to „przyjaźń”, „interesowna”, koniunkturalna).

      Zgadzam się natomiast z tym co napisałeś w drugiej części swoje komentarza: nie dość, że – mimo niebywałego postępu technologicznego – dostęp do informacji może być natychmiastowy, to jednak w tym szumie medialnym – i propagandowym – ginie często „prawda”, czyli faktyczny stan rzeczy, niezależny od interpretacji, manipulacji i ubarwień.

      Też nie mam złudzeń co do tego, że ogół ludzi potrafi samodzielnie myśleć, nie ulegając wszelakim wpływom, zwłaszcza medialnym, ale też i politycznym. Ludzie zazwyczaj myślą schematami, stereotypami, bardzo łatwo ulegają sugestii, (która często jest niczym innym, jak właśnie propagandą i manipulacją). Myślą życzeniowo, blokują pewne refleksje, które mogłyby im zburzyć czarno-biały, dość płaski obraz świata.

      • Onibe Says:

        w większości się zatem zgadzamy, a to zawsze miłe ;-). Jak już zapewne zauważyłeś, jestem zwolennikiem realistycznego paradygmatu oceny działań państw. Abym powiedział, że USA się źle zachowują (a nie zrozummy się źle: nie przepadam za Ameryką) musiałbym wskazać państwa, które zachowują się lepiej. Lub, zachowują / zachowywały się lepiej u szczytu potęgi. Wyjątkiem, tradycyjnie jest Polska, która była tak naiwna, że pozwoliła się zniszczyć i nie za bardzo jej to przeszkadzało (paradygmat bajkowy).

        • Logos Amicus Says:

          No tak, ale co to jest „realistyczny paradygmat oceny działań państw”?
          I dlaczego nie można ocenić danego państwa, że zachowuje się „źle”? Wydaje mi się, że do takiej oceny nie jest potrzebne odniesienie się do innych podobnych mocarstw, które też zachowywały się „źle”.
          Zło jest złem niezależnie od kontekstu (i zależy tylko od systemu etycznego jaki wybieramy, uznajemy i respektujemy).

        • Onibe Says:

          może masz rację: ocenić można. Kto wie czy nie trzeba. Ale mnie się zdaje, że krytyka powinna być konstruktywna. Czyli nie wystarczy skrytykować USA za imperializm, ale zaproponować (oczywiście tylko dla potrzeb dyskusji, bo kto by nas słuchał?) alternatywę odpowiednio realistyczną i etycznie lepszą. Ja szukam przykładów w historii. I nie znajduję ;-)

        • Logos Amicus Says:

          Nie znajdujesz, bo może dotychczas polityka niewiele miała wspólnego z etyką, zwłaszcza polityka agresywna, imperialna, „mocarstwowa”… A moim zdaniem, powinna mieć, jeśli chcemy wyeliminować wojnę, jako sposób „rozwiązywania” konfliktów.
          Jaką więc można zaproponować alternatywę?
          Zaprzestać „wyścigu zbrojeń”, militaryzacji, ograniczyć wpływy lobby przemysłu zbrojeniowego (a najlepiej odciąć je od wpływu na politykę globalną), nie traktować innych krajów jak poletko gdzie realizuje się własne interesy, czerpiąc korzyści z wykorzystywania zamieszkujących je ludzi; nie wywyższać się ponad inne kraje (tak jak to robią np. Stany Zjednoczone), bo zwykle przybiera to formę arogancji (przewaga ekonomiczna czy militarna nie daje żadnemu państwu mandatu na to, by uważać się za coś – zwłaszcza kulturowo – lepszego), którą inni odbierają jakie własne poniżenie i upokorzenie… etc.
          Takie są (w głównym zarysie) moje „przepisy”. Czy realistyczne jest ich wprowadzenia. Uważam, że tak – bo zależy to tylko od ludzkiej woli. Jeśli człowiek – jako gatunek Homo sapiens – nie wprowadzi tego w życie, to będzie tak dlatego, że de facto nie chce on tego zrobić. A tym samym godzi się na wojnę – i ma to, na co zasługuje.

        • Onibe Says:

          ale spójrz na Ligę Narodów czy ONZ – każda z tych organizacji była próbą ograniczenia globalnej agresji. Doliczmy jeszcze układy rozbrojeniowe, zwłaszcza te przed drugą wojną światową. Np. zbrojenia morskie wg. traktatu waszyngtońskiego. USA wtedy przestrzegały litery prawa, Japonia nie. Efekt? Wszyscy znamy. Obawiam się, że jednostronne ograniczenie zbrojeń kończy się po prostu ośmieleniem jakiegoś agresora czyli jest, de facto, działaniem na własną niekorzyść.

          Poza tym, nie wydaje ci się, że ograniczenie zbrojeń jest de facto zamrożeniem status quo? Czyli zyskują na nim te same państwa, które najsilniej się obecnie zbroją (bo je stać na to). Czyli z samego założenia jest to opcja która generuje długą listę państw, które w ten lub inny sposób chciałyby obejść nowe regulacje szukając swojej drogi na szczyt.

        • Logos Amicus Says:

          Ale ja właśnie miałem na myśli nie jednostronne rozbrojenie (zamrożenie zbrojeń), ale wszechstronne. I dlatego uważam, że jest to takie trudne do zrealizowania, bo zawsze znajdzie się jakieś bardziej kogucie czy też jastrzębie państwo, które nie będzie chciało tego przestrzegać.
          Nie jestem więc zwolennikiem jednostronnego rozbrojenia. Mimo wszystko czuję się obywatelem świata zachodniego i niepokoiłoby mnie to, gdyby np. Chiny rosły w potęgę (militarną), a Stany Zjednoczone i Europa redukowałyby swoje zbrojenia i armie. (M.in. dlatego nie mogę się uważać za pacyfistę.)
          Ale to jest błędne koło.
          Wszyscy na świecie muszą zmądrzeć, a nie tylko wybrane, świadome wojennego zła kraje.
          A o to, niestety, bardzo trudno, bo ludzkość jest genetycznie obciążona dążeniem do agresji (a i z mądrością też u niej jakby nie za bardzo).

        • Onibe Says:

          masz rację: to błędne koło. Ale jest ich więcej:

          – gdyby ludzie kupowali lepsze, bardziej jakościowe produkty, producenci produkowaliby lepsze, bardziej jakościowe produkty. Obecnie masz wyścig w drugą stronę: byle taniej, byle taniej, byle taniej. Wyścig zbrojeń na odwrót. Straty większe niż przy zbrojeniach nuklearnych.

          – gdyby ludzie nie kamuflowali swoich dochodów i płacili pełen ZUS oraz gdyby nie naciągali ZUSu na fałszywe świadczenia, ZUS mógłby – teoretycznie – spełniać swoją funkcję, czyli ci sami ludzie nie musieliby czekać w półrocznych kolejkach do lekarza i dawać mu koperty aby przyjął ich poza kolejką. Kolejny wyścig do zagłady.

          – gdyby ludzie wybierali polityków według kryterium rozumy i wiedzy a nie zacietrzewienia, to może rządy i sejmy zajmowałyby się realnymi problemami, ale skoro aby zostać wybranym wystarczy być odpowiednio głupim i swój kretynizm nagłaśniać, to wyścig nakierunkowany jest w stronę głupoty właśnie. Stąd efekty takie a nie inne.

          – gdyby ludzie cenili dziennikarstwo nastawione na rzetelną prawdę, to byliby względnie starannie informowani o tym co się dzieje i mieliby dostęp do względnie rzetelnych faktów. Ale preferują bzdurne evergreeny i kaczki dziennikarskie. Wolą być manipulowani. Więc są.

          I tak dalej i tak dalej. Takich przykładów można wymienić sto i tysiąc i milion. A skoro w tak, w gruncie rzeczy: niewielkiej skali nie da się ukierunkować rozwoju na polepszanie, ale trwa wyścig ku zagładzie, to czego my oczekujemy od suwerennych aktorów sceny międzynarodowej, która jest znacznie bardziej poliarchiczna niż scena wewnętrzna i podlega słabszym (o ile w ogóle) regulacjom.

          Logosie, nie zmienimy państw nie zmieniając maluczkich, którzy milionami stópek głosują i popierają głupotę.

        • Logos Amicus Says:

          Słusznie, słusznie…
          I zawsze to „gdyby”.

          To prawda, nie zmienimy państw”, jak piszesz, już choćby dlatego, że nie jesteśmy politykami, ani żadnymi korporacyjnymi władcami. A nawet, jeśli byśmy nimi byli, to czy moglibyśmy zmienić świat? Nie wiem, na pewno więcej moglibyśmy niż teraz – nie mając ich władzy i wielkich pieniędzy – ale czy moglibyśmy zmienić ten świat bez zmiany – jak piszesz – „maluczkich”, czyli całych rzesz zwykłych, szeregowych ludzkich śmiertelników? Niektórzy to próbowali (w systemach totalitarnych) i wiemy co z tego wynikło.
          Ja myślę, że więcej można by zrobić idąc „małymi kroczkami”, czyli przez stopniową zmianę ludzkiej mentalności – ale na poziomie cywilizacyjnym (kulturowym, społecznym, etycznym). Tak więc, to sprawa nie tylko edukacji, ale i globalnej atmosfery, kierunku, w jakim podążać będzie ludzkość. Dlatego to, co robią „wielcy” i „możni” tego świata jest jednak ważne.
          Ale te nasze małe „cegiełki”, (ot, jak choćby prowadzona przez nas teraz rozmowa) też mają w tym kontekście swój sens.

        • Onibe Says:

          wiesz, Logosie, ja postępuję wedle własnego sumienia i nie przeszkadza mi, że inni działają w drugą stronę. Ale też nie chce mi się ich poprawiać… choćby dlatego, że własne postępowanie będę mógł ocenić dopiero po swojej śmierci ;-). Nie wierzę w sprawczą moc dyskusji politycznej, podobnie jak ostatnio przestałem wierzyć w demokrację…

        • Logos Amicus Says:

          Tracisz (w to) wiarę w zbyt młodym wieku ;)

          „…ja postępuję wedle własnego sumienia i nie przeszkadza mi, że inni działają w drugą stronę”

          Dopóki to działanie nie zacznie działać na Twoją szkodę ;)

        • Onibe Says:

          no tak, to oczywiste ;-)

        • Torlin Says:

          Nie bardzo się zgadzam z tymi punktami Onibe. To znaczy dokładniej, masz rację w generaliach, mnie tylko leciuteńko wnerwił taki ton oznajmujący, niepodlegający dyskusji, bo prawda jest bardziej złożona.

          1. „gdyby ludzie kupowali lepsze, bardziej jakościowe produkty, producenci produkowaliby lepsze, bardziej jakościowe produkty”. Po pierwsze – te lepsze produkty są często tak samo słabe, jak te tanie. Po drugie – coraz częściej ludzie wybierają rzeczy lepsze i droższe, wiadomo, że jest to uzależnione od dochodów. W każdym razie buty ze skóry cieszą się popularnością, droższe wycieczki są wykupywane na pniu, dla zwierząt kupuje się droższą karmę. Co oczywiście nie zmienia faktów, że większość kupuje taniochę.

          2.„gdyby ludzie nie kamuflowali swoich dochodów i płacili pełen ZUS” – to nie jest tak. Po pierwsze – ludzie oszukują na podatkach od początku istnienia ludzkości, tutaj się nic nie zmienia. A ZUS? Problemem tej instytucji jest garb z czasów komunistycznych, bo tak naprawdę każdy z nas powinien mieć konto w banku i tam odłożone swoje składki. Mnie się ciągle wydaje, że pazerność ZUS-u działa na jego niekorzyść. Gdyby zwolnić malutkie firmy z płacenia podatków i ZUS-u, to po pewnym czasie wiele firm by urosło i płaciło (Amerykanie twierdzą, że jest to 20 %). Tak jak obniżka akcyzy na alkohol spowodował … zwyżkę dochodów Państwa.

          3. „gdyby ludzie wybierali polityków według kryterium rozumy i wiedzy” – nigdy w historii nie wybierali.

          4. „nie zmienimy państw nie zmieniając maluczkich, którzy milionami stópek głosują i popierają głupotę” – to nie jest tak. Całe społeczeństwo nie jest głupie, ma swoją mądrość. Czasami pokazuje swoją siłę w sposób szokujący, przenosząc to na sprawę filmu, dla prawicy szokujące było, że na najlepsze filmy – seriale w historii wygrali Pancerni i Kloss, popularność Psów – ubeków. A co powiedzieć o zachowaniu się w 1989 – 1991, poparcie reform i … wybór SLD.
          Mnie się wydaje, że podstawowym problemem Polski są narzekacze – nieudacznicy, wszystko się nie udało, nic się nie zmieniło od 1989 roku, Polska upada itd.

        • Onibe Says:

          pogubiłem się. O co chodzi ze stwierdzeniem że „lepsze produkty są często tak samo słabe, jak te tanie”? Nie uważasz, że trochę brakło w tym sformułowaniu logiki? A to, że kupuje się buty ze skóry wcale nie oznacza, że są to dobre buty. Tak samo nie rozumiem stwierdzenia o wykupowaniu droższych wycieczek na pniu. Wycieczki za 15 000 zł cieszą się mniej więcej takim samym powodzeniem jak pięć lat temu.

          z ZUSem nie dyskutuję – to dziadowska, złodziejska i oszukańcza firma. Co jednak nie oznacza, że oszukując oszusta postępujemy dobrze. Bo ZUS nas robi w bambuko, ale jednak ma w ręku nasze emerytury.

          co do wyborów polityków na podstawie rozumu – być może w czasach demokracji bezpośredniej moglibyśmy wskazać nieco większy nacisk na rozsądek, ale nie dałbym głowy za tą teorię. Zgadzam się, że polityka zawsze polegała na kultywowaniu głupoty, co zresztą koresponduje z moją tezą, którą bronię w dyskusji z Logosem: że krytykując dzisiejsze złe mocarstwa nie jesteśmy w stanie zaoferować alternatywy (ja koncentruję się na alternatywie historycznej, a właściwie jej braku).

          mówi się, że grupa jest zawsze mądrzejsza niż suma jednostek. Ale jest też głupsza niż suma głupoty jednostek. Nie wychwyciłem w jakim ujęciu użyłeś przykładu Czterech pancernych – dla mnie akurat ten serial stał się kultowy i wspaniały tylko i wyłącznie dlatego, że… był w odpowiednim czasie i miejscu wyświetlany. Ani w nim nic mądrego, ani ciekawego. Lecz, jak mawiają, na bezrybiu i rak ryba… A wracając do tematu: maluczcy ludzie fetują co roku WOŚP, ale zarazem mają głęboko gdzieś, że sprzęt przez WOŚP zakupiony stoi i się kurzy, bo politykom i urzędasom nie chce się kiwnąć ręką aby z niego korzystać. Sorki, ale ja tej domniemanej mądrości nie dostrzegam. Najgorsze, że nie widzę też autorytetów, które mogłyby stanąć na czele sanacji. I może to jest większy problem niż w gruncie rzeczy przeciętny stan umysłowy społeczeństwa jako takiego (tak, wiem: ja do niego też należę, te słowa zatem są skierowane także do mnie).

          Od 1989 zmieniło się bardzo wiele i – paradoksalnie – mnie to wkurza. Bo uświadamiam sobie ile by się zmieniło i gdzie byśmy byli, gdyby zamiast dwóch kroków w przód i półtora w tył robić konsekwentnie jeden krok do przodu a później kolejny i kolejny.

          Zresztą, gwoli ścisłości: nie pisałem wyłącznie o polskim społeczeństwie ale o społeczeństwach w ogóle i ich niemożności narzucenia zdroworozsądkowych zasad w globalnej partyjce pokera.

        • Logos Amicus Says:

          Może tylko kilka luźnych uwag:

          – Ludzie chcą kupować produkty tanie i dobre. Rzadko to idzie w parze. Stąd reklamy mącące im w głowach – i często „decydujące” za nich samych. Równanie do „średniej” to niestety zawsze obniżanie poziomu (kultury, jakości, konsumpcji… etc.)

          – Trudno mi uwierzyć w „mądrość” tłumu. Historia uczy, że głupota i szaleństwo narodów idących na różnych paskach (religijnych, imperialnych, totalitarnych… prowadzonych przez satrapów, despotów, tyranów, żądnych władzy „zdobywców”…) bywała niezmierzona. (To są, niestety, przyczynki do tego, by zwątpić w demokrację. Problem w tym, że rzeczywiście innego systemu rządów i organizacji państwa jeszcze nie wynaleziono i nie ma raczej widoków na to, że się coś lepszego – dla tzw. „ogółu” ludzi – wynajdzie. Niestety, mam złe przeczucia, że ludzkość dąży do jakiejś nowej formy totalitaryzmu – panowania „elity” nad „pospólstwem”.)

          – Onibe: „krytykując dzisiejsze złe mocarstwa nie jesteśmy w stanie zaoferować alternatywy”. Jesteśmy w stanie zaoferować możliwą alternatywę (próbowałem to robić w jednym z powyższych komentarzy), tyle że ta alternatywa w tej chwili nie ma większych szans na zastosowanie (bo do tego trzeba by było konsensusu – nie tylko państw, ale i narodów – na skalę globalną). Mimo więc, ze jest ona realna, to nie jest jednak realistyczna (biorąc pod uwagę współczesne uwarunkowania).
          Nie wydaje mi się, aby rozwojem ludzkiej cywilizacji kierował zdrowy rozsądek.

        • Onibe Says:

          chyba rozsądek nie ma nic wspólnego z ewolucją homo sapiens. Ale… z drugiej strony… skoro przetrwaliśmy zimną wojnę i zbrojenia nuklearne to jeszcze jest dla nas szansa ;-)

        • Logos Amicus Says:

          „chyba rozsądek nie ma nic wspólnego z ewolucją homo sapiens”

          A powinien. W końcu nazwa Homo sapiens („Człowiek rozumny”) do czegoś zobowiązuje. Nie uważasz? ;)

        • Onibe Says:

          ależ Amicusie, mnie nie musisz do tego przekonywać. Cenię sobie rozsądek i staram się – w miarę możliwości, acz bez pewności co do sukcesu – aplikować go u siebie ;-)

  17. UKRAINA | WIZJA LOKALNA Says:

    […] społecznymi czy politycznymi (zamach w Bostonie, globalna inwigilacja, katastrofa smoleńska, interwencja w Syrii…), ale to były raczej wyjątki. Niniejszym wpisem czynię więc kolejny wyłom. Zacznę […]


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s