FADING AWAY

*

*

The land of the dead is behind the windowpane
of all these words that make you feel alive
and all these burnt desires that left you dull
like a vase full of withered flowers
once gleaming with light and color
but fading slowly like a tired afternoon
falling in the shadow and soaking in silence
under the empty sky of all broken summers

*

Reklamy

komentarzy 10 to “FADING AWAY”

  1. sarna Says:

    Okropnie depresyjny klimat. Mam z tym cytatem mały problem, kłócę się sama z sobą, bo na każde „tak” przypada przynajmniej jedno „nie” :)
    Tak niewiele nas różni od krainy zmarłych, tylko słowa?
    Może źle rozumiem ten wiersz, ale nie uważam by śmierć przekreślała wszystko, choć oczywiście w odczuciu tego, co odchodzi, żal do losu i rozgoryczenie mogą sprawić, że nawet najwspanialsze życie wyda się w ostatecznym rozrachunku pustą wydmuszką. Czasami zastanawiam się nad tym „po co”? Po co lata długie nauki wirtuozowskiej gry na instrumentach muzycznych, po co biegła znajomość kilku języków obcych, po co inne niebanalne talenta rozliczne, co z naocznego zobaczenia najpiękniejszych miejsc na świecie, co z możliwości skosztowania potraw wielu kuchni świata, skoro wszystko to traci swoją wartość wraz ze śmiercią ich „właściciela”. Patrząc obiektywnie, owoce zostaną, ale ich źródło wysycha. Pociechą jest, że owoce mają nasiona i czasami coś dobrego z nich wyrasta, tylko czy to potrafi na tyle pocieszyć odchodzących, by nie czuli żalu, że wszystko to o kant czterech liter potłuc?

    • Logos Amicus Says:

      Dlaczego „okropnie depresyjny” klimat?
      Wg mnie melancholijny, choć rzeczywiście taki… dekadencki, dość mocno akcentujący przemijanie.

      Od krainy zmarłych różnią nas oczywiście nie tylko słowa. Przede wszystkim: samo życie. Nawet jeśli przemija, więdnie, gaśnie, osłabia się, blednie…
      Życie nie jest pustą wydmuszką, choć może się czasem takie wydawać. To czym je wypełnimy, zależy w dużej mierze od nas samych. A dopóki żyjemy – to wszystko ma sens.
      Życie samo w sobie jest sensem. I być może celem tego życia jest właśnie to, że żyjemy – to że zyskaliśmy samoświadomość. A że zyskaliśmy też świadomość śmierci? Może to cena za to, że nasza samoświadomość jest tak wysoka, złożona i wyrafinowana? Że jesteśmy zdolni do głębokiego i szerokiego (choć jednak ograniczonego) poznania otaczającego nas świata?

      Nie podobają mi się stwierdzenia typu: „to wszystko można o kant dupy rozbić” (jak mówił choćby „Mistrz” Opałka), że „wszystko to kał z wyjątkiem moczu”… i inne tego typu „mądrości”.
      W ogóle nihilizm wydaje mi się taki… mało kulturalny (i w sumie jednak prostacki) ;)

      • sarna Says:

        Dziękuję za kulturalne ;) przypomnienie kto ja zacz.

        • Logos Amicus Says:

          Nie rozumiem.

          (Ty to wzięłaś do siebie? No popatrz – jak to łatwo o nieporozumienie i urazę ;))

        • sarna Says:

          Nie rozumiem.

          A można to przeczytać inaczej jak dosłownie, jest tam gdzieś miejsce na wyjątki od reguły?
          No popatrz – rzeczywiście nietrudno o urazę, grunt, że przynajmniej Ciebie to bawi.

        • Ela Wolny Says:

          „Przypomnienie” służy raczej reklamie wpisów niż kopniaczek komuś. Czym innym są bowiem Twoje puentujące wniosek słusznie użyte tutaj „cztery litery”, czym innym garść cytatów z podaniem źródła i stosownym linkiem sugerujące zniesmaczone apropo.

          Nie podobają mi się takie próby udowodnienia swojej autorskiej lepszości za wszelką cenę – nawet za cenę wiernego Czytelnika i stałego komentatora.

          Pozdrawiam serdecznie.

        • sarna Says:

          Elu, to miłe doświadczyć czyjejś empatii, dziękuję, nie chciałabym jednak by to rzutowało na Twoje relacje z Amicusem.

  2. sarna Says:

    A swoją drogą, kto jest autorem?

    • Logos Amicus Says:

      Ten wiersz napisałem jako komentarz do wpisu „Podwójnie ciche to popołudnie” ze strony Asi Janowicz, który stanowił wiersz Yvesa Bonnefoy’a pt. „The Clouds”.
      Był to więc taki impuls – słowa te zrodziły się dosłownie w jednej chwili, a nastrój (i pewne motywy) poddał mi właśnie wspomniany wiersz.
      A że po angielsku? To dlatego, że Joanna też przedstawiła go w wersji oryginalnej, a i mnie lepiej się to pomyślało po angielsku.
      Powinienem chyba jednak go przetłumaczyć, choć w języku polskim nie brzmi on już tak melodyjnie, jak po angielsku:

      Kraina zmarłych jest za szybą
      wszystkich tych słów, które sprawiają że czujesz się żywy
      i wszystkich pragnień, które pozostawiły cię bez czucia
      niczym wazę pełną zwiędniętych kwiatów
      kiedyś migoczącą od świateł i kolorów
      lecz teraz blaknącą jak zmęczone popołudnie
      zapadającą się w cień i tonącą w ciszy
      pod pustym niebem złamanych lat


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s