W TWOICH OCZACH…

*

*

I
*
Czy zobaczę w Twoich oczach wieczność?
(kiedy już wreszcie będziemy razem –
dwa czujące pyłki rzucone w otchłanie Kosmosu)
*
Czym jest bicie naszych serc
wobec ogromu
i chaosu Wszechświata
który może ładem jest
podległym prawom nieodgadnionego Boga?
Któż to wie?
*
Co pozostanie…
po nas, z nami, w nas?
Gdzie przetrwają nasze ślady?
Czy to możliwe
poza czasem i przestrzenią
kiedy już materia nie zda się na nic?
*
I I
*
Dotyk dłoni, czy spojrzenie
uśmiech, słowo, pocałunek…
ból albo szczęście
wszystkie nasze sny i jawy
zagubione i odnalezione miłości
*
Chwila spełnienia
która zapala się
w naszych ciałach i umysłach
i która gaśnie…
*
I I I
*
Zatrzymać moment
chłonąć istnienie
być, czuć, kochać…
a po nas choćby potop
i pożoga
zimne bryły meteorów
i popiół spalonych gwiazd…
*
W Twoich oczach chcę zobaczyć wieczność
i to byłaby odpowiedź Boga
na wszystkie moje pytania
*
* * *
Advertisements

komentarzy 27 to “W TWOICH OCZACH…”

  1. Torlin Says:

    Ja wiem, czy Bóg potrafi odpowiadać? Daje znaki? Macha zza chmur?

  2. jula Says:

    Piękny wiersz o miłości. Ciekawe zdjęcie w tle.
    Czy go napisałeś (bo nie widzę innego autora a wiem, że sam potrafisz pięknie pisać ) z myślą o kimś, a te wszechobecne już w realu czerwone serducha na „Walentynki”, to taka okazja do przypomnienia – że miłość jest ponadczasowa i wieczna jak Kosmos i Bóg razem ?…
    Chociaż niektórzy twierdzą, że „Kobieto, ty wiecznie wietrzna ISTOTO”. ;) :D

    • Logos Amicus Says:

      O ile sobie przypominam, to tam było też coś o „puchu marnym” (a właściwie to powinno być „boski aniele” ;) )

      • jula Says:

        To ta niespełniona miłość poety – Maryla Wereszczakówna ?…
        A. Mickiewicz, z „Dziadów” część IV. Wieszcz włożył je w usta Gustawa, który mówi:

        Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!
        Postaci twojej zazdroszczą anieli,
        A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!…

        Ps.
        Kobieta – nie anioł.
        Kobieta – człowiek .

        Dlatego inaczej ;)
        A mi to się spodobało

  3. Hoko Says:

    Co to jest „wieczność”?

  4. Kartka z podróży Says:

    Wiecznośc to jest nieskończoność, bezmiar, kosmos, ocean nieogarniony. Wieczność jest w oczach gdy w nich toniemy, unosimy się, fruniemy jak „pyłki rzucone w otchłanie”. Czas zamiera gdy zanurzamy się w oczach, świat cały staje się tymi oczami.
    Pozdrawiam

    • Logos Amicus Says:

      Wieczności dotykamy wtedy, kiedy wydaje się nam, że czas przestaje istnieć.
      Takie przeczucie…

      Czyli: wieczność jest wtedy, kiedy nie ma (już) czasu.

      To się w pewien sposób łączy z innym przeczuciem: bez śmierci możliwe byłoby istnienie, ale nie życie.

      • Hoko Says:

        Logos,
        czas super przestaje istnieć po zażyciu środków psychoaktywnych.

        w cudzych oczach najłatwiej dostrzec własne odbicie.

        ad3: kwestia definicji. podpada pod tautologię.

        • Logos Amicus Says:

          ad1: śmiej się Hoko, śmiej :)
          Zapewne wiesz o tym, że kiedyś zajmowano sie tym zupełnie na poważnie (np. na Harvardzie, o eksperymentach Huxley’a, czy też naszego Witkacego, nie wspominając.) Istnieje (materialistyczne w zasadzie) przekonanie, że wszystko co dzieje się w naszym mózgu jest sprawą chemii, a konkretnie reakcji chemicznych (ale przecież to nic innego jak jeszcze jedna hipoteza naukowa, gdyż pewności co do tego mieć nie możemy, bowiem, tak naprawdę, to nauka nadal o wielu rzeczach nie ma zielonego pojęcia – i nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie miała). Moim zdaniem, redukowanie wszystkich naszych fenomenów poznawczych do materii (chemii) wynika – po części, przynajmniej – z naszej bezradności wobec mocno jednak ograniczonych, możliwości poznawczych człowieka. (Nauka, podobnie jak religia, także z czasem ustepowała ze swoich zarozumiałych – i w istocie dyletanckich – besserwisserskich pozycji).
          Tak więc, kto wie? – może rzeczywiście „środki psychoaktywne” pozwalają nam przynajmniej przeczuć coś takiego, jak wieczność? (Zważ, że ja napisałem, że wieczności dotykamy wtedy, kiedy wydaje się nam, że czas przestaje istnieć. I bynajmniej nie twierdziłem tym samym, że czas wtedy przestaje istnieć).
          Może zainteresuje Cię ten eksperyment harvardzki? Przeczytać można o nim w artykule Hustona Smitha pt. „Czy środki psychoaktywne mają znaczenie religijne?”

          ad2: najłatwiej własne odbicie można dostrzec w lustrze ;)

          ad3: tautologia? czasem jest emfazą prawdy :)

  5. Don Dario Says:

    Z poezją rzecz ciężka: jest miłość, jest nadzieja, jest wiara…groźna to mieszanka. Zależnie od proporcji wychodzi albo skrajna depresja albo pełnia szczęścia, a zazwyczaj coś pośrodku. A to już jest COŚ!
    Taka cena świadomości – tak, czy siak – warto ją płacić.

    • Kartka z podróży Says:

      Don Dario
      To prawda. Warto czasem zaznać tych emocjonalnych skrajności. Nawet skrajna depresja jest lepsza od nudy. Nie mówiąc już o pełni szczęścia, euforii – wodospadzie serotoniny w której kąpiemy mózg.

  6. Wodnik Says:

    Nasza niewiedza – czy coś po nas zostanie?…
    Wielu się nad tym zastanawia i zastanawiało, niektórzy budowali sobie za życia pomniki .
    A naprawdę ważne jest chyba to, kim jestem dla drugiego człowieka, tego najbliższego i tego trochę dalej – czy na mój widok rozjaśnia się jego oblicze…

  7. Lunetarius Says:

    Pięknie postawione pytania. Odpowiedzi musimy szukać sami, każdy oddzielnie, bo razem ludzie bywają tylko czasami.

  8. S. Says:

    Trudno się pisze, gdy przedmówcy tak pięknie i mądrze już wyrazili twoją myśl. Lubię myśl wyrażoną wierszem lub aforyzem. Ciągle mnie przyjemnie zaskakujesz.
    Kiedyś usłyszałam w mediach, że nie ma głupich odpowiedzi, są tylko głupie pytania. Widać jesteś wyjątkiem od reguły.
    W zasadzie wszystkie te pytania już sobie kiedyś zadałam. Może innymi słowy, ale jednak.
    Ty chcesz wiedzieć, czy kiedyś zobaczysz w jej oczach wieczność. Mnie uszczęśliwia zaledwie chwila w kontekście wieczności, bo teraźniejszość. J. Sztaudynger wyraził to prosto i pięknie mówiąc ” wieczność przed nami i wieczność za nami, a dla nas chwila między wiecznościami”.
    Inny ckliwy, ale mądry wierszyk mówi, że przychodząc na ten świat niczego z sobą nie przynosimy i odchodząc niczego nie zabierzemy, ale możemy pozostawić po sobie ślad, którym podążą za nami inni.
    Ślad po nas – tak, wpaja się nam od dziecka jakie to ważne, ideały. Im dłużej żyję, tym więcej ich tracę i coraz bardziej cenię ” dotyk dłoni, czy spojrzenie, uśmiech, słowo, pocałunek” i zwyklą rozmowę, obecność drugiego człowieka, ciepło psiej mordki na kolanie, książkę, ciszę i zapach maciejki, która choć niepozornym badylkiem w wazonie tak skutecznie teraz rozprasza moje myśli.
    Ciągle gdzieś biegniemy, o coś zabiegamy i ciągle zadajemy sobie pytanie,czy to jest takie ważne, czy o to nam właśnie chodzi. I w głębi duszy wiemy, że tak naprawdę chcemy ” być, czuć i kochać”, a potem choćby potop …
    Lunetarius słusznie zauważył, że ludzie razem tylko bywają, ale już niekoniecznie się z nim zgodzę w kwestii szukania osobno. Ostatecznie do tanga trzeba dwojga…

  9. sarna Says:

    Co pozostanie…
    w nas? …kiedy już materia nie zda się na nic?

    Sądzisz Amicusie, by możliwe było, aby coś pozostało w nas, skoro nie będzie już nas?

    • Logos Amicus Says:

      Tak to jest, kiedy chcąc „zrozumieć” poezję, powołujemy się na logikę :)

      Oczywiście, że skoro już nas miałoby nie być, to i w nas (czy też z nami) nic by nie mogło pozostać.
      Tak więc, może lepiej byłoby napisać:

      Co pozostanie
      po nas?
      Co pozostanie
      z nami, w nas?

      Bo to dpuszcza dwie hipotetyczne sytuacje:
      1) co pozostanie po nas? (kiedy nas już nie będzie… na tym świecie)
      2) co pozostanie z nami, w nas? (kiedy w jakiś sposób zdołamy przetrwać… w jakiejś innej formie, w jakimś innym wymiarze, świecie, rzeczywistości?)

      Moim zdaniem niczego tu nie możemy być pewni.
      Być może poezję można uznać za próbę wyrażenia czegoś niewyrażalnego, wyobrażenia czegoś niewyobrażalnego, wypowiedzenia czegoś niewypowiadalnego…

  10. sarna Says:

    W zasadzie doszukiwanie się logiki w poezji jest logiczne. Nielogicznym zdaje się być jej doszukiwanie w miłości.
    Obie hipotetyczne sytuacje wywiedzione przez Ciebie sprawiły, ze zabrzmiały mi w wyobraźni słowa piosenki Bogusława Meca
    „Uniosę Twój zapach snu,
    Rysunek ust, barwę słów
    Niedokończony, jasny portret Twój „

  11. salina Says:

    Nieskończoność jest dla mnie niepojęta. Od razu myślę o początku i końcu i nic mi się nie zgadza. Wiem, oczywiście, że nie musi się tak, a nawet nie powinno, bo czy np. wstęga Mobiusa nie jest bardziej poglądowa i wymowna? No ale przecież w s z y s t k o z czym się spotykamy w naszym racjonalnym materialnym świecie ma swój początek i koniec, to czy potrafię oderwać się od takich wyobrażeń? Wyobrazić sobie inne światy? Na innych zasadach funkcjonujące?

    No to co po nas zostanie? Myślę i ja o tym, ale im jestem starsza tym z większym zobojętnieniem. Patrzę na jakieś stare wyblakłe fotografie, portrety – w galeriach, muzeach, w miejscach pamięci: co po tamtych ludziach pozostało? Najczęściej nie znamy nawet ich imion, podobnie jak większość z nas nie zna imion własnych praprapradziadków, nawet nie jesteśmy pewni ilu ich mieliśmy. A przecież oni z całą pewnością byli, żyli, istnieli, kochali, patrzyli komuś w oczy.
    Tak więc, ważniejsze dla mnie jest, jak to ująłeś Amicusie, to „co pozostanie z nami, w nas”. Czyli co weźmiemy ze sobą odchodząc ze świata który jest nam tak bliski i który rozumiemy, a przynajmniej tak nam się wydaje.
    Zaś Wszechświata w żadnym wypadku nie widzę jako chaosu, rządzą nim żelazne nieubłagane ale i mądre logiczne prawa, kompletnie niezależne od woli czy widzimisię człowieka.

    W pierwszym odruchu pomyślałam, że napisałeś erotyk uroczy Amicusie, ale jednak jest to chyba mały traktat filozoficzny :)
    Tym niemniej takiego czułego, ale i mądrego zaglądania w oczy, nieustannego, życzę :)

  12. "poetka" Says:

    Bardzo ladny wiersz, Stachu :)

  13. sarna Says:

    Wiem, że to może wywołać uśmiech rozbawienia, ale znam już ten wiersz od pewnego czasu i za każdym razem kiedy go czytam popełniam ten sam błąd, bo czytam go tak:
    „Czym jest bicie naszych serc
    wobec orgazmu
    i chaosu Wszechświata”

    Może z upływem lat nauczę się go czytać prawidłowo :)


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s