WE MGLE…

 

Nie pytaj komu płonie znicz.
Płonie on tobie.


* * *
Znicze…
W cierpieniu i smutku jesteśmy jak dzieci, które hipnotycznie wpatrują się w płonący ogień.
Czujemy wtedy jak coś nas ku niemu przyciąga.

* * *
Wszyscy stoimy w kolejce do śmierci.
Czasem ktoś się z tej kolejki wyłamuje.
I to wyprowadza nas z równowagi.

* * *
Jeśli Bóg jest mądry, miłosierny i sprawiedliwy, to nie można mówić, że to On właśnie zsyła na nas tragedie i niewypowiedziany ból.
Tak samo, jak nie można mówić, że chroni nas przed nieszczęściem.
Najlepiej jest więc nie mieszać Boga do niczego.
Tak jak i On się do nas (już?) nie miesza.

Jeśli ktoś uważa, że Bóg ingeruje w nasz świat i nasze życie, to w takim razie można Go osądzać wedle tego, co się dzieje w świecie i w naszym życiu.
A to co się dzieje, nie pozwoliłoby nazwać go Sprawiedliwym.
Ani tym bardziej Miłosiernym.

Nie wspominając już o tym, że uznanie za prawdę tego, iż w świecie realizowany jest „plan boży”, kłóci się z pojęciem „wolnej woli”. Podobnie zresztą, jak sensu „wolnej woli” człowieka pozbawiałoby także działanie boskiej Opatrzności i predestynacja (czyli przeznaczenie).

Czy wobec tego wszystkiego może dziwić, że często błądzimy jak to dziecko we mgle?

* * *
Zwykle ciosy, które w nas godzą, uznajemy za sprawę „zawistnego losu”, by nie obarczać nimi Boga.
Jednak są i tacy, którzy owe „ciosy” i nieszczęścia uważają za bożą Łaskę (by nie pozbyć się wiary w to, iż chroni ich boża Opatrzność).

* * *
Słowa „los” jako synonimu Boga, używają zarówno ludzie wierzący, jak i niewierzący.
Zaskakująca jednomyślność.

* * *
Jaki sens ma nasza modlitwa wobec milionów modlitw niewysłuchanych i nie spełnionych?
Mobilizację drzemiących w nas sił i możliwości? Komfort dla naszego mózgu i nerwów?
Niwątpliwie tak – i to jest niezbywalna racja, dla której modlitwę można uznać za coś niezwykle ważnego i istotnego w życiu (nie tylko wewnętrznym) człowieka.
Lecz człowiek modlący nie może się zgodzić na takie racjonalne podejście do modlitwy, którą uważa za „rozmowę” z Bogiem. I zakłada, że Bóg nie tylko go wysłucha, ale i również spełni jego prośby.
Jednak czy zdaje sobie wówczas sprawę z tego, jak bardzo ta postawa jest postawą egoistyczną?
Dlaczegóż to Bóg powinien spełnić właśnie jego prośbę, a nie tysięcy – czy też milionów – innych ludzi (ani nie lepszych, ani nie gorszych od niego)?

Człowiek, modląc się, przywołuje siostrę Modlitwy – Nadzieję, bo bez niej nie tylko nie mógłby się modlić, ale i żyć.

* * *
10. 04. 2010.
Fatum, klątwa, przeznaczenie, spisek, chichot historii, pech… ?
Czy może po prostu mgła?
Albo za bardzo przechylone skrzydło?
Jakiś ludzki błąd, nieopatrzna decyzja?

* * *
10. 04. 2010 zdarza się każego dnia.
Czy zdajemy sobie z tego sprawę?

(Nie, ponieważ życie ma, mimo wszystko, większą władzę nad nami niż śmierć, a nadzieja większą niż rozpacz.)
Tragizm istnienia uświadamiamy sobie na raty – w takich jednorazowych wstrząsach.
(Podobnie jak naszą śmiertelność… Na codzień jesteśmy przecież nieśmiertelni.)

* * *
Prawdziwa rozpacz nie zna nadziei.

Rozpacz może ustąpić tylko wtedy, kiedy jej miejsce zajmie nadzieja.

* * *
Mówi się: „Śmiej się, a świat będzie się śmiał z tobą. Płacz, a będzisz płakał samotnie.”
A jednak czasem jest zupełnie na odwrót.

* * *
Urzędy, władza, ceremoniał, ważność, …
Wpojona jest nam bezduszna hierarchia: śmierć prezydenta jest dla nas ważniejsza, niż śmierć stewardessy.

Tak, jakbyśmy nadal byli stadem (zwanym po ludzku społeczeństwem), którego przywódca jest ważniejszy od osobnika w t(y)le.

Także: w świecie opętanym przekazem informacji, ważniejszy jest ten, kto jest „większy” medialnie.

* * *
Słowa, słowa, słowa…
Zaklinamy, przeklinamy, opisujemy, wyjaśniamy…
A czasem najlepiej byłoby zachować milczenie… ale to już się chyba nie da.
Nie po to ćwiczyliśmy się w mowie i językach od tysięcy pokoleń.

Myślimy, że słowa zdolne są nas obronić.
A one zbyt często nas jednak zdradzają.

Lecz mimo wszystko, przynoszą nam również ulgę. I próbują wyrazić… choćby skargę.

Wypowiedziane wobec pustego kosmosu będą się błąkać wiecznie… wśród gorącej obojętności płonących gwiazd i mroźnej obojętności lodowych komet.
(Niczym wyrzut sumienia Wielkiego Eksperymentatora?)

* * *
Ręka dotykająca trumny. Łzy.
Rozpacz dziecka, które traci nagle oboje rodziców…
– więźnie w gardle, dusi wszelkie słowa.

* * *

 

Zdjęcie własne: wejście do jednego z grobowców na paryskim cmentarzu Père Lachaise.

Reklamy

Komentarze 32 to “WE MGLE…”

  1. Jula Says:

    Teraz tylko słowa, słowa, słowa i odwieczne pytanie dlaczego ? . . . I szukanie winy ! . . .
    Różne są domysły, prawda jak zwykle nigdy nie ujrzy światła dziennego, bo obowiązuje hierarchia. Winny musi być, to i się znajdzie! . . . Rozkaz musiał być wykonany.

    Tutaj linki, przy innej sytuacji ale coś sugerujące. :(
    (podobna sytuacja ale pilot nie ugiął się presji . . . http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/4D0917D9 i odpowiedz Klicha
    http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/08690964 ) !!! . . .
    Nie wiem czy weszły, jak nie to są na moim blogu na wirtualnej .

    Czy na tym drugim świecie, też na wzór tego, obowiązuje hierarchia ? …

  2. Torlin Says:

    Ludzie różnie reagują na śmierć, Jula w ten sposób odreagowała i ja się jej nie dziwię, mimo że tego bym teraz nie napisał. Ale miała do tego prawo, i ma prawo się nad tym zastanawiać! Każdy odreagowuje inaczej.
    Ale z drugiej strony…
    Na świecie ginie 40 młodych ludzi na godzinę…
    Podczas jednego weekendu w Polsce ginie od 40 do 60 ludzi…
    Co takiego zrobiła Maria Kaczyńska, że sprowadzenie jej zwłok transmitowała Tv.1, Tv2, Tv3, Polsat i TVN, trumna była przewieziona przez miasto, a teraz będzie pochowana na Wawelu?

  3. Aga Says:

    Nie oskarżam. Nie snuję podejrzeń.

    Pamiętajmy o tym, że tam zginęło 96 osób, a nie tylko, z całym szacunkiem te DWIE.

    Wszystkim, niezależnie od wieku i zasług, którzy tak tragicznie zakończyli życie, należy się nasz szacunek i pamięć.

    I jeszcze … oburza mnie hipokryzja dziennikarzy.

    O zmarłych można mówić dobrze albo wcale. Może warto wybrać tę drugą opcję.

  4. czara Says:

    Wiesz Logosie, to zdanie o hierarchii mnie uderzyło. Ja w pewien sposób… nie wiem jakiego słowa użyć, ale uznałam to za dobre, że wspominano również o pracownikach BORu i stewardessach. Moja myśl powędrowała, zwłaszcza w stronę personelu samolotu, bardzo szybko.

    @Do Torlina – co do trumny i przewożenia jej przez miasto – może była żoną urzędującego prezydenta, która zginęła tragicznie, reprezentując swój kraj? Lady Di też była opłakiwana nie dlatego, że głaskała po głowach głodne dzieci.

  5. Mira Says:

    W myśleniu religijnym jest dużo magii, mało zaś odpowiedzialności. Odpowiedzialności, która podpowiadałaby wierzącemu np. wnikanie w tekst Biblii, po to, by próbować pojąć Boga, którego, w dniu narodzin, DANO nam do wiary.
    W religii szanuję TRADYCJĘ, którą pojmuję jako kulturową więź pokoleń. Korzę się przed myślą starożytnych, bo ona zachwyca dalekowzrocznością… Mitologia grecka, Gilgamesz, Iliada, Odyseja, Kohelet, Hiob…
    Modlitwy wyrażone w polszczyźnie – Ojcze nasz, Zdrowaś Mario – zakorzeniają nas w duchowym dziedzictwie naszych pradziadów. Ale trudno znaleźć wierzącego, który zdefiniuje to niepospolicie.
    Wizje Boga są projekcjami ludzkiego jestestwa. Także te nasze, własne.
    Często boję się Boga moich sąsiadów, choć to „ten sam” Bóg.
    Nie używam imienia Boga nadaremno i nie mam kategorycznych definicji.

    Dziękuję, za przemyślenia „We mgle”, dziękuję za alegoryczną fotografię.
    Paryski cmentarz zachwycił mnie tym, że konserwuje od pokoleń ludzkie zmagania z tym tematem, który od soboty tak dobitnie przenika nasze dusze i… umysły.

  6. Logos Amicus Says:

    Trudno jest zachować milczenie wobec tego, co się stało i co ciągle się dzieje w naszym kraju.
    Trudno jest uciec od tego myślami.
    Staram się jednak powstrzymywać od własnych komentarzy.
    Zamiast tego, pozwolę sobie przytoczyć fragment rozmowy, jaką w radiu TOK FM przeprowadzono z Wojciechem Eichelbergerem:

    * * *

    „Czy tragedia w Smoleńsku to kolejny dowód na to, że nad Polską ciąży klątwa? Czy Bóg tak chciał? – Mitologizowanie tego wydarzenia i uderzanie w ton boskiego planu i tragicznej historiozofii naszego narodu jest bardzo niebezpieczne. Klątwą narodu polskiego wydaje się przede wszystkim to, że wiele osób nie potrafi zachować się rozsądnie, zgodnie z wymogami sytuacji i procedurami” – mówił w TOK FM Wojciech Eichelberger.

    Kamil Dąbrowa: Czy zapisy czarnych skrzynek powinny zostać podane do publicznej wiadomości?

    Wojciech Eichelberger: Tak powinno być. To jest podstawowy kierunek naszej narodowej autoterapii, a nie przyjmowanie pozy męczenników i po raz któryś wybrańców pana Boga, którzy muszą składać jakąś specjalną ofiarę heroiczną. W tej sprawie nie ma żadnego heroizmu. To wypadek komunikacyjny, popełniona jakaś pomyłka, ludzki czynnik. Gdyby ten samolot zderzył się z meteorytem, to można by powiedzieć „Bóg tak chciał”. Gdyby była ingerencja przyrody – to by był czysty przypadek. Tu niby też była ingerencja przyrody, ale ta katastrofa była uświadomiona, do uniknięcia, była droga wyjścia. Nie skorzystano z niej.

    Mówi się o tym, że Polska została zdekapitowana. Ale co tak naprawdę się stało? To kryzys społeczny, czy kryzys polskiej państwowości, który również społeczeństwo dogłębnie przeżywa?

    – Nie widzę w tym kryzysu państwa. Służby i urzędy działają i są jakieś procedury, które działają i widocznie w zapleczu kadrowym ludzi, którzy zginęli są inni ludzie, którzy potrafią się kompetentnie zachować w obliczu kryzysu. Nic nie wskazuje na to, żeby panował jakiś chaos. Gdyby nie skrajnie tragiczne okoliczności tego zdarzenia, to można powiedzieć, że nastąpiła wymiana kadr. I to przebiega sprawnie, więc nie ma się o co martwić. Należy się martwić, smucić i płakać po tych wszystkich ludziach, którzy zginęli.

    Potrzeba wspólnego przeżywania bólu przejawia się w tym, że chcemy być ze sobą razem. O czym to świadczy?

    – My, Polacy mamy pewną słabość, wyniesioną z naszej historii, że jednoczymy się zawsze wobec klęsk, w rozpaczy. Natomiast w szczęściu dajemy upust naszym najniższym instynktom i walce światopoglądów. To jest bardzo smutne zjawisko, że tylko wobec takich wydarzeń coś nas łączy. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Śmierć jest instytucją bardzo demokratyczną, jest równa wobec wszystkich.

    Ale ta sytuacja w naszych oczach rośnie. Słyszymy takie słowa jak „drugi Katyń”…

    – Nie należy interpretować tego, co się stało w magiczny sposób, że to po to się stało byśmy zmądrzeli. Stało się coś bardzo złego i coś bardzo głupiego, a przez to jeszcze bardziej tragicznego. Nasza zbiorowa polska świadomość próbuje uciec w to, że wydarzyło się coś nadzwyczajnego o randze dziejowej, religijnej, historycznej. To nieodpowiedzialne, emocjonalne odruchy ludzi, którzy powinni bardziej uważać na słowa, bo takie słowa potem wpadają w taką zbiorową świadomość i żyją w niej bardzo długo, dając potem owoce zupełnie niezamierzone przez tych, którzy te słowa wypowiedzieli jako pierwsi.

    Dzieje się coś niezwykłego: ludzie zaczynają się tłumaczyć z przeżywania żałoby, ponieważ mieli inne poglądy niż prezydent Kaczyński. Tak jakby to, że byli innej orientacji politycznej i krytykowali go odbierało mu prawo do wyrażania żalu…

    – W tym samolocie większość osób miała bardzo negatywny elektorat i byli to ludzie, którzy byli oględnie mówiąc, przedmiotem krytyki mediów i ludzi. Często bardzo ostrej, bezpardonowej i niegodnej. W tej atmosferze, w której próbujemy przeżywać tę tragedię, w wielu ludziach pojawia się poczucie winy. Zwłaszcza, że teraz wszyscy ci, którzy byli w tym samolocie nagle awansują do jakiegoś panteonu narodowego. To jest zderzenie niefortunne dla wielu. Poczucie winy może być uzasadnione dla wielu, którzy nadużywali krytyki.

    Nie wolno popadać w przesadę. Nikt nie mówił wcześniej o Lechu Kaczyńskim w kategoriach „wielki mąż stanu”. W obliczu tej tragedii te słowa przychodzą do głowy wielu ludziom. Dlaczego tylko nikt wcześniej nie zauważył tego, że to był mąż stanu? Czy jesteśmy hipokrytami? To są ważne pytania, które każdy z osobna musi sobie zadać.
    (…)

    (Rozmawiał Kamil Dąbrowa)

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,7766250,Mitologizowanie_tej_tragedii_jest_bardzo_niebezpieczne.html

    • Jolanta Says:

      Ja także w takim momencie, gdy żal i smutek ściskają za gardło, gdy czuję potrzebę wyrażenia szacunku dla ofiar tragedii i ich rodzin, staram się powstrzymywać od angażowania się w dyskusje na ten temat. Staram się, ale to trudne. Wiele jest znaków zapytania, wątpliwości, które przepełniają mnie na skutek dezinformacji tuż po katastrofie (różne liczby ofiar, potem info o trzech osobach, które ponoć były ranne, następnie cisza na ten temat i skierowanie uwagi na zupełnie inne „rewelacje”). Co się stało z materiałami, nagraniami, zdjęciami, które odebrano dziennikarzom, jacy pojawili się na miejscu tuż po katastrofie, dlaczego te materiały musiały zostać zarekwirowane, a może zniszczone… dlaczego w badaniach nad przyczynami tragedii nie bierze udziału niezależna komisja… zaczynam się z przerażeniem zastanawiać, kto za tym stoi… Czy to tylko zwyczajny zbieg okoliczności… splot nieszczęśliwych wypadków… czy może… aż się boję pisać, tym bardziej że takie myśli sama postrzegam jako „niemądre spekulacje”. Ale też w pierwszej chwili, gdy w mediach pojawiła się informacja o katastrofie, bezwiednie pomyślałam, że to nie wypadek… Czy to, co podaje się w oficjalnych mediach, nie jest manipulacją… Trudno o takich kwestiach dyskutować, gdy trwa żałoba – poczucie przyzwoitości każe bowiem uszanować tę tragedię i zachować dyskretne milczenie. A to wykorzystują media, kierując uwagę społeczeństwa na inne tory; być może jednym z takich innych torów jest na przykład kontrowersyjny temat pogrzebu prezydenta i jego żony. Bardzo taktyczny zabieg. Odciągnąć uwagę od tego, co naprawdę należy merytorycznie i uważnie przeanalizować… i czy faktycznie koncepcja pochówku na Wawelu jest aż tak bardzo kontrowersyjna… Komu zależy na tym, by tę kontrowersyjność rozdmuchiwać? w jakim celu?
      To tylko nieskładne strzępki myśli, które rodzą się w obliczu narodowej histerii rozdmuchiwanej przez media.

  7. kuzynka Says:

    Rozmowa z Eichelbergerem to chyba jedyny wyważony i sensowny głos w tej sprawie. Przynajmniej dla mnie.

  8. signe Says:

    dzięki za Twoje zdania, wiele podobnych myśli przeszło mi przez głowę, te o Losie, o słowach; wszyscy krążą podobnie myślami, ale przede wszystkim czują, emocje są różne…
    ja też mam w linku tę rozmowę z Eichelbergerem i jeszcze tutaj znalazłam wypowiedź trzeźwiącą: http://strasznasztuka.blox.pl/2010/04/Uwznioslenie-traumy-wg-LaCapry.html
    pozdrawiam

  9. Jolanta Says:

    Jeszcze jeden wyważony głos w tej dyskusji:
    http://passent.blog.polityka.pl/
    Pozdrawiam.

  10. kadarka Says:

    Nie mam słów, jest tylko wewnętrzna refleksja, i jak bardzo równi jesteśmy wobec śmierci…

  11. kuzynka Says:

    (…) i jak bardzo równi jesteśmy wobec śmierci…

    tylko żywi wobec żywych tej równości nie zaznają. i zawsze ta hierarchia, podziały.
    być może to będzie brutalne, ale inna żałoba wciąż się odbywa, bo wciąż giną tragicznie ludzie na całym świecie.
    być może dla niektórych jestem jakimś mało patriotycznym stworem, ale naprawdę bardzo współczułam tym, którzy stracili swoje rodziny, krewnych, oboje rodziców. i tak samo współczułam haitańczykom czy ludziom dotkniętym ciężkimi, nieuleczalnymi chorobami. ale nie chodzę po ulicy, płacząc i paląc świeczki za ich dusze. bo jeżeli chciałabym być sprawiedliwa, to powinnam zwariować od nadmiaru tych ludzkich nieszczęść. to byłaby jedynie słuszna reakcja.

    takie przeżywanie „naszej”, polskiej tragedii wprawia mnie w zakłopotanie. nie tak dawno zginęło 20 wojskowych, również w katastrofie lotniczej. kogo to obeszło? a kłótnie po śmierci profesora gieremka (ale prawda, on nie jechał do katynia, tylko miał to nieszczęście, że jechał gdzieś tak sobie).
    chodzi mi o to, że każdy może przeżywać ostatnią tragedię, jak chce, wedle swojej wrażliwości, ale moja wrażliwość w tym wypadku wiąże się z martą kaczyńską, z dziećmi pana putry, z rodzinami tych wszystkich ludzi. jednocześnie pamiętam, że jest wiele innych osób, które w tej chwili przeżywają swoje tragedie, a nad którymi nie pochyla się nikt.

    • Jolanta Says:

      Po prostu nie sposób nie postrzegać tej katastrofy bez kontekstu historycznego, politycznego. Sporo osób nie wierzy też, że to był wypadek. Stąd może takie przeżywanie tej tragedii… Ci ludzie byli na służbie.

  12. Jula Says:

    Prosze uważnie przeczytać i sie zastanowić. Jacy bliśmy kiedys przed wiekami, jak nas słynny rodak widział i czy coś si zmienilo?
    Tyle tylko, że my, Polacy, narodem zawsze byliśmy znakomitym. Najwspanialszym na świecie. Pisał już o tym pan Norwid do pani Zaleskiej 150 lat przed Euro 2012:

    „Wszystko, co patriotyzmu i historycznego dotyczy uczucia, tak wielkie jest i wielmożne w narodzie tym, iż zaiste że kapelusz zdejmam przed ulicznikiem warszawskim – ale – ale wszystko to, czego nie od patriotyzmu, czego nie od narodowego, ale czego od społecznego uczucia wymaga się, to jest tak początkujące, małe i prawie nikczemne, że strach wspominać o tym !

    […]

    Jesteśmy żadnym społeczeństwem.
    Jesteśmy wielkim sztandarem narodowym. !!! …

  13. Jula Says:

    Tak … już jest odkręcanie kota ogonem i Tworzenie kolejnej Martyrologii.
    Powinnyśmy jako kraj zmienić nazwę z Polski na Martyrologia! … To by było takie adekwatne, właśnie ;D)))
    No cóż, nazwijmy to tak – widzisz i nie grzmisz ? … ;)

    No ale aura „chmura pyłu wulkanicznego”, coś nam miesza szyki ? …

    • Aga Says:

      Mam nadzieję, że pomiesza na tyle skutecznie, że zagraniczne delegacje jednak nie przylecą.
      To będzie taki „palec boży” dla wszystkich tych z przerośniętym ego i chorymi ambicjami.

      Po ogłoszeniu informacji o pochówku na Wawelu poczułam, ze nadal jestem w Polsce, w tym naszym połączeniu bagienka z jarmarkiem. Swoją drogą to ciekawe, że teraz nikt nie chce przyjąć odpowiedzialności za tę „jedynie słuszną” decyzję.

      • Logos Amicus Says:

        A ja jednak żałuję Agnieszko, że tak wielu przywódców i „głów” państw nie przyleci do Krakowa.

      • Jula Says:

        No cóż, przywódcy innych państw a może ich otoczenie są bardziej pragmatyczne i liczą się z pogodą , warunkami, etc… Nie mierzą siły nad zamiary i nie nurkują w mgłę ! …
        We Francji myśleli, że to terroryści zmusili załogę samolotu – pilota do tego lądowania.
        I dalej już bez komentarzy ;) …
        Piszą wręcz, że NIEWĄTPLIWIE TRAGEDIA LUDZKA, ALE I FARSA !!!

      • Jolanta Says:

        Zachowanie przywódców państw zachodnich… historia się powtarza… kończy się na słowach, jak zwykle. A co do farsy… farsą jest przemilczanie faktów, tuszowanie prawdy, manipulowanie przez media społeczeństwem, sztuczne gesty Putina. Jula, czy Ty naprawdę wierzysz, że katastrofa pod Smoleńskiem była wypadkiem? I tak nie poznamy prawdy, może za kilkadziesiąt lat. Teraz serwuje się nam oficjalne wersje (nie jedną, lecz kilka, panuje totalna dezinformacja). I rozdmuchuje się narodową histerię, żeby odciągnąć uwagę od tego, co najważniejsze: jak doszło do tragedii?
        Nie głosowałam na Lecha Kaczyńskiego, nie darzyłam go sympatią, w ogóle nie jestem homo politicus, ale jeśli katastrofa nie była zwykłym przypadkiem – być może prawda zostanie odkryta za 70 lat – pochówek prezydenta na Wawelu w krypcie katyńskiej jest uzasadniony. Może historia zweryfikuje „fakty” związane z tym tajemniczym wypadkiem. Teraz na pewno do tego nie dojdzie, konsekwencje byłyby zbyt dramatyczne nie tylko dla Polski.

      • Jula Says:

        Tak się składa ,że mam w rodzinie dwóch pilotów , inżyniera specjalistę od silników samolotowych a ojciec pracował jako właśnie kontroler lotów. I kto jak Kto, ale L. Kaczyński chyba się powinien asekurować na wszystkie okoliczności ;) Przecież istnieje coś takiego , jak służby meteorologiczne, z których informacji przede wszystkim powinni skorzystać.
        Z tej jednostki wojskowej obsługującej polskich VIP-ów, co lepsi piloci poodchodzili, też z powszechnie wiadomych przyczyn ! A droga Jolu ze swoją koncepcją ” spisku” (sic!) -zacznij się po prostu leczyć ! . . .
        Już wcześniej był wypadek , gdzie zginęła całe dowództwo lotnictwa wojskowego ! (KASA) , czy coś wiadomo na ten temat, czy coś dotarło do opinii publicznej, bo też moja droga Jolu zginęli przez swoją głupotę, bo pan Generał chciał być wcześnie w domku !… Tak i tutaj – po prostu politycy polscy, chcieli jak najszybciej odfajkować swój obowiązek katyński , nie patrząc na warunki atmosferyczne! . . . Jak by się udało, to pilot by był awansowany i etc… Niestety nie udało się i Ktoś powinien za to beknąć , za brak przezorności i odpowiedzialności !!! … A Ty z Tą swoją teorią spiskową – jesteś , a powiem to, skoro już powszechnie tak mówią i Niemcy i Francuzi „głupia” jak typowy Polak, znasz to przysłowie – Polak głupi po szkodzie, już za czasów Kochanowskiego któryś wybitny z ówczesnych poetów stwierdził, że nowe przysłowie, iż Polak głupi tak samo przed szkodą , jak i po szkodzie.!!!
        A co do VIP-ów zagranicznych , to nasi powinni się od nich uczyć, to już najwyższy czas. Bo jak nie potrafią zadbać o własne bezpieczeństwo, to jak zadbają o nasze. Bardzo łatwo jest szafować czyimś życiem . I patrząc na wybryki naszych VIP-ów , powinniśmy dziękować „Bogu” ,że mamy chociaż , mądrych i pragmatycznych sąsiadów.
        Przypomniało mi się jeszcze co nasz były premier, poseł pan Rokita wyprawiał w samolocie niemieckim !
        Tyle ,że się z nim Niemcy nie patyczkowali, zgodnie z procedurami wyrzucili z samolotu, bo bezpieczeństwo pasażerów i dobre imię linii najważniejsze i tak powinno być u nas w Polsce a niestety nie jest ! To tyle, choć wiem ,że Polacy nigdy się nie przyznają do własnych błędów i tak jak Jola będą szukali winnych wszędzie , tylko nie w sobie.Jola poczytaj sobie i posłuchaj co obcokrajowcy o nas myślą ,ale tak prywatnie , nie dyplomatycznie .
        Pozdrawiam wszystkich , jestem wściekła , bo na głupotę naprawdę nie ma lekarstwa.
        A jak jeszcze Jarosław Kaczyński zostanie królem Polski, to chyba też przyjdzie mi uciekać z tego kraju. ;D)))

    • Jolanta Says:

      Czy zastanawianie się w obliczu budzącej niepokój dezinformacji i rozdmuchiwanej przez media histerii jest powodem do tego, żeby komuś w sposób obcesowy zarzucać, że mówi o „spisku”? Po prostu się zastanawiam, bo wiele elementów budzi moje zastrzeżenia, zwłaszcza przemilczanie okoliczności katastrofy i manipulowanie informacjami. Nie mam pojęcia, co się za tym kryje. Tak to ujęłam. Czy to powód do tego, żeby wmawiać mi, że mam koncepcję spisku? Spisek… ??? Co rozumieć pod tym pojęciem? Są jedynie przemilczenia, uniki (sprzeczne ze sobą relacje naocznych świadków, np. montażysty telewizyjnego: tuż po wypadku mówił co innego, a teraz mówi coś zupełnie przeciwnego), chaos informacyjny, poczucie, że odbiorca jest traktowany jak ktoś, kto nie zadaje pytań, nie szuka, nie widzi sprzeczności, nie zastanawia się. Dlatego trudno mi bez zastrzeżeń, na ślepo przyjmować oficjalną wersję o wypadku z powodu błędów załogi. Kozła ofiarnego trzeba znaleźć, więc go na szybko znaleziono.
      Zarzucasz, Jula, innym histerię i rozchwianie emocjonalne, ale w moim odczuciu brakuje Tobie powściągliwości w słowach i emocjach. I dojrzałości w dyskusji. I kultury słowa (zwracanie się do adwersarza” jesteś głupia”, „zacznij się po prostu leczyć”, bezpardonowe „droga Jolu” z wyeksponowaną nutką politowania…). W komunikacji ważna jest nie tylko sztuka mówienia czy pisania, ale też sztuka słuchania. I szacunek dla drugiego człowieka – bez względu na to, że uosabia on nieco inny typ wrażliwości niż ja. Skupianie się na swoim ja jest zbyt egzaltowane, by mogła z tego wyniknąć konstruktywna rozmowa.
      Pozdrawiam.

      • Logos Amicus Says:

        @Jula: w tym co piszesz jest wiele racji. Ważny jest jednak ton, w jakim się to robi.
        I bardzo Cię proszę: powściągaj się (przynajmniej wobec moich Gości) przed używaniem obraźliwych słów typu “głupia”, przed sugerowaniem, że ktoś (kto coś inaczej odbiera niż Ty) musi być “chory”, przed dość obłudnym określaniem kogoś “drogi”… etc.

        @Jolanta: przepraszam

      • Jolanta Says:

        Logosie, to ja przepraszam. Niepotrzebnie angażuję się w tego typu dywagacje. Nie mnie oceniać „prawdę” — okoliczności związane z katastrofami lotniczymi badana są latami. Historia zweryfikuje nie tylko prawdę o wypadku, ale też wartość czy jej brak w przypadku pochówku prezydenta w krypcie katyńskiej. Dziękuję za Twoje słowa. Pozdrawiam serdecznie. :-)

      • Logos Amicus Says:

        Jolanto, ja również zadawałem sobie podobne pytania co Ty, ale i zastanawiałem się nad tym samym co Jula. Tyle że nie chciałem o tym mówić ani pisać, bo uważałem że jeszcze nie czas po temu.
        Niewiele wiedzieliśmy (a i nadal niewiele wiemy). Jednak rzucenie pochopnych oskarżeń pod adresem Rosjan to było nie tylko faux pas, ale i mogło się też okazać zwykłym pomówieniem, które jedynie zaostrzałoby i tak już napięte stosunki jakie istnieją między naszymi państwami. Już nie wspominam o tym, że byłoby wielką niesprawiedliwością oskarżać kogoś o zbrodnię, nie mając na to dowodów.

        Czy dowiemy się prawdy?
        Nie wiem.

        Mnie zastanawia jeszcze to, dlaczego nie powołano międzynarodowej komisji do zbadania tego wypadku. Wygląda na to, że zrówno Rosjanom, jak i stronie polskiej zależało, aby takiej komisji nie było.
        Dlaczego?
        Otóż wniosek jest jeden: zarówno Polacy jak i Rosjanie doszli do wniosku, że jednak będą mogli mieć coś do ukrycia.

      • Jolanta Says:

        Logosie, zgadzam się.
        W jednym z artykułów (http://lukaszwarzecha.salon24.pl/172598,zamach-slowo-tabu) znalazłam pytania, kóre w dużym stopniu odzwierciedlają moje wątpliwości:

        1. Z jakiego powodu już kilkadziesiąt minut po katastrofie strona rosyjska zaczęła przedstawiać bardzo daleko idące tezy, dotyczące przebiegu wypadku, które następnie nie znalazły potwierdzenia (m.in. teza o pięciokrotnej próbie podejścia do lądowania)?

        2. Czy z punktu widzenia meteorologii wytłumaczalna jest sytuacja, w której mgła pojawia się nie rano, ale później, przy generalnie nie zmienionych warunkach? Mgły zwykle zalegają rano (czyli np. w porze lądowania jaka z dziennikarzami), a następnie ulegają rozproszeniu. Sytuacja odwrotna wydaje się niezwykła.

        3. Czy nad lotniskiem zalegała mgła czy też mieliśmy tylko do czynienia z niską podstawą chmur?

        4. Jaki był cel czterokrotnego okrążenia lotniska przez polskiego pilota? Tu istnieją bardzo rozbieżne wersje, włącznie z tym, że samolot zrzucał paliwo.

        5. Czy wiemy coś o działaniu systemów pomiaru wysokości w tupolewie?

        6. Jak wygląda elektroniczna mapa lotniska w Smoleńsku, zawarta w systemie TAWS?

        7. Jak wyglądała kwestia dostępu przedstawicieli RP do miejsca katastrofy? Jak szybko Polacy mogli włączyć się w prace nad zabezpieczeniem szczątków maszyny?

        8. Jak ścisła była kontrola strony polskiej nad tym, co robiła strona rosyjska na miejscu?

        9. Dlaczego polski rząd nie zaproponował powołania międzynarodowej komisji ds. zbadania katastrofy?

        10. Jakie jest wyjaśnienie kwestii dwóch „dodatkowych” ciał, znalezionych ma miejscu katastrofy (pisała o tym „Rzeczpospolita”)?

        11. Czy to prawda, że po wizytach Tuska i Putina została zdemontowana dodatkowa aparatura naprowadzająca? Jeśli tak, to dlaczego i czy mogłaby ona pomóc pilotowi prezydenckiego samolotu w lądowaniu?

        12. Dlaczego strona polska nie postawiła żądania, aby wszystkie odnalezione ciała zostały natychmiast przetransportowane do Polski, gdzie równie dobrze można by – przy współudziale rosyjskich śledczych – dokonać ich identyfikacji?

        13. W jakim zakresie przedstawiciele Polski mogli mieć kontrolę nad tym, jak przebiegało poszukiwanie ciał oraz nad tym, jaki był los tych już odnalezionych?

        14. Dlaczego nie było ani jednej sekcji zwłok?

        15. Andrzej Seremet stwierdził, że piloci mieli świadomość, iż samolot się rozbije, jakieś trzy do pięciu sekund przed katastrofą. Najnowsze informacje (dziś znów dementowane) mówią o tym, że „szum” z kabiny pasażerskiej narastał na nagraniu z czarnej skrzynki kilkadziesiąt sekund przed katastrofą, co może świadczyć o tym, że pasażerowie już wówczas mieli świadomość, iż coś przebiega nie tak. Co mogło spowodować taką reakcję kilkadziesiąt sekund przed rozbiciem się maszyny?

        16. Jak wytłumaczyć niespójne i rozbieżne wypowiedzi rosyjskiego kontrolera lotów ze Smoleńska na temat przebiegu lądowania?

        17. W jakim stopniu od komunikacji z wieżą zależał przebieg lądowania?

        18. Jakie są wnioski z analizy wspomnianego wyżej filmu (prokuratura miała go badać, rezultatów nie znamy do dziś).

        19. Jak ścisłą kontrolę strona polska sprawowała nad czarnymi skrzynkami? Czy hipotetycznie strona rosyjska mogła dokonywać w nich manipulacji? Dlaczego skrzynki trafiły do Moskwy, a nie do Warszawy?

        20. Jaki wpływ na przebieg śledztwa mogło mieć to, że na czele komisji stanął Władimir Putin? Czy to nie paraliżowało np. zgłaszania uwag przez stronę polską i czy nie oznaczało to upolitycznienia komisji? Czy to normalne, że na czele komisji ds. zbadania wypadku lotniczego staje premier państwa?

        21. Jak wyglądały procedury kontroli rządowych samolotów po wizytach remontowych w Rosji? Czy strona polska brała pod uwagę możliwość ingerencji w jakiekolwiek układy i instalacje samolotu przez Rosjan? (Te wątpliwości były w przeszłości podnoszone wiele razy, ale po katastrofie jakoś zamilkły.)

        22. Czy polscy śledczy przeprowadzili wizję lokalną na miejscu? Czy mieli możliwość przesłuchania okolicznej ludności np. w celu zorientowania się, czy w pobliżu lotniska w czasie lądowania tupolewa działo się cokolwiek podejrzanego (parkował jakiś budzący podejrzenia pojazd, widać było jakąś niezwykłą aktywność itp.)?

        23. Czy została podjęta próba dotarcia do autora wspomnianego filmiku, umieszczonego w Internecie?

        Pozdrawiam. Jola

  14. Jula Says:

    Odnośnie decyzji pochówku – w końcu Katedra na Wawelu leży w gestii kardynała Dziwisza (umowa między Kościołem a państwem Polskim coś na ten temat wnosi) a w Kościele , o ile się orientuje demokracji nie ma. :(
    Propozycja pochówka padła, rodzina wyraziła zgodę i już! . . .

    :(

  15. Jula Says:

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,7803866,Strzaly_na_miejscu_katastrofy_to_najprawdopodobniej.html

    Mam nadzieję, że ten link przejdzie, bo moim zdaniem, to jest odpowiedz na niektóre pytania!

  16. Jolanta Says:

    Jula, dziękuję za link. Fantazmaty narosłe wokół tego filmu mnie trochę śmieszą i samego filmu nie brałabym poważnie, aczkolwiek słyszałam, że autor filmu, Rosjanin, zginął 15 kwietnia. Więc kto wie…
    Moje wątpliwości budzą mnożące się na samym początku sprzeczne i absurdalne wersje związane z katastrofą, chaos informacyjny, wiele nielogicznych ‚faktów’ serwowanych przez media; zwłaszcza dlaczego nie powołano niezależnej komisji — mój lęk rodzi się choćby w świetle takiej relacji:

    To są pierwsze minuty po katastrofie, relacja na świeżo w TVP!
    I jeszcze:

    Tutaj do niektórych wypowiedzi podchodziłabym nieufnie, ale chodzi mi o zasygnalizowanie, żeby nie polegać za bardzo na papce, którą serwują nam oficjalne polskie media. Ja czuję, że nie są one wolne i niezależne. Że przyjęto w nich jedyną słuszną linię. „Każe” nam się w coś wierzyć. Jest jakaś zasłona, jakaś mistyfikacja. Niestety…

    • Jula Says:

      Hmmm … Myślę, że prokuratura jednej i drugiej strony doskonale już wie, choćby z odczytu „czarnych skrzynek – a ściśle pomarańczowych” z tym, że jak zaznaczyli polscy prokuratorzy ta wiadomość nie będzie udostępniona szerokim kręgom, nie wiem jak to będzie w przypadku rodzin ofiar !…
      Faktycznie ta dezinformacja, ale po prostu w Polsce tak jest – Premier z Prezydentem nie informowali się nawzajem o swoich zamiarach. Ja cały czas trzymam się swojej wersji, że pilot był zmuszony do wykonania rzeczy niemożliwej, bo komuś z jego zwierzchników – wydawało się, że są nieśmiertelni.
      Cała nadzieja w rodzinie ofiar, że nie popuszczą i będą się domagali rzetelnej informacji z określeniem osób odpowiedzialnych. A z tym to ciężko będzie, bo tylko sukcesy mają ojców a porażki nie !!! – a tu jest straszna tragedia, aż nierealna – a jednak !!!

      Odczyty są z trzech „czarnych skrzynek” .
      Tutaj zdjęcie jak taka skrzynka wygląda z tego samolotu odnaleziona i od razu było jej zdjęcie !

      Ps. Jeszcze słowo odnośnie naszych rodzimych mediów. Forma przerosła treść. To był długi maraton w baaardzo złym guście :( . i zacytuje innego blogera Randdala “Za długo, za dużo analiz, niepotrzebnie na wszyskich kanłach to samo. To wyglądało trochę jak plama ropy na oceanie. Zasięg co raz większy: TVP1, 2,3,TVN, Style, Sport, Info, itd. Transmisje sportowe bez komentarzy.
      Pewnie, że nieszczęscie, ale ta licytacja pomiędzy mediami, prohibicja brrr “

  17. Jolanta Says:

    W mediach powoli zaczyna się mówić o konieczności powołania niezależnej komisji do zbadania przyczyn katastrofy, ale obawiam się, że już jest za późno i prawdy raczej się nie dowiemy. Tak jak w przypadku słynnej katastrofy Kurska czy innych katastrof lotniczych, w których ginęły głowy państwa, a do których przyczyniły się (jak się okazało po latach) wspólnie służby CIA i KGB, fakty wyjdą ewentualnie na jaw za kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Albo wcale. Zastanawiając się nad skalą żałoby i masowym gromadzeniem się Polaków podczas żałoby, można się domyślać, że powodem tego była nie tylko żałoba, ale też przekonanie, że wypadek nie był zwykłą katastrofą. Gros ludzi gromadziło się na zasadzie manifestacji, mającej swoje źródło w tej świadomości. Media nie pokazywały transparentów, na których były na przykład napisy : To był zamach itp. Nie pokazywała widniejących wśród kwiatów i zniczy plakietek z emblematami Polski walczącej. W ogóle ten kierunek myślowy został objęty tabu. Oficjalnie portretowano ludzi jako rozhisteryzowany, ogarnięty cierpieniem i żałobą tłum, ale w rzeczywistości była to manifestacja Polaków w obliczu katastrofy, która mogła być zaplanowanym mordem.

    • Logos Amicus Says:

      To jest jednak strasznie skomplikowany temat.
      Ta powściągliwość mediów, by nie mówić o przyczynach katastrofy (a tym bardziej, by nie wskazywać palcem Rosjan, jako winnych tej tragedii) mnie nie dziwi… Mało tego – mnie się wydaje, że to było jednak rozsądne (wyobrażasz sobie, co by się działo, gdyby jeszcze nasze media rozkręcały tę psychozę podejrzeń?) I tak przecież nie brakowało pławienia się w całym mnóstwie przeróżnych teorii spiskowych i najbardziej absurdalnych domysłów.

      Masz rację – tych znaków zapytania, rzeczy niewiadomych, niewyjaśnionych, niejasnych… jest cała masa. Ja miałem nadzieję, że jednak jakieś niezależne śledztwo doprowadzi do znalezienia przyczyn tego wypadku. Ale teraz już prawie tej nadziei nie mam (bo widzę, jak do tej sprawy podchodzi strona polska… o rosyjskiej nie wspominając.)

      Co jest najgorsze w tym wszystkim?
      Abstrahując od tragedii rodzin tych ludzi, którzy zginęli, ten dramat położy się cieniem na naszych wzajemnych stosunkach z Rosją, a także zaostrzy, niestety, podziały w naszym kraju, jakie panują między „prawdziwymi” Polakami a całą (liberalną, bardziej kosmopolityczną, otwartą na świat) resztę.
      Moim zdaniem, zamiast spodziewanego katharsis, w narodzie polskim jeszcze mocniej utwierdzi się „męczeńska” trauma – urazowy stosunek do własnej przeszłości, który do tej pory był częstym powodem naszych neurotycznych zachowań.


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s