ROZUM i… wszystko jasne?

       *  *  *

 W „Lapidarium VI” Ryszarda Kapuścińskiego znalazłem taką oto – sporządzoną przez niego – listę twierdzeń Rzeczników Oświecenia (pod każdym z nich pozwalam sobie na własny komentarz):

 
– rozum jest naczelną władzą człowieka

Tutaj na dobre zaczęło się uśmiercanie bogów i zarozumiałość racjonalizmu.

– człowiek jest z natury racjonalny i dobry

Tak. Wkrótce wszyscy się o tym przekonali, kiedy zapanował terror krwawej rewolucji z jej gilotynami, paranoicznym mordowaniem się i absurdalnymi jatkami „na górze”.
Człowiek z natury nie jest ani racjonalny, ani dobry. Nie jest też z natury ani irracjonalny, ani też zły. To kultura – warunki oraz okoliczności w jakich będzie żył – czyni z niego istotę dobrą i/lub złą, racjonalną i/lub irracjonalną… etc.

– ludzkość może postępować ku coraz większej doskonałości

Może, ale nie musi i dość często nie postępuje. Czym innym bowiem jest postęp techniczny, przemysłowy, cywilizacyjny… i tu rzeczywiście mamy tendencje – i ambicje – by dążyć ku doskonałości; a czym innym jest „postęp” duchowy, który zbyt często jednak przypomina regres.
Kapuściński użył zresztą wcześniej kapitalnego stwierdzenia:
„Kultura pędzi co sił, ale nie posuwa się ani o centymetr; z zawrotną prędkością stoi w miejscu”.

– wszyscy ludzie są równi

Nieprawda, ja mam 176 cm wzrostu, mój kolega 181.
Ten przykład tylko z pozoru jest trywialny.
Nasza cywilizacja jest cywilazcją nierówności, bo właśnie nierówność jest jedną z zasad konstytuujących świat, w którym przyszło nam żyć.
Już nie wspominam o tym, że bez „nierówności” nie byłaby możliwa ewolucja i jakikolwiek postęp.
(Ale np. pojęcie „równość wobec prawa” ma już większy sens.)

– wszystko jest dostępne ludzkiemu pojmowaniu

Bardzo wątpliwe. Ludzkiemu pojmowaniu dostępny jest jedynie fragment otaczającego nas świata.

– trzeba być tolerancyjnym

Słusznie, trzeba. Lecz nie w każdej sytuacji.

– należy lekceważyć nieracjonalność


Otóż nie należy!
Właśnie dzięki nieracjonalnym zachowaniom – do których człowiek aż nadto jest skłonny – ludzkość znalazła się niejednokrotnie na skraju przepaści; i niewykluczone, że irracjonalizm spowoduje kiedyś tej ludzkości zagładę. Zresztą, wbrew pozorom, równie niebezpieczny jest też sam racjonalizm.

* * *
Czyżby więc dyskredytacja Oświecenia?
Mimo wszystko daleki jestem od takiej konkluzji.

* * *
 

Breugel - "Kaleki" (zdjęcie autora - zbiory Luwru)

 
Advertisements

komentarze 34 to “ROZUM i… wszystko jasne?”

  1. Torlin Says:

    Dobra, to tym razem się postaram. W poprzedniej notce nie zdołałem wykrzesać entuzjazmu, teraz jest lepiej. Zgadzam się z większością komentarzy, oto te, z którymi się nie zgadzam.
    „ludzkość może postępować ku coraz większej doskonałości” – ludzie rzeczywiście do tego dążą. Popatrzeć na wpływ techniki, nauki, rozumu na rzesze ludzkie w dawnych wiekach, a teraz. To nie tylko o technikę chodzi.
    „wszystko jest dostępne ludzkiemu pojmowaniu” – Ty piszesz „Ludzkiemu pojmowaniu dostępny jest jedynie fragment otaczającego nas świata” – otóż nie. Wszystko jest dostępne. Co innego jest dostępność, a co innego możliwości. Na wszystko przyjdzie czas.
    „- należy lekceważyć nieracjonalność” – otóż ja też piszę: „Nie należy”, ale zupełnie z innych powodów. Irracjonalność jest podstawą wszystkich sztuk, jest przyczyną mnóstwa wynalazków technicznych, działalność każdego pioniera jest tak charakteryzowana przez mu współczesnych. To nie chodzi tylko o zagładę świata.

    • Logos Amicus Says:

      Torlinie, Twoje święte prawo się nie zgadzać ze mną, lecz ja mam również prawo, by nie zgadzać się z Tobą :)
      Jednakże, nawet z niezgody takowej, może wyniknąć głębsze zrozumienie sprawy, która nas poróżnia.

      “ludzkość może postępować ku coraz większej doskonałości”
      Mogę tylko powtórzyć: „może, ale nie musi”, tyle że z pewną modyfikacją: … i zdarza się, że nie postępuje. Zresztą: cóż to może oznaczać owa „doskonałość”? Pachnie mi tu wręcz jakąś kolejną totalitarną utopią pt. „raj” albo „złoty wiek” albo „czasy wiecznej szczęśliwości”, do których już niejednokrotnie chcieliśmy się rzucać… przez szerokie morze trupów, zazwyczaj.
      A ponadto: pal licho moje złote myśli w tym temacie! Ty wszak ignorujesz samego Kapuścińskiego (vide: jego cytat o naszej kulturze, która „z zawrotną prędkością stoi w miejscu”.

      „wszystko jest dostępne ludzkiemu pojmowaniu”
      Uważam jednak, że nie wszystko, a właściwie – bardzo mało. Podglądamy (Wszech)świat przez dziurkę od klucza a wydaje się nam, że zaglądamy przez otwarte na ościerz drzwi. A świat bawi się z nami w ciuciubabkę: niby pozwala nam siebie obserwować, a przecież już same nasze obserwacje wpływają na jego obraz – widzimy więc tylko refleks naszego refleksu. Tym sposobem iluzja się niejako potęguje.
      Poza tym: skąd wiesz, czy to, co oglądamy (i – jak się nam tylko wydaje – poznajemy) nie jest zaledwie jakimś ziarenkiem piasku na pustyni, która ma kosmiczne rozmiary?

      „należy lekceważyć nieracjonalność”
      Niczego nie należy lekceważyć. Właściwie to sam nie jestem pewien tego, co bardziej napsuło nam krwi w cywilizacyjnym rozwoju: racjonalizm czy irracjonalizm. Wygląda na to, że głupota i krwiożercze skłonności czlowieka mogą się lęgnąć zarówno w naszych sercach, jak i umysłach – z Bogiem, czy bez Boga, świadomie czy nieświadomie, z wolą czy bezwolnie, z nadgorliwości czy z lenistwa… etc.

      • Torlin Says:

        Za młodu myślałem, że nasz Wszechświat jest bąbelkiem w oranżadzie olbrzyma, ale „Faceci w czerni” wyprowadzili mnie z błędnego założenia. Obojętne, czy jesteśmy ziarenkiem piasku, bąbelkiem czy piłką, wszystko jest dostępne ludzkiemu pojmowaniu, zależy to tylko od nas, od naszych możliwości pojmowania i percepcji.
        Ja rozumiem w tym kontekście słowo „doskonałość” jako życie bez głodu, cierpień, nędzy, wojen, z dobrym, ogólnoświatowym rządem dbającym o obywatela, przyrodę. Ale od czegoś zawsze należy zacząć. I my zaczęliśmy od zapisania się do Unii – dla mnie to jest zalążek tego, czego ja oczekuję.
        O racjonalności i nieracjonalności piszemy o dwu różnych sprawach.

      • Logos Amicus Says:

        „(…)wszystko jest dostępne ludzkiemu pojmowaniu, zależy to tylko od nas, od naszych możliwości pojmowania i percepcji.”
        No właśnie. Ja uważam że te możliwości są jednak ograniczone. Tak więc nie wszystko jest dostępne ludzkiemu poznaniu, a tym samym pojmowaniu.

        „Ja rozumiem w tym kontekście słowo ‚doskonałość’ jako życie bez głodu, cierpień, nędzy, wojen, z dobrym, ogólnoświatowym rządem dbającym o obywatela, przyrodę.”
        No właśnie. Dlatego niegdy nie osiągniemy doskonałości, bo nigdy nie pozbędziemy się np. cierpienia (immanentnie wpisanego przecież w kondycję ludzką), ani nigdy też nie doczekamy się „ogólnoświatowego rządu dbającego o obywatela, przyrodę”. Prędzej ludzkie rzesze doczekają się zniewolenia, a eksploatacja przyrody nie będzie miała końca… no chyba że do końca wyeksploatujemy przyrodę. Wiem, że brzmi to pesymistycznie… Ja naprawdę chciałbym być pod tym względem optymistą, lecz cóż mogę na to poradzić, że wszystko, co się działo dotychczas w historii ludzkości, na ten optymizm nie pozwala?

  2. georgeeliot Says:

    Ciekawym dla mnie jest ten obraz Bruegla – zarówno nadaje się do zilustrowania twierdzeń Rzeczników Oświecenia, jak i myśli autora tego bloga.

  3. telemach Says:

    Logosie, nie chcę psuć ci zabawy, ale czy słyszałeś już (przypadkiem) o modelach postulatywnych?

    Dyskutowanie z pobożnymi życzeniami (po uprzednim nadaniu im przez dyskutanta rangi twierdzeń) doprowadzić może do zabawnych rezultatów. I doprowadza.

    Postulat dotyczący równości jest szczególny i zasługuje na szczególną uwagę.
    W zasadzie możne przeczytać w każdym opracowaniu dotyczącym Wieku Oświecenia, że „wszyscy ludzi są równi” nie jest (i nie było nigdy) twierdzeniem opisującym rzeczywistość, lecz postulatem odnoszącym się do „równości wobec prawa”. Była to zarazem propozycja jak i cel. Ze ludzie są nierówni – tego nikt nigdy nie kwestionował, wyważasz (zupełnie niepotrzebnie szeroko otwarte drzwi. Postulat, ze pożądanym byłoby zrownać szanse i odpowiedzialność za własne czyny niezależnie od przynależności stanowej – to była istota oświeceniowego ideału „obywatela”, nowej istoty, która miała zastąpić kategorie „pan” i „poddany”. W tej Monteskiuszowej dezyderacie zawarte było podzwonne dla średniowiecza.
    Najlepsze, że w tym wypadku sprawa zakończyła się sukcesem i ten sam artykuł kodeksu stosowany będzie dzić w stosunku do Ciebie, księcia Monako i George Sorosa jeśli któryś z was w konkretnym obszarze jurysdykcyjnym popełni to samo przestępstwo np. gwałcąc lub podpalając, o kradzieży już nie wspomnę. ;-)
    W XVIII wieku obowiązywał inny artykuł gdy człowiek szlachetnie urodzony ubił człeka z gminu, a inny, gdy się zdarzyło odwrotnie. Tak naprawdę, to ta równość wobec prawa zacementowana została dopiero konsekwentnie i na trwałe w kodeksie Napoleona. I wszystkich pochodnych.

    • Sarna Says:

      Amicusie, przepraszam – wiem, że nie tolerujesz osobistych wycieczek pod adresem innych rozmówców, ale tak Cię lubię, że nie mogę się oprzeć, by i tym razem nie zgrzeszyć ;) )
      Postaram się chociaż żeby mój wpis korespondował z hasłami z postu: racjonalizm, tolerancja, równość, doskonałość.

      Mam pytanie do Telemacha.
      Telemachu, jak ktoś taki jak Ty, tj. racjonalny i doskonały może być tak cynicznie zgryźliwy? Może to przystoi mnie, takiej, co to niewiele przeżyła, doświadczyła, widziała, czy przeczytała. Ale Tobie? Powiedz dlaczego czytając Twoje mądre teksty czuję podziw do autora, a nie czuję sypmatii? (Mniejsza o to, że o to nie zabiegasz.) Masz coś z cyborga. Inteligencja wyprana z duszy. Zwykle we wstępie piszesz uprzejmie (co mnie cholernie wkurza) coś w rodzaju” nie chcę cię wkurzać, psuć zabawy itp”, a potem robisz zamierzony, perfidny wtręt by dokuczyć, wyśmiać. Nie zależy Ci na prawdziwej dyskusji, konfrontacji poglądów, starciu emocji, czy choćby wirtualnych więziach. Pozujesz tylko, że takie są Twoje pobożne życzenia.
      Zastanawiam się po co to robisz?
      Rzucasz suche fakty i nie zależy Ci na tym by nas do nich przekonać. Na naszej wiedzy też raczej się nie wzbogacisz bo przerastasz nas o głowę. Amicusa próbujesz sprowokować do ustępstwa zjadliwym cynizmem.
      Długo zastanawiałam się, co mnie w Tobie irytuje. Może jeszcze nie potrafię tego nazwać, ale już wiem co symbolizuje Twoją, drażniącą mnie postawę. Spójrz na swoje blogowe zdjęcie. To właśnie to – człowiek odwrócony do wszystkich plecami, trzymający się w oddali, skrywający twarz. Równość, tolerancja? Raczej opozycja , negacja, odcięcie się od reszty. Masz opuszczone ramiona jak człowiek zmęczony życiem, zrezygnowany. Stefan Chwin w “Dziennikach dla dorosłych” pisze, o tym ” ile Unia Wolności nastarała się by polski inteligent mówił letnią mową tolerancji, refleksji, szacunku dla innych.. Kulturalnie! Wystudzić emocje! Myśleć! Myśleć! ” Czytam to i widzę Ciebie. Tymczasem, jak pisze wspomniany autor ” człowiek może żyć bez myślenia, ale nie może żyć bez miłości i nienawiści. Kto sądzi, że na racjonalnym myśleniu może coś zbudować … plecie głupstwa. Kocham i nienawidzę – oto prawdziwy język życia”. Ciekawe gdzie w tym przedziale kocham – nienawidzę jest Twoje miejsce Telemachu?
      A abstrahując od Chwina posłużę się moim ulubionym aforyzmem ( z dedykacją dla Ciebie Telemachu), że rozsądek może uchronić od popełnienia błędu, ale nie uchroni od rozpaczy.
      Pozdrawiam

  4. tani1 Says:

    Hm… i z czym by tu się nie zgodzić? Z czym by dyskutować? Niestety, zgadzam się ze wszystkim.

  5. Jula Says:

    Zagladam od jakiegoś czasu, ale nie piszę nic, bo te myśli mądrych ludzi, które tutaj zebrałeś, to jak aksjomaty w matematyce, nie do obalenia, chyba, że zostaną zastąpione innymi ;D

    „Kultura pędzi co sił, ale nie posuwa się ani o centymetr; z zawrotną prędkością stoi w miejscu”.

    Tak, bo wszystko się zmienia wokół, ale nie w nas – o dziwo?… ;D

    Ps. Ja naprawdę byłam kiedyś zaskoczona, że np. w Starożytnym Egipcie za czasów faraonów, ludzie podobnie żyli, myśleli, jak współcześni – a tak ciągle trąbią, że podstawą obecnej kultury jest „Chrześcijaństwo”.

    Nie neguję żadnej religii, bo okazuje się, że od zawsze w każdych czasach, nawet tych z naszego punktu widzenia (sic!) baaardzo prymitywnych (epoka kamienia łupanego) do teraz (wiara w coś) nadaje pewien rytm (sens) w życiu ludzi i od zawsze współgra, a przynajmniej powinna być dostosowana do rytmu przyrody, planety na której żyjemy i etc… i zdaje się na razie tak jest, kapłani dostosowywali się idealnie ;D

    PA!

    • Logos Amicus Says:

      Jula, a gdzie Ty widzisz te „myśli mądrych ludzi”, które są „jak aksjomaty w matematyce, nie do obalenia”?
      Bo ja czegoś takiego nie widzę.
      Moje komentarze są chyba tego dowodem.

  6. salina Says:

    „Rozum i wszystko jasne?” – przewrotnie i prowokacyjnie Amicusie :)
    W innym miejscu w „Lapidarium VI” Kapuściński napisał:
    „Im bardziej się w coś wgłębiasz, tym więcej masz wątpliwości, tym częściej ogarnia cię niepewność”
    Owszem, wielokrotnie powtarzał, że „wiek XXI będzie wiekiem kultury” i że w cywilizacji nowożytnej największą wartością „staje się umysł ludzki, jego zdolności poznawcze i kreatywne” – ale trudno go podejrzewać by sądził, że albo tylko „czucie i wiara” albo „mędrca szkiełko i oko” :)
    Jedno nie wyklucza drugiego, absolutnie!
    Mogę sobie pozwolić na taką pewność gdy czytam w „Lapidarium VI”: „Cywilizacja współczesna to cywilizacja odarcia – z tajemnicy, z duchowości, z sacrum – chce ona pokazać, że wszystko jest materią, czyli że wszystko jest lub stanie się wkrótce padliną”

    Już jesteś u siebie w domu Amicusie? Czy dopiero się wybierasz? :)

    • Logos Amicus Says:

      Umysł winien posiłkować się „sercem” i… vice versa !
      To nic, że dyskredytowany jest zarówno rozum, jak i – w jeszcze większym stopniu – „serce”.

      I jeszcze a propos materii: trudno wyobrazić sobie większy numer jaki (zajmująca się „materią”) nauka wywinęła samej sobie, kiedy się okazało, że czegoś takiego jak materia właściwie nie ma (bo wszystko co postrzegamy jest tylko pewną formą energii).

      PS. Tak, dotarłem wreszcie do domu :)
      (Zresztą, w kraju też czułem się jak „u siebie w domu” ;) )
      Dzięki za pamięć, Salino.

  7. telemach Says:

    Sarno, Twój komentarz wprawia mnie w swoiste zakłopotanie. Naprawdę „cyniczna zgryźliwość”? W zamierzeniu była ironia, ale najwidoczniej nie wyszło zgodnie z intencjami.

    Trudno mi dyskutować z Twymi odczuciami, Twoje słowa skłaniają mnie jednak do paru refleksji. Krytyczny stosunek do komentowanego i szacunek do autora tekstu nie wykluczają się (moim zdaniem). Wręcz przeciwnie, schlebianie poglądom, których się nie podziela jest dowodem braku szacunku. Ponadto, różnice światopoglądowe są (w moim odczuciu) warunkiem koniecznym sensownej dyskusji (dyskusja z kimś posiadającym zapatrywania identyczne z naszymi jest, wierz mi, stratą czasu). Nie rozumiem również blogosfery jako miejsca służącego wyłącznie wymianie , słów otuchy, zachęty i sympatii.dyskusja nie powinna być degradowana do wymiaru głaskania się dusz pokrewnych szukających przyjaciół w sieci. Lub na odwrót: nie rozumiem też blogosfery jako miejsca do uzewnętrzniania niechęci. Tyle jeśli chodzi o uwagi ogólne.

    Jeśli chodzi o ironiczny i (przyznaję) sardoniczny ton mojego komentarza to jest on odpowiedzią na prosty (w moich oczach) zabieg erystyczny Logosa. Zabieg polegający na wyrwaniu z historycznego i kulturowego kontekstu jednego z postulatów oświecenia i poddania go ironicznej krytyce po uprzednim przechrzczeniu tegoż postulatu na twierdzenie o charakterze oznajmującym i opisującym rzeczywistość. Wydało mi się to logosowe postępowanie godne skomentowania.

    Napisz mi proszę jak powinienem to Twoim zdaniem uczynić. Jestem otwarty na propozycje. Mam jednak nieodparte wrażenie, że Twoja wypowiedź zalicza się do kategorii „zewrzyjmy szeregi, naszych biją”.
    Po pierwsze nie biją (najwyżej szturchają) a po drugie w lewym, górnym rogu tego bloga widnieje nadal jego wizytówka:
    „Refleksje na temat szeroko pojętej kultury i człowieka”. Nie została ona na razie zastąpiona przez „Wymiana uprzejmości pomiędzy myślącymi tak samo”. A ja gospodarza tego miejsca traktuję poważnie.

    • Sarna Says:

      Słowo do Telemacha. Jakkolwiek napisałam szczerze, to przepraszam, bo wycieczka była pod bardzo osobistym adresem. Nie zrozum mnie źle. Jestem daleka od przyklaskiwania dla pokornych i łaskawych, oszczędzających ciosów “naszym” )) Podziwiam Cię Telemachu za wiedzę, ale jednocześnie brakuje mi w Tobie uzewnętrznienia ludzkiej strony osobowości tj, słabości ( lub może właśnie siły) drzemiącej w naszych skłonnościach do żartu, śmiechu, przymrużeniu oka na czyjąś niedoskonałość, potraktowaniu kogoś z życzliwością. Wszystko można powiedzieć, problem w tym jak to robisz. Nie chę kadzić bo sama nagminnie wybucham emocjami i podpadam gospodarzowi bloga, ale Ty mrozisz nie tyle swoją rzeczowością, co dystansem. Dystansem do tematu, dystansem do rozmówcy …
      Wiem, że jestem infantylna, a niech tam! Jestem kobietą, emocje są dla mnie ważne, a Ty się ich boisz. Amicus zresztą też jest w tym temacie Twoją wierną kopią. Może masz rację, że blog to nie miejsce dla emocji, ale ja lubię ludzi z krwi i kości, z wszystkimi ich niedoskonałościami, byleby cokolwiek czuli, w coś wierzyli. Wierzę, że ery cyborgów szczęśliwie nie dożyję ))
      Przepraszam Telemachu za publiczne przemyślenia i pozdrawiam

      • telemach Says:

        Sarno, nie przepraszaj. Szczerość jest cnotą i nie ma nic wspólnego z infantylizmem. To co napisałaś o obawie przed uzewnętrznianiem emocji może być bliższe prawdy niż jestem skłonny w tej chwili (również przed samym sobą) przyznać. Jest to trudny temat, udało Ci się jednak powiedzieć wprost i życzliwie rzeczy trudne. To jest duża sztuka, ja mam najwidoczniej w tym zakresie jeszcze dużo nauki przed sobą. Dziękuję i dobranoc.
        t.

      • Logos Amicus Says:

        @Sarno, ja tam nie uważam się za czyjąś „kopię”, ani tym bardziej „wierną”.
        Jestem raczej oryginałem ;) Jak zresztą każdy z nas…
        Poza tym, chyba jednak lekko przesadzamy z tymi osobistymi wypadami. Odnoszę więc wrażenie, że to jakiś psychoanalityczny gabinet tutaj powstaje.

        @Telemachu, piszesz: “Zabieg polegający na wyrwaniu z historycznego i kulturowego kontekstu jednego z postulatów oświecenia i poddania go ironicznej krytyce po uprzednim przechrzczeniu tegoż postulatu na twierdzenie o charakterze oznajmującym i opisującym rzeczywistość”.

        Masz rację. To było zbyt daleko idące uproszczenie z mojej strony (chodzi mi o oświeceniowy postulat równości). Miałem raczej na myśli nierówność jaką serwuje nam tzw. Natura. Wobec prawa możemy więc być równi (choć praktycznie i tak – zazwyczaj – nie jesteśmy), ale to co wyprawiamy “podpadając” prawu, nie zawsze jest zależne od nas samych – właśnie ze względu na to, że jesteśmy różnie wyposażeni genetycznie – że każdy z nas przychodzi na świat z innym “potencjałem”.

  8. Logos Amicus Says:

    Wybaczcie, że i tym razem będzie bardziej osobiście niż merytorycznie, lecz myślę, iż winien Wam jestem tych parę słów wyjaśnienia – informacji o tym, co się ze mną działo i dzieje (zakładając, że to kogoś interesuje ;) ).
    Otóż zdołałem jakimś cudem wydostać się ze sparaliżowanego zimą, tudzież mocno zanarchizowanego krakowskiego dworca PKP (po raz kolejny okazało się, że jednak zaskoczyć może kogoś w naszym kraju to, że zimą jest zimno i pada śnieg) i wróciłem na moje rodzinne Podkrapacie, gdzie spędziłem jeszcze kilka dni.
    Stamtąd, a konkretnie z lotniska w Jasionce przedostałem się do stolicy, skąd – jednym już susem – przeskoczyłem Ocean i oto piszę do Was z mojego chicagowskiego domu.
    Teraz będę musiał zająć się (choć trochę) swomi (żywotnymi :) ) sprawami i cokolwiek je uporządkować – oswoć na powrót rozbestwioną nieco pod moją nieobecność rzeczywistość oraz wejść jakoś w funkcjonowanie w warunkach ciągle jednak kryzysowych… A to wymaga pewnego wysiłku, nie wspominając o czasie. Dlatego też przyjemności takie jak np. systematyczne prowadzenie bloga, tudzież stały z Wami kontakt będą musiały jeszcze trochę poczekać.

    Miesiąc w kraju minął „piorunem”. Oczywiście nie mogło być mowy o jakimś błogim lenistwie ani też spokojnej relaksacji – wszystko odbyło się bowiem dość intensywnie, na co zresztą nie mogę się skarżyć, bo wyglada na to, że sam tego chciałem :)
    Dzięki temu jednak mogłem wywieźć z kraju cały bagaż różnorodnych doświadczeń i wrażeń. Oprócz kontaktów z Rodziną i przyjaciółmi (o czym jednak nie chcę pisać, gdyż moje prywatne sprawy nie są raczej domeną tego bloga – rezerwuję dla nich inne miejsce w mojej świadomości), miałem również przyjemność realnego poznania kilku osób, które do tej pory były dla mnie bytami raczej tylko wirtualnymi.
    Jednak wyprawa do kraju była odkrywcza nie tylko poprzez te kontakty osobiste, ale i dzięki temu, czego doświadczyłem – nazywając to cokolwiek pretensjonalnie – na polu „szeroko pojętej” kultury (co już do tematyki „Wizji lokalnej” przystaje jak najbardziej, tyle że nie jestem pewien, jak wiele z tego zdołam tu zamieścić… próbował wszak będę :) )

    Pozwólcie jeszcze, że podziękuję tym wszystkim, którzy – mimo tego mojego praktycznego odcięcia od sieci i związanej z tym sporadycznej bytności na blogu – tutaj zaglądali, a zwłaszcza tym, którzy zechcieli napisać do mnie (jak również do innych Gości) tych parę słów, świadczących zarówno o zainteresowaniu, jak i pamięci.

    Mam nadzieję, że wkrótce będę mógł odpowiedzieć Wam bardziej konkretnie i indywidualnie.
    Pozdrawiam.

  9. czara Says:

    Ja jestem ciekawa zwłaszcza recenzji „Seksu nocy letniej”!
    Powodzenia w re-aklimatyzacji

    • Logos Amicus Says:

      Ach Czaro, wyjdzie na to, że mi tylko ten seks w głowie… Nawet zimą ;)

      • czara Says:

        Chyba właśnie na to wyjdzie, bo ja osobiście chciałam tylko dowiedzieć się, czy warto się na tę sztukę wybrać do Bagateli!
        ;)

      • Logos Amicus Says:

        Ha!… No to mnie masz! :)

        Dla jasności (usprawiedliwienia?) wspomnę, że chyba jednak – wbrew pozorom ;) – nie tylko TO mam w głowie :)

        A odpowiadając (już poważniej) na Twoje pytanie:
        Moim zdaniem nie warto (na „Seks nocy letniej” się wybierać), choć spotkałem także i zadowolonych z tej sztuki widzów. Dla mnie to były takie… bite trzy godziny w poszukiwaniu (utraconego wg mnie) Woody’ego Allena. (Właśnie o tym piszę i chyba jeszcze dzisiaj to tutaj wrzucę.)

        PS. Jeśli już Bagatela, to chyba bardziej pewna byłaby „Zbrodnia i kara”, może nawet „Tramwaj zwany pożądaniem” (choć żałuję, że ten w reżyserii Marty Meszarosz już w Krakowie nie jeździ).

  10. telemach Says:

    Oj Logosie, nieładnie się bawisz. Wymazywanie i wklejanie komentarzy (z inną datą) ale w oderwaniu od następujących odpowiedzi burzy sens dyskusji. W ten sposób nikt nie zrozumie jakim cudem mogłem udzielić 15.1. Sarnie odpowiedzi na to co na napisała (rzekomo) 16.1. Bezsensowna sieczka wyszła z tego grzebania i poprawiania. Mam nadzieję, że chciałeś „poprawić” i Ci nie wyszło. Po co to?

    • Logos Amicus Says:

      Telemachu, po prostu przesunąłem komentarz Sarny pod Twój komentarz, bo odnosił się on tylko i wyłącznie do Twojej wypowiedzi. Ot i cała moja zbrodnia.
      Postaram się przywrócić mu właściwą datę (wątpię, by ktokolwiek oprócz Ciebie zwrócił na to jakąkolwiek uwagę).
      Jeśli wprawiłem Cię tym (niewinnym chyba jednak) zabiegiem w konsternację, to najmocniej przepraszam.

  11. telemach Says:

    Zagalopowałem się. Przepraszam.
    t.

  12. Sarna Says:

    A jednak nie tylko Telemach zauważył daty, tyle, że jemu się chciało ))

  13. Sarna Says:

    Amicusie, jak to ” tylko i wyłącznie” ?
    Ty próbujesz gdybać w oderwaniu od życia, a mnie bardziej pociąga doszukiwanie się tego o czym mówisz w tym, co mówimy i robimy między innymi na Twoim bloogu. Ty nazywasz to osobistą wycieczką, ja postrzegam to inaczej. Zgadzam się z Tobą, że człowiek nie jest z natury racjonalny. Z natury ma instynkt samozachowawczy, a interpretację czy coś jest lub nie racjonalne narzuca mu kultura w której został wychowany. Czy z natury jest dobry? Może, kto wie, skoro on sam siebie nie zna do końca. A co to jest dobro? i dlaczego zawsze jesteśmy pozytywnie oceniani za bycie dobrym względem drugiej osoby, ale już nie zawsze jesteśmy dobrze postrzegani za bycie dobrym dla siebie? Defendo chyba ma rację pisząc „kochaj bliźniego swego nie bardziej niż siebie samego” Zresztą czy można kochać innych nie akceptując i lubiąc siebie ?
    pozdrawiam złośniku

  14. Sarna Says:

    Ech! wiem, że już nic nie wiem i że cokolwiek rozważam, to dochodzę do wniosku, że na dwoje babka wróżyła)) Chwilę wcześniej napisałam, że człowiek, który kieruje się instynktem nie zachowuje się racjonalnie, czyli należałoby wywieść stąd wniosek, że ktoś kto kieruje się rozumem zachowuje się racjonalnie. Tyle, że nie do końca się z tym zgadzam. Cóż, wszystko widać ma swój awers i rewers, nie jest tak proste i jednoznaczne jakbyśmy chcieli.

    • Logos Amicus Says:

      Zgodnie z definicją, ktoś kto kieruje się rozumem, zachowuje się racjonalnie. A że nadal robimy przy tym głupstwa? Coż… wynika z tego wniosek, że racjonalnie nie koniecznie oznacza mądrze ;)

  15. Torlin Says:

    Człowiek może być równy tylko wobec prawa, a nie wobec natury. A tak to jeden będzie blondynem, inny zezowaty, jeszcze inny w okularach, lub grubym, Murzynem, biednym, bez zdolności…

    • Logos Amicus Says:

      Czyli wynika z tego, że nierówność wpisna jest w prawo naturalne.
      Zresztą, równość, podobnie jak i wszystkie inne nasze wartości (np. sprawiedliwość), jest elementem tworzonej przez nas kultury (etyki, religii). Pojęcie to jest po prostu nieadekwatne, a może nawet bezsensowne, w rzeczywistości – nazwijmy ją – pozaludzkiej.


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s