ZABIĆ IDOLA!

*

John_Lennon

 

Dokładnie 29 lat temu – 8 grudnia 1980 r. – w Nowym Jorku, przed Dakota House (nota bene jest to dom, w którym Polański nakręcił satanistyczne „Dziecko Rosemary”) został zastrzelony John Lennon. Zabił go Mark David Chapman, który kilka godzin wcześniej prosił Lennona o autograf.
Fan, który w jednej chwili zamienia się w mordercę.
(Zadanie śmierci idolowi jako ostateczne i totalne wzięcie w posiadanie obiektu kultu? A może zemsta za sprzeniewierzenie się pewnej świętości –  rozczarowanie złotym cielcem, który okazał się falszywy?)

Sama diagnoza obłędu nie wystarcza, bowiem każde szaleństwo ma swoją metodę będącą odzwierciedleniem naszego „normalnego” świata.
Jak wielka może być desperacja obdarzonego świadomością pyłku marnego, by wyrwać się szarości i zabłysnąć pełnym ogniem meteorytu? Przełamać anonimowość… nawet za cenę wykluczenia z ludzkiej społeczności.
Mord jako rozpaczliwa próba nadania sensu bezsensownej egzystencji?

Dostojewski nazwał po imieniu demony, które targają człowiekiem widzącym zabójstwo w kategoriach metafizycznych.
Chapman, kiedy strzelał w plecy Lennona, miał pod pazuchą „Buszującego w zbożu” Salingera. Nie wiem czy zwrócił on uwagę na taki oto fragment książki:

„Myślę, że nawet kiedy umrę i zakopią mnie na cmentarzu, i postawią nagrobek, na którym wyryją (moje imię), a dalej rok urodzenia i rok śmierci, z pewnością tuż pod tymi datami będzie nagryzmolone: ‚Pies cię j…'”.

*  *  *

*

Advertisements

komentarzy 28 to “ZABIĆ IDOLA!”

  1. Jula Says:

    Dobrze, że nie każdy ma takie zamiary, a wariatów Ci u nas, mam na myśli naszą piękną „Ziemię”, multum. ;)
    Ten i wielu innych to dla pewnego rodzaju pogłosu, nawet Ty wymieniłeś go z imienia i nazwiska, prawda?… Zapisany w historii, no fonografii i tej kryminalnej napewno!… Hehehe..
    Pamiętam, że był i w starożytności jakiś szewc, który chciał się zapisać w historii burząc, czy podpalając jakąś świątynię. I też został utrwalony z imienia i nazwiska za ten wyczyn!!!…
    Ale też są i wariaci, dla których sława nie ma znaczenia;), zabiją ze zwykłej zazdrości i to nawet sąsiada, którego dobrze znają np. o nowa spódnicę, firankę etc… Moja mama mało co nie straciła swojego cennego życia, a babka na żółtych papierach miałaby się nadal dobrze. Wplatam ten wątek osobisty, bo co?… Uważasz, że są niektórzy wariaci bardziej twórczo myślący?…
    Każdy schizofrenik ma „swoją niesamowitą logikę”, że nawet specjalistę potrafi wyprowadzić w pole !!!

    Ps.
    A u mnie bajkowo, a co mi tam ?….
    Pozdrawiam już świątecznie i komercyjnie przynajmniej na tym blogu z reklamami ;D
    PA!

    • Logos Amicus Says:

      Właśnie dlatego, że – jak zauważyłaś – wariatów na świecie multum, to warto o tej wszechobecności szaleństwa (większego lub mniejszego) nie zapominać. Bo jednak dotyczy to nas wszystkich, stanowiąc całkiem realne zagrożenie – zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne.
      Ale, jak zwykle, myślimy (tak jak Sartre o piekle), że wariactwo to inni

      PS. Właśnie wśród ludzi twórczych często spotyka się pewne zaburzenia psychiczne. Ale choroba jest chorobą – nigdy nie jest tym co buduje, ale tym co burzy, często poddając destrukcji człowieka, który na nią cierpi.

  2. Torlin Says:

    Nigdy tego nie rozpoznamy, ani nie zrozumiemy. Ja nie jestem psychiatrą, ale miałem kiedyś dość ścisły związek ze schizofrenikami i wpadło mi do mózgu na zawsze zdanie lekarza prowadzącego: „Schizofrenii jest tyle rodzajów, ilu jest schizofreników”. Nie zrozumiemy motywów wszystkich.

  3. czara Says:

    Ja tak jak Jula pomyślałam o Herostratesie. Jednak ludzie, których jedynym wyczynem jest niszczenie (pomijając „autoniszczenie” taka aluzja do naszej dyskusji;), zupełnie mnie nie interesują, nie mogę się nawet zmusić, żeby pomyśleć nad jego motywacją.

    • Logos Amicus Says:

      Popęd do destrukcji jest jedną z ważniejszych sił, jakie (niestety) powodują ludźmi. Chocby tylko dlatego warto mieć tego świadomość, a więc w jakiś sposób się tym interesować ;)
      W każdym szaleństwie jest jakaś metoda. W każdym człowieku drzemie zalążek szaleństwa… Oprócz tego, że tworzymy, jesteśmy również skłonni niszczyć – także samego siebie.

  4. Sarna Says:

    Mawia się, że miłość od nienawiści dzieli tylko krok, albo że miłość często bywa matką nienawiści. Jedno jest pewne, że obie bazują na silnych emocjach i, że ” miłość – dziś niewola, jutro – nienawiść, pojutrze ….. nie wiadomo co gorszego”
    Zabić własnego idola – dla człowieka zdrowego psychicznie, to zupełny bezsens, absurdalne posunięcie, a czym kieruje się człowiek psychicznie niezrównoważony? brr każde widzimisię może być dobrym pretekstem. Zabić by być sławnym? W dobie kreowania wizerunku świata przez media gloryfikowanie przemocy może skutkować przekuciem niesławy w sławę. Myśląc o mordercy Lennona zastanawiałam się dlaczego ktoś, kto wręcz upodabniał się do swojego idola wizualnie, a więc utożsamiał się z nim, w jakiejś mierze był jego cieniem zdolny był zabić, to co było źródłem życia owego cienia tj. dawcę cienia? Szukałam jakiegoś „wzniosłego” celu, który by mógł usprawiedliwić zbrodnię, o ile to w ogóle możliwe, ale podświadomie założyłam, że powód musi być poważny (przynajmniej w odczuciu sprawcy). Coś mi tam przemknęło w głowie na poparcie tej tezy, ale niewiele. I wówczas sobie uświadomiłam, że jeśli ktoś zabija to w naszym pojęciu życie ma wartość bezcenną i szukamy owych poważnych powodów, domagamy się możliwie najsurowszej kary. A tym czasem sami zabijamy „Zycie” codziennie na tysiące najgłupszych sposobów jakby nie miało ono żadnej wartości. Palimy, pijemy, prowadzimy pod wpływem, przechodzimy w miejscach niedozwolonych, zła dieta, niezdrowy tryb życia, stress, brak czapki … i dla siebie potrafimy zawsze znaleźć jakieś usprawiedliwienie. W czym tkwi szaleństwo, kto jest normalny?
    pozdrawiam ?

  5. Sarna Says:

    Papież JP miał powiedzieć sprzeciwiając się aborcji, że skoro matka, która ma chronić własne dziecko morduje je, to dlaczego inni mają mieć opory by go nie zabić?
    Analogicznie dedukując doszłam do konkluzji, że skoro nie cenimy własnego życia bezmyślnie zabijając się na „n” sposobów, to dlaczego wariat miałby cenić nasze życie bardziej niż my je cenimy i dlaczego musi mieć powód by je unicestwić? Dlaczego wariata traktujemy bardziej serio niż samych siebie?

  6. Logos Amicus Says:

    Dlaczego miłość tak często przemienia się w nienawiść?
    Otóż dlatego, że jest – wbrew temu, co chcialibyśmy uznać za prawdę – na wskroś egoistyczna, (gdyż chcemy aby obiekt naszej miłości do nas należał – czyli, po prostu, chcemy go „posiąść”). Oczywiście istnieje miłość, w której człowiek zatraca samego siebie – a osoba kochana staje się ważniejsza od tego, kto kocha, ale to naprawdę rzadkość i chyba jednak jakaś anomalia, za którą często kryje się jakieś drugie dno.
    Jednym słowem, gdy ktoś, kogo kochamy, od nas się odwraca/odchodzi/obojętnieje (czyli przestaje być kimś/czymś należącym do nas), wtedy miłość często zamienia się w nienawiść (która zresztą jest świadectwem tego, że ktoś nadal jest dla nas kimś ważnym).
    Wszystko wskazuje na to, że Lennon był taką zawiedzioną miłością Chapmana, który uważał, że Lennon sprzeniewierzył się tym ideałom o jakich śpiewał w swoich zaangażowanych (społecznie, politycznie, obyczajowo) piosenkach i że nie potwierdzał on ich swoim stylem życia. Chapman nie mógł też podobno darować Lennonowi tego, że ten ogłosił się kimś bardziej popularnym od Jezusa.
    Być może wszystkie to powody zabójstwa były wtórne, a pierwotna przyczyną była choroba Chapmana? Czy jednak nie jest to wszystko ze sobą powiązane? Czy to nie jakieś sprzężenie zwrotne, gdzie mieszają się ze sobą skutki i przyczyny? Może te wszystkie pretensje/zarzuty Chapmana wobec swojego idola i całego świata nie były wytworem jego choroby a wręcz odwrotnie: to niedoskonałość Lennona i ułomność świata w tę chorobę Chapmana wpędziły?

    • Sarna Says:

      “wtedy miłość często zamienia się w nienawiść (która zresztą jest świadectwem tego, że ktoś nadal jest dla nas kimś ważnym). Myślisz, że dlatego, że jest nadal kimś ważnym? A może chodzi o to, że mimo wygaśnięcia uczuć, zobojętnienia potrafimy znów poczuć bardzo silne emocje do tej samej osoby, ale z powodu urażonej miłości własnej? Może nie chodzi o to, że ważny jest ten ktoś, ale ważny jestem ja i moje zranione ego? To tylko między bajki można włożyć Romeo i dzisiejszą solenizantkę, którzy woleli umrzeć w imię miłości niż żyć bez siebie. Myślę, że morderca Lennona zabił, bo czuł zawód, rozczarowanie. Raptem odkrył że ktoś komu tak fanatycznie wierzył zawiódł, zdradził. Czy jeśli tak właśnie było to jego uczucia są obce “normalnym”? Czy jeśli tłumaczymy jego postępek chorobą, nie powinien zadziałać impulsywnie, w afekcie, na zasadzie tu i teraz? Zastanawiam się jak wariat mógł tak panować nad emocjami by zaplanować zbrodnię z zimną krwią?
      pozdrawiam

      • Logos Amicus Says:

        Bo on jednak nie był takim skończonym wariatem. Kiedy czekał na Lennona przed Dakota House zachowywał się normalnie, uściskał nawet rączkę syna Lennona, którego wyprowadzano do szkoły, rozmawiał z dozorcą, z innymi fanami…
        Poza tym, już po dokonaniu zbrodni, sam zrezygnował z lini obrony swoich adwokatów, którzy chcieli wnieść do sądu wniosek o ułaskawienie Chapmana w oparciu o jego niepoczytalność. Sąd się przychylił do wniosku Chapmana, dzięki czemu można go było skazać na ponad 20 lat pozbawienia wolności. (Nie wiem na jakiej zasadzie trzymają go już jednak prawie 30 lat.)

        A z tą nienawiścię po miłości masz chyba jednak rację. Tu chodzi bardziej o zranioną miłość własną niż o to, że osoba do tej pory kochana nadal jest kimś ważnym (i jest to kolejny dowód na to, jak miłość do kogoś wiąże się z miłością własną, czyli z egoizmem, zaborczością, a może nawet z narcyzmem.)
        A Romea i Julii bym jednak między bajki nie wkładał. Szekspir wiedział, co pisze :)

  7. Jula Says:

    „Może te wszystkie pretensje/zarzuty Chapmana wobec swojego idola i całego świata nie były wytworem jego choroby a wręcz odwrotnie: to niedoskonałość Lennona i ułomność świata w tę chorobę Chapmana wpędziły?”

    – Niesamowite, świat faktycznie schodzi na „psy” ;(
    („Celebryci” a i Papież też był – pełnią rolę bogów)

    – Co do poznania „gwiazd”, to nadal nieosiągalne, choćby nasze słońce!… Oby jak najdłużej nam świeciło, bo to życie ! I nie dziwię się, że nasi przodkowie go czcili :D

    Co do „miłości”, to faktycznie ma niejedno imię, ale prawdziwa wg. mnie to właśnie ta, kiedy zdolni jesteśmy do poświęcenia, inna ta „zaborcza”, opisana przez Ciebie to raczej „egoizm”. ;D

  8. miziol Says:

    Mam wrazenie, ze smierc Lennona nie byla tylko wynikiem czyjejs frustracji czy schizofrenii. Poglady Lennona byly bardzo radykalne i wlasnie w roku swej smierci nagral, po kilku latach milczenia, kolejna plyte. Mysle, ze chcial zaczac byc znowu aktywny, a jak wiadomo, to byl bardzo burzliwy okres poczatku lat osiemdziesiatych. Komunizm sie walil, trzeba bylo wspierac i wzmacniac ten upadek i Zachod nie potrzebowal takiego czlowieka jak Lennon – bardzo popularnego i niezadowolonego z „zachodniego” stylu zycia, jakkolwiek korzystajacego ze wszystkich jego dobrodziejstw. Lennon byl „niepokorny”. Niektore jego utwory nie byly nadawane z powodu zbyt radykalnej wymowy. A „wariaci” byli wykorzystywani od zawsze do wykonania roznych brudnych robot. Ten, ktory zabil Lennona jeszcze zyje w wiezieniu i teoretycznie moznaby mu zadac kilka pytan, ale watpie zebysmy uslyszeli cos ciekawego. Pozdrawiam

    • Logos Amicus Says:

      Myślę miziole, że jednak idziesz zbyt daleko w tych swoich podejrzeniach, które przypominają mi nieco tak modne od jakiegoś czasu teorie spiskowe.
      Gdyby było tak jak mówisz, to Chapman już by dawno nie żył, bo by go sprzątnięto (tak, jak sprzątnięto zabójcę Kennedy’ego, Oswalda).

  9. miziol Says:

    Zdaje sobie sprawe, ze ide moze troche za daleko, ale jak mam nie isc jak wychodza na jaw takie przekrety jak swinska grypa, ocieplenie klimatu, zabojstwo Kennedy’ego (coraz ciekawsze fakty wychodza na jaw) i sporo innych mniejszych. Jeszcze sie nie denerwuje kiedy kierowca autobusu patrzy na mnie w lusterku wstecznym, ale jak tak dalej pojdzie to pewnie wyjade na Kube :-))

  10. salina Says:

    Cóż, zbrodnia to zbrodnia – nie ma dla niej żadnych usprawiedliwień. Motywacji zbrodniarza nie rozumiem i niezbyt pragnę rozumieć, bo podobno zrozumieć to wybaczyć. Co nie znaczy, że nie doceniam wartości poznania. Trzeba przecież wiedzieć czego się strzec. Ale czy za chorymi umysłami da się nadążyć?
    Swoją drogą, nie chciałabym przebywać w pobliżu Dakota House, choć przesądna nie jestem, tj staram się nie być :)

    Znów interesujące zdjęcie Amicusie, sam je tak spreparowałeś? :)
    Dla mnie ma dodatkowy plus – jest stosunkowo wąskie i po raz pierwszy Twój blog wyświetla mi się w miarę prawidlowo . Do tej pory wszystko leciało w jednym „słupku”, na dodatek z oporami :(

    • Logos Amicus Says:

      Zdjęcie znalazłem kiedyś w internecie. Już sam nie wiem gdzie i kto był jego autorem.

      PS. Trochę mnie zmartwiłaś Salino, że moje wpisy lecą Ci w jednym „słupku” i to w dodatku „z oporami”. Bo ja tu sobie wszystko dość starannie komponuję a tu taka rozwałka? :)
      Swoją drogą to wdzięczny byłbym, jeśli ktoś jeszcze powiadomiłbym mnie o problemach, jakie ewentualnie ma z wyświetlaniem mojej strony.
      Ja ją sprawdzałem na co najmniej 4 różnych komputerach i wszędzie mniej więcej wyświetlała się ona prawidłowo.

  11. georgeeliot Says:

    Mark Chapman utożsamiał siebie z postacią Lennona. Wielbił go i nienawidził jednocześnie. Może zabijając swojego idola, próbował zabić jakąś część siebie samego? Chapman twierdzi, że zabił Lennona z chęci bycia sławnym, ale czy mówi prawdę? To byłoby zbyt proste.

    • Logos Amicus Says:

      On tego nie twierdził, że zabił Lennona bo chciał być sławny – choć kiedy go o to zapytano, to odparł cokolwiek mętnie… w każdym razie nie zaprzeczył.
      Mówił natomiast coś o zawodzie jaki sprawił mu Lennon swoim życiem, dalekim od ideałów głoszonych przez Lennona w swoich piosenkach.

      • georgeeliot Says:

        Chapman zawiódł się już w dzieciństwie na swoim ojcu, który z założenia miał być dla chłopca największym autorytetem, jak to na ojca przystało, a był okrutnym sadystą. Dorastanie w patologicznej rodzinie zawsze zostawia ślad w człowieku na całe jego życie. Tacy ludzie często sami stają się w dorosłym życiu patologicznie okrutni.

  12. georgeeliot Says:

    Właśnie cichłabym powiadomić o problemach z wyświetlaniem strony. Najlepiej, jeśli to zademonstruję na tym oto screenie:

    • Logos Amicus Says:

      Dziękuję bardzo za powiadomienie mnie o tym.
      Wywaliłem te niebieskie paski, teraz więc powinno być dobrze.
      A jak jest z innymi wpisami?
      Czy np. w najnowszym wpisie to samo się dzieje z tymi paskami?

      • georgeeliot Says:

        „Czy np. w najnowszym wpisie to samo się dzieje z tymi paskami?”
        Tak, dzieje się to samo, niestety.
        Jeśli chodzi o resztę wpisów, gdzie tych ozdobnych pasków brak, to jest wszystko OK.

  13. Sarna Says:

    Wywołałeś wilka z lasu, bo oto kolejny wariat zaatakował, tym razem trafiło na premiera Włoch Berlusconiego. Dziwne jak blisko zamachowcy podchodzą do ofiary i jak w gruncie rzeczy nieskuteczna jest ochrona.
    Kilka tygodni temu przeczytałam jak amerykański biznesmen wraz ze swoją gospodynią wciągnęli na siebie eleganckie szatki, zajechali limuzyną i bez problemu weszli na imprezkę w Białym Domu. Żeby było zabawniej pozowali do zdjęć z wszystkimi ważniejszymi obecnymi na przyjęciu osobistościami, a potem sprzedali te zdjęcia prasie. Najwyraźniej Amerykanie mają swojego Nikodema Dyzmę i zupełnie nieporadną ochronę Białego Domu.
    Ciekawe jaka jest proporcja tj. ilu przypada wariatów na 1 „znormalizowanego” ? przymykając przy tym oko na to, że i w tym znormalizowanym tkwi szaleństwo
    pozdrawiam


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s