ROZJAŚNIANIE SMUGI CIENIA (o filmie „Jeszcze nie wieczór” Jacka Bławuta)

Ostatni wieczór pełen był dla mnie przeżyć niespodziewanych, a to za sprawą jednego z wielu filmów odbywającego się właśnie w Chicago 21. Festiwalu Filmu Polskiego w Ameryce. Miałem zamiar opublikować tę recenzje wraz z całym podsumowaniem owego przeglądu, jednak nie pozwoliło mi na to wzruszenie, którego doświadczyliśmy wczoraj my wszyscy, czyli obecni na projekcji filmu widzowie.

Jan Nowicki nadal demoniczny

Z beznadzieją starości polemizuje debiut fabularny znanego dokumentalisty Jacka Bławuta pt. „Jeszcze nie wieczór”.
Nie jest to film zwyczajny z wielu względów, a jednym z nich jest jego wartość… dokumentalna właśnie. Utrwala on bowiem w naszej pamięci odchodzącą bezpowrotnie w przeszłość pewną epokę kina, a właściwie – pewnego rodzaju aktorstwa, które było bardziej misją i powołaniem, niż zawodem. A wiadomo, że odchodzenie w przeszłość jakiejś epoki, to nic innego, jak odchodzenie ludzi, którzy tę epokę tworzyli. W tym przypadku: całej plejady znakomitych polskich aktorów sceny teatralnej i filmowej.

Akcja dzieje się w miejscu jak najbardziej prawdziwym: w Domu Aktora w Skolimowie, (którego pełna nazwa brzmi: Dom Artystów Weteranów Scen Polskich), gdzie mieszka – mając zapewnioną stałą opiekę – kilkudziesięciu emerytowanych aktorów. Jak najbardziej prawdziwy jest również Jan Nowicki (Wielki Szu), który zjawia się tam pewnego dnia niczym Deus ex Machina (to nic, że niekiedy bardziej przypomina on diabła z piekła rodem) i porywa wszystkich do pracy nad nowym spektaklem teatralnym, jakim ma być „Faust” Goethego.

Danuta Szaflarska jesienią

To wszystko jest dla Bławuta pretekstem do ukazania całego grona starych ludzi, którzy żyją już właściwie tylko przeszłością, jednakże, kiedy w ich schyłkowym życiu pojawia się możliwość stworzenia czegoś jeszcze, wykorzystania swego talentu i umiejętności, zwrócenia na siebie czyjejś uwagi – poddają się owemu spiritus movens z całym swoim entuzjazmem i nadzieją.

Wygląda na to, że Bławut tym filmem chciał stworzyć coś w rodzaju apoteozy starości, a jego sukces polega na tym, że my – widzowie – jesteśmy mu skłonni uwierzyć, iż owa starość może być najlepszym okresem w życiu człowieka.
Abstrahując od naprawdę świetnej i skutecznej w swoim artyzmie formy filmu zrealizowanego z olbrzymią dozą ciepła i wrażliwości na ludzką kondycję, jego nieprzemijająca wartość polega również na tym, że zdołał on zarejestrować ostatnie dokonania wielu polskich aktorów, wśród których znaleźli się m.in. Nina Andrycz, Irena Kwiatkowska, Danuta Szaflarska, Beata Tyszkiewicz, Wieńczysław Gliński, Witold Gruca (to był dla mnie mały szok widzieć tu tego znakomitego choreografa i tancerza, jako zniedołężniałego starca na wózku inwalidzkim), Roman Kłosowski… czy zwracający w tym filmie szczególną uwagę na siebie Lech Gwit.

Nie mniej ciekawe jak sam film, było spotkanie z reżyserem Jackiem Bławutem, które odbyło się po jego projekcji. Oprócz poruszenia kwestii bardziej poważnych, które interesowały widzów, sypnął on całą wiązanką anegdot o aktorach, z którymi przyszło mu się zetknąć podczas pracy nad filmem. Była również ta o Janie Nowickim: kiedy Bławut przyprowadził go po raz pierwszy do tego domu – co tu kryć – starców, i kiedy broniący się jeszcze przed smugą cienia Nowicki zobaczył ich zwiędłych i zszarzałych, snujących się po korytarzach, majaczących w oknach i kolebiących się bezmyślnie na krzesłach, usłyszał wtedy szept Wielkiego Szu: „wytruć to, wytruć!”. W parę miesięcy później jednak trudno go było od nich wszystkich odciągnąć, a przyjaźń, jaka się wówczas wywiązała między nim a Witoldem Grucą, była chyba ostatnim zrywem uczucia, jakim obdarzył zmarły wkrótce Gruca świat i drugiego człowieka.

Sławy o zmierzchu: Beata Tyszkiewicz, Lech Gwit, Irena Kwiatkowska i Witold Gruca w filmie „Jeszcze nie wieczór”.

*

Reklamy

Komentarzy 21 to “ROZJAŚNIANIE SMUGI CIENIA (o filmie „Jeszcze nie wieczór” Jacka Bławuta)”

  1. Sarna Says:

    Tak pięknie napisałeś, że faktycznie nic innego nie pozostaje jak “koniecznie muszę”. Lubię Cię właśnie za tę wrażliwą, uczuciową naturę. A starzy ludzie, tak jak potrafią być uciążliwi swoją wielką potrzebą ciągłego bycia z kimś sprowadzającego się do ustawicznego zadawania pytań identycznych jak te, które zadają dzieci – tj. gdzie idziesz, kiedy wrócisz, dlaczego tak długo Cie nie było, z kim byłaś? ))) – tak są naprawdę piękni! Czasami kojarzą mi się ze starym kufrem na strychu domu, tj. są już dobrze pokryci pajęczyną, często zapomniani, ale wystarczy im okazać swoje zainteresowanie, objąć, chuchnąć ciepłym oddechem, by przywrócić ich do życia, pozwolić się otworzyć i czarować swoją piękną zawartością. Uczą, bawią, wzruszają i uzależniają.
    O Panu Nowickim jak zwykle można powiedzieć niejedno, ale po tym “wytruć” powiem: niemożliwy )))
    pozdrawiam

    • Logos Amicus Says:

      Stosunek do ludzi starych to nie tylko sprawa kultury, w jakiej żyjemy i jaka nas kształtuje. Zależy on przede wszystkim od tego, w jakiej rodzinie się wychowaliśmy – jak się traktuje w niej starych ludzi.

      Mnie wychowała głównie babcia – to dzięki niej właśnie ukształtowało się we mnie pojęcie dobra, którego była ona dla mnie uosobieniem.

      PS. „… wrażliwą, uczuciową naturę”. Aaaa tam… przecież wiesz, jaki ze mnie zimny drań :)

  2. Torlin Says:

    Oczywiście skleroza ściska za gardło. Chciałem sobie przypomnieć znany film francuski, w którym grała słynna aktorka już od wielu lat nie występująca i oczywiście nie mogę sobie przypomnieć tytułu ani nazwiska bohaterki.
    Chyba w podobnym stylu był piękny i wzruszający film z Gustawem Holoubkiem “Księga wielkich życzeń” Kryńskiego.

    • Logos Amicus Says:

      Torlinie, skleroza nie ściska za gardło, tylko za mózg. (Tak przynajmniej ja mam :) )

      Rzeczywiście – przypomniałeś film „piękny i wzruszający”. Szkoda, że tak szybko usuwają się z naszego pola świadomości filmy naprawdę dobre, że giną one gdzieś w mrokach niepamięci, że trudno jest później je odnaleźć…

      A filmów ze starymi aktorami w roli głównej – i traktujących o starości – jest jednak sporo. Można chyba nawet mówić o pewnym genre.
      Mnie akurat przypomina się tutaj znakomity film, w którym wystąpiły sędziwe już Lillian Gish i Bette Davis („The Wales of August”, czyli „Sierpniowe wieloryby”). Albo np. „Driving Miss Daisy” z Jassicą Tandy.
      Polecam (jeśli ktoś tych filmów nie widział).
      Warto jest też do nich wrócić, jeśli się oglądało a zapomniało.

  3. czara Says:

    Nie poszłam na ten film, kiedy był wyświetlany w krakowskich kinach. Jakoś czuję, że potrzeba mi więcej sił, żeby zmierzyć się z tym tematem…
    (Bardzo podoba mi się ciepło i refleksyjność tych zdjęć, idealnie dobrane.)

    • Logos Amicus Says:

      Ale do czego nam potrzeba więcej sił, Czaro? Do tego, by zmierzyć się z czymś, co jest jak najbardziej naturalne i co czeka nas samych… pod warunkiem, że będziemy mieć trochę szczęścia i pożyjemy tyrochę dłużej (bo dla mnie jednak jest to szczęście – przeżyć swoje życie we wszystkich jego porach).

      PS. Niektóre z tych zdjęć są naprawdę dobre. Żałuję więc trochę, że nie widać ich w większym nieco formacie.

  4. miziol Says:

    Starosc czlowieka moze byc przygnebiajaca, pogodna, aktywna lub nijaka. Niezaleznie od tego, starosc aktora jest bardzo publiczna. I bardzo pouczajaca. Jeszcze przed chwila – wulkan energii,bogini seksu, przecudnej urody kochanka czy zabojczy amant, a wystarczy przycisnac pilota i zmienic kanal i ta sama osoba zgrzybiala, w fotelu na kolkach lub spacerujaca z laska. Ewentualnie reklamujaca klej do protez. Nikt nie ilustruje lepiej swoim zyciem uplywu czasu i bezwzglednosci starzenia tak jak znany aktor. Pozdrawiam

    • Logos Amicus Says:

      Podobne wrażenie odniosłem, kiedy oglądałem niedawno najnowszy film Zanussiego „Rewizyta”. Występują tam np. Maja Komorowska, Zbigniew Zapasiewicz, Jan Nowicki, Daniel Olbrychski… To, jak wyglądają dzisiaj, zderza się dość drastycznie z tym, jak wyglądali 30 – 40 lat temu (widzimy bowiem także fragmenty starych filmów z ich udziałem).
      To może być lekko szokujące! Okazuje się, że już zapomnieliśmy ich młodzieńczą aparycję – czas nas jednak przyzwyczaja do tych wszystkich, związanych ze starzeniem się ciała, zmian w wyglądzie ludzi, których znamy.

  5. Jula1 Says:

    A mnie się przypomniał również piękny film o starości z główną rolą – Danuty Szaflarskiej w filmie Doroty Kędzierzawskiej pt. „Pora umierać”.
    Temat uniwersalny – dotyczący każdego. PA! :)

  6. dsdm-larix Says:

    Starość jest mimo wszystko osamotnieniem, coś w tym musi być, że wtedy wspomina się młodzieńcze lata – pamiętam moją Babunię, która w szczegółach potrafiła opowiadać o zdarzeniach z dzieciństwa. To co się działo aktualnie, nie zawsze pozostawało w jej pamięci.
    Wydaje mi się jednak, że starość – choć zawsze smutna ze swoimi dolegliwościami zdrowotnymi i przecież takim namacalnym odczuciem przemijania – jest mimo wszystko piękna. Jednak wtedy, kiedy życie, jakie upłynęło, było dobre, pełne poszukiwań, było chęcią dawania czegoś więcej dla innych od siebie.
    Aktorstwo, szczególnie to z lat powojennych, dało nam prawdziwych artystów, którzy dawali z siebie wszystko, którzy odczuwali swoistą misję i powołanie jakim jest niewątpliwie ten zawód. Trzeba jednak pamiętać, że film Polski był jednak wtedy bardziej ambitny niż obecnie.

    • Logos Amicus Says:

      Wielu ludzi starych dotkliwie odczuwa samotność, niestety. Czują się odstawieni na boczny tor, niepotrzebni, zaniedbani, ignorowani… wokół nich zrobiła się pustka (bo zostali opuszczeni przez rodzinę, znajomych… lub umarli ludzie, z którymi byli w jakiś sposób związani) .
      To jest dla nich bolesne. Dobrze, jeśli w tym wszystkim mogą mieć poczucie spełnienia (tzn. jeśli ich życie było ciekawe, produktywne, wartościowe dla innych).

      Starość, mimo wszystko jest gorzka, czasem – co tu kryć! -wręcz straszna. Może właśnie dlatego, kiedy jesteśmy młodzi, ignorujemy ją, nie zauważamy starych ludzi. Obowiązuje także – zwłaszcza w pop-kulturze, ale również w świecie merkantylizmu – kult młodości, który to wszystko tylko pogłębia.

  7. jola Says:

    Starość jest teraz dość modnym „towarem” filmowym. Sukcesem był przecież film z Danutą Szaflarską „Pora umierać”. A i wcześniej często i gęsto pokazywano w TV film dokumetalny, w którym bodajże syn Łazarkiewicza zaczepia starszych ludzi w parku i rozmawia z nimi o życiu.
    Ale to bardzo dobrze, bardzo dobrze, że ludzie sobie przypominają, że o starości można w inny sposób niż tylko płaczliwie i w czarnych barwach.
    Starość niekoniecznie musi być osamotnieniem. Wspominanie wynika z natury mózgu – trwalej zapisało się w nim to, co działo się w czasach, kiedy pracował lepiej i sprawniej, po prostu.
    Starość jest straszna tylko wtedy, kiedy choroba robi z nas marionetki w rękach innych ludzi. Kiedy okrutnie obchodzi się z naszym mózgiem.

    • Logos Amicus Says:

      Czasami, kiedy widzę te niedołężności wieku „podeszłego”, przychodzi mi do głowy powiedzenie ludzi wierzących, że jednak „starość nie za bardzo się Panu Bogu udała” ;)

      PS. Witam Jolę i cieszę się, że się odnalazła :)

  8. miziol Says:

    Ciekawym watkiem pobocznym do tego wpisu moze byc fakt, ze niektorzy aktorzy lepiej radza sobie w wieku podeszlym – sa bardziej znani, popularni i wspinaja sie na wyzyny sztuki aktorskiej. Tutaj dobrym przykladem bylby chyba Luis de Funes, a w Polsce Wladyslaw Hancza. Czy ktos go pamieta z mlodzienczych rol? A pewnie wiele osob skojarzy go z „Potopem”, „Chlopami” czy trylogia o Samych Swoich, gdzie zagral w wieku bardzo dojrzalym i zagral genialnie. Inni lepiej radza sobie w pierwszej polowie zycia, a potem jakos przygasaja.Jak np. Dustin Hoffman, ktory po „Rain Man’ie” nie zagral juz w zadnym hicie. Sa tez oczywiscie i tacy, ktorzy trzymaja sie blisko czolowki cale zycie, jak Clint Eastwood, czy tez potrafia powrocic do lask publicznosci po latach zastoju, vide – John Travolta. Mam swoja teorie na ten temat, ale nie chcialbym tutaj zabierac zbyt duzo miejsca, wiec moze kiedys poswiece jej oddzielny wpis na swoim blogu. Pozdrawiam

  9. telemach Says:

    Dziękuję za wskazówkę. Obejrzę.
    t.

  10. Hoko Poko Says:

    Smuga cienia to nie starość, nie jesień żadna, tylko okres przesilenia po-młodości, okres nie nazbyt długi z reguły, taka „smuga” właśnie :) A filmów nie oglądam :)

    • Logos Amicus Says:

      Hoko, masz rację – smuga cienia jest taka, jak mówisz, w tym „klasycznym” ujęciu – conradowskim.

      Ja natomiast widzę ją jako cień, który towarzyszy człowiekowi od momentu, kiedy dogłębnie uświadomi on sobie własne przemijanie i zdążanie ku śmierci. W tym rozumieniu, może się ona ciągnąć za człowiekiem przez całe jego życie. (Ale to jest chyba takie moje „prywatne” pojęcie smugi cienia).

  11. porcelanka Says:

    Recenzja świetna, zaciekawiłeś mnie Logosie :) Chętnie obejrzę ten film :)

  12. Deus ex Machina Says:

    A oto opinia o filmie „babcibezmohera” :

    Wreszcie film. „Jeszcze nie wieczór” Jacka Bławuta. Kupując bilet miałam mocno mieszane uczucia: z jednej strony bardzo chciałam go zobaczyć, skonfrontować z czytanymi wcześniej recenzjami; z drugiej- bałam się jego ciężaru, grozy samotnej, schorowanej starości, nieuchronności śmierci.

    Film rewelacyjny! Właściwie wszystkie w jedną wiązkę zebrane ochy i achy i tak nie oddadzą wszystkich moich emocji, tego co przeżyłam. Po raz pierwszy od dłuższego czasu miałam ochotę bić brawo po zakończeniu filmu. To był koncert: obserwacji, prawdy psychologicznej o człowieku, gry aktorskiej, urzekającego klimatu, gdzie wzruszenie przeplata się ze śmiechem, by w niepokoju zastygnąć z tym śmiechem na ustach. Znakomity film o ludzkiej starości we wszystkich jej odcieniach- śmieszności i nieporadności, dziwactwach i chorobie. Kreślony tak ciepło, z takim wyczuciem i serdecznym uśmiechem, tak ujmujący…że jeszcze we mnie tkwi i pewnie zajmie ważne miejsce w zbiorach pamięci.


Co o tym myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s